Książki
12
PLN
Karzeł
Karzeł 1 0
Karzeł
tłum: Zygmunt Łanowski
wydawnictwo: PROMIC
rok wyd.: 2013
ISBN: 978-83-7502-404-3
oprawa: broszurowa
format: 114 x190 mm
liczba stron: 176
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 12,00 zł
POPRZEDNIA CENA: 27,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo PROMIC
rok wyd. 2013
ISBN 978-83-7502-404-3
oprawa broszurowa
format 114 x190 mm
liczba stron 176

Dwadzieścia cali wzrostu. Proporcjonalna budowa ciała. Może tylko zbyt duża głowa. Włosy rude, gęste i szczeciniaste. Brak zarostu na twarzy pełnej głębokich zmarszczek, co to sprawiają, że wygląda, jak powiada o sobie, „na bardzo starego”. Ale nie jest stary. Przeciwnie. Taki się po prostu urodził, kryjąc tajemnicę prastarą jak ludzkość. Kim jest tak naprawdę tytułowy karzeł? Kim jest ten, którego każdy z nas nosi w sobie…

Pär Lagerkvist [1891–1974], wybitny szwedzki poeta, dramaturg i prozaik. W roku 1951 uhonorowany został Nagrodą Nobla. Uzasadniając swój wybór, członkowie Akademii Szwedzkiej napisali, że pisarz „próbował w swej twórczości odnaleźć odpowiedzi na wieczne pytania stojące przed ludzkością”. Za najważniejsze z pytań uznał zaś to dotyczące wiecznego zła. Do największych osiągnięć Lagerkvista należą niewątpliwie jego powieści, niezbyt obszerne, niemniej pełne przejmującej symboliki. Najbardziej znaną, którą Adré Gide okrzyknął arcydziełem, jest Barabasz [1950]. Nie ustępują mu jednak Kat [1933], Karzeł [1944], Sybilla [1956], Śmierć Ahasvera [1960], Pielgrzym na morzu [1962] czy choćby Mariamne [1967]. 

 

DRUKUJ OPIS

Mam dwadzieścia cali wzrostu, jestem zgrabny, proporcjonalnie zbudowany, może tylko głowa nieco za duża. Włosów nie mam czarnych jak inni, lecz rudawe, szczeciniaste i bardzo gęste, sczesane do tyłu ze skroni i z szerokiego, choć niezbyt wysokiego czoła. Twarz bez zaros­tu, ale poza tym zupełnie jak u innych mężczyzn. Brwi zroś­nięte. Fizycznie jestem raczej silny, zwłaszcza gdy mnie ktoś rozdrażni. W zapasach z Jozafatem po dwudziestu minutach walki obaliłem go na łopatki i zadusiłem. Odtąd jestem jedynym karłem na dworze.

Większość karłów to błazny. Mają stroić żarciki i płatać figle, by doprowadzić swoich państwa i gości do śmiechu. Ja nigdy nie zniżyłem się do czegoś podobnego. Nikt nawet mi tego nie zaproponował. Już sam mój wygląd to wyklu­cza. Nie godzi się on z uciesznymi psotami. Nigdy się też nie śmieję.

Nie jestem błaznem. Jestem karłem i niczym innym jak tylko nim. Mam natomiast ostry język, który może bawić niektóre osoby z mego otoczenia. Ale to nie to samo, co być ich błaznem.

Wspomniałem, że twarz moja jest dokładnie taka jak u innych mężczyzn. To niezupełnie ścisłe, bo jest ona bardzo poorana, pełna zmarszczek. Nie poczytuję tego jednak za wadę. Taki zostałem stworzony i nie mogę nic poradzić na to, że nie jestem jak inni. Zresztą, widzą mnie właśnie takim, jakim jestem, bez upiększenia i zafałszowania. I mo­że to nie ma znaczenia. Ale właśnie tak chcę wyglądać.

Zmarszczki sprawiają, że wyglądam na bardzo starego. Nie jestem stary. Ale słyszałem, że my, karły, pochodzimy z rasy starszej od tej, która zaludnia dziś świat i że dlate­go jesteśmy starzy już w chwili, gdy się rodzimy. Nie wiem, czy to prawda, ale w takim razie bylibyśmy praistotami. Nie mam nic przeciwko temu, by należeć do rasy innej niż ta obecna i żeby to było po mnie widać.

