Książki
3
PLN
Księga pokutników. cz. 2 Ojciec Rance, Fiodor Dostojewski, Albert Chmielowski, Karol de Foucauld, Simone Weil
Księga pokutników. cz. 2 Ojciec Rance, Fiodor Dostojewski, Albert Chmielowski, Karol de Foucauld, Simone Weil
tłum: Violetta Hoffmann-Zdrojewska
wydawnictwo: PROMIC
seria: Światła na górze
rok wyd.: 2013
ISBN: 978-83-7502-392-3
oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
format: 110 x 180 mm
liczba stron: 224
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 3,00 zł
POPRZEDNIA CENA: 29,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo PROMIC
seria Światła na górze
rok wyd. 2013
ISBN 978-83-7502-392-3
oprawa broszurowa ze skrzydełkami
format 110 x 180 mm
liczba stron 224

Pokuta, powiada Walter Nigg, to przezwyciężenie przeszłości, w której niczym w skorupie zamyka się nasz egoizm. Kreśląc plastycznie sylwetki wielkich pokutników, Nigg pokazuje, że pokuta to nic innego jak tylko kształtowanie życia od nowa, nowy start, do którego zachęca sam Bóg. Przekonują o tym choćby ksiądz Rancé, założyciel trapistów, brat Albert, który chciał być dla innych niczym chleb, czy Simone Weil, która o Bogu mówiła, milcząc.

 

Walter Nigg podejmuje w Księdze pokutników temat równie ważny, co w dzisiejszych czasach niechętnie podejmowany, mianowicie kwestię skruchy i sakramentu pojednania. Autor, nakreślając sylwetki postaci, ukazuje problem odwiecznych ludzkich zmagań z własnym sumieniem i bolesną przeszłością. Przedstawia nam historie dawne i współczesne, nie boi się ani trudnych pytań o nasze zranione człowieczeństwo, ani jeszcze trudniejszych odpowiedzi. 

 

Walter Nigg (1903-1988) studiował protestancką teologię i filozofię na uniwersytetach w Getyndze, Lipsku i Zurychu. Był pastorem Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w szwajcarskim Dällikon i adiunktem historii Kościoła w Zurychu. Zasłynął przede wszystkim jako autor bestsellerowych książek, w których po mistrzowsku nakreślił sylwetki świętych, myślicieli, artystów i heretyków wszystkich wieków chrześcijaństwa. Jako protestant przez całe życie interesował się tematem podejścia do świętości w Kościele katolickim, przez co należy do jednych z najwybitniejszych postaci w szwajcarskim teologii.

 

Zachęcamy do wysłuchania rozmowy Jana Pniewskiego z Krzysztofem Jaśkiewiczem na temat "Księgi pokutników"

http://www.polskieradio.pl/37/227/Artykul/861234/

DRUKUJ OPIS

 

Spis treści cz. 2

 

 

 

Ksiądz de Rancé

 

czyli:

 

Był to głos podobny do grzmotu

 

5

 

Fiodor Dostojewski

 

czyli:

 

Ci, co wypowiadają ostatnie słowo

 

49

 

Brat Albert

 

czyli:

 

Zejście na samo dno

 

85

 

Karol de Foucauld

 

czyli:

 

Szukając ciągle ostatniego miejsca

 

125

 

Simone Weil

 

czyli:

 

Mów mi, milcząc, o Bogu

 

171

 

 

 

BYŁ TO GŁOS PODOBNY DO GRZMOTU

 

Ksiądz de Rance

„Pij piwo trapistów!” oto hasło, które w Holandii moż­na spotkać w tramwajach czy na słupach ogłoszeniowych. Zdziwieni pytamy się, co to ma niby znaczyć? Czyżby  mnisi w tym kraju zachęcali do picia piwa? Poniekąd, choć tak naprawdę, ten nośny slogan wymyślony przez copywriterów jedynie zachęca do kupna tego złocistego trunku warzonego przez zakonników. Nic w tym nadzwyczajnego, piwo holenderskie wywodzi się bowiem z klasztoru Trapistów w Tilburgu, z klasztoru, w którym-może niektórzy wiedzą-znajduje się wstrząsająca „Pierwsza droga krzyżowa” Alberta Servaesa. Niemniej, uspokajam prawie zgorszonych, piwo warzy się poza klauzurą, choć prawdą jest, iż klasztor utrzymuje się z jego produkcji. Ale bez obawy, poniższa historia nie będzie reklamą zakonnego piwa, a opowieścią o innym wywarze znanym jednak niewielu. Otóż trapiści mają wiele do powiedzenia o pewnym duchowym napoju i to –co wydaje się paradoksalne-dzięki swemu milczeniu. Ich milczenie jest wymowniejsze niż wszystkie słowa, i nie jest bowiem rzeczą przypadku, że właśnie ci mnisi, dzięki wieloletnim ćwiczeniom, stali się bezprzykładnymi mężami modlitwy.

