Książki
5
PLN
Kodeks Konstantyna
Kodeks Konstantyna 3 0
Kodeks Konstantyna
tłum: Monika Wolak
wydawnictwo: PROMIC
seria: Corpus delicti
rok wyd.: 2012
ISBN: 978-83-7502-353-4
oprawa: broszurowa
format: 140 x 225 mm
liczba stron: 440
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 5,00 zł
POPRZEDNIA CENA: 38,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo PROMIC
seria Corpus delicti
rok wyd. 2012
ISBN 978-83-7502-353-4
oprawa broszurowa
format 140 x 225 mm
liczba stron 440

Uczeni od dawna snuli domysły na temat zaginionej biblijnej księgi, która – o czym niektórzy myśleli z lękiem, inni zaś z nadzieją – mogła naruszyć ustalony przed wiekami kanon Pisma Świętego, co więcej, zmienić nazbyt wiele w postrzeganiu samego chrześcijaństwa. Owego tekstu jednak nie odnaleziono… aż do dziś.

 A wszystko zaczęło się od kilku kart wyrwanych z jakiegoś starożytnego kodeksu, na które trafiono w starożytnej Pelli, wchodzącej niegdyś w skład Dekapolu. Owe zapiski na pergaminie, służące jako przekładki w liturgicznej księdze, potwierdziły tylko to, że w biblijnym kanonie brakuje przynajmniej… dwóch istotnych, ba, fundamentalnych elementów.

 I znów Jonathan Weber, znany harwardzki archeolog, w obliczu być może największego odkrycia w historii Kościoła staje przed dylematem: czy ujawnić przed światem odkrycie, które odmienić może wszystko? Decyzja nie jest łatwa, na szali stawia nie tylko naukową karierę i reputację, ale także własne życie.

DRUKUJ OPIS

Shannon Jennings Weber z przyjemnością oddawała się spożywaniu lunchu w cieniu jałowca – całkiem jak niegdyś prorok Eliasz. Prowadziła wykopaliska w Pelli na wschodnim brzegu Jordanu, mniej więcej 30 kilometrów na południe od Jeziora Tyberiadzkiego. Dla młodej archeolog, która miała już na swym koncie spore sukcesy związane z pracami wykopaliskowymi w Izraelu, było to nowe wyzwanie. Zorganizowała stanowisko badawcze, mając nadzieję, że znajdzie tutaj coś – cokolwiek – co pozwoli wypełnić jedna z najważniejszych luk w dziejach Kościoła: okres u schyłku wieku, w którym chrześcijanie zdołali zbiec przed prześladowaniami po niszczycielskim podboju Jerozolimy przez Rzymian w 70 roku i, jeszcze zanim na dobre rozpoczęła się wojna, uciekli do Pelli. Shannon uważała, że właśnie tutaj – w stolicy najwcześniejszego Kościoła – muszą pod warstwą ziemi kryć się jakieś ślady, przedmioty czy wskazówki, które rzucą nieco światła na spowite mgłą tajemnicy czasy, w których chrześcijaństwo zakorzeniło się w basenie Morza Środziemnego. Cieszyło to bardzo jej męża, Jona. On także uważał Pellę za miejsce o ogromnym archeologicznym
potencjale. Zajęty prowadzeniem zajęć na Harvardzie, w e-mailach regularnie zasypywał Shannon pytaniami typu: „Czy już znalazłaś pamiętniki Chrystusa?” albo: „Czy już wiadomo coś o zaginionym Liście św. Pawła do Koryntian?”. Nawet kiedy pisał o swojej miłości do żony i tęsknocie za nią, zazwyczaj dodawał jakiś żartobliwy dopisek: „Z pewnością znalazłaś już portret któregoś z apostołów namalowany przez św. Łukasza?” lub: „Jeśli odkryłaś właśnie tron biskupi św. Jakuba, to proszę cię, kop bardzo ostrożnie!”. Jak dotąd jednak żadnych sensacyjnych odkryć Shannon Weber nie zanotowała, a już nazajutrz cały zespół miał zwijać obóz. Niedługo przed ich przybyciem na to miejsce ekipy naukowców z Uniwersytetu w Sydney oraz z jordańskiego Departamentu Starożytności odkryły kilka świątyń kananejskich z epoki
brązu oraz epoki żelaza, toteż teraz całe stanowisko porastał las białych marmurowych kolumn hellenistycznych, które czekały na przeniesienie w inne miejsce. W przeciwieństwie do Australijczyków i Jordańczyków zespół Shannon skupił się na pochodzącym z IV wieku kościele pod wezwaniem św. Jakuba. Oczyściwszy jego fundamenty i odkrywszy kilka fragmentów ciekawych mozaik podłogowych, rzadko spotykanej ceramiki oraz niewielką skrytkę z monetami z II i III wieku, koledzy młodej archeolog orzekli, że nic tu po nich. Niewiele odkrywek archeologicznych przynosi sensacyjne rezultaty, a Pella nie stanowiła pod tym względem wyjątku. Shannon była zadowolona z dokonań swojej ekipy, ale nie mogła powiedzieć, że rozpiera ją radość. Szkoda, że prace archeologiczne nie dostarczają skarbów na zawołanie! Skrzywiła się na wspomnienie odkrycia dokonanego kilka lat wcześniej, które po części było i jej udziałem – odkrycia,
niestety, zbyt pięknego, by mogło być prawdą. Dowodziło ono jedynie słuszności porzekadła mówiącego, że jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to prawdopodobnie prawdziwe nie jest.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Kodeksu Konstantyna” »

