Książki
10
PLN
Małe psoty wielkich świętych
Małe psoty wielkich świętych 1 0
Małe psoty wielkich świętych
ilustr.: kolorowe ilustracje
wydawnictwo: PROMIC
seria: Książki dla dzieci
rok wyd.: 2012
ISBN: 978-83-7502-347-3
oprawa: twarda ze złoceniami
format: 190x190 mm
liczba stron: 84
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 10,00 zł
POPRZEDNIA CENA: 27,90 zł

Dane techniczne

ilustr. kolorowe ilustracje
wydawnictwo PROMIC
seria Książki dla dzieci
rok wyd. 2012
ISBN 978-83-7502-347-3
oprawa twarda ze złoceniami
format 190x190 mm
liczba stron 84

Jeżeli pewnego dnia zrozumiesz, że Bóg jest Twoim najlepszym przyjacielem i najbardziej kochającym Ojcem, nie będziesz się nudził, rozmawiając z Nim. Będziesz chciał być jak najbliżej Niego i żyć, jak nakazuje. Wtedy znajdziesz się już na najlepszej drodze do świętości. Każdy z nas nosi w sobie iskierkę świętości. Jeżeli tylko będzie ją pielęgnował i podsycał, ona wzmocni się i zapłonie mocno i jasno, lecz jeśli zaniedba – iskierka powoli będzie przygasać.
Drogi Czytelniku, Ty także masz powołanie do świętości. Spróbuj odszukać tę swoją iskierkę. Zobaczysz wtedy, jaka jest piękna i gorąca. A gdy będziesz ją podsycał, potrafi ogrzać nie tylko twoje serce, ale także wiele innych.

DRUKUJ OPIS

Psotny Franciszek

5

Czy trzeba modlić się cicho?

23

Bracia

41

Bystre oczy

61

Posłowie

81

Psotny Franciszek
opowieść o św. Franciszku z Asyżu

Franciszku!... Franciszku!... Poczekaj!!! Franciszku!... – donośny głos signory Benardone rozbrzmiewał echem w wąskiej uliczce Asyżu. Jednak jak zwykle wołała na próżno, bo mały Franciszek, pogwizdując wesoło, zniknął już za rogiem i biegł na spotkanie kolegów.
– Znów wołasz Franciszka i znów, jak słyszę, udało mu się uciec? – roześmiał się siedzący w wysokim krześle Piotr Benardone, szanowany asyski kupiec handlujący materiałami, ojciec Franciszka.
– Nasz syn jest taki żywy, że trudno go zobaczyć dwa razy w jednym miejscu. Prawdę mówiąc, drogi mężu, trochę się obawiam o jego przyszłość. Całymi dniami tylko biega z rówieśnikami i Bóg jeden wie, co oni robią.
– Chłopiec musi się wyszumieć, żeby, gdy dorośnie, godnie reprezentować rodzinę Benardone. – Żeby tylko nie zrobił sobie żadnej krzywdy – powiedziała cicho kobieta, bardziej do siebie niż do męża. – To przecież dobre i kochające dziecko, tylko takie rozbrykane.
W tym czasie Franciszek i jego towarzysze hasali po zboczach asyskich wzgórz. Zielono tu było i pięknie, choć żar lał się z nieba.
– Może wrócimy do miasta – zaproponował jeden z chłopców.
– W cieniu murów będzie trochę chłodniej. A poza tym można tam robić rożne kawały.
– Aha, i po kilku chwilach zawołają nas do domu.
– To już lepiej bawmy się tu.
Chłopcom nie trzeba było dwa razy powtarzać. Co i rusz wymyślają rożne gry i zabawy, wrzeszcząc przy tym i śmiejąc się na całe gardło. Prym wiedzie Franciszek. Jest szczupły i prosty jak trzcina. Ciemne włosy powiewają mu na wietrze, a brązowe, duże oczy patrzą wesoło na świat. Jest w nim tyle energii, że wystarczyłoby jej przynajmniej dla trzech dziesięcioletnich chłopców. Nikt tak jak on nie potrafi obmyślać rożnych psot i nikt nie potrafi tak przymilnie uśmiechać się do mamy, żeby uniknąć kary.
Wyczyny Franciszka i jego kolegów znane są w Asyżu. To przecież oni zamienili osiołki handlarzom na targu. Oni tak spięli suknie dwom zapamiętale plotkującym służącym, że gdy wreszcie chciały się pożegnać i już odsuwały się od siebie, to straciły równowagę i przewróciły się prosto w kałużę. Oni też otrzeźwili ojca jednego kolegi, który pił bez przerwy, a gdy był pijany, bił swoją rodzinę. Kiedyś Franciszek usłyszał bowiem, jak żona pijaka narzekała, że gdyby tylko nie przychodził do domu pijany, nie byłoby tak źle. Chłopcy zastanowili się i wreszcie znaleźli sposób na otrzeźwienie pijaczyny. Franciszek z dwoma kolegami weszli na dach oberży i wciągnęli tam wielki sagan z lodowatą wodą. Reszta chłopców wypatrywała, kiedy ich ofiara będzie wychodziła. Na dany znak chłopcy na dachu przechylili garnek i struga zimnej wody wylądowała na głowie zataczającego się mężczyzny. Efekt był wspaniały. Pijak aż wrzasnął wniebogłosy i w jednej chwili wytrzeźwiał. Chłopcy uciekali co sił w nogach, a całe miasto jeszcze długo śmiało się z ich wyczynu.