A poza wszystkim uważam, że twarze innych są zupełnie bez wyrazu.

Przeczytaj dłuższy fragment „Karła” »

Pär Lagerkvist jest szanowanym szwedzkim pisarzem i laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1951 r.). W Polsce znany jest głownie jako autor powieści „Barabasz”, która swego czasu okrzyknięta została arcydziełem. Obecnie wydawnictwo PROMIC postanowiło przypomnieć polskiemu czytnikowi cykl „Zło”, w skład którego weszły trzy powieści: „Mariamne”, „Kat” i „Karzeł”. Osobiście miałam przyjemność czytać tą ostatnią i stwierdzam, że koniecznie muszę nadrobić dwa pozostałe tytuły.

 

Fabuła powieści rozgrywa się w nieznanym z nazwy królestwie, w bliżej nieokreślonym czasie. W zasadzie czas i miejsce akcji nie są istotne, gdyż opowieść Lagerkvista niesie ze sobą uniwersalne przesłanie. Narratorem całej opowieści jest tytułowy karzeł. Skrzywdzony przez naturę i ludzi podsyca w sobie nienawiść do całego świata. Jakiekolwiek pozytywne uczucia są mu zupełnie obce, gardzi wszystkimi ludźmi, wrogo odnosi się do mieszkańców pałacu, brzydzi się miłością duchową i fizyczną. W zasadzie nie ma dla niego żadnej świętości. Na wszystko pluje jadem, knuje intrygi mające na celu poniżenie i unieszczęśliwienie innych. Cieszy się tylko, gdy państwo szykuje się do wojny, bo wówczas odbędzie się prawdziwy festiwal nienawiści.
„Zauważyłem, że czasami wzbudzam w ludziach lęk. Ale boją się samych siebie. Sądzą, że ja ich przerażam, czyni to jednak karzeł kryjący się w nich, człekopodobna istota o małpiej twarzy, wystawiająca głowę z głębi ich duszy. Ogarnia ich strach, bo nie wiedzą, że mają w sobie inną istotę.”
Karzeł wzbudził we mnie litość, obrzydzenie i smutek. Cały czas zastanawiałam się na ile narrator jest zły, a na ile zwyczajnie nieszczęśliwy i pokrzywdzony. Między tymi uczuciami jest cieńsza granica niż przypuszczałam. Może gdyby świat byłby lepszy dla niego on byłby lepszy dla świata? Przecież człowiek nie rodzi się z natury zły, choć to zło towarzyszy mu przez całe życie, pociąga, kusi władzą, majątkiem, pozycją społeczną. Często zapomina się, że przy tym wszystkim  niesie ze sobą straszliwe konsekwencje. Nawet przez moment nie podejrzewałam, że ta opowieść zmierza do tak tragicznego finału.
Lubię zaznaczać sobie interesujące fragmenty w książkach, do których później wracam. Z „Karła” można przepisywać całe akapity. Lektura prozy Lagerkvist fascynuje i hiptontyzuje, ale zdarzają się też momenty słabsze i nużące. Ogrom nienawiści w pewnym momencie przytłacza i potrzebowałam chwili przerwy, aby odetchnąć. Ta niewielkich rozmiarów, zielona, niepozorna książeczka niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, skutecznie psuje humor, kończy się poważnym kacem moralnym. Bo po jej lekturze nie można już dłużej uciekać od pytań o samego siebie. Ile we mnie siedzi takiego nienawistnego karła? A może obojętnymi burknięciami i złośliwymi komentarzami karmię czyjegoś wewnętrznego karła? Za ile zła wokół siebie jestem odpowiedzialna? A czy niewiedza zwalnia mnie z ponoszenia konsekwencji za swoje czyny i słowa?
Polecam! Obok takiej powieści trudno jest przejść obojętnym!
 