Czy zastanawialiście się kiedyś, czy kanon ksiąg biblijnych jest kompletny? Właśnie nad tym problemem pochylił się Paul Maier w swej książce z cyklu prozy Corpus delicti wydawnictwa Promic. Co by się stało, gdyby światło dzienne ujrzały zaginione przed wiekami Listy Apostolskie, czy też zakończenie Ewangelii według św. Marka? Uczeni od lat snują domysły, nad tym, co mogą one zawierać. Jak zareagowałaby wówczas Stolica Apostolska oraz cała społeczność chrześcijańska? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w "Kodeksie Konstantyna".

Bohaterami tej wciągającej opowieści są: Johnatan Weber, znany harwardzki profesor oraz jego dociekliwa małżonka - Shannon, która z pasją rozwiązuje zagadki z przeszłości i zajmuje się archeologią. W czasie wykopalisk w starożytnej Pelli odwiedza ona miejscową cerkiew. W jej murach odnajduje w pewnym manuskrypcie, kilka pergaminowych kart ze starego kodeksu. Za zgodą duchownego opiekującego się świątynią młoda badaczka postanawia zabrać je do uniwersyteckiego laboratorium w Stanach Zjednoczonych, aby je przebadać i odczytać. Czy znajdzie tam jakieś wskazówki co do treści zaginionej biblijnej księgi? Przekonajcie się sami.

Samym odkryciem niezwykle poruszony jest mąż Shannon - Johnatan, znawca tematyki biblijnej oraz autor poczytnej biografii Jezusa z Nazaretu. Pozycja została przetłumaczona na wiele języków. Niestety w wydaniu arabskim znalazł się błąd językowy, którym obrażeni poczuli się muzułmanie i uznali, iż uderza on w islam. Na historyka zostaje nałożona kara fatwy, czyli śmierci... To początek tej porywającej książki, która już od pierwszych stron wciąga czytelników w nurt pasjonującej opowieści. Jeśli chcecie się przekonać, czy małżonkowie wyjdą cało z opresji i czy odnajdą zaginioną księgę Pisma Świętego, musicie sięgnąć po tę publikację! Z pewnością nie pożałujecie czasu spędzonego na jej lekturze.

