Książki
5
PLN
Niespokojne kości
Niespokojne kości 6 0
Niespokojne kości
tłum: Andrzej Appel
wydawnictwo: PROMIC
seria: Corpus delicti
rok wyd.: 2012
ISBN: 978-83-7502-327-5
oprawa: miękka ze skrzydełkami
format: 140 x 225 mm
liczba stron: 304
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 5,00 zł
POPRZEDNIA CENA: 34,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo PROMIC
seria Corpus delicti
rok wyd. 2012
ISBN 978-83-7502-327-5
oprawa miękka ze skrzydełkami
format 140 x 225 mm
liczba stron 304

Hugh z Singleton, czwarty z synów ubogiego rycerza, nie mógł, czego był świadom, liczyć na schedę po ojcu, bo ta – choć skromna – i tak „miała przypaść w udziale najstarszemu bratu”. Lecz dzięki temu, iż przejawiał chęć do nauki – co wyznaje na kartach swej pierwszej kroniki – uznano, że pójdzie na uniwersytet, do Oksfordu. Tak zaczyna się ta osobliwa opowieść mistrza Hugh, średniowiecznego chirurga i lekarza dusz, co to miał widoki na zostanie biskupem, ale uznał, że brak mu odwagi, by wziąć odpowiedzialność za nieśmiertelne dusze. „Ciało – powiadał – więdnie jak kwiat i żaden chirurg temu nie zaradzi, natomiast dusza może powędrować do nieba lub pogrążyć się na zawsze w otchłani piekielnej.” To zaś, jak słusznie mniemał, w dużej mierze zależy od księży. Nie przypuszczał jednak, że jako chirurgowi przyjdzie mu decydować o losie cudzej duszy. A wszystko przez kości, które odnaleziono w zamkowym szambie…

Melvin Starr jest Amerykaninem, w latach 60. ukończył Spring Arbor High School i Greenville College w stanie Illinois. W 1970 r. uzyskał specjalizację z historii średniowiecznej w Western Michigan University i następnie przez ponad 30 lat był nauczycielem tego przedmiotu w szkołach średnich.

DRUKUJ OPIS

Uctred sadziłł, że znalazł kości świni. Nie wiedział i nie obchodziło go, jak trafiły do szamba u stóp zamkowego muru w Bampton. Potem znalazł jeszcze czaszkę. Uctred był chłopem pańszczyźnianym, przywiązanym do ziemi lorda Gilberta, trzeciego barona Talbot, gospodarza zamku w Bampton, i ubił, co ważne, w swoim życiu mnóstwo świń. Potrafił więc, jak uważał, odróżnić ludzką czaszkę od czaszki świni. Ale Lord Gilbert polecił mi zbadanie owych kości. Zresztą,
wszyscy wiedzieli, czyje to kości. Tylko dwie osoby zaginęły ostatnio w okolicach Bampton. A zatem to musiały być kości jednej z nich. Sir Robert Mallory był kandydatem do ręki lady Joan, pięknej siostry lorda Gilberta. Zaraz po Wielkanocy zawitał ze swoim giermkiem do zamku, aby – jak powiadano – omówić jakąś sprawę z lordem
Gilbertem. Nie wiem, o jaką sprawę chodziło, ale podejrzewam, że rozmawiano między innymi o posagu.Dwa dni poźniej rycerz i jego giermek opuścili zamek i skierowali się na północ, w kierunku Burford. Strzegący bramy wartownik widział, jak odjeżdżali. Później jednak już nikt ich nie widział, zaś rycerz nigdy nie dotarł do posiadłości swego ojca
w Northleech. Pozostawało zagadka, jak wrócił, martwy i niezauważony, do zamku w Bampton, a raczej pod jego mury, gdzie prawdopodobnie doszło do zbrodni. Tak więc wezwano mnie do zamku ze względu na mój fach: jestem chirurgiem. Gdybym, wybierając tę profesję, wiedział, że w zakres moich obowiązków będzie wchodziło czyszczenie kości z nieczystości, podążyłbym drogą, która dla mnie zaplanowano, i został duchownym. Jestem Hugh z Singelton. Jestem czwartym, najmłodszym synem podrzędnego rycerza z hrabstwa Lancashire. Nasza posiadłość ziemska,
Little Singleton, słusznie nosi to miano. Istotnie jest mała. Mój ojciec otrzymał ją jako lenno od Roberta z Sandford. Przyjemnie się tam dorastało – teren płaski jak stół, przecięty rzeką pływową Wyre, tocząca leniwie swoje wody ze wzgórz, oddalonych o dziesięć mil na wschód, ku znajdującemu się w tej samej odległości morzu na północnym zachodzie. Jako najmłodszy syn nie mogłem liczyć na to, że kiedyś przejmę schedę po ojcu. Miała ona przypaść
w udziale mojemu najstarszemu bratu Rogerowi. Pamiętam, że kiedy byłem mały, usłyszałem przypadkiem rozmowę między ojcem a bratem. Zastanawiali się nad wyborem odpowiedniej małżonki dla Rogera, takiej, której posag poszerzyłby jego włości. Wybrali nie najgorzej. Posag wniesiony przez Maud podwoił majątek mojego brata, który po spłodzeniu trójki dzieci musiał także podwoić rozmiar swego łoża. Maud bowiem nigdy nie należała do szczupłych niewiast, a każdy kolejny potomek powiększał jej gabaryty. To chyba nie przeszkadzało Rogerowi. Potomkowie są ważni.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Niespokojnych kości” »

