Książki
24.9
PLN
Demon południa. Acedia - podstępna choroba duszy
Demon południa. Acedia - podstępna choroba duszy
autor: Jean-Charles Nault nowość
tłum: Agnieszka Kuryś
wydawnictwo: Promic
seria: Miecz ducha
rok wyd.: 2017
ISBN: 978-83-7502-637-5
oprawa: miękka
format: 136 x 205 mm
liczba stron: 224
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 24,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
seria Miecz ducha
rok wyd. 2017
ISBN 978-83-7502-637-5
oprawa miękka
format 136 x 205 mm
liczba stron 224

Niewielu z nas współczesnych ma pojęcie o acedii. O ile jednak termin ten poniekąd popadł w zapomnienie, zjawisko, do którego się odnosi, bynajmniej nie zanikło. Przeciwnie: pozostaje dramatycznie aktualne w cywilizowanym świecie: tak pełnym zobojętnienia, znużenia, niestałości, zamknięcia na sprawy ducha...
„Demon acedii, nazywany także demonem południa, jest najuciążliwszy spośród wszystkich demonów”, pisał w IV wieku Ewagriusz z Pontu. Ale i dziś określenie to musi obudzić w nas czujność. Zazwyczaj wszak demon kojarzy się z głęboką nocą, a nie białym dniem! Ten nieoczekiwany charakter demona, który atakuje w samym środku dnia, czyni z acedii wyjątkowo groźne zło. Jeśli słońce południa kąpie wszystko w jaskrawym świetle, to acedia zanurza serce atakowanego człowieka w szarzyźnie marazmu i mroku rozpaczy. Oto demon podstępny i perfidny, którego wpływu nie należy utożsamiać tylko ze specyficznymi trudnościami życia zakonnego ani nawet z „kryzysem połowy życia” – wiąże się on z wszelką bezsilnością, utratą wiary i nadziei, poczuciem braku sensu.
Utrzymana w prostym i bezpośrednim stylu książka oddaje do dyspozycji szerokiego odbiorcy owoce długich badań nad acedią. Autorem kierowała doskonała intuicja, że acedia dotyczy nie tylko zakonników, ale zagraża ludziom wszystkich stanów, w każdym wieku i w każdym miejscu. dotyka bowiem bezpośrednio relacji człowieka z innymi i z Bogiem oraz prowadzi wprost do podjęcia refleksji nad tym, co stanowi istotę życia.

