Serie
41.9
PLN
Fides et actio
Fides et actio
wydawnictwo: PROMIC
seria: Signa Fidei
rok wyd.: 2012
ISBN: 978-83-7502-309-1
oprawa: twarda
format: 116 x 190 mm
liczba stron: 504
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 41,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo PROMIC
seria Signa Fidei
rok wyd. 2012
ISBN 978-83-7502-309-1
oprawa twarda
format 116 x 190 mm
liczba stron 504

Na niniejszą książkę składa się kilka samodzielnych tekstów, skupiających się wokół zagadnień dawnej i współczesnej religijności i moralności. Wśród nich znajdziemy prace wprost poruszające kwestie teologiczne, zawierające wiele odniesień do teologii moralnej św. Tomasza z Akwinu oraz praktyczne rady co do formacji moralnej i kształcenia cnót wobec problemów współczesności. Zbiór zawiera także interesujące teksty ukazujące rozmaite aspekty szeroko pojętej kultury i cywilizacji europejskiej, łącznie z jej zależnościami ekonomicznymi czy współczesnym kryzysem gospodarczym i społecznym. Jedna z części książki pozwala na wgląd w tajniki duszy rosyjskiej w kontekście szczególnego pojmowania pokory. Inna – najobszerniejsza – to pytanie o moralny sens dziejów w odniesieniu zarówno do fundamentalnych średniowiecznych sporów teologicznych, jak i do nowożytnych koncepcji „praw dziejowych” czy wciąż aktualnego fenomenu „zderzenia cywilizacji”. Ostatnia część to krótki, pouczający tekst o konfrontacji wiary i starannie pielęgnowanej miłości z trudnym doświadczeniem chorób i starości.

 

Ojciec Wojciech Giertych OP (ur. 1951 r.) – polski dominikanin, członek Rady Generalnej Zakonu Dominikańskiego, Teolog Domu Papieskiego, członek Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych. Do nowicjatu dominikanów wstąpił po ukończeniu studiów historycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza „Angelicum” w Rzymie uzyskał doktorat z teologii moralnej. Jest autorem wielu publikacji i książek, m.in.: Obłok niewiedzy (1986), Dialog o Bożej opatrzności czyli Księga Bożej nauki (1987), W trosce o ducha (1998), Rachunek sumienia teologii moralnej (2004), Jak żyć łaską. Płodność Boża w czynach ludzkich (2006); Bóg źródłem prawa. Ewangelia, Izrael, Natura, Islam (2008); Odtruwanie łaski (2011).

 

DRUKUJ OPIS

WPROWADZENIE ... 5

I
RELIGIJNOŚĆ TO JESZCZE NIE WSZYSTKO ... 17
Religijność jest cnotą moralną ... 18
Cnota wiary jest Bożym darem... 20
...ale darem, który można rozwijać ... 26
Wiara ożywia religijność ... 30


II 
BOSKA PEDAGOGIKA A FORMACJA MORALNA ... 35
Katolicka teologia moralna, naznaczona między innymi nauką św. Tomasza ... 41
Krytyka tego podejścia ... 46
Uważna lektura św. Tomasza w świetle św. Pawła ... 49
W centrum – życie według ducha ... 59
Treść i umiejscowienie pedagogiki katechetycznej ... 63

III 
WYTRWAŁOŚĆ NIE JEST JESZCZE CNOTĄ ... 69
Sumienie samo nie wystarczy ... 77
U źródeł problemu: rozumienie natury woli oraz jej funkcjonowania  ... 85
Roztropność, cnotą zaradnej konsekwencji ... 93
Roztropność krzyża ... 111

IV 
SMIRENIE A POKORA ... 115
Rosyjska czołobitność ... 120
Pokora w ujęciu św. Tomasza z Akwinu ... 132


NAUKA SPOŁECZNA W ŻYCIU ... 149
Jaki jest sens katolickiej etyki społecznej? ... 149
Życie osobiste ... 171
Życie rodzinne  ... 176
Życie kulturalne ... 186
Życie społeczne ... 189
Życie ekonomiczne ... 213
Życie polityczne ... 263

VI 
MORALNOŚĆ DZIEJÓW ... 283
Niezwykłe oburzenie św. Tomasza ... 283
Joachim de Fiore ... 285
Dziedzictwo opata Joachima ... 295
Pytania o społeczną nadzieję ... 303
Praca habilitacyjna Józefa Ratzinger’a: teologia dziejów św. Bonawentury ... 308
Sens dziejowych przemian ... 323
Refleksje ks. Sawickiego ... 330
Dzieje widziane przez pryzmat cywilizacji: Huntington i Koneczny ... 341
Charakterystyka znaczących cywilizacji ... 376
Prawa dziejowe ... 423
Romantyzm czy realizm? ... 449
Królestwo Boże pośród was jest! ... 467