 Klasztory trapistów powstawały we Francji w XVII wie­ku, w czasie, który charakteryzuje się ostrymi sprzeczno­ściami. W historii nazywa się te czasy epoką Króla Słońca, który z właściwą sobie rozrzutnością prowadził życie nacechowane zmysłowością, przemocą i przepychem. Straszliwa katastro­fa nastąpiła w następnym pokoleniu. Ale jest to ledwie jedna strona życia ówczesnej Francji. Zawsze obok tej światowej Francji, której składano wielorakie hołdy, istniała Francja katedr i świętych, obejmująca swym zasięgiem pobożne dusze tego kraju. Henryk Bremond w swym eseistycznym dziele „Histoire litteraire dti sentiment reli gieux en France” przedstawił po mistrzowsku – choć w sposób zbyt wytworny – mistykę francuską, która jest nieskończenie bardziej wartościowa niż całe to absolutystyczne królestwo zapatrzone w to, co zewnętrzne. Nie zna się duszy francuskiej, jeśli nie wie się nic o chrześcijańskim humanizmie z całym jego delikatnym urokiem. Ruch mistyczny XVII wieku charakteryzuje zdumiewająca głębia wewnętrzna i królestwo duchowe, które jeszcze dzisiaj mogą być wzorem do naśladowania. Duchowość francuska tego czasu skłaniała się ku temu, by wewnętrznie – nie zmieniając zewnętrznego stanu – odejść od świata, i hołdowała hasłu: ponieważ natura została stworzona przez Boga, pozwólmy jej istnieć i jej nie niszczmy.

Do tego potężnego nurtu pobożności chrześcijańskiej zaliczany jest także założyciel zakonu trapistów, Armand Jean de Bonthillier de Rance. Ten niezwykły człowiek żył w czasach Kartezjusza, Pascala, Corneille'a i Racine'a Chociaż Rance może się z nimi równać, to jednak dzisiaj jest postacią prawie zapomnianą. Dlaczego? Co sprawiło, że prawie się o nim nie mówi? Czy winna jest temu nieco osobliwa  literatura, która była albo zbyt panegiryczna, albo, później, zbyt satyryczna, i dlatego przedstawiła go w fałszywym świetle? Czy, być może, jego sposób życia nie przemawia już w naszych czasach? To ostatnie byłoby niedorzecznością, szczególnie w przypadku mnicha który umiłował ciszę i spokój. Wydaje się więc, że odszedł w niepamięć, bo był pokutnikiem! Współczesność nie chce nic wiedzieć o pokutnikach, gwałtem zdobywających królestwo niebieskie. Nie zajmują jej nawet ich podstawowe idee, lecz wyłącznie to, co użyteczne, sensacyjne i efemeryczne. Ale cóż nas właściwie obchodzi, czym interesuje się świat, a czym nie? Goni zresztą jedynie za chwilową modą, która szybko zo­staje zastąpiona jakimś innym szaleństwem. Uganiając się jednak za wiatrem, ludzie tracą z oczu właściwą perspektywę, to, co trwałe i istotne, co wieczne. O tym wszystkim mógłby zaś współczesnemu chrześcijaninowi opowiedzieć szeptem Ran­ce – pokutnik, którego słowa usłyszy tylko ten, którego nie porwał ze sobą wir życia i kto nie stał się głuchy na sprawy religijne.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Księgi pokutników cz. 2" »

 