 

Akcja powieści „Niespokojne kości” rozgrywa się w czternastowiecznej Anglii. Młodzieniec imieniem  Hugh z Singelton szuka własnego miejsca w świecie. Myśli o karierze kapłana, gdyż jako najmłodszy w rodzinie nie może liczyć na schedę po ojcu. Chłopak chętnie się uczy, więc rozpoczyna studia w Oxfordzie. Dzięki odziedziczonej po przyjacielu książce Hugh decyduje się na profesję chirurga. Kończy więc stosowne nauki i otwiera prywatna praktykę. Zrządzenie losu sprawia, że młodzieniec udziela pierwszej pomocy pewnemu szlachcicowi. Wdzięczny lord Gilbert szybko sprowadza medyka na swój dwór w Bampton i proponuje mu ciepłą i spokojną posadę miejscowego lekarza. Oczywiście Hugh zgadza się na proponowane warunki i rozpoczyna nowe życie. Pewnego dnia podczas wyjątkowo nieprzyjemnej pracy opróżniania zamkowego szamba miejscowi chłopi znajdują ludzkie kości. Z wiadomych przyczyn na miejsce wezwany zostaje mistrz Hugh, który po oględzinach stwierdza morderstwo. Lord Gilbert zleca młodemu medykowi rozwiązanie tej jakże tajemniczej zagadki.
„Niespokojne kości” to pierwszy spośród pięciu tomów o przygodach mistrza Hugh. Każda z części dotyczy innej zagadki kryminalnej. Tom drugi ukaże się na polskim rynku wydawniczym już, lub dopiero w kwietniu (chyba się nie doczekam!).
Język powieści jest nieco archaiczny. Melvin R. Starr, z wykształcenia historyk, od wielu lat zgłębia tajniki średniowiecznej angielszczyzny. Nie dziwi więc fakt, że autor zastosował starodawny styl, jednak w taki sposób, aby czytelnik nie miał problemów ze zrozumieniem treści. Przyznaję, że zabieg ten wzbudził mój entuzjazm i sprawił, że z łatwością przeniosłam się dawne czasy. Akcja toczy się dość leniwie, jednak nie nudzi. Co jakiś czas autor umiejętnie podrzuca kolejne wskazówki, które tylko komplikują sprawę. W moim odczuciu nie jest to typowy kryminał. Powiedziałabym raczej, ze to świetna powieść historyczna z wątkiem kryminalnym w tle. Bardzo podoba mi się, że autor pisze w sposób zwięzły i konkretny. Nie rozwodzi się zbytnio nad urokami natury i unika długich opisów odwracających uwagę czytelnika od treści właściwej. Na uwagę zasługują fragmenty dotyczące sposobów leczenia w średniowieczu. Chirurgia z tamtych lat leży w sferze badań i zainteresowań autora, więc myślę, że opisy praktyk medycznych są wiarygodne.
Pierwszoosobowa narracja sprawia, że powieść czyta się niczym dziennik. Poczucie czasu ściśle związane jest z porami roku i zamiast konkretnych dat bohater posługuje się nazwami różnych świąt o charakterze religijnym. Na szczęście przypisy pomagają odnaleźć się takim laikom jak ja, gdyż w nich podany jest konkretny dzień i miesiąc, o którym mowa.
Hugh z Singelton to bohater pozytywny z wyboru. Świadomie rezygnuje z kapłaństwa, do którego w jakiś sposób czuje powołanie, gdyż uważa, że nie jest w stanie udźwignąć odpowiedzialności za dusze innych ludzi. Postanawia zająć się ich ciałami i z pełnym poświęceniem oddaje się tej misji. Zdaje sobie sprawę ze swojego talentu i umiejętności. Ale oprócz tego, że jest świetnym fachowcem, to także można go nazwać dobrym człowiekiem. Kieruje się empatią, współczuciem oraz poczuciem sprawiedliwości. Głęboka wiara w Boga stoi na straży jego ideałó1)w. Hugh od razu wzbudził moją sympatię, szczególnie, ze na kartach powieści przyznaje się także do swoich wad i niedoskonałości. Z przyjemnością towarzyszyłam mu w jego przygodach i całą sobą angażowałam się w jego sprawy.
Także od strony wizualnej książka przyciąga uwagę. Grafika przedstawiającego młodego mężczyznę w kapturze, trzymającego w dłoni narzędzia chirurgiczne, budzi lekki niepokój i od razu przywodzi na myśl jakąś tajemnicę. Nie wiem, jakiego „materiału” użyto przy produkcji okładki, ale jest on bardzo przyjemny w dotyku. Szczerze mówiąc mogłabym siedzieć i głaskać ją bez końca, choć wiem, jak dziwnie to brzmi.
To co najbardziej zachwyca, to klimat powieści! Codzienne życie, obyczaje, nakazy i zakazy, język - to tylko kilka elementów, dzięki którym autor uzyskał doskonały efekt i nastrój. Podczas lektury niemal słyszymy dzwony kościelne budzące wioskę i wzywające na Anioł Pański, czujemy ciepło ognia z palenisk, smak wykwintnych, dworski potraw, odczuwamy wszelkie emocje bohaterów. Coś wspaniałego! Polecam!
 