VII 
WIARA I MIŁOŚĆ A CHORZY, STARZY LUDZIE ... 481
Śmierć Chrystusa ... 482
Uczenie się miłości ... 489
Spotkanie z Bogiem i wydłużone umieranie ... 495

* FRAGMENT NA STRONIE NIE ZAWIERA PRZYPISÓW

Religijność to jeszcze nie wszystko

RELIGIJNOŚĆ JEST FAKTEM społecznym a zarazem cnotą moralną. Socjologowie, a za nimi media, badają religijność jako zjawisko obserwowalne i mierzalne. Można sklasyfikować ludzi według kategorii dominicantes czy communicantes.  Można też zadawać im pytania w rodzaju: „Czy wierzysz w istnienie diabła? Czy dzielisz się opłatkiem na święta? Czy akceptujesz naukę Kościoła w sprawie antykoncepcji?”. Konkluzje takiego socjologicznego studium dają pewien obraz społeczeństwa, jego praktyk religijnych oraz etosu. Mogą one coś niecoś powiedzieć o miejscu Kościoła jako rzeczywistości przejawiającej się w życiu konkretnej społeczności. Jest to jednak opis zewnętrzny, nie wnikający w istotę misterium Kościoła; dla polityków być może znaczący, ale dla refleksji duszpasterskiej w gruncie rzeczy mało istotny. Jeśli wpadniemy w pułapkę myślenia, że najważniejsze jest podtrzymywanie istniejących społecznych zjawisk religijności, to nasza troska o Kościół i o duszpasterstwo zostanie w swoim rdzeniu spłycona.


RELIGIJNOŚĆ JEST CNOTĄ MORALNĄ

NIE OZNACZA TO JEDNAK, że religijność można bagatelizować. Jest ona nie tylko faktem społecznym, lecz także cnotą, nie najważniejszą z cnót, ale – jako cnota pokrewna sprawiedliwości – mieszczącą się w ludzkim etosie. W religijności oddaje się Bogu to, co się Jemu sprawiedliwie należy, a więc odpowiednią cześć. W geście religijnym człowiek uznaje swoją zależność od Stwórcy oraz swój status stworzenia. Dochodzi tu więc do zadeklarowania własnej tożsamości metafizycznej. Człowiek z natury jest bytem religijnym, rozpoznającym, że jego cel ostateczny wykracza poza ten świat i sięga dalej, ku Stwórcy wszelkiego bytu. Ta rozszerzona perspektywa, podtrzymywana i kultywowana przez akty religijne, doskonali człowieka, dając mu moralną oś dystansującą go od samego siebie oraz jego otoczenia. W religijności mieści się również zmysł Bożej Opatrzności, rodzący ufność zachowywaną pomimo wszelakich trudności. Nadaje to człowiekowi pewną psychiczną równowagę. Religijność jest zatem koniecznym elementem prawdziwego humanizmu, gdyż oznacza uznanie podstawowej prawdy o człowieku. Zeświecczenie, negujące religijność, postulujące życie prywatne i publiczne bez odniesień do Boga, nie wiedzie do błogiego stanu uwolnienia od transcendencji, ale skraca ludzką perspektywę do doczesności, poza którą jawi się absolutna pustka. Wynika z tego oczywisty wniosek, że również doczesność, w której człowiek żyje, jest w gruncie rzeczy bezsensowna. Negacja religijności zatem jest również negacją człowieczeństwa, gwałtem zadanym ludzkiej naturze. Nic dziwnego, że zaprzeczanie religijności prowadzi do nadawania wartości niemalże religijnej innym, bliżej poznawalnym i namacalnym bożkom, ponieważ natura nie znosi próżni. W pustkę wytworzoną odrzuceniem Stwórcy wkraczają bożki, czasem przyjmowane świadomie, a niekiedy w sposób zakamuflowany i nieświadomy, niemniej realne i uzależniające od siebie człowieka. Mogą nimi być inni ludzie o apodyktycznej osobowości, politycy tworzący wokół siebie kult jednostki czy idole muzyczni oferujący oszałamiające, histeryzujące koncerty. Mogą być nimi pozorne wartości, takie jak seks, pieniądze czy społeczny sukces. Mogą też być nimi konkretne rzeczy w rodzaju alkoholu, narkotyku, samochodu, telewizora czy komputera, powodujące uzależnienie. Kiedy w takim bałwochwalstwie oddaje się niemalże religijną cześć jakiejś osobie, wartości czy rzeczy, wówczas de facto ubóstwia się siebie, gdyż to własna potrzeba afektywna, zmysłowa czy intelektualna staje się racją tegoż kultu. To zamknięcie samego siebie w więzieniu własnej skróconej perspektywy głęboko dehumanizuje człowieka, gdyż nikogo i niczego nie można wtedy zrelatywizować poprzez odniesienie do bardziej podstawowych i uniwersalnych wartości. Dlatego wszelkie religie monoteistyczne tak ostro występują przeciwko bałwochwalstwu. Nie pomogą przy tym samousprawiedliwiające argumenty, wysuwane zresztą przez heretyków już w starożytności, sugerujące, że można oddawać zewnętrznie kult bożkom, a równocześnie wewnętrznie wierzyć w Boga. Taka legitymizacja fałszu – nawet bez wewnętrznego grzechu sprzeciwiającego się wprost wierze – jest nie tylko zgorszeniem dla innych, ale również i przede wszystkim akceptacją wewnętrznego zakłamania. Religijność skażona kultem bożków nie może wówczas spełniać swojej humanizującej roli.


