Książki
27.9
PLN
Kiedy święci byli mali
Kiedy święci byli mali 1 0
Kiedy święci byli mali
ilustr.: kolorowe ilustracje
wydawnictwo: PROMIC
seria: Książki dla dzieci
rok wyd.: 2012
ISBN: 978-83-7502-355-8
oprawa: twarda
format: 190x190 mm
liczba stron: 96
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 27,90 zł

Dane techniczne

ilustr. kolorowe ilustracje
wydawnictwo PROMIC
seria Książki dla dzieci
rok wyd. 2012
ISBN 978-83-7502-355-8
oprawa twarda
format 190x190 mm
liczba stron 96

Drogi Czytelniku, te niby zwyczajne dzieci, o których opowiadam, stały się niezwykłymi ludźmi. A wiesz dlaczego? Bo do swej dziecięcej wrażliwości i wesołości z czasem dodawać zaczęły zaufanie do Boga. Tak jak dziecko bezgranicznie wierzy swoim rodzicom i wie, że chcą oni dla niego jak najlepiej, tak nasi święci coraz bardziej zaczynali ufać Jezusowi Chrystusowi i polecać się opiece Matki Najświętszej. Powiesz, że to niełatwe i pewnie trochę nudne. Przeciwnie, bo gdy rozmawiasz ze swoim najlepszym przyjacielem albo opowiadasz mamie czy tacie o tym, co ci się przydarzyło, jest ci nudno? Właśnie.

DRUKUJ OPIS

Szkolne kłopoty
5
Lekarstwo
23
Mała gosposia
45
Pomarańcze i kołysanka
59
Rodzina
75

Szkolne kłopoty. Opowieść o św. Stanisławie Papczyńskim

– Dość na dziś, nie mam już do ciebie siły – niecierpliwił się bakałarz. – Jak to jest, że twój brat nie ma żadnych kłopotów z nauką, a ty od kilku tygodni tu siedzisz i najprostszego słowa przesylabizować nie umiesz. Tępak z ciebie i tyle. Jasiek spuścił głowę, ukłonił się niezgrabnie i wyszedł. Wolno szedł uliczkami Starego Sącza. Zazwyczaj bardzo lubił chodzić po mieście, myszkować wśród straganów, wymyślać rożne psoty. Dziś jednak nie miał humoru. Powłócząc nogami, powlókł się na skarpę nad Dunajcem i patrzył w błękitną, wzburzoną toń. Tam na drugim brzegu jest rodzinna wieś. Podegrodzie, jest dom, są rodzice. Tęsknił do nich, zwłaszcza do mamy, która zawsze lepiej go rozumiała. Jak znieść ten wstyd? Tak się cieszył na tę naukę. Kiedy zaczynał, wyobrażał sobie, jak po powrocie do domu będzie czytał rodzicom modlitwy z książeczki do nabożeństwa i jak bardzo mama będzie z niego dumna. A potem zostanie żakiem i dalej się będzie uczył. Tymczasem się okazało, że jest głupszy od największego głupka i nawet czytać nauczyć się nie potrafi. Co tu robić?
– A! tu jesteś? – silny głos ojca wyrwał go z zamyślenia. – Tak myślałem, że właśnie tu możesz być.
– Witajcie, ojcze, co was tu sprowadziło? – Jaś zerwał się na równe nogi i pocałował ojca w rękę. Niespodziewane spotkanie uradowało go, ale i zaniepokoiło.
– A byłem akurat w Sączu, to i chciałem was odwiedzić u bakałarza. Myślałem, że po pochwały jadę, a słyszę, że ty mało sposobny do nauki się okazałeś. Może nie chcesz się uczyć? Trzeba było od razu powiedzieć i czasu nie marnować.
– Ale chcę, bardzo chcę, tylko widzicie, jakoś mi nie wychodzi. Jakby mi się w głowie jakieś drzwi zamknęły. Patrzę na te litery i patrzę, powtarzam bez końca, ale zapamiętać nie umiem.
– Bakałarz powiedział, że czytać to ty się chyba już nie nauczysz, a o pisaniu to nie ma mowy. Dlatego postanowiłem, że wrócisz ze mną do domu. Trudno, nie musisz być uczony, byleś był uczciwym człowiekiem i dobrym gospodarzem, a do tego alfabetu nie potrzeba. Ciężko nam z matką obywać się w gospodarstwie bez twojej i brata pomocy. Dlatego lepiej będzie, gdy wrócisz do domu i pomożesz trochę. Pracy jest dość, a rak za mało. Będziesz pasł owce. Decyzja ojca była jak wyrok. Nie pomogły prośby i łzy. Nie minęła godzina, a Jasiek, niosąc na plecach swój ubogi tobołek, szybkim krokiem maszerował obok ojca w kierunku przeprawy na rzece. Smutno mu było i ciężko na duchu. Jak dym rozwiały się jego najskrytsze marzenia. Nie będzie mógł się uczyć, nie będzie nawet umiał czytać i pisać. Nawet myśl o tym, że zaraz zobaczy swoją dobrą, ukochaną mamę, nie mogła rozjaśnić tych ponurych rozważań. Cóż poradzić? Chłopiec widział wszystko w czarnych barwach i nic nie mogło go pocieszyć.