Marta Kowalik
 
Z pewnością wielu z nas stanęło przed dylematem, jaką drogę wybrać i kim zostać w przyszłości. Właśnie takie wątpliwości miał Hugh z Singleton, bohater debiutanckiej powieści Melvina R. Starra.
"Niespokojne kości" to historia Hugh z Singleton, czwartego i zarazem najmłodszego syna podrzędnego rycerza z Lancashire. Nie może on liczyć na schedę po ojcu, dlatego idzie do Oksfordu, by zostać duchownym. Przypadkiem staje on przed trudnym wyborem – kształcić się dalej w tym kierunku czy zmienić profesję i zostać lekarzem. Według niego: Ciało więdnie jak kwiat i żaden chirurg temu nie zaradzi, natomiast dusza może powędrować do nieba lub pogrążyć się na zawsze w otchłani piekielnej. Hugh nie chce brać na siebie takiej odpowiedzialności, dlatego wybiera medycynę.
 
Swoją lekarską karierę zaczyna na obrzeżach Oksfordu, jednak nie idzie mu za dobrze. Nagłe pojawienie się na jego drodze lorda Gilberta, całkowicie odmienia jego życie. Na prośbę szlachcica przenosi się do Bampton, by tam leczyć ludzi. Pewnego dnia w szambie zostają znalezione ludzkie kości. Lord Gilbert zleca mu zbadanie kości, zidentyfikowanie ofiary i znalezienie mordercy. Mistrz Hugh nie przypuszcza, że to dopiero początek jego zawiłego śledztwa...
 
 
Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrego kryminału. Nie chodzi już nawet o zaskakujące zakończenie, które powinno być domeną tego gatunku. Jego największym atutem jest umieszczenie akcji w czasach średniowiecznych, a konkretnie w XIV-wiecznej Anglii. Wszak na rynku wydawniczym jest już za dużo kryminałów dziejących się w czasach współczesnych. Dlatego odrobina świeżości jest wskazana.
 