 Gdy myślimy o świętych to wyobrażamy sobie piękne i dostojne malowidła, obrazy, figury które oglądamy w kościele czy kaplicach, w książkach religijnych, małe obrazki z wizerunkami świętych które dostajemy od księdza czy też siostry zakonnej na lekcjach religii. Postacie zadumane, patrzące w niebo, patrzące na nas, a my wśród świętych szukam swoich powierników: radości i smutków.
Tak naprawdę to zapominany o jednym że święci też byli kiedyś ... dziećmi :) tak, tak to jakoś trudno nam sobie wyobrazić, a o tym właśnie jest ta książeczka.
 
"Małe psoty wielkich świętych" to cztery króciutkie opowiadania o dzieciach i ich dzieciństwie, jak łobuzowali, jacy byli, o ich poszukiwaniu Boga. Tak więc mamy tu opowiadanie o ...
 
św. Franciszku z Asyżu, który był niesfornym pędziwiatrem, zawsze uśmiechnięty, żartowniś i psotnik: a to wylał kubeł zimnej wody na wychodzącego z szynku mężczyznę, a to zamienił osły handlarzom na targu, oj trzymały się go psikusy, trzymały ... ale Franciszek miał tajemnicę - którą był jego dar, potrafił przemawiać do zwierząt, opiekował się nimi - tak zdobył przyjaciela Cezara.
 
św. Janie Marii Vianneyu, który to jako mały chłopiec wymykał się z domu by nie odmawiać wspólnie modlitwy z rodziną, chciał modlić się głośno, chodził na lekcje religii które odbywały się w ukryciu, pragną  zostać księdzem.
 
św. Cyrylu i Metodym, to dwaj bracia a jakże różni, Cyryl - zamyślony, zadumany, świetny łowczy i jeźdźca, Metody - żartowniś, dogadywacz. Obaj od najmłodszych lat rozumieli się bardzo dobrze, pomagali i wspierali. Aby jak najwięcej czasu przebywać ze sobą, bawić się, polować, wymyślać co będą kiedyś robić nie raz uciekali z lekcji, ale zawsze myśleli o innych, o niesieniu im pomocy, wiary ... kiedyś spełnią swoje dziecięce marzenia.
 
św. Antonii Padewski, nazywany przez wszystkich "bystrymi oczami" potrafił odnaleźć wszystko, nawet zaginionego, a wręcz porwanego kolegę, mimo że psotnik, zawsze miał na uwadze pomoc kolegom.
 
Pomimo dziecięcych zabaw, psot i uciech, wszyscy zawsze mieli w sobie pokorę, poszukiwali Boga i pragnęli pomagać bliźnim, dążyli do wyznaczonych celów. Jak mówi autorka "Każdy z nas nosi w sobie  taką iskierkę"[1], iskierkę świętości która jeśli będziemy ją pielęgnować rozbłyśnie, która będzie mogła rozgrzać nie tylko nasze serce i duszę, ale także innych. Piękna, wyciszająca, książeczka, opowiadania z morałem, czytanie jej sprawiło i mnie i córce dużo radości.