CNOTA WIARY JEST BOŻYM DAREM...

O WIELE WAŻNIEJSZA od religijności jest jednak sama wiara. O niej wiemy jedynie dzięki Objawieniu, a nie za sprawą refleksji antropologicznej. Różnica pomiędzy religijnością a wiarą wyraża różnicę pomiędzy porządkiem moralnym a porządkiem teologalnym. Wiara jako cnota teologalna jest rzeczywistością nadprzyrodzoną – niewytworzoną przez naturalne władze człowieka, ale daną z łaski, choć jest zakorzeniona w tychże ludzkich władzach i je przemienia. Właśnie dlatego wiara jest tak nieuchwytna i w niewielkim stopniu poddaje się obserwacji socjologicznej. Zresztą łatwiej można opisać zjawisko wiary wypaczonej, wiary dewociarza, sceptyka czy fundamentalisty, niż akt czystej wiary. Nie oznacza to jednak, że refleksja teologiczna nie może się wierze oraz pozostałym cnotom teologalnym przyglądać, precyzując, czym one są, jak są w naturze ludzkiej zakorzenione, jakie są prawa ich genezy, oczyszczenia oraz wzrostu. Prawdziwa troska duszpasterska, wrażliwa na autentyczne życie Boże rozwijające się w człowieku, będzie sięgała dalej niż religijność, a przede wszystkim będzie czuwała nad jakością i czystością wiary, jednoczącej człowieka z Bogiem oraz rodzącej nie ludzką, ale nadprzyrodzoną nadzieję oraz boską miłość, będącą właściwie jedynym i najlepszym lekarstwem na wszelkie ludzkie dramaty. Wiara teologalna różni się od religijności, ponieważ Bóg nie jest zasadniczym przedmiotem cnoty religijności. Zasadniczym jej przedmiotem są konkretne akty kultu, będące jedynie środkami wiodącymi do celu, jakim jest oddanie Bogu należnego szacunku. Natomiast cnoty teologalne pochodzące od Boga, który je bezpośrednio wytwarza w duszy, mają za przedmiot samego Boga, a ich jedynym motywem jest tenże Bóg.
Życie duchowe jest czymś więcej niż życie religijne. Realizuje się ono poprzez cnoty teologalne. Należy pamiętać o tym, że wiara, będącą pokorną dyspozycją umysłu, który przyjmuje Boga, Pierwszą Prawdę, tylko dlatego, że On sam wkroczył w duszę i w ludzkie życie, jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, mającą zdolność dosięgania samego Boga. O ile wiara rodzi się w duszy, nie w wyniku racjonalnej refleksji czy też z dostarczonych przez kogoś przekonujących argumentów, ale jako dar Boży, darmo dany i z wdzięcznością przyjęty, to podejmowanie aktów wiary na mocy istniejącej już dyspozycji jest zależne od osobistej decyzji modlącego się człowieka. I te akty wiary mają zdolność przebijania się poprzez sferę pojęć i wyobrażeń oraz dochodzenia bezpośrednio do Boga. A Bóg dotknięty wiarą człowieka nie może na nią nie zareagować. Gdy chora niewiasta z Ewangelii dotknęła płaszcza Jezusa, a w rzeczywistości dotknęła wiarą głębi Jego istoty, wtedy Jezus „natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego” (Mk 5, 30). Skoro Bóg jest samą miłością, to w samej Trójcy Świętej zawiera się wewnętrzna potrzeba udzielania się tym, którzy przez wiarę nawiązują więź z Bogiem. Wiara jest podstawowym środkiem umożliwiającym przyjmowanie mocy Bożej. Ona zapoczątkowuje życie nadprzyrodzone, to życie, które będzie kontynuowane w wieczności.