Klimat średniowieczny wyczuwa się od pierwszej strony, dzięki zastosowanym zabiegom. Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie, dzięki czemu czytelnik może poznać myśli i emocje mistrza Hugh oraz zobaczyć świat jego oczami. Zastosowanie prostego języka, średniowiecznego słownictwa oraz tła kulturowego sprawia, że wydarzenia stają się bardziej rzeczywiste. Warto wspomnieć, że Starr wprowadza do powieści autentyczne postacie, które przeplata z fikcyjnymi.
 
Mistrz Hugh snuje swą opowieść powoli, bo niby do czego ma się śpieszyć. Jednak nie brakuje w niej nagłych zwrotów akcji. W powieści nie ma natomiast krwawych scen, którymi przesiąknięte są kryminały. Dla jednych to dobrze, dla innych - wprost przeciwnie. Bardziej wrażliwych mogą razić opisy dość prymitywnych operacji czy zabiegów przeprowadzanych przez mistrza Hugh. Szczególnie, że nie było wtedy narkozy. Jednak mnie się to podobało – nie bez powodu moim ulubionym gatunkiem jest thriller medyczny.
 
Mamy przy tym okazję poznać stan ówczesnej medycyny i metod leczenia. Co mnie najbardziej rozbawiło, to średniowieczne poglądy na temat kąpieli. Najlepiej pokazane są one w dialogu lorda Gilberta z mistrzem Hugh:
– Kąpiel? - rzekł z niedowierzaniem.
– Człowieku jest zima! Umrzesz na... na... na coś.
– Śmierdzę – wyznałem szczerze.
– Jak my wszyscy. Co z tego?
– Spędziłem trzy noce w obskurnych gospodach - starałem się usprawiedliwić.
– No tak, zapomniałem. Nie zmienia to jednak faktu, że kąpiel o tej porze grozi śmiercią. Trup śmierdzi bardziej niż niż ty czy ja za życia.
 
"Niespokojne kości" to książka dla każdego, bez względu na wiek. Jest przy tym niezwykle wciągająca. Na potwierdzenie tego dodam, że zainteresowała mojego dziadka, który z ciekawości zajrzał na pierwszą stronę i już nie mógł się od niej oderwać. A nie jest on miłośnikiem kryminałów. To chyba najlepsza rekomendacja.
 
Weronika Trzeciak

 

Zapraszam was w niezwykłą podróż w mroki średniowiecza. W czasy, kiedy życie toczyło się zupełnie innym rytmem a każdy dzień był walką o przetrwanie.
W tej podróży spotkacie Hugha, który opowie wam o swoim niezwykłym życiu. Był czwartym synem ubogiego rycerza, nie miał więc zbyt ciekawych perspektyw na życie. Wtedy najważniejszy był pierworodny, jemu należało się wszystko. Miał być księdzem, ale nie czuł się na siłach, aby odpowiadać za czyjąś duszę. Postanowił więc zająć się ciałem i został chirurgiem. Początkowo nie miał zbyt wielu pacjentów, ale pewnego dnia dzięki przypadkowi mógł zastosować swoje metody do wyleczenia szlachcica. Ten z wdzięczności za uratowanie nogi zaproponował medykowi przeniesienie się na jego włości. Wkrótce w zamkowym szambie znaleziono zwłoki młodej dziewczyny. Lord Gilbert, znając wielką wiedzę i umiejętności Hugha powierzył mu rozwiązanie zagadki. Młody lekarz miał ustalić, do kogo należy odnaleziony szkielet i odnaleźć zabójcę.
Czy mu się to udało tego oczywiście nie zdradzę, nie popsuję radości czytania i tego oczekiwania w napięciu na rozwój wydarzeń. Ale gwarantuję, że ta powieść dostarczy dreszczyku emocji. Cała historia jest naprawdę ciekawa, a smaczku dodają jeszcze opisy pracy średniowiecznego lekarza.
Czyta się bardzo szybko, wciąga dosłownie od pierwszej strony. Ciężko się oderwać od lektury. Dużą zasługę ma w tym pierwszoosobowa narracja, dzięki której jeszcze bardziej możemy wczuć się w rozwój wydarzeń i wejść "w związek" z głównym bohaterem, poznać jego myśli, rozterki.
Dla mnie czytanie tej powieści było ogromną przyjemnością i polecam każdemu, kto lubi dobre książki z zagadką w roli głównej. Idealna dla miłośników historii mających miejsce w dawnych czasach. Ja uwielbiam czytać tego typu powieści, a średniowiecze to jedna z moich ulubionych epok. Z niecierpliwością czekam na przeczytanie kolejnego tomu i na pewno podzielę się z wami moimi wrażeniami z lektury.