Autor gwarantuje: gwałtowne zwroty akcji, przyspieszoną lekcję znajomości Biblii oraz okoliczności zatwierdzenia kanonu ksiąg wchodzących w skład Pisma Świętego; możliwość zajrzenia do archiwów kościelnych zwykle trudno dostępnych; wartkie dialogi i błyskotliwe uwagi postaci oraz wspaniałe widoki w czasie licznych podróży do Grecji czy Turcji. Ponadto Maier stworzył interesujących bohaterów, którzy z dociekliwością dążą do poznania przeszłości. W dodatku czytelnik może przyjrzeć się z bliska różnicom i podobieństwom między chrześcijaństwem oraz islamem w czasie toczonej przez Johnatana Webera oraz szejka Al-Rashida debaty. Pokazuje ona, że wyznawcy tych dwóch religii nie muszą być wrogami, mogą żyć w harmonii i przyjaźni, poznając wzajemnie swoje wierzenia, a także okazując sobie szacunek. Warto, aby jak najwięcej osób przeczytało tę niezwykłą książkę, by dzięki niej stali się bardziej tolerancyjni i otwarci na świat.

 

Magdalena Kasprzak

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Abigail
4 lutego 2013

Co jeszcze mogę powiedzieć o tej książce? Raczej nie da się jej opisać wieloma słowami, bo tę historię naprawdę trzeba przeczytać i poczuć na własnej skórze. Jest tutaj wiele niespodziewanych zwrotów, a akcja pędzi niemal od pierwszej strony i nawet na chwilę się nie zatrzymuje. Oprócz kontekstu biblijnego jest tutaj również trochę kryminału i sensacji, co z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom tych gatunków. Ja jedynie mogę bardzo polecić tę książkę, bo wiem, że nie będziecie się przy niej nudzić i spędzicie z nią kilka przyjemnych wieczorów.


rok
4 grudnia 2013

fajna


andrzej
4 grudnia 2013

Czytając bardzo przeżywałem to, o czym pisze autor w sposób bardzo przystępny lecz jednocześnie zmuszający do zastanowienia się nad sobą, sensem życia. Jak niewiele trzeba stracić z życia i okaże się że żyje bez celu. Pochłonąłem książkę w dwa dni, a jestem wybrednym czytelnikiem. Gorąco polecam nie tylko ją, ale i resztę z oferty.


Opinie o produkcie (3)

Abigail
4 lutego 2013

Co jeszcze mogę powiedzieć o tej książce? Raczej nie da się jej opisać wieloma słowami, bo tę historię naprawdę trzeba przeczytać i poczuć na własnej skórze. Jest tutaj wiele niespodziewanych zwrotów, a akcja pędzi niemal od pierwszej strony i nawet na chwilę się nie zatrzymuje. Oprócz kontekstu biblijnego jest tutaj również trochę kryminału i sensacji, co z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom tych gatunków. Ja jedynie mogę bardzo polecić tę książkę, bo wiem, że nie będziecie się przy niej nudzić i spędzicie z nią kilka przyjemnych wieczorów.


rok
4 grudnia 2013

fajna


andrzej
4 grudnia 2013

Czytając bardzo przeżywałem to, o czym pisze autor w sposób bardzo przystępny lecz jednocześnie zmuszający do zastanowienia się nad sobą, sensem życia. Jak niewiele trzeba stracić z życia i okaże się że żyje bez celu. Pochłonąłem książkę w dwa dni, a jestem wybrednym czytelnikiem. Gorąco polecam nie tylko ją, ale i resztę z oferty.


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Kodeks Konstantyna

Paul L. Maier

OPIS

Uczeni od dawna snuli domysły na temat zaginionej biblijnej księgi, która – o czym niektórzy myśleli z lękiem, inni zaś z nadzieją – mogła naruszyć ustalony przed wiekami kanon Pisma Świętego, co więcej, zmienić nazbyt wiele w postrzeganiu samego chrześcijaństwa. Owego tekstu jednak nie odnaleziono… aż do dziś.

 A wszystko zaczęło się od kilku kart wyrwanych z jakiegoś starożytnego kodeksu, na które trafiono w starożytnej Pelli, wchodzącej niegdyś w skład Dekapolu. Owe zapiski na pergaminie, służące jako przekładki w liturgicznej księdze, potwierdziły tylko to, że w biblijnym kanonie brakuje przynajmniej… dwóch istotnych, ba, fundamentalnych elementów.