Do tego książeczka bardzo pięknie wydana, twarda okładka, w środku grube kartki i ciekawe obrazki oddające klimat książki. Zachęcam do sięgnięcia po tę książeczkę, święci to nie tylko poważne figury i obrazy w kościele,  byli także małymi łobuziakami jak nasze dzieciaki, co bardzo spodoba się Waszym dzieciom:)
 
Marlena Kucabińska
 

„Kiedy święci byli mali” i “Małe psoty wielkich świętych” to kolejne już propozycje wydawnictwa PROMIC dla najmłodszych czytelników. Propozycja, która w ciekawy sposób przedstawia żywoty świętych, jakich nie znaliśmy.

Mariola Maassen – Zajączkowska opowiada o świętych jako o ludziach zwyczajnych. Nie od urodzenia wszystko wskazywało na to, iż będą z takich osób jak Jan Papczyński czy Maksymilian Kolbe boży wojownicy. Dlatego zdarzało im się przeżywać problemy dnia codziennego – problemy najmłodszych.

Okazuje się, że św. Franciszek nie zawsze był taki święty. Lubił też czasem powariować z kolegami i uśmiać się przy tym szczerze. Natomiast od małego miał radość z pomagania „braciom mniejszym”, o czym świadczy opowiadanie o nim i psie. Wspomniany Jaś Papczyński uczył się słabo do czasu pewnego wydarzenia. Natomiast św. Mikołaj podczas wizyty na targu zrozumiał, dlaczego w cenie jest pomaganie innym.

Czy są to opowieści autentyczne? A może po prostu idealnie pasują do profilu każdego z przedstawionych? Mariola Maassen – Zajączkowska nie pisze. Wierzę mocno, że jest w nich ziarno prawdy, które potwierdza świętość każdej z przedstawionych osób.

Książki bardzo pozytywne. Wypróbowane na dzieciach, które w erze nowych mediów chcą wieczorem poczytać z rodzicami. Powoli i spokojnie zanurzając się w świat snów – może o byciu świętymi?

 

Tomasz Albecki

 

O czym są te książki? Tak właśnie o tym kim byli święci, zanim świętymi zostali. Obydwie książeczki podzielone są na rozdziały, a każdy rozdział to historia z życia jednej osoby.
"Kiedy święci byli mali" składa się z 5 opowiadań. W pierwszym z nich możemy przeczytać o małym Stasiu, który bardzo źle się uczył, pomimo, że chęci miał wielkie. Tak wielkie, że oddał się pod opiekę Matce Bożej. Wkrótce stał się najlepszym uczniem, a w przyszłości został zakonnikiem i założycielem nowego zgromadzenia. Następnie poznajemy Rajmunda i jego bardzo kochającą się rodzinę. Mundka wziął pod opiekę aptekarz, który przygotował go do nauki w szkole. Ten niesamowicie zdolny chłopiec znany jest nam wszystkim jako święty Maksymilian Kolbe, patron parafii do której należę. Trzecia osoba to mała Zoe, która po śmierci mamy musiała przejąć wszystkie jej obowiązki. Dziewczynka ukojenie znalazła w modlitwie do Matki Bożej. Zoe w przyszłości zostanie świętą Katarzyną. Kogo jeszcze spotkamy w tej książce? Znanego wszystkim dzieciom Mikołaja- świętego, który już od dziecka wykazywał się niezwykłą  dobrocią i troską o innych. W ostatnim opowiadaniu poznajemy bardzo kochającą się rodzinę małej Julii. Julia w przyszłości zostanie świętą Urszulą Ledóchowską.
Znane są Wam te postacie, przynajmniej ze słyszenia, prawda? Ale to jeszcze nie koniec, zobaczcie, o kim możecie poczytać w książce "Małe psoty wielkich świętych".
Franciszek był chłopcem, który razem ze swoimi kolegami uwielbiał wymyślać nowe psoty. Pewnego dnia podczas zabawy znalazł rannego psa, którym zaopiekował się w tajemnicy przed wszystkimi. Franciszek kochał zwierzęta i szybko zyskiwał ich zaufanie. Wiecie o kim mowa? No pewnie, przecież to nikt inny jak św. Franciszek z Asyżu, znany wszystkim ze swojej niezwykłej dobroci i miłości do wszystkich stworzeń.
Druga postać to mały Janek, któremu największą radość sprawiała własna, głośna modlitwa. Ten chłopiec żył w niespokojnych czasach, kiedy wyznawanie religii było przestępstwem. W tajemnicy przygotowywał się do Pierwszej Komunii. Ten chłopczyk w przyszłości zostanie patronem wszystkich kapłanów- świętym Janem Vianney.
Cyryl i Metody - bracia, którym zawdzięczamy wprowadzenie chrześcijaństwa wśród ludów słowiańskich. W dzieciństwie-Konstantyn i Michał, kim byli dowiecie się w trzecim rozdziale.
Wiecie za czyim wstawiennictwem możemy modlić się o odnalezienie zagubionej rzeczy? Pomocnym może nam być mały Ferdynand znany w swojej rodzinie z "bystrego oka". Ferdynand, a nie święty Antoni Padewski? Tak właśnie, bo ten chłopczyk i św Antoni to ta sama osoba. O nim możecie przeczytać w ostatnim rozdziale.