Aneta Sawicka

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

krzyś
11 marca 2013

wspania ly początek cyklu, czekam z niecirpliwością na następne tomy


antek120
29 maja 2013

Ciekawa fabuła, język wyszukany (bez wulgarności ani banału), czyta się bardzo przyjemnie i z każdą kolejną stroną byłem ciekaw co, kto i jak zrobił. Smaczku dodają opisy pracy chirurga w średniowieczu. Czekam z niecierpliwością na kolejne części.


Asia
28 listopada 2013

Czyta się jednym tchem!


Agnieszka
14 marca 2014

Melvin R. Starr skończył historię i nauczał je w szkole średniej. Jego pasją jest średniowiecze, a konkretnie praktyki chirurgiczne w tamtych czasach. Jego książka „Niespokojne kości” wydana została w Polsce przez Promic w 2011 roku. Hugh jest synem ubogiego rycerza. Ponieważ ma starszych braci, nie może liczyć na ojcowskie włości. Udaje się na studia do Oksfordu. Ojciec zadecydował, że Hugh zostanie księdzem. Jednak gdy Anglię dopada zaraza student decyduje, że nie przyjmie święceń. Odnajduje radość w pomaganiu innym i postanawia zostać lekarzem. Gdy przyjaciel przed śmiercią daje mu książkę o chirurgii Hugh decyduje się na tę dziedzinę. Jednak jest nieco innym lekarzem, niż jego nauczyciele. Stosuje bardziej nowoczesne metody. Tym właśnie sposobem zjednuje sobie lorda z Bampton, którego nogę ratuje. Wdzięczny mężczyzna prosi go o zamieszkanie w wiosce. Ponieważ w Oksfordzie, gdzie do tej pory był Hugh nic się nie dzieje, a jego praktyka jest jedną z wielu, przenosi się do Bampton. Pomaga tu ludziom, którzy są wdzięczni tak samo jak ich pan. Pewnego dnia w szambie służba odnajduje kości. Hugh został poproszony o ich identyfikację. Chirurg ma podejrzenia, że śmierć tej osoby nie była przypadkiem lecz morderstwem. Gilbert Talbot, pan Bampton, prosi go o znalezienie mordercy, co początkowo jest dla mistrza Hugh zaszczytem, ale potem staje się obsesją i przekleństwem. Zbiera dowody, prowadzi rozmowy z podejrzanymi, a w międzyczasie pomaga chorym i cierpiącym, nie tylko cieleśnie, ale też duchowo. Hugh to wykształcony, młody mężczyzna, który postawił wszystko na jedną kartę – najpierw postanowił zostać lekarzem, a potem przeniósł się do nieznanego sobie wcześniej miejsca. Pan Bampton bardzo go ceni, co wyraża nie tylko dając mu dom i niski czynsz, ale też nadając wyższe stanowisko i powierzając trudną sprawę. Nie pozwala mu jednak na walkę o uczucia jego siostry, pięknej i wybrednej Joan. Hugh wykonuje swoją prace sumiennie i nie przejmuje się tym, że ludzie nie potrafią zrozumieć jego innowacyjnych metod. Poza tym jest skrupulatny w prowadzeniu śledztwa, chociaż pod naciskiem Gilberta, popełnia błąd, który potem ciąży mu na sumieniu. Narracja pierwszoosobowa pozwala nam już na wstępie poznać historię Hugh i jego podejście do zawodu. Całą opowieść widzimy jego oczami, poznajemy jego uczucia i myśli. To dobry i nieco zabawny narrator, który dokładnie opisuje nie tylko śledztwo ale też swoją pracę. Jest dokładny i szczery. Na dodatek wszystko co robi, powierza Bogu, gdyż mimo że nie został księdzem, jest głęboko wierzący. Inne postaci nie są zbyt dobrze opisane. Są one zarysowane jedynie, chociaż część ich cech jest odsłonięta przed czytelnikiem wraz z rozmowami i sytuacjami, jakie je spotykają. Mamy tu przekrój przez całe społeczeństwo – od panów, po duchownych i uczonych, aż do prostych ludzi, których leczy Hugh. Język jest prosty, wyważony. Pojawiają się formy nieco inne niż obecnie, ale nie utrudniają one czytania. Tak naprawdę język jest bardzo uwspółcześniony, co może być minusem przy tego typu powieści, której akcja rozgrywa się w czternastym wieku. Plusem są przypisy, które pojawiają się przy trudniejszych słowach ale także przy nazwach świąt chrześcijańskich. To ułatwienie, bo wiele z nich nie jest obchodzone, lub ich patroni są mało znani. W czternastowiecznej Anglii odmierzano czas od ważniejszych świąt, dlatego jest to tak ważne, by zrozumieć, kiedy one były i o czym mówią bohaterowie. Akcja dzieje się szybko. Są momenty, gdzie na chwile stopuje, ale ogólnie przechodzi płynnie i nie można oderwać się od czytania. Książka wciąga od pierwszych stron. To naprawdę dobry kryminał, ze świetnym bohaterem, morderstwem w tle, ale też miłością nieco z boku całej historii. Komu polecam? Wielbicielom kryminałów i niebanalnych opowieści. Zakończenie jest zaskakujące, a narrator cudowny. Jeśli spodoba wam się ta część, jest też kolejna, w której bohater powróci z nową sprawą i oby dalszymi losami nieszczęśliwego uczucia do pięknej, lecz niedostępnej, Joan.