Nie należy zawężać myślenia o wierze jedynie do epistemologicznego faktu przyjmowania tego, co nie jest ewidentne, gdyż stanowi to radykalne zubożenie rzeczywistości wiary oraz życia duchowego. Oczywiście w wierze dochodzi do wykraczania rozumu poza granice jego kontroli, ale nie ten element wiary jest najważniejszy. Przyjmowanie rozumem tego, co nie jest ewidentne, dzieje się zresztą także poza życiem nadprzyrodzonym w różnych sytuacjach, w których ludziom w jakiś sposób zawierzamy. Wierzymy, bez sprawdzania empirycznie, że pociągi jadą w zapowiedzianym kierunku, że w chlebie nie ma gwoździ. Takie akty naturalnej wiary mogą posłużyć jak analogat, pozwalający zbliżyć się do istoty niepojętej rzeczywistości wiary teologalnej, w której pokorny umysł przyjmuje objawioną przez Boga i podaną do wierzenia przez Kościół tajemnicę. Bóg nie dlatego kryje się w tajemnicy, którą przenikamy wiarą, że gardzi naszym naturalnym rozumem czy chce go upokarzać, ale dlatego, że wiara sięga poza granice empirycznej pewności rozumu, ku samemu Bogu, oraz pozwala Mu zaufać, czyniąc w sferze umysłu miejsce dla Bożej łaski. Bóg przyjęty wiarą staje się nie tylko odpowiedzią na niezrozumiałe zagadki bytu, ale też odsłania się jako kochający Bóg, jako Ojciec. Rzecz więc w tym, aby przyjęta za sprawą wiary tajemnica zagościła na stałe w życiu intelektualnym oraz w sferze afektywnej, a ostatecznie w woli – w różnych konkretnych decyzjach, które się podejmuje, przez które człowiek daje się przez Boga prowadzić jak dziecko (zob. Rz 8, 14), jak również we wrażliwości religijnej obejmującej po części wyobraźnię oraz uczucia. Wierząc w nadprzyrodzony, boski charakter wiary, wierząc w to, że otwiera ona na życie nadprzyrodzone, gdy podejmuje się akty wiary, poszerza się przestrzeń dla działania łaski Bożej. Trzeba zatem te akty wiary często ponawiać, nie tylko w kontekście przyjmowania prawd dogmatycznych, co zresztą nie jest takie trudne, ale również w kontekście codziennego życia, jego małych wyzwań, zmagań ze swoją moralną małością czy też w kontekście spotkań z innymi ludźmi, w tym i podczas katechez, wykładów, przeżywania zwyczajów religijnych czy liturgii. Wiara w Boga ma być dziecięca, pełna ufności, ale w dorosły, dojrzały sposób trzeba o to zadbać, aby zapanowała w duszy, była karmiona i stawała się dominantą wszelkich wymiarów naszego życia. Dopiero wewnętrzne ponawianie osobistych aktów wiary w momencie podejmowania gestów religijnych nadaje tymże gestom głębię i wartość. Religijność więc jest podporządkowana aktywizowanej wierze i od jej jakości zależy, gdyż poprzez wiarę religijność zyskuje nadprzyrodzoną moc. Ma to również znaczenie w chwili przyjmowania sakramentów. Jako szczególne znaki dane Kościołowi cechują się one obiektywną zdolnością do przekazywania mocy Bożej, ex opere operato , dlatego ich ważność nie zależy od poziomu wiary przyjmującego, ale ich owocność zależy od jakości wyrażanej wiary, ex opere operantis , czy to człowieka przyjmującego sakrament lub też później żyjącego jego łaskami, czy to osoby udzielającej sakramentu.
Przy okazji warto przypomnieć, że nie należy łatwo szermować terminem «wiara», odnosząc go do religijności niewywodzącej się z Objawienia biblijnego. W buddyzmie i w islamie zasadniczo nie ma teologalnej wiary, choć niewątpliwie w islamie istnieje religijne oddawanie Stwórcy czci.
Może się jednak zdarzyć, że wewnątrz religijności naturalnej Bóg w swoim miłosierdziu udzieli niektórym ludziom prawdziwej teologalnej wiary pozwalającej im zawierzyć Jemu i na Niego się zdać, a ta ukryta wiara – choć niekarmiona Słowem Bożym i sakramentami – jeśli nie zostanie wypaczona i stanie się osią życia, może nieść zbawienie, oczywiście zbawienie dokonane mocą łaski Chrystusa, a nie łaski Mahometa czy Kriszny!