DRUKUJ OPIS

Podziękowania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7
Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11
EWAGRIUSZ I OJCOWIE PUSTYNI. . . . . . . . . . . . . 15
Osiem złych myśli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19
Pierwsza definicja? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23
Pięć najważniejszych przejawów acedii . . . . . . . . . . 27
Niestałość wewnętrzna. . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Przesadna troska o swoje zdrowie . . . . . . . . . . . 29
Niechęć do pracy fizycznej. . . . . . . . . . . . . . . . 30
Zaniedbywanie obserwancji. . . . . . . . . . . . . . . 31
Ogólne zniechęcenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33
Pięć lekarstw na acedię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34
Łzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34
Modlitwa i praca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36
Metoda sporu z myślami, czyli przeciwność. . . . . . 38
Medytacja nad śmiercią. . . . . . . . . . . . . . . . . . 39
Wytrwałość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40
Acedia w apoftegmatach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41
Wytrwałość w celi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 42
Nadzieja pokładana w życiu wiecznym. . . . . . . . 42
Praca i asceza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43
Modlitwa i łzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44
Powściągliwość i umiar. . . . . . . . . . . . . . . . . . 46
Kilka kolejnych wieków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48
Jan Kasjan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48
Benedykt z Nursji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51
Grzegorz Wielki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51
Hugon ze Świętego Wiktora. . . . . . . . . . . . . . . 53
ŚWIĘTY TOMASZ Z AKWINU . . . . . . . . . . . . . . . 55
Uwagi wstępne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57
Pierwsza definicja acedii: smutek z powodu dobra Bożego. . . . . . . . . . . . . . 61
Uczucia u św. Tomasza. . . . . . . . . . . . . . . . . . 61
Kolisty ruch miłości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 64
Radość, która płynie z miłości. . . . . . . . . . . . . . 67
Druga definicja acedii: niechęć do działania. . . . . . . 72
Cnota to nie nawyk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75
Miłość – najdoskonalsza z cnót . . . . . . . . . . . . . 77
Acedia – grzech przeciwko miłości . . . . . . . . . . . 79
Córki acedii. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80
Najlepsze lekarstwo na acedię. . . . . . . . . . . . . . . 83
Podsumowanie myśli św. Tomasza o acedii. . . . . . . . 88
„Rewolucja” Wilhelma Ockhama i zniknięcie acedii. . . 95
AKTUALNOŚĆ ACEDII W ŻYCIU
CHRZEŚCIJAŃSKIM . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 105
Dezintegracja osoby ludzkiej . . . . . . . . . . . . . . . 108
Utrata sensu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108
Pokusa rozpaczy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111
Niestałość: wymiar przestrzenny. . . . . . . . . . . . . 114
Wieczna potrzeba zmiany . . . . . . . . . . . . . . . 115
Ucieczka przed samym sobą i ucieczka przed Bogiem. . . . . . . . . . . . . . 118
Odrzucenie swojej własnej wielkości. . . . . . . . . 119
Fałszywa pokora lub smutek z powodu dobra. . . . 122
Trwanie: wymiar czasowy. . . . . . . . . . . . . . . . . 124
Demon południa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125
Pokusa zwątpienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 130
Przeciętność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132
Rozrywka i kompensacje. . . . . . . . . . . . . . . . 134
Radosna wytrwałość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 138
Trwać mocno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139
Stałość we właściwym nam miejscu. . . . . . . . . .140
Zachować pamięć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144
Radość serca – kryterium, które nie myli. . . . . . . 146
ACEDIA W RÓŻNYCH STANACH ŻYCIA. . . . . . . 151
Acedia w życiu zakonnym dzisiaj. . . . . . . . . . . . . 153
Wyjść za wszelką cenę…. . . . . . . . . . . . . . . . 154
Wewnętrzna pustka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
Poszukiwanie kompensacji. . . . . . . . . . . . . . . 162
Trwoga zwątpienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164
Pokusa minimalizmu . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167
Krytyka i rozgoryczenie. . . . . . . . . . . . . . . . 171
Acedia w życiu kapłańskim . . . . . . . . . . . . . . . . 175
Zniechęcenie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
Proroczy znak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 178
Nadaktywność i kompensacje. . . . . . . . . . . . . 181
Jedność kościelna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183
Acedia: grzech przeciwko duchowej płodności małżeństwa . . . . . . . . . . . . . . 185
U źródła miłości małżeńskiej: akt wiary . . . . . . . 187
Wyjść z jedności małżeńskiej. . . . . . . . . . . . . 187
Brak otwartości na dziecko. . . . . . . . . . . . . . . 190
Odrzucić tajemnicę życia. . . . . . . . . . . . . . . . 193
Kompensacje poza rodziną . . . . . . . . . . . . . . 195
Wieczna gonitwa za nowością. . . . . . . . . . . . . 197
A osoby żyjące w celibacie? . . . . . . . . . . . . . . 200
PODSUMOWANIE
NOWA EWANGELIZACJA PRZECIWKO ACEDII. . . . 207

Nasze rozważania rozpocznijmy od mnicha, który jako pierwszy przedstawił spójną doktrynę dotyczącą acedii. Był to Ewagriusz z Pontu (345–399). Wraz z nim wchodzimy w bardzo szczególny kontekst, a mianowicie w przestrzeń pustyni. Po edykcie mediolańskim z 313 roku, który oficjalnie położył kres prześladowaniom chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim, powstał w Kościele niezwykły nurt duchowości: niektórzy chrześcijanie, niezależnie od stanu czy pochodzenia społecznego, wkraczali na drogę wiodącą ich na pustynię, aby tam prowadzić w samotności życie modlitwy i ascezy. Zgodnie z koncepcją biblijną pustynia jest miejscem bliskości z Bogiem, a jednocześnie miejscem walki duchowej. Chrześcijanie ci, zwani Ojcami Pustyni, znaleźli się więc u źródeł wielkiego nurtu monastycyzmu w Kościele.
Aby głębiej wejść w to zagadnienie, proponuję zacząć od dwóch krótkich, aczkolwiek bardzo treściwych, apoftegmatów zaczerpniętych właśnie od Ojców Pustyni. Oto pierwszy z nich:
Pewnego brata przez dziewięć lat atakowała myśl, aby opuścić wspólnotę braci. Codziennie podnosił płaszcz, na którym zwykł spać, aby odejść. Lecz kiedy nastawał wieczór, mówił sobie: «Jutro odejdę stąd». Rano natomiast myślał: «Zmuś się, by zostać tu jeszcze jeden dzień dla Boga». Czynił tak dzień w dzień dziewięć lat. Potem Bóg odsunął od niego tę pokusę.