„Kiedy święci byli mali” i “Małe psoty wielkich świętych” to kolejne już propozycje wydawnictwa PROMIC dla najmłodszych czytelników. Propozycja, która w ciekawy sposób przedstawia żywoty świętych, jakich nie znaliśmy.

Mariola Maassen – Zajączkowska opowiada o świętych jako o ludziach zwyczajnych. Nie od urodzenia wszystko wskazywało na to, iż będą z takich osób jak Jan Papczyński czy Maksymilian Kolbe boży wojownicy. Dlatego zdarzało im się przeżywać problemy dnia codziennego – problemy najmłodszych.

Okazuje się, że św. Franciszek nie zawsze był taki święty. Lubił też czasem powariować z kolegami i uśmiać się przy tym szczerze. Natomiast od małego miał radość z pomagania „braciom mniejszym”, o czym świadczy opowiadanie o nim i psie. Wspomniany Jaś Papczyński uczył się słabo do czasu pewnego wydarzenia. Natomiast św. Mikołaj podczas wizyty na targu zrozumiał, dlaczego w cenie jest pomaganie innym.

Czy są to opowieści autentyczne? A może po prostu idealnie pasują do profilu każdego z przedstawionych? Mariola Maassen – Zajączkowska nie pisze. Wierzę mocno, że jest w nich ziarno prawdy, które potwierdza świętość każdej z przedstawionych osób.

Książki bardzo pozytywne. Wypróbowane na dzieciach, które w erze nowych mediów chcą wieczorem poczytać z rodzicami. Powoli i spokojnie zanurzając się w świat snów – może o byciu świętymi?

 

Tomasz Albecki

 

O czym są te książki? Tak właśnie o tym kim byli święci, zanim świętymi zostali. Obydwie książeczki podzielone są na rozdziały, a każdy rozdział to historia z życia jednej osoby.
"Kiedy święci byli mali" składa się z 5 opowiadań. W pierwszym z nich możemy przeczytać o małym Stasiu, który bardzo źle się uczył, pomimo, że chęci miał wielkie. Tak wielkie, że oddał się pod opiekę Matce Bożej. Wkrótce stał się najlepszym uczniem, a w przyszłości został zakonnikiem i założycielem nowego zgromadzenia. Następnie poznajemy Rajmunda i jego bardzo kochającą się rodzinę. Mundka wziął pod opiekę aptekarz, który przygotował go do nauki w szkole. Ten niesamowicie zdolny chłopiec znany jest nam wszystkim jako święty Maksymilian Kolbe, patron parafii do której należę. Trzecia osoba to mała Zoe, która po śmierci mamy musiała przejąć wszystkie jej obowiązki. Dziewczynka ukojenie znalazła w modlitwie do Matki Bożej. Zoe w przyszłości zostanie świętą Katarzyną. Kogo jeszcze spotkamy w tej książce? Znanego wszystkim dzieciom Mikołaja- świętego, który już od dziecka wykazywał się niezwykłą  dobrocią i troską o innych. W ostatnim opowiadaniu poznajemy bardzo kochającą się rodzinę małej Julii. Julia w przyszłości zostanie świętą Urszulą Ledóchowską.
Znane są Wam te postacie, przynajmniej ze słyszenia, prawda? Ale to jeszcze nie koniec, zobaczcie, o kim możecie poczytać w książce "Małe psoty wielkich świętych".
Franciszek był chłopcem, który razem ze swoimi kolegami uwielbiał wymyślać nowe psoty. Pewnego dnia podczas zabawy znalazł rannego psa, którym zaopiekował się w tajemnicy przed wszystkimi. Franciszek kochał zwierzęta i szybko zyskiwał ich zaufanie. Wiecie o kim mowa? No pewnie, przecież to nikt inny jak św. Franciszek z Asyżu, znany wszystkim ze swojej niezwykłej dobroci i miłości do wszystkich stworzeń.
Druga postać to mały Janek, któremu największą radość sprawiała własna, głośna modlitwa. Ten chłopiec żył w niespokojnych czasach, kiedy wyznawanie religii było przestępstwem. W tajemnicy przygotowywał się do Pierwszej Komunii. Ten chłopczyk w przyszłości zostanie patronem wszystkich kapłanów- świętym Janem Vianney.
Cyryl i Metody - bracia, którym zawdzięczamy wprowadzenie chrześcijaństwa wśród ludów słowiańskich. W dzieciństwie-Konstantyn i Michał, kim byli dowiecie się w trzecim rozdziale.
Wiecie za czyim wstawiennictwem możemy modlić się o odnalezienie zagubionej rzeczy? Pomocnym może nam być mały Ferdynand znany w swojej rodzinie z "bystrego oka". Ferdynand, a nie święty Antoni Padewski? Tak właśnie, bo ten chłopczyk i św Antoni to ta sama osoba. O nim możecie przeczytać w ostatnim rozdziale.