 I znów Jonathan Weber, znany harwardzki archeolog, w obliczu być może największego odkrycia w historii Kościoła staje przed dylematem: czy ujawnić przed światem odkrycie, które odmienić może wszystko? Decyzja nie jest łatwa, na szali stawia nie tylko naukową karierę i reputację, ale także własne życie.



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

Shannon Jennings Weber z przyjemnością oddawała się spożywaniu lunchu w cieniu jałowca – całkiem jak niegdyś prorok Eliasz. Prowadziła wykopaliska w Pelli na wschodnim brzegu Jordanu, mniej więcej 30 kilometrów na południe od Jeziora Tyberiadzkiego. Dla młodej archeolog, która miała już na swym koncie spore sukcesy związane z pracami wykopaliskowymi w Izraelu, było to nowe wyzwanie. Zorganizowała stanowisko badawcze, mając nadzieję, że znajdzie tutaj coś – cokolwiek – co pozwoli wypełnić jedna z najważniejszych luk w dziejach Kościoła: okres u schyłku wieku, w którym chrześcijanie zdołali zbiec przed prześladowaniami po niszczycielskim podboju Jerozolimy przez Rzymian w 70 roku i, jeszcze zanim na dobre rozpoczęła się wojna, uciekli do Pelli. Shannon uważała, że właśnie tutaj – w stolicy najwcześniejszego Kościoła – muszą pod warstwą ziemi kryć się jakieś ślady, przedmioty czy wskazówki, które rzucą nieco światła na spowite mgłą tajemnicy czasy, w których chrześcijaństwo zakorzeniło się w basenie Morza Środziemnego. Cieszyło to bardzo jej męża, Jona. On także uważał Pellę za miejsce o ogromnym archeologicznym
potencjale. Zajęty prowadzeniem zajęć na Harvardzie, w e-mailach regularnie zasypywał Shannon pytaniami typu: „Czy już znalazłaś pamiętniki Chrystusa?” albo: „Czy już wiadomo coś o zaginionym Liście św. Pawła do Koryntian?”. Nawet kiedy pisał o swojej miłości do żony i tęsknocie za nią, zazwyczaj dodawał jakiś żartobliwy dopisek: „Z pewnością znalazłaś już portret któregoś z apostołów namalowany przez św. Łukasza?” lub: „Jeśli odkryłaś właśnie tron biskupi św. Jakuba, to proszę cię, kop bardzo ostrożnie!”. Jak dotąd jednak żadnych sensacyjnych odkryć Shannon Weber nie zanotowała, a już nazajutrz cały zespół miał zwijać obóz. Niedługo przed ich przybyciem na to miejsce ekipy naukowców z Uniwersytetu w Sydney oraz z jordańskiego Departamentu Starożytności odkryły kilka świątyń kananejskich z epoki
brązu oraz epoki żelaza, toteż teraz całe stanowisko porastał las białych marmurowych kolumn hellenistycznych, które czekały na przeniesienie w inne miejsce. W przeciwieństwie do Australijczyków i Jordańczyków zespół Shannon skupił się na pochodzącym z IV wieku kościele pod wezwaniem św. Jakuba. Oczyściwszy jego fundamenty i odkrywszy kilka fragmentów ciekawych mozaik podłogowych, rzadko spotykanej ceramiki oraz niewielką skrytkę z monetami z II i III wieku, koledzy młodej archeolog orzekli, że nic tu po nich. Niewiele odkrywek archeologicznych przynosi sensacyjne rezultaty, a Pella nie stanowiła pod tym względem wyjątku. Shannon była zadowolona z dokonań swojej ekipy, ale nie mogła powiedzieć, że rozpiera ją radość. Szkoda, że prace archeologiczne nie dostarczają skarbów na zawołanie! Skrzywiła się na wspomnienie odkrycia dokonanego kilka lat wcześniej, które po części było i jej udziałem – odkrycia,
niestety, zbyt pięknego, by mogło być prawdą. Dowodziło ono jedynie słuszności porzekadła mówiącego, że jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to prawdopodobnie prawdziwe nie jest.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Kodeksu Konstantyna” »

Sklep internetowy Shoper.pl