Przeczytaj dłuższy fragment „Fides et actio” »

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Fides et actio

Wojciech Giertych OP

OPIS

Na niniejszą książkę składa się kilka samodzielnych tekstów, skupiających się wokół zagadnień dawnej i współczesnej religijności i moralności. Wśród nich znajdziemy prace wprost poruszające kwestie teologiczne, zawierające wiele odniesień do teologii moralnej św. Tomasza z Akwinu oraz praktyczne rady co do formacji moralnej i kształcenia cnót wobec problemów współczesności. Zbiór zawiera także interesujące teksty ukazujące rozmaite aspekty szeroko pojętej kultury i cywilizacji europejskiej, łącznie z jej zależnościami ekonomicznymi czy współczesnym kryzysem gospodarczym i społecznym. Jedna z części książki pozwala na wgląd w tajniki duszy rosyjskiej w kontekście szczególnego pojmowania pokory. Inna – najobszerniejsza – to pytanie o moralny sens dziejów w odniesieniu zarówno do fundamentalnych średniowiecznych sporów teologicznych, jak i do nowożytnych koncepcji „praw dziejowych” czy wciąż aktualnego fenomenu „zderzenia cywilizacji”. Ostatnia część to krótki, pouczający tekst o konfrontacji wiary i starannie pielęgnowanej miłości z trudnym doświadczeniem chorób i starości.

 

Ojciec Wojciech Giertych OP (ur. 1951 r.) – polski dominikanin, członek Rady Generalnej Zakonu Dominikańskiego, Teolog Domu Papieskiego, członek Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych. Do nowicjatu dominikanów wstąpił po ukończeniu studiów historycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza „Angelicum” w Rzymie uzyskał doktorat z teologii moralnej. Jest autorem wielu publikacji i książek, m.in.: Obłok niewiedzy (1986), Dialog o Bożej opatrzności czyli Księga Bożej nauki (1987), W trosce o ducha (1998), Rachunek sumienia teologii moralnej (2004), Jak żyć łaską. Płodność Boża w czynach ludzkich (2006); Bóg źródłem prawa. Ewangelia, Izrael, Natura, Islam (2008); Odtruwanie łaski (2011).

 



SPIS TREŚCI

WPROWADZENIE ... 5

I
RELIGIJNOŚĆ TO JESZCZE NIE WSZYSTKO ... 17
Religijność jest cnotą moralną ... 18
Cnota wiary jest Bożym darem... 20
...ale darem, który można rozwijać ... 26
Wiara ożywia religijność ... 30


II 
BOSKA PEDAGOGIKA A FORMACJA MORALNA ... 35
Katolicka teologia moralna, naznaczona między innymi nauką św. Tomasza ... 41
Krytyka tego podejścia ... 46
Uważna lektura św. Tomasza w świetle św. Pawła ... 49
W centrum – życie według ducha ... 59
Treść i umiejscowienie pedagogiki katechetycznej ... 63

III 
WYTRWAŁOŚĆ NIE JEST JESZCZE CNOTĄ ... 69
Sumienie samo nie wystarczy ... 77
U źródeł problemu: rozumienie natury woli oraz jej funkcjonowania  ... 85
Roztropność, cnotą zaradnej konsekwencji ... 93
Roztropność krzyża ... 111

IV 
SMIRENIE A POKORA ... 115
Rosyjska czołobitność ... 120
Pokora w ujęciu św. Tomasza z Akwinu ... 132


NAUKA SPOŁECZNA W ŻYCIU ... 149
Jaki jest sens katolickiej etyki społecznej? ... 149
Życie osobiste ... 171
Życie rodzinne  ... 176
Życie kulturalne ... 186
Życie społeczne ... 189
Życie ekonomiczne ... 213
Życie polityczne ... 263

VI 
MORALNOŚĆ DZIEJÓW ... 283
Niezwykłe oburzenie św. Tomasza ... 283
Joachim de Fiore ... 285
Dziedzictwo opata Joachima ... 295
Pytania o społeczną nadzieję ... 303
Praca habilitacyjna Józefa Ratzinger’a: teologia dziejów św. Bonawentury ... 308
Sens dziejowych przemian ... 323
Refleksje ks. Sawickiego ... 330
Dzieje widziane przez pryzmat cywilizacji: Huntington i Koneczny ... 341
Charakterystyka znaczących cywilizacji ... 376
Prawa dziejowe ... 423
Romantyzm czy realizm? ... 449
Królestwo Boże pośród was jest! ... 467