Chcecie znać moją opinię o tych książkach? Myślę, że są świetne i bardzo wartościowe. I nie dlatego, że współpraca, że dostałam do recenzji. Bo ja to raczej z tych osób, co jak coś się nie podoba, to wprost to piszę. Te książki pokazują wiele ważnych rzeczy. Po pierwsze wiadomo, opowiadają o świętych, o tym, że byli kiedyś dziećmi, jak ja i ty, jak twój syn i córka. Przybliżają naszym dzieciom sylwetki tych wielkich postaci, wzbudzają zainteresowanie wiarą, może podziw dla tych dzieci, które doszły do świętości. Może bohaterowie staną się ich idolami. Ale jest coś jeszcze ważnego, co mnie osobiście dotknęło najbardziej. W wielu z tych opowiadań, pokazana jest rodzina. Dobra, kochająca się, wspierająca, rozumiejąca. Rodzice, którzy wychowują swoje dzieci we wzajemnych szacunku, miłości i w wierze. Tak, taka rodzina to skarb, dar i wstęp do "stworzenia" wielkiego człowieka. Takiej rodziny chcę dla swoich dzieci. Ale osiągnięcie tego nie jest takie łatwe.

Wielkimi krokami zbliża się sezon Pierwszych Komunii. Od wielu lat widzę tendencję do tego, że ten dzień został zdominowany przez drogie prezenty i koperty z papierkami w środku. Może warto pomyśleć nad tym, aby podarować dziecku coś wartościowszego? Dobra lektura - to jest to, co powinny dostawać dzieciaki.

Aneta Sawicka

 

"Kiedy święci byli mali" to zbiór pięciu opowiadań o perypetiach dzieci, które w dorosłym życiu poświęciły się Bogu i, dzięki swej postawie oraz czynom, zostały uznane za świętych. Z książki poznajemy zmartwienia i troski małych bohaterów, dowiadujemy się o czym marzyli i jakie wydarzenia wpłynęły na ich późniejsze życie. Mariola Maassen-Zajączkowska w bardzo bliski małemu odbiorcy sposób opowiedziała piękne, ale i nierzadko smutne historie, jakie ukształtowały późniejszych świętych. Książka wydana została przez Wydawnictwo Promic, które w swojej ofercie ma jeszcze jedną pozycję również tej samej autorki pt. "Małe psoty wielkich świętych". Książka przybliża nam dzieciństwo takich świętych jak:

- św. Stanisław Papczyński,
- św. Maksymilian Kolbe,
- św. Katarzyna Laboure,
- św. Mikołaj,
- św. Urszula Ledóchowska.

Każda z pięciu opowieści, przedstawia wybrane z życia bohatera epizody, które ukształtowały i wpłynęły na to, jaką drogę wybrał on w dorosłym życiu. Dowiadujemy się o szkolnych kłopotach małego Stasia oraz o drugiej szansie, jaką otrzymał od rodziców. Poznajemy wzruszającą historię małego chłopca, który dzięki dobroci aptekarza otrzymuje możliwość kształcenia się. Czytamy o dzielnej Zoe, która po śmierci mamy musiała przejąć wszystkie obowiązki związane z prowadzeniem domu i opieką nad licznym rodzeństwem. Następnie poznajemy małego chłopca o imieniu Mikołaj, który przysparza wielu zmartwień swojej piastunce ciągłymi wyprawami do miasta. Na koniec czytamy o rodzinie Ledóchowskich oraz ich dzieciach, które wychowywane w głębokiej wierze, pewnego wieczoru postanawiają poświecić swoje życie Bogu.
Każda z opowieści wzrusza, zaskakuje, ale i uczy nie tylko pokory i miłości do bliźniego, ale także odpowiednich wzorców. Z całą pewnością jest to lektura godna polecenia. Poza pięknym tekstem, wyróżnia się także bardzo ciepłymi i wręcz uroczymi ilustracjami Renaty Krześniak. Ignacemu opowieści bardzo się spodobały, a jego ulubioną postacią jest św. Mikołaj. Książkę serdecznie polecamy, zdecydowanie warto posiadać tak piękne i mądre książki w dziecięcej biblioteczce.