Chcecie znać moją opinię o tych książkach? Myślę, że są świetne i bardzo wartościowe. I nie dlatego, że współpraca, że dostałam do recenzji. Bo ja to raczej z tych osób, co jak coś się nie podoba, to wprost to piszę. Te książki pokazują wiele ważnych rzeczy. Po pierwsze wiadomo, opowiadają o świętych, o tym, że byli kiedyś dziećmi, jak ja i ty, jak twój syn i córka. Przybliżają naszym dzieciom sylwetki tych wielkich postaci, wzbudzają zainteresowanie wiarą, może podziw dla tych dzieci, które doszły do świętości. Może bohaterowie staną się ich idolami. Ale jest coś jeszcze ważnego, co mnie osobiście dotknęło najbardziej. W wielu z tych opowiadań, pokazana jest rodzina. Dobra, kochająca się, wspierająca, rozumiejąca. Rodzice, którzy wychowują swoje dzieci we wzajemnych szacunku, miłości i w wierze. Tak, taka rodzina to skarb, dar i wstęp do "stworzenia" wielkiego człowieka. Takiej rodziny chcę dla swoich dzieci. Ale osiągnięcie tego nie jest takie łatwe.

Wielkimi krokami zbliża się sezon Pierwszych Komunii. Od wielu lat widzę tendencję do tego, że ten dzień został zdominowany przez drogie prezenty i koperty z papierkami w środku. Może warto pomyśleć nad tym, aby podarować dziecku coś wartościowszego? Dobra lektura - to jest to, co powinny dostawać dzieciaki.

Aneta Sawicka

 

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądało życie znanych Wam świętych, lub Waszych świętych patronów - imienników, zanim zostali wyniesieni na ołtarze? Może trochę sprecyzuję: czy myśleliście o tym, jakimi byli dziećmi? Bo oczywiście dziećmi byli, choć pewnie nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, nie myśleliśmy o tym lub po prostu nas to nie interesowało. Przyznam, że sama jakoś nigdy nie zagłębiałam się aż w tak odległą przeszłość Świętych. Dla mnie zawsze to były d o r o s ł e dostojne postacie, z poważnymi twarzami i oczami skierowanymi ku niebu. No i oczywiście z aureolą nad głową. Nie myślałam o nich, jako o dzieciach, a wielka szkoda, ponieważ dzieciństwo wielu z nich było bardzo ciekawe. A czy wiecie, że wśród świętych są tacy, którzy w dzieciństwie mieli wiele za uszami i potrafili nieźle nabroić? Poważnie! Takim urwisem był mały Franciszek z Asyżu, znany nam jako św. Franciszek, ten, który rozumiał mowę zwierząt, pokorny i skromny braciszek, który nade wszystko miłował Pana Boga. Wiem, trudno w to uwierzyć, jednak tak było naprawdę. Właśnie o małym Franciszku, jak i innych wtedy małych, dziś wielkich świętych jest książka od Wydawnictwa Promic, pt. Małe psoty wielkich świętych", autorstwa Marioli Maassen-Zajączkowskiej. [...]
Tę książeczkę warto przeczytać. Jest piękna i wyjątkowa. Dzięki niej poznajemy historię z dzieciństwa wielkich świętych. Ich postaci mogą być wzorem do naśladowania, jak i dowodem na to, że w każdym z nas drzemie iskierka świętości. Może jest niewidoczna, może gdzieś ukryta, ale na pewno jest i warto jej poszukać. Bardzo możliwe, że odmieni nasze życie na lepsze i piękniejsze, bo pełne miłości do Boga i drugiego człowieka...