Obecność pokutników najbardziej charakterystyczna była dla czasów średniowiecza. Uważano wówczas, że najlepszym sposobem naprawienia swoich niecnych czynów, wyrządzonych krzywd oraz zaciągniętych długów, były świadomie podjęte praktyki pokutnicze, polegające przede wszystkim na umartwianiu ciała (w Hiszpanii można jeszcze dzisiaj zobaczyć smutne procesje, których uczestnicy niosą na ramionach ciężkie krzyże). Jednak wbrew powszechnej opinii i spotykanym przypadkom, za chrześcijańską pokutę nie można uznać żadnych praktyk naruszających godność człowieka. Prawda o istocie pokuty zawarta jest w wezwaniu Chrystusa: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1, 15). Zgodnie ze słowami Mistrza z Nazaretu, postawa pokutnicza charakteryzuje się autentycznym przezwyciężaniem przeszłości. Rozpoczynając od zmiany sposobu myślenia, człowiek pokutujący dokonuje rewizji życia i nabiera pewności, że do królestwa Bożego nie da się wejść bez pokuty. Oddana do rąk czytelnika dwutomowa Księga pokutników, szczegółowo omawia stanowiska dziewięciu – żyjących na przestrzeni wieków – mniej lub bardziej znanych postaci.
 
 
Każdy z tytułów kolejnych rozdziałów stanowi identyfikator konkretnego pokutnika. Tak więc Zapach olejku nardowego bezbłędnie kojarzy się z pochodzącą z Magdali Marią Magdaleną, doceniającą gest Chrystusa przebaczającego jej rozpustne życie; Wołanie z pustyni wskazuje na Makarego Wielkiego, który prowadząc surowe życie pustelnicze uważany jest za jednego z ojców egipskiego monastycyzmu; Uczyniłem cię płomieniem to słowa ściśle związane z Małgorzatą z Kortony, stopniowo dojrzewającą do podjęcia świadomej decyzji o prowadzeniu życia surowego, przepełnionego postem i umartwianiem się; Bicz Boży jest blisko – sprzeciwiał się ciemnym stronom renesansu Hieronim Savonarola, nawołując w płomiennych kazaniach do natychmiastowej zmiany dotychczasowego stylu życia.
 
 
Zamieszczone w drugiej części przemyślenia Waltera Nigga analizują życie i działalność pięciu pokutników: Był to głos podobny do grzmotu dotyczy poruszającego się zręcznie w wytwornym towarzystwie Armanda de Rancé, który odczuł w końcu potrzebę odpokutowania swej młodości; Ci, co wypowiadają ostatnie słowo bezsprzecznie przywodzi na myśl Fiodora Dostojewskiego, ponieważ w jego powieściach będących odpowiedziami na pytanie o „drugi brzeg”, stale przewija się troska związana z zaniedbywaniem pokuty; Zejścia na samo dno doświadczył brat Albert, pojmując dzielenie nędzy z żebrakami jako nowy rodzaj umartwienia; przebywający przez wiele lat wśród muzułmańskich Tuaregów na Saharze w Algierii Karol de Foucauld, to ten, który szukając ciągle ostatniego miejsca, praktycznie realizował przykazanie miłości Boga i bliźniego. Całość uzupełnia francuska myślicielka chrześcijańska Simone Weil, do której na stałe przylgnęły słowa: Mów mi, milcząc, o Bogu, a jej dzieła wielu przedstawicieli inteligencji francuskiej przywiodły do wiary.
 
 
Informacje dotyczące życia i działalności omawianych pokutników oparto na faktach historycznych, dzięki czemu są szczegółowe i wyczerpujące. Przedstawione w sposób interesujący, nie pozwalają oderwać się od lektury. Liczne przypisy, zawierające odniesienia do pozycji bibliograficznych, pozwalają na dodatkowe zgłębienie tematu. Dwutomowa Księga pokutników jest w pewnym stopniu protestem przeciwko przeświadczeniu, iż są oni fenomenem przynależnym wyłącznie średniowieczu. Ponieważ skrucha wyrastająca z ludzkiego sumienia w obecnych czasach została zepchnięta na margines, tym bardziej oddana do rąk czytelnika Księga pokutników jest publikacją jak najbardziej na czasie. Przeczytać powinni ją wszyscy, bowiem nie każdy posiada dość siły do zmiany dotychczasowego stylu bycia i naprawienia tego, co nigdy nie powinno się wydarzyć. Podsunięte przez Wiktora Nigga przemyślenia pomogą ukształtować życie na nowo, a wtedy człowiek już nie wkroczy na dawną, złą drogę. Może warto właśnie teraz skorzystać z szansy?
 
granice.pl
 
 
Dwa małe tomy „Księgi pokutników” dają czytelnikowi odpowiedzi na najbardziej nurtujące współczesnego człowieka pytania. Walter Nigg podejmuje w Księgach tematy równie ważne, co w dzisiejszych czasach niechętnie podejmowany, mianowicie kwestię skruchy i sakramentu pojednania.
 