VII 
WIARA I MIŁOŚĆ A CHORZY, STARZY LUDZIE ... 481
Śmierć Chrystusa ... 482
Uczenie się miłości ... 489
Spotkanie z Bogiem i wydłużone umieranie ... 495

FRAGMENT KSIĄŻKI

* FRAGMENT NA STRONIE NIE ZAWIERA PRZYPISÓW

Religijność to jeszcze nie wszystko

RELIGIJNOŚĆ JEST FAKTEM społecznym a zarazem cnotą moralną. Socjologowie, a za nimi media, badają religijność jako zjawisko obserwowalne i mierzalne. Można sklasyfikować ludzi według kategorii dominicantes czy communicantes.  Można też zadawać im pytania w rodzaju: „Czy wierzysz w istnienie diabła? Czy dzielisz się opłatkiem na święta? Czy akceptujesz naukę Kościoła w sprawie antykoncepcji?”. Konkluzje takiego socjologicznego studium dają pewien obraz społeczeństwa, jego praktyk religijnych oraz etosu. Mogą one coś niecoś powiedzieć o miejscu Kościoła jako rzeczywistości przejawiającej się w życiu konkretnej społeczności. Jest to jednak opis zewnętrzny, nie wnikający w istotę misterium Kościoła; dla polityków być może znaczący, ale dla refleksji duszpasterskiej w gruncie rzeczy mało istotny. Jeśli wpadniemy w pułapkę myślenia, że najważniejsze jest podtrzymywanie istniejących społecznych zjawisk religijności, to nasza troska o Kościół i o duszpasterstwo zostanie w swoim rdzeniu spłycona.


RELIGIJNOŚĆ JEST CNOTĄ MORALNĄ

NIE OZNACZA TO JEDNAK, że religijność można bagatelizować. Jest ona nie tylko faktem społecznym, lecz także cnotą, nie najważniejszą z cnót, ale – jako cnota pokrewna sprawiedliwości – mieszczącą się w ludzkim etosie. W religijności oddaje się Bogu to, co się Jemu sprawiedliwie należy, a więc odpowiednią cześć. W geście religijnym człowiek uznaje swoją zależność od Stwórcy oraz swój status stworzenia. Dochodzi tu więc do zadeklarowania własnej tożsamości metafizycznej. Człowiek z natury jest bytem religijnym, rozpoznającym, że jego cel ostateczny wykracza poza ten świat i sięga dalej, ku Stwórcy wszelkiego bytu. Ta rozszerzona perspektywa, podtrzymywana i kultywowana przez akty religijne, doskonali człowieka, dając mu moralną oś dystansującą go od samego siebie oraz jego otoczenia. W religijności mieści się również zmysł Bożej Opatrzności, rodzący ufność zachowywaną pomimo wszelakich trudności. Nadaje to człowiekowi pewną psychiczną równowagę. Religijność jest zatem koniecznym elementem prawdziwego humanizmu, gdyż oznacza uznanie podstawowej prawdy o człowieku. Zeświecczenie, negujące religijność, postulujące życie prywatne i publiczne bez odniesień do Boga, nie wiedzie do błogiego stanu uwolnienia od transcendencji, ale skraca ludzką perspektywę do doczesności, poza którą jawi się absolutna pustka. Wynika z tego oczywisty wniosek, że również doczesność, w której człowiek żyje, jest w gruncie rzeczy bezsensowna. Negacja religijności zatem jest również negacją człowieczeństwa, gwałtem zadanym ludzkiej naturze. Nic dziwnego, że zaprzeczanie religijności prowadzi do nadawania wartości niemalże religijnej innym, bliżej poznawalnym i namacalnym bożkom, ponieważ natura nie znosi próżni. W pustkę wytworzoną odrzuceniem Stwórcy wkraczają bożki, czasem przyjmowane świadomie, a niekiedy w sposób zakamuflowany i nieświadomy, niemniej realne i uzależniające od siebie człowieka. Mogą nimi być inni ludzie o apodyktycznej osobowości, politycy tworzący wokół siebie kult jednostki czy idole muzyczni oferujący oszałamiające, histeryzujące koncerty. Mogą być nimi pozorne wartości, takie jak seks, pieniądze czy społeczny sukces. Mogą też być nimi konkretne rzeczy w rodzaju alkoholu, narkotyku, samochodu, telewizora czy komputera, powodujące uzależnienie. Kiedy w takim bałwochwalstwie oddaje się niemalże religijną cześć jakiejś osobie, wartości czy rzeczy, wówczas de facto ubóstwia się siebie, gdyż to własna potrzeba afektywna, zmysłowa czy intelektualna staje się racją tegoż kultu. To zamknięcie samego siebie w więzieniu własnej skróconej perspektywy głęboko dehumanizuje człowieka, gdyż nikogo i niczego nie można wtedy zrelatywizować poprzez odniesienie do bardziej podstawowych i uniwersalnych wartości. Dlatego wszelkie religie monoteistyczne tak ostro występują przeciwko bałwochwalstwu. Nie pomogą przy tym samousprawiedliwiające argumenty, wysuwane zresztą przez heretyków już w starożytności, sugerujące, że można oddawać zewnętrznie kult bożkom, a równocześnie wewnętrznie wierzyć w Boga. Taka legitymizacja fałszu – nawet bez wewnętrznego grzechu sprzeciwiającego się wprost wierze – jest nie tylko zgorszeniem dla innych, ale również i przede wszystkim akceptacją wewnętrznego zakłamania. Religijność skażona kultem bożków nie może wówczas spełniać swojej humanizującej roli.