Na szczególną uwagę zasługuje piękna twarda oprawa ze złotymi zdobieniami, a także śliczna szata graficzna. Tekstu jest dużo, to prawda. Jest on jednak tak interesujący, że można z nim uporać się bardzo szybko. Cała książka jest niewielkiego kwadratowego formatu.

Okres komunijny trwa, może warto podarować dziecku wyjątkowy prezent, odpowiedni do tej okazji, np. książkę, która przybliży dzieciom postacie świętych? Ja preferuję takie prezenty dla dzieci i szczerze polecam!

Marlena Hryciuk

 

Panuje powszechna opinia, iż święci, oficjalnie ogłoszeni przez Kościół, całe życie - od kołyski, aż po grób byli osobami nieskazitelnymi, przykładnymi, spędzającymi całe dnie na modlitwach. I to niestety może niektórych „z góry” zniechęcać do pragnienia bycia świętymi, co skutkuje powolnym przygasaniem u nich światła świętości, do którego jesteśmy powołani. Jak takie myślenie można zmienić? Pojawiają się w tym kontekście dwie kwestie. Pierwsza, to dobry przykład, świętego, który był „normalnym” człowiekiem, z krwi i kości; druga, to kwestia „wczesnego czasu”, w którym zaprezentujemy ów przykład. Mówiąc o czasie – mam na myśli wiek dziecięcy, kiedy umysł, wyobraźnia dziecka jest wręcz nieograniczona. Dbając o prawidłowe kształtowanie postawy moralnej i religijnej u dziecka, musimy my rodzice, ale i nie tylko, wprowadzić swoje pociechy w świat Boga, wartości, zasad, postaw. Wydawnictwo Promic wydało książeczkę pod tytułem „Małe psoty wielkich świętych” autorstwa Marioli Maassen-Zajączkowskiej, która opisuje historie świętych takich jak: Franciszek z Asyżu, Cyryl i Metody, Antoni Padewski czy Jana Maria Vianney.
Dziecko, słysząc już tytuł, może odpowiedzieć – ale nudy! Ale nic bardziej mylnego, „Małe psoty wielkich świętych” to wspaniała propozycja na lekturę dla dziecka. Zawiera ona rzeczywiście historyjki z życia świętych, ale z okresu ich dzieciństwa. I to nie takiego spokojnego i rozmodlonego, ale i z takiego, gdzie są zabawy, psoty i przygody. Czy może być lepszy przykład dla dziecka na życie w świętości? Mały czytelnik uświadamia sobie – a może przy nich i niejeden rodzic, że święci to byli przecież „normalni” ludzie, bawili się, śmiali, mieli kolegów, robili psoty. Dziecko, słysząc takie historie, może się zastanowić – skoro oni zostali świętymi, to może i mnie się uda? I to może być właśnie ta iskra, która spowoduje wybuch miłości do Boga, pragnienia życia Jego nauką, chęcią naśladowania świętych.
Oczywistą rzeczą jest, że w życiu chęć i postanowienie bycia świętym nieraz zostanie podeptane, ale ten płomyk świętości będzie jednak płonął w sercu człowieka i, dzięki lekturom między innymi takich książek, jak „Małe psoty wielkich świętych” Wydawnictwa Promic, będzie on podsycany i będzie nam oświetlał drogę do Boga.
Piękna książeczka, w twardej, miłej w dotyku oprawie, bogato i bardzo ładnie ilustrowana, napisana dobrym, ciekawym stylem. Polecam książeczkę nie tylko dla naszych dzieci, ale także na prezent. Może właśnie dzięki niej nasz mały czytelnik obudzi w sobie pragnienie Boga, Nieba, bycia świętym. Czego wszystkim i sobie życzę. Polecam!

Anna Potocka

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

emma tetka
28 kwietnia 2014

Bardzo ciekawa propozycja dla najmłodszych.


Opinie o produkcie (1)

emma tetka
28 kwietnia 2014

Bardzo ciekawa propozycja dla najmłodszych.


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Małe psoty wielkich świętych

Mariola Maassen-Zajączkowska

OPIS

Jeżeli pewnego dnia zrozumiesz, że Bóg jest Twoim najlepszym przyjacielem i najbardziej kochającym Ojcem, nie będziesz się nudził, rozmawiając z Nim. Będziesz chciał być jak najbliżej Niego i żyć, jak nakazuje. Wtedy znajdziesz się już na najlepszej drodze do świętości. Każdy z nas nosi w sobie iskierkę świętości. Jeżeli tylko będzie ją pielęgnował i podsycał, ona wzmocni się i zapłonie mocno i jasno, lecz jeśli zaniedba – iskierka powoli będzie przygasać.
Drogi Czytelniku, Ty także masz powołanie do świętości. Spróbuj odszukać tę swoją iskierkę. Zobaczysz wtedy, jaka jest piękna i gorąca. A gdy będziesz ją podsycał, potrafi ogrzać nie tylko twoje serce, ale także wiele innych.