Zasłynął Nigg przede wszystkim jako autor bestsellerowych książek, w których po mistrzowsku nakreślił sylwetki świętych, myślicieli, artystów i heretyków wszystkich wieków chrześcijaństwa. Jako protestant przez całe życie interesował się tematem podejścia do świętości w Kościele katolickim, przez co należy do jednych z najwybitniejszych postaci w szwajcarskim teologii.
 
Autor, nakreślając sylwetki postaci, ukazuje problem odwiecznych ludzkich zmagań z własnym sumieniem i bolesną przeszłością.
 
Pierwszy przykład – Raskolikow i jego rozterki dotyczące kary za grzechy i błędów jakie popełnił mordując dwie Bogu ducha winne kobiety. Kolejne analizowane przez autora postaci ukazują problem, jakim jest poczucie winy we współczesnym świecie. To jednak nie wszystko – dużo jest w tych tomach o znajdowaniu Boga, życiu w nim i odchodzeniu do nowego – lepszego – życia.
 
Maria Magdalena, Makary Wielki, Małgorzata z Kortony czy Simone Weil to kolejne z osób ukazujących problemy współczesnego świata i wybory, które pozwoliły im osiągnąć wiele. Autor przedstawiając nam te wszystkie historie prezentuje obraz, który dla wielu będzie nie do przyjęcia współcześnie.
 
A może warto spróbować?
 
Tomasz Albecki

 

 

„Księga pokutników” autorstwa Walter Nigg'a, teologa, protestanckiego pastora, autora wielu bestsellerowych książek, łączy w sobie dwa z moich ulubionych gatunków – biografię i szeroko pojętą literaturę religijną. Chociaż „księga” to może zbyt dużo powiedziane. Przecież to raptem książeczka, malutkie dwa tomiki, które pod skromną i niepozorną okładką ukrywają bogactwo treści.

 

W dwóch tomach zamknął autor sylwetki dziewięciu wybitnych postaci, które według niego zasługują na miano pokutników. Bohaterowie uszeregowani zostali chronologicznie. I tak w pierwszym tomie znalazły się biografie biblijnej Marii Magdaleny, Makarego Wielkiego, Małgorzaty z Kortony, Hieronima Savonarolaego. Z kolei w drugim tomie omówiono życiorysy Ojca Rance, Fiodora Dostojewskiego, Alberta Chmielowskiego, Karola de Foucauld oraz Simone Weil.

 

Każdy życiorys poprzedzony został wstępem nakreślającym zarys epoki i czasów w jakich przyszło żyć bohaterom prezentowanych biografii. Często w biografiach świętych lub osób powszechnie znanych i poważanych  niewygodne, szokujące fakty z życia są pomijane. Autor również porusza tę kwestię i sam stoi po stronie szczerości, więc bez ogródek opowiada o swoich bohaterach z uwzględnieniem skandalicznych fragmentów życiorysów. Jednak nie jest to brukowe pranie brudów ku uciesze gawiedzi, a raczej próba uświadomienia czytelnikowi prostej prawdy, że każdy z nas popełnia błędy. Droga do świętości wcale nie jest usłana różami. Nawet ci najgorsi mogą się nawrócić i swoim życie dawać przykład kolejnym pokoleniom. Pokuta, w wykonaniu bohaterów księgi, to nie klęczenie na grochu i płakanie rzewnymi łzami, ale realna próba zmiany całego życia.
Na odwrocie okładki wydawca obiecuje, że zaprezentowane teksty „nie pozwalają zasnąć, stawiając przed pytaniami, których zwykle udaje się nam unikać.” Tym razem to nie zwykły chwyt marketingowy, ale fakt, o którym mogłam się przekonać na własnej skórze. Mój świat zadrżał w posadach po lekturze biografii Marii Magdaleny. Autor stawia tezę, że Maria Magdalena i Maria z Betanii (siostra Marty i Łazarza) to ta sama osoba. Powołuje się na fragmenty z Pisma Świętego, które świadczą o słuszności jego stwierdzenia. Przyznam, że od dawna nie przeżyłam takiego szoku. Dla mnie to zawsze były dwie różne kobiety. Co prawda nadal stoję na stanowisku, że jednak Marie są dwie. Jednak odkrycie, jakim były dla mnie słowa Nigg’a, uruchomiło lawinę poszukiwań i sprowokowało mnie do dyskusji z kilkoma osobami, które mają jakiekolwiek pojęcie na temat Biblii. Oni również byli zdziwieni twierdzeniem autora. Nadal szukam odpowiedzi na nurtujące mnie wątpliwości. Co prawda nie ma to żadnego wpływu na odbiór Pisma Świętego, prawdy w nim zawarte nadal pozostają te same. Jednak lektura życiorysu Marii Magdaleny zatrzęsła moim prywatnym światem i uruchomiła ogromną ciekawość, za co serdecznie autorowi dziękuję.
„Księga pokutników” to nie garść suchych faktów, ale świetnie napisana proza, którą czyta się niemal jak powieść! Lekkość pióra i pasja to największe zalety autora. Przez to jego dzieło pochłania się w zastraszającym tempie, a momentami nawet udziela się żarliwy entuzjazm pisarza. Dzieło Nigg'a jest doskonałym potwierdzeniem słów Jana Marii Vianney'a, który uważał, że:  „Nie wszyscy święci dobrze zaczęli, ale wszyscy dobrze skończyli.”  Gorąco polecam! 
 