Marysia
2 stycznia 2016

Super, czyta się jednym tchem. Trudno się oderwać.


renatka576
26 kwietnia 2016

bardzo fajne pozycje. super się czyta. dlaczego nie ma kolejnych części?????


Opinie o produkcie (6)

krzyś
11 marca 2013

wspania ly początek cyklu, czekam z niecirpliwością na następne tomy


antek120
29 maja 2013

Ciekawa fabuła, język wyszukany (bez wulgarności ani banału), czyta się bardzo przyjemnie i z każdą kolejną stroną byłem ciekaw co, kto i jak zrobił. Smaczku dodają opisy pracy chirurga w średniowieczu. Czekam z niecierpliwością na kolejne części.


Asia
28 listopada 2013

Czyta się jednym tchem!


Agnieszka
14 marca 2014

Melvin R. Starr skończył historię i nauczał je w szkole średniej. Jego pasją jest średniowiecze, a konkretnie praktyki chirurgiczne w tamtych czasach. Jego książka „Niespokojne kości” wydana została w Polsce przez Promic w 2011 roku. Hugh jest synem ubogiego rycerza. Ponieważ ma starszych braci, nie może liczyć na ojcowskie włości. Udaje się na studia do Oksfordu. Ojciec zadecydował, że Hugh zostanie księdzem. Jednak gdy Anglię dopada zaraza student decyduje, że nie przyjmie święceń. Odnajduje radość w pomaganiu innym i postanawia zostać lekarzem. Gdy przyjaciel przed śmiercią daje mu książkę o chirurgii Hugh decyduje się na tę dziedzinę. Jednak jest nieco innym lekarzem, niż jego nauczyciele. Stosuje bardziej nowoczesne metody. Tym właśnie sposobem zjednuje sobie lorda z Bampton, którego nogę ratuje. Wdzięczny mężczyzna prosi go o zamieszkanie w wiosce. Ponieważ w Oksfordzie, gdzie do tej pory był Hugh nic się nie dzieje, a jego praktyka jest jedną z wielu, przenosi się do Bampton. Pomaga tu ludziom, którzy są wdzięczni tak samo jak ich pan. Pewnego dnia w szambie służba odnajduje kości. Hugh został poproszony o ich identyfikację. Chirurg ma podejrzenia, że śmierć tej osoby nie była przypadkiem lecz morderstwem. Gilbert Talbot, pan Bampton, prosi go o znalezienie mordercy, co początkowo jest dla mistrza Hugh zaszczytem, ale potem staje się obsesją i przekleństwem. Zbiera dowody, prowadzi rozmowy z podejrzanymi, a w międzyczasie pomaga chorym i cierpiącym, nie tylko cieleśnie, ale też duchowo. Hugh to wykształcony, młody mężczyzna, który postawił wszystko na jedną kartę – najpierw postanowił zostać lekarzem, a potem przeniósł się do nieznanego sobie wcześniej miejsca. Pan Bampton bardzo go ceni, co wyraża nie tylko dając mu dom i niski czynsz, ale też nadając wyższe stanowisko i powierzając trudną sprawę. Nie pozwala mu jednak na walkę o uczucia jego siostry, pięknej i wybrednej Joan. Hugh wykonuje swoją prace sumiennie i nie przejmuje się tym, że ludzie nie potrafią zrozumieć jego innowacyjnych metod. Poza tym jest skrupulatny w prowadzeniu śledztwa, chociaż pod naciskiem Gilberta, popełnia błąd, który potem ciąży mu na sumieniu. Narracja pierwszoosobowa pozwala nam już na wstępie poznać historię Hugh i jego podejście do zawodu. Całą opowieść