A oto drugi ze wspomnianych tekstów:
W sobotę przed świętem przybyli bracia na posiłek do kościoła w Celach. Gdy przyniesiono półmisekkaszy, abba Helladiusz Aleksandryjski zaczął płakać. Zapytał go abba Jakub: «Czego płaczesz, abba?». On odpowiedział: «Ponieważ odeszła radość duszy, to jest post, a przyszło pocieszenie ciała».

Oto jaką koncepcję radości mieli Ojcowie Pustyni. Być może w pierwszej chwili wywołuje ona nasz uśmiech, ale
jeśli się nad nią zastanowić, jest absolutnie nadzwyczajna!
Powróćmy jednak do Ewagriusza z Pontu, który należał do trzeciego pokolenia Ojców Pustyni. Warto byłoby zatrzymać się nad jego życiem nieco dłużej, ale takie studium wykracza poza ramy niniejszego opracowania.
W tym miejscu powiedzmy po prostu, że Ewagriusz należał do tej kategorii ludzi – dość często spotykanych w historii Kościoła – którzy pod niejednym względem doznali w życiu różnych sprzeczności: najpierw był światowcem, potem pokornym Ojcem Pustyni; za życia cieszył się wielkim poważaniem, po śmierci natomiast przez długi czas był dyskredytowany.7 Przeżywszy kawał burzliwego życia, Ewagriusz został pustelnikiem, którego cechowała wyrozumiałość i doprawdy wyjątkowa dobroć, ale także bezkompromisowa surowość w życiu osobistym. Długie lata spędzone na pustyni były dla niego czasem wielkiej aktywności literackiej. Ewagriusz stworzył dzieła wysoko cenione przez jego licznych przyjaciół i uczniów. Można powiedzieć, że dorobek Ewagriusza umożliwił spójne usystematyzowanie doktryny Ojców Pustyni.

Przeczytaj dłuższy fragment „Demon południa. Acedia - podstępna choroba duszy” »

Ta książka mnie zaskoczyła od samego wstępu, bo po przeczytaniu początku pomyślałam: jak dobrze, że trafiła w moje ręce! Tytuł mnie raczej nie zachęcał, ponieważ rzadko czytam książki o demonach, a poza tym trochę obawiałam się, że będzie zbyt naukowa. Książka okazała się jednak napisana prostym i przystępnym językiem, co nie znaczy, że da się ja czytać szybko. Zbyt wiele jest treści, które człowiek musi wewnętrznie sobie uzmysłowić, musi się zastanowić nad sobą.

Acedia. Dla mnie to pojęcie było obce - myślę, że mało kto zna to słowo i co za nim się kryje. Wydaje się nie funkcjonować w dzisiejszych czasach, ale okazuje to się złudzeniem i świetnym zagraniem złego ducha, który może sobie z większą mocą hulać, bo większość nawet nie wie że jest. A ta podstępna choroba duszy zbiera ogromne żniwo, także w dzisiejszych czasach, w każdym wieku i miejscu.

Autor za Ojcem Pustyni, Ewagriuszem z Pontu, podaje, że acedia to brak żywotności duszy. Przejawia się m.in. niestałością, znużeniem, niechęcią do pracy fizycznej, minimalizowaniem swoich obowiązków i modlitwy, nadmierną gadatliwością, ciekawością, nadaktywnością.

Czy pamiętamy o tym, że człowiek został stworzony po to, by być szczęśliwym? Bóg tego dla nas chce - szczęścia, miłości, nadziei, radości, a acedia nam chce to odebrać. Chce nam odebrać ten właściwy kierunek - na Boga, na życie wieczne. Acedia chce nas wyrwać z naszej codzienności, z naszego tu i teraz, sprawia, że błądzimy w przyszłości albo przeszłości. Dotyka przede wszystkim naszej relacji z Bogiem, ze światem.