Marta Kowalik
DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Księga pokutników. cz. 2 Ojciec Rance, Fiodor Dostojewski, Albert Chmielowski, Karol de Foucauld, Simone Weil

Walter Nigg

OPIS

Pokuta, powiada Walter Nigg, to przezwyciężenie przeszłości, w której niczym w skorupie zamyka się nasz egoizm. Kreśląc plastycznie sylwetki wielkich pokutników, Nigg pokazuje, że pokuta to nic innego jak tylko kształtowanie życia od nowa, nowy start, do którego zachęca sam Bóg. Przekonują o tym choćby ksiądz Rancé, założyciel trapistów, brat Albert, który chciał być dla innych niczym chleb, czy Simone Weil, która o Bogu mówiła, milcząc.

 

Walter Nigg podejmuje w Księdze pokutników temat równie ważny, co w dzisiejszych czasach niechętnie podejmowany, mianowicie kwestię skruchy i sakramentu pojednania. Autor, nakreślając sylwetki postaci, ukazuje problem odwiecznych ludzkich zmagań z własnym sumieniem i bolesną przeszłością. Przedstawia nam historie dawne i współczesne, nie boi się ani trudnych pytań o nasze zranione człowieczeństwo, ani jeszcze trudniejszych odpowiedzi. 

 

Walter Nigg (1903-1988) studiował protestancką teologię i filozofię na uniwersytetach w Getyndze, Lipsku i Zurychu. Był pastorem Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w szwajcarskim Dällikon i adiunktem historii Kościoła w Zurychu. Zasłynął przede wszystkim jako autor bestsellerowych książek, w których po mistrzowsku nakreślił sylwetki świętych, myślicieli, artystów i heretyków wszystkich wieków chrześcijaństwa. Jako protestant przez całe życie interesował się tematem podejścia do świętości w Kościele katolickim, przez co należy do jednych z najwybitniejszych postaci w szwajcarskim teologii.

 

Zachęcamy do wysłuchania rozmowy Jana Pniewskiego z Krzysztofem Jaśkiewiczem na temat "Księgi pokutników"

http://www.polskieradio.pl/37/227/Artykul/861234/



SPIS TREŚCI

 

Spis treści cz. 2

 

 

 

Ksiądz de Rancé

 

czyli:

 

Był to głos podobny do grzmotu

 

5

 

Fiodor Dostojewski

 

czyli:

 

Ci, co wypowiadają ostatnie słowo

 

49

 

Brat Albert

 

czyli:

 

Zejście na samo dno

 

85

 

Karol de Foucauld

 

czyli:

 

Szukając ciągle ostatniego miejsca

 

125

 

Simone Weil

 

czyli:

 

Mów mi, milcząc, o Bogu

 

171

 

 

FRAGMENT KSIĄŻKI

 

BYŁ TO GŁOS PODOBNY DO GRZMOTU

 