Marta Kowalik
DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

czytelnik
5 lipca 2013

Znakomita książka, godna polecenia podobnie jak "Barabasz"


Opinie o produkcie (1)

czytelnik
5 lipca 2013

Znakomita książka, godna polecenia podobnie jak "Barabasz"


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Karzeł

Pär Lagerkvist

OPIS

Dwadzieścia cali wzrostu. Proporcjonalna budowa ciała. Może tylko zbyt duża głowa. Włosy rude, gęste i szczeciniaste. Brak zarostu na twarzy pełnej głębokich zmarszczek, co to sprawiają, że wygląda, jak powiada o sobie, „na bardzo starego”. Ale nie jest stary. Przeciwnie. Taki się po prostu urodził, kryjąc tajemnicę prastarą jak ludzkość. Kim jest tak naprawdę tytułowy karzeł? Kim jest ten, którego każdy z nas nosi w sobie…

Pär Lagerkvist [1891–1974], wybitny szwedzki poeta, dramaturg i prozaik. W roku 1951 uhonorowany został Nagrodą Nobla. Uzasadniając swój wybór, członkowie Akademii Szwedzkiej napisali, że pisarz „próbował w swej twórczości odnaleźć odpowiedzi na wieczne pytania stojące przed ludzkością”. Za najważniejsze z pytań uznał zaś to dotyczące wiecznego zła. Do największych osiągnięć Lagerkvista należą niewątpliwie jego powieści, niezbyt obszerne, niemniej pełne przejmującej symboliki. Najbardziej znaną, którą Adré Gide okrzyknął arcydziełem, jest Barabasz [1950]. Nie ustępują mu jednak Kat [1933], Karzeł [1944], Sybilla [1956], Śmierć Ahasvera [1960], Pielgrzym na morzu [1962] czy choćby Mariamne [1967]. 

 



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

Mam dwadzieścia cali wzrostu, jestem zgrabny, proporcjonalnie zbudowany, może tylko głowa nieco za duża. Włosów nie mam czarnych jak inni, lecz rudawe, szczeciniaste i bardzo gęste, sczesane do tyłu ze skroni i z szerokiego, choć niezbyt wysokiego czoła. Twarz bez zaros­tu, ale poza tym zupełnie jak u innych mężczyzn. Brwi zroś­nięte. Fizycznie jestem raczej silny, zwłaszcza gdy mnie ktoś rozdrażni. W zapasach z Jozafatem po dwudziestu minutach walki obaliłem go na łopatki i zadusiłem. Odtąd jestem jedynym karłem na dworze.

Większość karłów to błazny. Mają stroić żarciki i płatać figle, by doprowadzić swoich państwa i gości do śmiechu. Ja nigdy nie zniżyłem się do czegoś podobnego. Nikt nawet mi tego nie zaproponował. Już sam mój wygląd to wyklu­cza. Nie godzi się on z uciesznymi psotami. Nigdy się też nie śmieję.

Nie jestem błaznem. Jestem karłem i niczym innym jak tylko nim. Mam natomiast ostry język, który może bawić niektóre osoby z mego otoczenia. Ale to nie to samo, co być ich błaznem.

Wspomniałem, że twarz moja jest dokładnie taka jak u innych mężczyzn. To niezupełnie ścisłe, bo jest ona bardzo poorana, pełna zmarszczek. Nie poczytuję tego jednak za wadę. Taki zostałem stworzony i nie mogę nic poradzić na to, że nie jestem jak inni. Zresztą, widzą mnie właśnie takim, jakim jestem, bez upiększenia i zafałszowania. I mo­że to nie ma znaczenia. Ale właśnie tak chcę wyglądać.

Zmarszczki sprawiają, że wyglądam na bardzo starego. Nie jestem stary. Ale słyszałem, że my, karły, pochodzimy z rasy starszej od tej, która zaludnia dziś świat i że dlate­go jesteśmy starzy już w chwili, gdy się rodzimy. Nie wiem, czy to prawda, ale w takim razie bylibyśmy praistotami. Nie mam nic przeciwko temu, by należeć do rasy innej niż ta obecna i żeby to było po mnie widać.

A poza wszystkim uważam, że twarze innych są zupełnie bez wyrazu.

Przeczytaj dłuższy fragment „Karła” »

Sklep internetowy Shoper.pl