CNOTA WIARY JEST BOŻYM DAREM...

O WIELE WAŻNIEJSZA od religijności jest jednak sama wiara. O niej wiemy jedynie dzięki Objawieniu, a nie za sprawą refleksji antropologicznej. Różnica pomiędzy religijnością a wiarą wyraża różnicę pomiędzy porządkiem moralnym a porządkiem teologalnym. Wiara jako cnota teologalna jest rzeczywistością nadprzyrodzoną – niewytworzoną przez naturalne władze człowieka, ale daną z łaski, choć jest zakorzeniona w tychże ludzkich władzach i je przemienia. Właśnie dlatego wiara jest tak nieuchwytna i w niewielkim stopniu poddaje się obserwacji socjologicznej. Zresztą łatwiej można opisać zjawisko wiary wypaczonej, wiary dewociarza, sceptyka czy fundamentalisty, niż akt czystej wiary. Nie oznacza to jednak, że refleksja teologiczna nie może się wierze oraz pozostałym cnotom teologalnym przyglądać, precyzując, czym one są, jak są w naturze ludzkiej zakorzenione, jakie są prawa ich genezy, oczyszczenia oraz wzrostu. Prawdziwa troska duszpasterska, wrażliwa na autentyczne życie Boże rozwijające się w człowieku, będzie sięgała dalej niż religijność, a przede wszystkim będzie czuwała nad jakością i czystością wiary, jednoczącej człowieka z Bogiem oraz rodzącej nie ludzką, ale nadprzyrodzoną nadzieję oraz boską miłość, będącą właściwie jedynym i najlepszym lekarstwem na wszelkie ludzkie dramaty. Wiara teologalna różni się od religijności, ponieważ Bóg nie jest zasadniczym przedmiotem cnoty religijności. Zasadniczym jej przedmiotem są konkretne akty kultu, będące jedynie środkami wiodącymi do celu, jakim jest oddanie Bogu należnego szacunku. Natomiast cnoty teologalne pochodzące od Boga, który je bezpośrednio wytwarza w duszy, mają za przedmiot samego Boga, a ich jedynym motywem jest tenże Bóg.
Życie duchowe jest czymś więcej niż życie religijne. Realizuje się ono poprzez cnoty teologalne. Należy pamiętać o tym, że wiara, będącą pokorną dyspozycją umysłu, który przyjmuje Boga, Pierwszą Prawdę, tylko dlatego, że On sam wkroczył w duszę i w ludzkie życie, jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, mającą zdolność dosięgania samego Boga. O ile wiara rodzi się w duszy, nie w wyniku racjonalnej refleksji czy też z dostarczonych przez kogoś przekonujących argumentów, ale jako dar Boży, darmo dany i z wdzięcznością przyjęty, to podejmowanie aktów wiary na mocy istniejącej już dyspozycji jest zależne od osobistej decyzji modlącego się człowieka. I te akty wiary mają zdolność przebijania się poprzez sferę pojęć i wyobrażeń oraz dochodzenia bezpośrednio do Boga. A Bóg dotknięty wiarą człowieka nie może na nią nie zareagować. Gdy chora niewiasta z Ewangelii dotknęła płaszcza Jezusa, a w rzeczywistości dotknęła wiarą głębi Jego istoty, wtedy Jezus „natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego” (Mk 5, 30). Skoro Bóg jest samą miłością, to w samej Trójcy Świętej zawiera się wewnętrzna potrzeba udzielania się tym, którzy przez wiarę nawiązują więź z Bogiem. Wiara jest podstawowym środkiem umożliwiającym przyjmowanie mocy Bożej. Ona zapoczątkowuje życie nadprzyrodzone, to życie, które będzie kontynuowane w wieczności.