Ksiądz de Rance

„Pij piwo trapistów!” oto hasło, które w Holandii moż­na spotkać w tramwajach czy na słupach ogłoszeniowych. Zdziwieni pytamy się, co to ma niby znaczyć? Czyżby  mnisi w tym kraju zachęcali do picia piwa? Poniekąd, choć tak naprawdę, ten nośny slogan wymyślony przez copywriterów jedynie zachęca do kupna tego złocistego trunku warzonego przez zakonników. Nic w tym nadzwyczajnego, piwo holenderskie wywodzi się bowiem z klasztoru Trapistów w Tilburgu, z klasztoru, w którym-może niektórzy wiedzą-znajduje się wstrząsająca „Pierwsza droga krzyżowa” Alberta Servaesa. Niemniej, uspokajam prawie zgorszonych, piwo warzy się poza klauzurą, choć prawdą jest, iż klasztor utrzymuje się z jego produkcji. Ale bez obawy, poniższa historia nie będzie reklamą zakonnego piwa, a opowieścią o innym wywarze znanym jednak niewielu. Otóż trapiści mają wiele do powiedzenia o pewnym duchowym napoju i to –co wydaje się paradoksalne-dzięki swemu milczeniu. Ich milczenie jest wymowniejsze niż wszystkie słowa, i nie jest bowiem rzeczą przypadku, że właśnie ci mnisi, dzięki wieloletnim ćwiczeniom, stali się bezprzykładnymi mężami modlitwy.

 Klasztory trapistów powstawały we Francji w XVII wie­ku, w czasie, który charakteryzuje się ostrymi sprzeczno­ściami. W historii nazywa się te czasy epoką Króla Słońca, który z właściwą sobie rozrzutnością prowadził życie nacechowane zmysłowością, przemocą i przepychem. Straszliwa katastro­fa nastąpiła w następnym pokoleniu. Ale jest to ledwie jedna strona życia ówczesnej Francji. Zawsze obok tej światowej Francji, której składano wielorakie hołdy, istniała Francja katedr i świętych, obejmująca swym zasięgiem pobożne dusze tego kraju. Henryk Bremond w swym eseistycznym dziele „Histoire litteraire dti sentiment reli gieux en France” przedstawił po mistrzowsku – choć w sposób zbyt wytworny – mistykę francuską, która jest nieskończenie bardziej wartościowa niż całe to absolutystyczne królestwo zapatrzone w to, co zewnętrzne. Nie zna się duszy francuskiej, jeśli nie wie się nic o chrześcijańskim humanizmie z całym jego delikatnym urokiem. Ruch mistyczny XVII wieku charakteryzuje zdumiewająca głębia wewnętrzna i królestwo duchowe, które jeszcze dzisiaj mogą być wzorem do naśladowania. Duchowość francuska tego czasu skłaniała się ku temu, by wewnętrznie – nie zmieniając zewnętrznego stanu – odejść od świata, i hołdowała hasłu: ponieważ natura została stworzona przez Boga, pozwólmy jej istnieć i jej nie niszczmy.

Do tego potężnego nurtu pobożności chrześcijańskiej zaliczany jest także założyciel zakonu trapistów, Armand Jean de Bonthillier de Rance. Ten niezwykły człowiek żył w czasach Kartezjusza, Pascala, Corneille'a i Racine'a Chociaż Rance może się z nimi równać, to jednak dzisiaj jest postacią prawie zapomnianą. Dlaczego? Co sprawiło, że prawie się o nim nie mówi? Czy winna jest temu nieco osobliwa  literatura, która była albo zbyt panegiryczna, albo, później, zbyt satyryczna, i dlatego przedstawiła go w fałszywym świetle? Czy, być może, jego sposób życia nie przemawia już w naszych czasach? To ostatnie byłoby niedorzecznością, szczególnie w przypadku mnicha który umiłował ciszę i spokój. Wydaje się więc, że odszedł w niepamięć, bo był pokutnikiem! Współczesność nie chce nic wiedzieć o pokutnikach, gwałtem zdobywających królestwo niebieskie. Nie zajmują jej nawet ich podstawowe idee, lecz wyłącznie to, co użyteczne, sensacyjne i efemeryczne. Ale cóż nas właściwie obchodzi, czym interesuje się świat, a czym nie? Goni zresztą jedynie za chwilową modą, która szybko zo­staje zastąpiona jakimś innym szaleństwem. Uganiając się jednak za wiatrem, ludzie tracą z oczu właściwą perspektywę, to, co trwałe i istotne, co wieczne. O tym wszystkim mógłby zaś współczesnemu chrześcijaninowi opowiedzieć szeptem Ran­ce – pokutnik, którego słowa usłyszy tylko ten, którego nie porwał ze sobą wir życia i kto nie stał się głuchy na sprawy religijne.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Księgi pokutników cz. 2" »

Sklep internetowy Shoper.pl