Czy wiemy, znamy radość płynącą z miłości? Przyjaźń z Bogiem właśnie taką jest radością. Acedia działa tak, że odziera nas z tej radości, wdziera się smutek z powodu tego, co powinno być naszą największą radością - udział z życiu Boga. To powoduje bezwład, który nie pozwala działać, a sercem ludzkiego działania jest miłość. Acedia jest zatem "grzechem przeciwko miłości, gdy niszczy lub paraliżuje działanie, gdyż dotyka wtedy najgłębszego motoru działania, czyli miłości, udziału w Duchu Świętym."
"Acedia stanowi więc zasadniczą przeszkodę w przyjęciu darmowego daru Boga i w urzeczywistnieniu Bożego zamysłu w Jezusie Chrystusie. Natomiast spotkanie z Chrystusem prowadzi do przyjaźni, która uwalnia nas od zamknięcia w sobie. Duch Święty sprawia, że Chrystus jest współczesny każdemu człowiekowi i czyni każdego z nas drugim Chrystusem. Czyni z naszego działania uprzywilejowane miejsce spotkania z Panem i budowania naszej prawdziwej, głębokiej istoty."

"Trzeba umieć żyć intensywnie chwilą obecną, wiedząc, że jest ona okazją do spotkania z Panem. Uciekać przed przeciętnością (...), to odrzucać kompromis i wybierać świętość."

Autor przedstawia też lekarstwa na acedię: łzy, modlitwa i praca, metoda sporu z myślami, medytację nad śmiercią, wytrwałość, a które można podsumować: radosna wytrwałość.

"Kościół jest Ciałem Chrystusa, a więc właściwym miejscem działania chrześcijanina, tego działania, które rozwija się w czasie i w przestrzeni, pod kierunkiem Ducha Świętego."

"Jesteśmy powołani do cudownego dzieła: aby na naszą słabą miarę - poprzez możliwe doskonałe postępowanie - móc w pełni się realizować w Chrystusie. To wymaga wielkoduszności, wielkości ducha."

Po przeczytaniu tej książki wręcz uważam, że powinien ją przeczytać każdy katolik.

Pewnie dziś za dużo napisałam, ale książka ciągle żyje we mnie i nie mogłam się zdecydować, co ważniejsze.

"Czyż my wszyscy nie lękamy się w pewien sposób, że jeśli pozwolimy Chrystusowi w pełni wejść do naszego wnętrza, jeśli całkowicie otworzymy się na Niego - to On może nam zabrać jakąś część naszego życia? (...) Nie! Kto pozwala wejść Chrystusowi, nie traci niczego, niczego - absolutnie niczego z tych rzeczy, dzięki którym życie jest wolne, piękne i wielkie. Nie! - tylko dzięki tej przyjaźni otwierają się na oścież bramy życia."

Barbara Kawska

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Demon południa. Acedia - podstępna choroba duszy

Jean-Charles Nault

OPIS

Niewielu z nas współczesnych ma pojęcie o acedii. O ile jednak termin ten poniekąd popadł w zapomnienie, zjawisko, do którego się odnosi, bynajmniej nie zanikło. Przeciwnie: pozostaje dramatycznie aktualne w cywilizowanym świecie: tak pełnym zobojętnienia, znużenia, niestałości, zamknięcia na sprawy ducha...
„Demon acedii, nazywany także demonem południa, jest najuciążliwszy spośród wszystkich demonów”, pisał w IV wieku Ewagriusz z Pontu. Ale i dziś określenie to musi obudzić w nas czujność. Zazwyczaj wszak demon kojarzy się z głęboką nocą, a nie białym dniem! Ten nieoczekiwany charakter demona, który atakuje w samym środku dnia, czyni z acedii wyjątkowo groźne zło. Jeśli słońce południa kąpie wszystko w jaskrawym świetle, to acedia zanurza serce atakowanego człowieka w szarzyźnie marazmu i mroku rozpaczy. Oto demon podstępny i perfidny, którego wpływu nie należy utożsamiać tylko ze specyficznymi trudnościami życia zakonnego ani nawet z „kryzysem połowy życia” – wiąże się on z wszelką bezsilnością, utratą wiary i nadziei, poczuciem braku sensu.
Utrzymana w prostym i bezpośrednim stylu książka oddaje do dyspozycji szerokiego odbiorcy owoce długich badań nad acedią. Autorem kierowała doskonała intuicja, że acedia dotyczy nie tylko zakonników, ale zagraża ludziom wszystkich stanów, w każdym wieku i w każdym miejscu. dotyka bowiem bezpośrednio relacji człowieka z innymi i z Bogiem oraz prowadzi wprost do podjęcia refleksji nad tym, co stanowi istotę życia.