Nie należy zawężać myślenia o wierze jedynie do epistemologicznego faktu przyjmowania tego, co nie jest ewidentne, gdyż stanowi to radykalne zubożenie rzeczywistości wiary oraz życia duchowego. Oczywiście w wierze dochodzi do wykraczania rozumu poza granice jego kontroli, ale nie ten element wiary jest najważniejszy. Przyjmowanie rozumem tego, co nie jest ewidentne, dzieje się zresztą także poza życiem nadprzyrodzonym w różnych sytuacjach, w których ludziom w jakiś sposób zawierzamy. Wierzymy, bez sprawdzania empirycznie, że pociągi jadą w zapowiedzianym kierunku, że w chlebie nie ma gwoździ. Takie akty naturalnej wiary mogą posłużyć jak analogat, pozwalający zbliżyć się do istoty niepojętej rzeczywistości wiary teologalnej, w której pokorny umysł przyjmuje objawioną przez Boga i podaną do wierzenia przez Kościół tajemnicę. Bóg nie dlatego kryje się w tajemnicy, którą przenikamy wiarą, że gardzi naszym naturalnym rozumem czy chce go upokarzać, ale dlatego, że wiara sięga poza granice empirycznej pewności rozumu, ku samemu Bogu, oraz pozwala Mu zaufać, czyniąc w sferze umysłu miejsce dla Bożej łaski. Bóg przyjęty wiarą staje się nie tylko odpowiedzią na niezrozumiałe zagadki bytu, ale też odsłania się jako kochający Bóg, jako Ojciec. Rzecz więc w tym, aby przyjęta za sprawą wiary tajemnica zagościła na stałe w życiu intelektualnym oraz w sferze afektywnej, a ostatecznie w woli – w różnych konkretnych decyzjach, które się podejmuje, przez które człowiek daje się przez Boga prowadzić jak dziecko (zob. Rz 8, 14), jak również we wrażliwości religijnej obejmującej po części wyobraźnię oraz uczucia. Wierząc w nadprzyrodzony, boski charakter wiary, wierząc w to, że otwiera ona na życie nadprzyrodzone, gdy podejmuje się akty wiary, poszerza się przestrzeń dla działania łaski Bożej. Trzeba zatem te akty wiary często ponawiać, nie tylko w kontekście przyjmowania prawd dogmatycznych, co zresztą nie jest takie trudne, ale również w kontekście codziennego życia, jego małych wyzwań, zmagań ze swoją moralną małością czy też w kontekście spotkań z innymi ludźmi, w tym i podczas katechez, wykładów, przeżywania zwyczajów religijnych czy liturgii. Wiara w Boga ma być dziecięca, pełna ufności, ale w dorosły, dojrzały sposób trzeba o to zadbać, aby zapanowała w duszy, była karmiona i stawała się dominantą wszelkich wymiarów naszego życia. Dopiero wewnętrzne ponawianie osobistych aktów wiary w momencie podejmowania gestów religijnych nadaje tymże gestom głębię i wartość. Religijność więc jest podporządkowana aktywizowanej wierze i od jej jakości zależy, gdyż poprzez wiarę religijność zyskuje nadprzyrodzoną moc. Ma to również znaczenie w chwili przyjmowania sakramentów. Jako szczególne znaki dane Kościołowi cechują się one obiektywną zdolnością do przekazywania mocy Bożej, ex opere operato , dlatego ich ważność nie zależy od poziomu wiary przyjmującego, ale ich owocność zależy od jakości wyrażanej wiary, ex opere operantis , czy to człowieka przyjmującego sakrament lub też później żyjącego jego łaskami, czy to osoby udzielającej sakramentu.
Przy okazji warto przypomnieć, że nie należy łatwo szermować terminem «wiara», odnosząc go do religijności niewywodzącej się z Objawienia biblijnego. W buddyzmie i w islamie zasadniczo nie ma teologalnej wiary, choć niewątpliwie w islamie istnieje religijne oddawanie Stwórcy czci.
Może się jednak zdarzyć, że wewnątrz religijności naturalnej Bóg w swoim miłosierdziu udzieli niektórym ludziom prawdziwej teologalnej wiary pozwalającej im zawierzyć Jemu i na Niego się zdać, a ta ukryta wiara – choć niekarmiona Słowem Bożym i sakramentami – jeśli nie zostanie wypaczona i stanie się osią życia, może nieść zbawienie, oczywiście zbawienie dokonane mocą łaski Chrystusa, a nie łaski Mahometa czy Kriszny!

Przeczytaj dłuższy fragment „Fides et actio” »

Sklep internetowy Shoper.pl