Anna Kozakiewicz

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

kiko
28 stycznia 2013

super


Opinie o produkcie (1)

kiko
28 stycznia 2013

super


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Deon
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Kiedy święci byli mali

Mariola Maassen-Zajączkowska

OPIS

Drogi Czytelniku, te niby zwyczajne dzieci, o których opowiadam, stały się niezwykłymi ludźmi. A wiesz dlaczego? Bo do swej dziecięcej wrażliwości i wesołości z czasem dodawać zaczęły zaufanie do Boga. Tak jak dziecko bezgranicznie wierzy swoim rodzicom i wie, że chcą oni dla niego jak najlepiej, tak nasi święci coraz bardziej zaczynali ufać Jezusowi Chrystusowi i polecać się opiece Matki Najświętszej. Powiesz, że to niełatwe i pewnie trochę nudne. Przeciwnie, bo gdy rozmawiasz ze swoim najlepszym przyjacielem albo opowiadasz mamie czy tacie o tym, co ci się przydarzyło, jest ci nudno? Właśnie.



SPIS TREŚCI

Szkolne kłopoty
5
Lekarstwo
23
Mała gosposia
45
Pomarańcze i kołysanka
59
Rodzina
75

FRAGMENT KSIĄŻKI

Szkolne kłopoty. Opowieść o św. Stanisławie Papczyńskim

– Dość na dziś, nie mam już do ciebie siły – niecierpliwił się bakałarz. – Jak to jest, że twój brat nie ma żadnych kłopotów z nauką, a ty od kilku tygodni tu siedzisz i najprostszego słowa przesylabizować nie umiesz. Tępak z ciebie i tyle. Jasiek spuścił głowę, ukłonił się niezgrabnie i wyszedł. Wolno szedł uliczkami Starego Sącza. Zazwyczaj bardzo lubił chodzić po mieście, myszkować wśród straganów, wymyślać rożne psoty. Dziś jednak nie miał humoru. Powłócząc nogami, powlókł się na skarpę nad Dunajcem i patrzył w błękitną, wzburzoną toń. Tam na drugim brzegu jest rodzinna wieś. Podegrodzie, jest dom, są rodzice. Tęsknił do nich, zwłaszcza do mamy, która zawsze lepiej go rozumiała. Jak znieść ten wstyd? Tak się cieszył na tę naukę. Kiedy zaczynał, wyobrażał sobie, jak po powrocie do domu będzie czytał rodzicom modlitwy z książeczki do nabożeństwa i jak bardzo mama będzie z niego dumna. A potem zostanie żakiem i dalej się będzie uczył. Tymczasem się okazało, że jest głupszy od największego głupka i nawet czytać nauczyć się nie potrafi. Co tu robić?
– A! tu jesteś? – silny głos ojca wyrwał go z zamyślenia. – Tak myślałem, że właśnie tu możesz być.
– Witajcie, ojcze, co was tu sprowadziło? – Jaś zerwał się na równe nogi i pocałował ojca w rękę. Niespodziewane spotkanie uradowało go, ale i zaniepokoiło.
– A byłem akurat w Sączu, to i chciałem was odwiedzić u bakałarza. Myślałem, że po pochwały jadę, a słyszę, że ty mało sposobny do nauki się okazałeś. Może nie chcesz się uczyć? Trzeba było od razu powiedzieć i czasu nie marnować.
– Ale chcę, bardzo chcę, tylko widzicie, jakoś mi nie wychodzi. Jakby mi się w głowie jakieś drzwi zamknęły. Patrzę na te litery i patrzę, powtarzam bez końca, ale zapamiętać nie umiem.
– Bakałarz powiedział, że czytać to ty się chyba już nie nauczysz, a o pisaniu to nie ma mowy. Dlatego postanowiłem, że wrócisz ze mną do domu. Trudno, nie musisz być uczony, byleś był uczciwym człowiekiem i dobrym gospodarzem, a do tego alfabetu nie potrzeba. Ciężko nam z matką obywać się w gospodarstwie bez twojej i brata pomocy. Dlatego lepiej będzie, gdy wrócisz do domu i pomożesz trochę. Pracy jest dość, a rak za mało. Będziesz pasł owce. Decyzja ojca była jak wyrok. Nie pomogły prośby i łzy. Nie minęła godzina, a Jasiek, niosąc na plecach swój ubogi tobołek, szybkim krokiem maszerował obok ojca w kierunku przeprawy na rzece. Smutno mu było i ciężko na duchu. Jak dym rozwiały się jego najskrytsze marzenia. Nie będzie mógł się uczyć, nie będzie nawet umiał czytać i pisać. Nawet myśl o tym, że zaraz zobaczy swoją dobrą, ukochaną mamę, nie mogła rozjaśnić tych ponurych rozważań. Cóż poradzić? Chłopiec widział wszystko w czarnych barwach i nic nie mogło go pocieszyć.

Sklep internetowy Shoper.pl