SPIS TREŚCI

Podziękowania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7
Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11
EWAGRIUSZ I OJCOWIE PUSTYNI. . . . . . . . . . . . . 15
Osiem złych myśli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19
Pierwsza definicja? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23
Pięć najważniejszych przejawów acedii . . . . . . . . . . 27
Niestałość wewnętrzna. . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Przesadna troska o swoje zdrowie . . . . . . . . . . . 29
Niechęć do pracy fizycznej. . . . . . . . . . . . . . . . 30
Zaniedbywanie obserwancji. . . . . . . . . . . . . . . 31
Ogólne zniechęcenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33
Pięć lekarstw na acedię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34
Łzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34
Modlitwa i praca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36
Metoda sporu z myślami, czyli przeciwność. . . . . . 38
Medytacja nad śmiercią. . . . . . . . . . . . . . . . . . 39
Wytrwałość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40
Acedia w apoftegmatach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41
Wytrwałość w celi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 42
Nadzieja pokładana w życiu wiecznym. . . . . . . . 42
Praca i asceza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43
Modlitwa i łzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44
Powściągliwość i umiar. . . . . . . . . . . . . . . . . . 46
Kilka kolejnych wieków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48
Jan Kasjan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48
Benedykt z Nursji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51
Grzegorz Wielki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51
Hugon ze Świętego Wiktora. . . . . . . . . . . . . . . 53
ŚWIĘTY TOMASZ Z AKWINU . . . . . . . . . . . . . . . 55
Uwagi wstępne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57
Pierwsza definicja acedii: smutek z powodu dobra Bożego. . . . . . . . . . . . . . 61
Uczucia u św. Tomasza. . . . . . . . . . . . . . . . . . 61
Kolisty ruch miłości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 64
Radość, która płynie z miłości. . . . . . . . . . . . . . 67
Druga definicja acedii: niechęć do działania. . . . . . . 72
Cnota to nie nawyk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75
Miłość – najdoskonalsza z cnót . . . . . . . . . . . . . 77
Acedia – grzech przeciwko miłości . . . . . . . . . . . 79
Córki acedii. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80
Najlepsze lekarstwo na acedię. . . . . . . . . . . . . . . 83
Podsumowanie myśli św. Tomasza o acedii. . . . . . . . 88
„Rewolucja” Wilhelma Ockhama i zniknięcie acedii. . . 95
AKTUALNOŚĆ ACEDII W ŻYCIU
CHRZEŚCIJAŃSKIM . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 105
Dezintegracja osoby ludzkiej . . . . . . . . . . . . . . . 108
Utrata sensu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108
Pokusa rozpaczy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111
Niestałość: wymiar przestrzenny. . . . . . . . . . . . . 114
Wieczna potrzeba zmiany . . . . . . . . . . . . . . . 115
Ucieczka przed samym sobą i ucieczka przed Bogiem. . . . . . . . . . . . . . 118
Odrzucenie swojej własnej wielkości. . . . . . . . . 119
Fałszywa pokora lub smutek z powodu dobra. . . . 122
Trwanie: wymiar czasowy. . . . . . . . . . . . . . . . . 124
Demon południa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125
Pokusa zwątpienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 130
Przeciętność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132
Rozrywka i kompensacje. . . . . . . . . . . . . . . . 134
Radosna wytrwałość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 138
Trwać mocno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139
Stałość we właściwym nam miejscu. . . . . . . . . .140
Zachować pamięć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144
Radość serca – kryterium, które nie myli. . . . . . . 146
ACEDIA W RÓŻNYCH STANACH ŻYCIA. . . . . . . 151
Acedia w życiu zakonnym dzisiaj. . . . . . . . . . . . . 153
Wyjść za wszelką cenę…. . . . . . . . . . . . . . . . 154
Wewnętrzna pustka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
Poszukiwanie kompensacji. . . . . . . . . . . . . . . 162
Trwoga zwątpienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164
Pokusa minimalizmu . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167
Krytyka i rozgoryczenie. . . . . . . . . . . . . . . . 171
Acedia w życiu kapłańskim . . . . . . . . . . . . . . . . 175
Zniechęcenie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
Proroczy znak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 178
Nadaktywność i kompensacje. . . . . . . . . . . . . 181
Jedność kościelna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183
Acedia: grzech przeciwko duchowej płodności małżeństwa . . . . . . . . . . . . . . 185
U źródła miłości małżeńskiej: akt wiary . . . . . . . 187
Wyjść z jedności małżeńskiej. . . . . . . . . . . . . 187
Brak otwartości na dziecko. . . . . . . . . . . . . . . 190
Odrzucić tajemnicę życia. . . . . . . . . . . . . . . . 193
Kompensacje poza rodziną . . . . . . . . . . . . . . 195
Wieczna gonitwa za nowością. . . . . . . . . . . . . 197
A osoby żyjące w celibacie? . . . . . . . . . . . . . . 200
PODSUMOWANIE
NOWA EWANGELIZACJA PRZECIWKO ACEDII. . . . 207