widzimy jego oczami, poznajemy jego uczucia i myśli. To dobry i nieco zabawny narrator, który dokładnie opisuje nie tylko śledztwo ale też swoją pracę. Jest dokładny i szczery. Na dodatek wszystko co robi, powierza Bogu, gdyż mimo że nie został księdzem, jest głęboko wierzący. Inne postaci nie są zbyt dobrze opisane. Są one zarysowane jedynie, chociaż część ich cech jest odsłonięta przed czytelnikiem wraz z rozmowami i sytuacjami, jakie je spotykają. Mamy tu przekrój przez całe społeczeństwo – od panów, po duchownych i uczonych, aż do prostych ludzi, których leczy Hugh. Język jest prosty, wyważony. Pojawiają się formy nieco inne niż obecnie, ale nie utrudniają one czytania. Tak naprawdę język jest bardzo uwspółcześniony, co może być minusem przy tego typu powieści, której akcja rozgrywa się w czternastym wieku. Plusem są przypisy, które pojawiają się przy trudniejszych słowach ale także przy nazwach świąt chrześcijańskich. To ułatwienie, bo wiele z nich nie jest obchodzone, lub ich patroni są mało znani. W czternastowiecznej Anglii odmierzano czas od ważniejszych świąt, dlatego jest to tak ważne, by zrozumieć, kiedy one były i o czym mówią bohaterowie. Akcja dzieje się szybko. Są momenty, gdzie na chwile stopuje, ale ogólnie przechodzi płynnie i nie można oderwać się od czytania. Książka wciąga od pierwszych stron. To naprawdę dobry kryminał, ze świetnym bohaterem, morderstwem w tle, ale też miłością nieco z boku całej historii. Komu polecam? Wielbicielom kryminałów i niebanalnych opowieści. Zakończenie jest zaskakujące, a narrator cudowny. Jeśli spodoba wam się ta część, jest też kolejna, w której bohater powróci z nową sprawą i oby dalszymi losami nieszczęśliwego uczucia do pięknej, lecz niedostępnej, Joan.


Marysia
2 stycznia 2016

Super, czyta się jednym tchem. Trudno się oderwać.


renatka576
26 kwietnia 2016

bardzo fajne pozycje. super się czyta. dlaczego nie ma kolejnych części?????


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Niespokojne kości

Melvin R. Starr

OPIS

Hugh z Singleton, czwarty z synów ubogiego rycerza, nie mógł, czego był świadom, liczyć na schedę po ojcu, bo ta – choć skromna – i tak „miała przypaść w udziale najstarszemu bratu”. Lecz dzięki temu, iż przejawiał chęć do nauki – co wyznaje na kartach swej pierwszej kroniki – uznano, że pójdzie na uniwersytet, do Oksfordu. Tak zaczyna się ta osobliwa opowieść mistrza Hugh, średniowiecznego chirurga i lekarza dusz, co to miał widoki na zostanie biskupem, ale uznał, że brak mu odwagi, by wziąć odpowiedzialność za nieśmiertelne dusze. „Ciało – powiadał – więdnie jak kwiat i żaden chirurg temu nie zaradzi, natomiast dusza może powędrować do nieba lub pogrążyć się na zawsze w otchłani piekielnej.” To zaś, jak słusznie mniemał, w dużej mierze zależy od księży. Nie przypuszczał jednak, że jako chirurgowi przyjdzie mu decydować o losie cudzej duszy. A wszystko przez kości, które odnaleziono w zamkowym szambie…