SPIS TREŚCI

Psotny Franciszek

5

Czy trzeba modlić się cicho?

23

Bracia

41

Bystre oczy

61

Posłowie

81

FRAGMENT KSIĄŻKI

Psotny Franciszek
opowieść o św. Franciszku z Asyżu

Franciszku!... Franciszku!... Poczekaj!!! Franciszku!... – donośny głos signory Benardone rozbrzmiewał echem w wąskiej uliczce Asyżu. Jednak jak zwykle wołała na próżno, bo mały Franciszek, pogwizdując wesoło, zniknął już za rogiem i biegł na spotkanie kolegów.
– Znów wołasz Franciszka i znów, jak słyszę, udało mu się uciec? – roześmiał się siedzący w wysokim krześle Piotr Benardone, szanowany asyski kupiec handlujący materiałami, ojciec Franciszka.
– Nasz syn jest taki żywy, że trudno go zobaczyć dwa razy w jednym miejscu. Prawdę mówiąc, drogi mężu, trochę się obawiam o jego przyszłość. Całymi dniami tylko biega z rówieśnikami i Bóg jeden wie, co oni robią.
– Chłopiec musi się wyszumieć, żeby, gdy dorośnie, godnie reprezentować rodzinę Benardone. – Żeby tylko nie zrobił sobie żadnej krzywdy – powiedziała cicho kobieta, bardziej do siebie niż do męża. – To przecież dobre i kochające dziecko, tylko takie rozbrykane.
W tym czasie Franciszek i jego towarzysze hasali po zboczach asyskich wzgórz. Zielono tu było i pięknie, choć żar lał się z nieba.
– Może wrócimy do miasta – zaproponował jeden z chłopców.
– W cieniu murów będzie trochę chłodniej. A poza tym można tam robić rożne kawały.
– Aha, i po kilku chwilach zawołają nas do domu.
– To już lepiej bawmy się tu.
Chłopcom nie trzeba było dwa razy powtarzać. Co i rusz wymyślają rożne gry i zabawy, wrzeszcząc przy tym i śmiejąc się na całe gardło. Prym wiedzie Franciszek. Jest szczupły i prosty jak trzcina. Ciemne włosy powiewają mu na wietrze, a brązowe, duże oczy patrzą wesoło na świat. Jest w nim tyle energii, że wystarczyłoby jej przynajmniej dla trzech dziesięcioletnich chłopców. Nikt tak jak on nie potrafi obmyślać rożnych psot i nikt nie potrafi tak przymilnie uśmiechać się do mamy, żeby uniknąć kary.
Wyczyny Franciszka i jego kolegów znane są w Asyżu. To przecież oni zamienili osiołki handlarzom na targu. Oni tak spięli suknie dwom zapamiętale plotkującym służącym, że gdy wreszcie chciały się pożegnać i już odsuwały się od siebie, to straciły równowagę i przewróciły się prosto w kałużę. Oni też otrzeźwili ojca jednego kolegi, który pił bez przerwy, a gdy był pijany, bił swoją rodzinę. Kiedyś Franciszek usłyszał bowiem, jak żona pijaka narzekała, że gdyby tylko nie przychodził do domu pijany, nie byłoby tak źle. Chłopcy zastanowili się i wreszcie znaleźli sposób na otrzeźwienie pijaczyny. Franciszek z dwoma kolegami weszli na dach oberży i wciągnęli tam wielki sagan z lodowatą wodą. Reszta chłopców wypatrywała, kiedy ich ofiara będzie wychodziła. Na dany znak chłopcy na dachu przechylili garnek i struga zimnej wody wylądowała na głowie zataczającego się mężczyzny. Efekt był wspaniały. Pijak aż wrzasnął wniebogłosy i w jednej chwili wytrzeźwiał. Chłopcy uciekali co sił w nogach, a całe miasto jeszcze długo śmiało się z ich wyczynu.

Sklep internetowy Shoper.pl