FRAGMENT KSIĄŻKI

Nasze rozważania rozpocznijmy od mnicha, który jako pierwszy przedstawił spójną doktrynę dotyczącą acedii. Był to Ewagriusz z Pontu (345–399). Wraz z nim wchodzimy w bardzo szczególny kontekst, a mianowicie w przestrzeń pustyni. Po edykcie mediolańskim z 313 roku, który oficjalnie położył kres prześladowaniom chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim, powstał w Kościele niezwykły nurt duchowości: niektórzy chrześcijanie, niezależnie od stanu czy pochodzenia społecznego, wkraczali na drogę wiodącą ich na pustynię, aby tam prowadzić w samotności życie modlitwy i ascezy. Zgodnie z koncepcją biblijną pustynia jest miejscem bliskości z Bogiem, a jednocześnie miejscem walki duchowej. Chrześcijanie ci, zwani Ojcami Pustyni, znaleźli się więc u źródeł wielkiego nurtu monastycyzmu w Kościele.
Aby głębiej wejść w to zagadnienie, proponuję zacząć od dwóch krótkich, aczkolwiek bardzo treściwych, apoftegmatów zaczerpniętych właśnie od Ojców Pustyni. Oto pierwszy z nich:
Pewnego brata przez dziewięć lat atakowała myśl, aby opuścić wspólnotę braci. Codziennie podnosił płaszcz, na którym zwykł spać, aby odejść. Lecz kiedy nastawał wieczór, mówił sobie: «Jutro odejdę stąd». Rano natomiast myślał: «Zmuś się, by zostać tu jeszcze jeden dzień dla Boga». Czynił tak dzień w dzień dziewięć lat. Potem Bóg odsunął od niego tę pokusę.

A oto drugi ze wspomnianych tekstów:
W sobotę przed świętem przybyli bracia na posiłek do kościoła w Celach. Gdy przyniesiono półmisekkaszy, abba Helladiusz Aleksandryjski zaczął płakać. Zapytał go abba Jakub: «Czego płaczesz, abba?». On odpowiedział: «Ponieważ odeszła radość duszy, to jest post, a przyszło pocieszenie ciała».

Oto jaką koncepcję radości mieli Ojcowie Pustyni. Być może w pierwszej chwili wywołuje ona nasz uśmiech, ale
jeśli się nad nią zastanowić, jest absolutnie nadzwyczajna!
Powróćmy jednak do Ewagriusza z Pontu, który należał do trzeciego pokolenia Ojców Pustyni. Warto byłoby zatrzymać się nad jego życiem nieco dłużej, ale takie studium wykracza poza ramy niniejszego opracowania.
W tym miejscu powiedzmy po prostu, że Ewagriusz należał do tej kategorii ludzi – dość często spotykanych w historii Kościoła – którzy pod niejednym względem doznali w życiu różnych sprzeczności: najpierw był światowcem, potem pokornym Ojcem Pustyni; za życia cieszył się wielkim poważaniem, po śmierci natomiast przez długi czas był dyskredytowany.7 Przeżywszy kawał burzliwego życia, Ewagriusz został pustelnikiem, którego cechowała wyrozumiałość i doprawdy wyjątkowa dobroć, ale także bezkompromisowa surowość w życiu osobistym. Długie lata spędzone na pustyni były dla niego czasem wielkiej aktywności literackiej. Ewagriusz stworzył dzieła wysoko cenione przez jego licznych przyjaciół i uczniów. Można powiedzieć, że dorobek Ewagriusza umożliwił spójne usystematyzowanie doktryny Ojców Pustyni.

Przeczytaj dłuższy fragment „Demon południa. Acedia - podstępna choroba duszy” »

Sklep internetowy Shoper.pl