Melvin Starr jest Amerykaninem, w latach 60. ukończył Spring Arbor High School i Greenville College w stanie Illinois. W 1970 r. uzyskał specjalizację z historii średniowiecznej w Western Michigan University i następnie przez ponad 30 lat był nauczycielem tego przedmiotu w szkołach średnich.



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

Uctred sadziłł, że znalazł kości świni. Nie wiedział i nie obchodziło go, jak trafiły do szamba u stóp zamkowego muru w Bampton. Potem znalazł jeszcze czaszkę. Uctred był chłopem pańszczyźnianym, przywiązanym do ziemi lorda Gilberta, trzeciego barona Talbot, gospodarza zamku w Bampton, i ubił, co ważne, w swoim życiu mnóstwo świń. Potrafił więc, jak uważał, odróżnić ludzką czaszkę od czaszki świni. Ale Lord Gilbert polecił mi zbadanie owych kości. Zresztą,
wszyscy wiedzieli, czyje to kości. Tylko dwie osoby zaginęły ostatnio w okolicach Bampton. A zatem to musiały być kości jednej z nich. Sir Robert Mallory był kandydatem do ręki lady Joan, pięknej siostry lorda Gilberta. Zaraz po Wielkanocy zawitał ze swoim giermkiem do zamku, aby – jak powiadano – omówić jakąś sprawę z lordem
Gilbertem. Nie wiem, o jaką sprawę chodziło, ale podejrzewam, że rozmawiano między innymi o posagu.Dwa dni poźniej rycerz i jego giermek opuścili zamek i skierowali się na północ, w kierunku Burford. Strzegący bramy wartownik widział, jak odjeżdżali. Później jednak już nikt ich nie widział, zaś rycerz nigdy nie dotarł do posiadłości swego ojca
w Northleech. Pozostawało zagadka, jak wrócił, martwy i niezauważony, do zamku w Bampton, a raczej pod jego mury, gdzie prawdopodobnie doszło do zbrodni. Tak więc wezwano mnie do zamku ze względu na mój fach: jestem chirurgiem. Gdybym, wybierając tę profesję, wiedział, że w zakres moich obowiązków będzie wchodziło czyszczenie kości z nieczystości, podążyłbym drogą, która dla mnie zaplanowano, i został duchownym. Jestem Hugh z Singelton. Jestem czwartym, najmłodszym synem podrzędnego rycerza z hrabstwa Lancashire. Nasza posiadłość ziemska,
Little Singleton, słusznie nosi to miano. Istotnie jest mała. Mój ojciec otrzymał ją jako lenno od Roberta z Sandford. Przyjemnie się tam dorastało – teren płaski jak stół, przecięty rzeką pływową Wyre, tocząca leniwie swoje wody ze wzgórz, oddalonych o dziesięć mil na wschód, ku znajdującemu się w tej samej odległości morzu na północnym zachodzie. Jako najmłodszy syn nie mogłem liczyć na to, że kiedyś przejmę schedę po ojcu. Miała ona przypaść
w udziale mojemu najstarszemu bratu Rogerowi. Pamiętam, że kiedy byłem mały, usłyszałem przypadkiem rozmowę między ojcem a bratem. Zastanawiali się nad wyborem odpowiedniej małżonki dla Rogera, takiej, której posag poszerzyłby jego włości. Wybrali nie najgorzej. Posag wniesiony przez Maud podwoił majątek mojego brata, który po spłodzeniu trójki dzieci musiał także podwoić rozmiar swego łoża. Maud bowiem nigdy nie należała do szczupłych niewiast, a każdy kolejny potomek powiększał jej gabaryty. To chyba nie przeszkadzało Rogerowi. Potomkowie są ważni.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Niespokojnych kości” »

Sklep internetowy Shoper.pl