Książki
29.9
PLN
Dziecko niczyje
Dziecko niczyje
tłum: Andrzej Appel
wydawnictwo: Promic
seria: Losy
ISBN: 978-83-7502-249-0
oprawa: miękka ze skrzydełkami
format: 125 x 196 mm
liczba stron: 288
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 29,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
seria Losy
ISBN 978-83-7502-249-0
oprawa miękka ze skrzydełkami
format 125 x 196 mm
liczba stron 288

Ojciec Michael Seed, a właściwie Steven Wayne Godwin, z dzieciństwa pamięta tylko przemoc, molestowanie seksualne, samobójstwo przybranej matki i znęcanie się nad nim w szkole. A jednak kiedy podczas zabawy z kolegami wpadł do przerębla i nękany myślami samobójczymi czuł pokusę, by przestać walczyć o życie, które tak straszliwie go doświadczało, nie poddał się. Historię tego człowieka zna dziś cała Wielka Brytania, bo 53-letni franciszkanin jest jedną z najsłynniejszych postaci Kościoła katolickiego na Wyspach, przyjacielem koronowanych głów i spowiednikiem Tony'ego Blaira. Zresztą, to on bezpośrednio przyczynił się do przejścia premiera na katolicyzm. O swoim dzieciństwie milczał bez mała pięćdziesiąt lat. W końcu postanowił to milczenie przerwać - "dla innych - jak mówi- żeby przestali się bać".

"Niezwykłe koleje losu maltretowanego dziecka, które po latach wyrosło na sławnego spowiednika. Ta historia wydaje się wręcz nieprawdziwa." The Daily Telegraph

"Oto życie o wiele bardziej zdumiewające niż losy bohaterów bestsellerowych powieści." Jeffrey Archer

DRUKUJ OPIS

Martina Cole, powieściopisarka
Znam Michaela od wielu lat. Zawsze mnie zadziwiał. Mój syn Chris również się z nim przyjaźni. Wielokrotnie
opowiadaliśmy sobie we troje zabawne historyjki, pijąc drinki do posiłku w naszych ulubionych restauracjach
w Soho. Michael nigdy nie zawodzi jako przyjaciel. Potrafi słuchać, okazując przy tym zrozumienie i zachowując
zdumiewający wręcz obiektywizm. Poza tym jest wspaniałym księdzem i duszą towarzystwa. Jak mawiała moja matka, Michael potrafiłby rozśmieszyć nawet kota. Ma cudowne poczucie humoru, które nadaje jego opowieści ludzki wymiar, nieobecny w wielu innych dramatycznych biografiach. Jego miłość do matki i wiara w to, że kiedyś wreszcie los się do niego uśmiechnie, a czas uleczy wszelkie rany, pozwoliły mi odnaleźć w sobie energię, by stawić czoło własnym problemom.
Czytałam maszynopis ze zgrozą, bo zawierał przerażające fakty z życia Michaela, o których w rozmowach ze mną wspominał tylko zdawkowo. Ale po spędzeniu na lekturze połowy nocy odczuwałam przede wszystkim głęboki smutek – było mi niezwykle przykro, że tak okrutny los zgotowali komuś ci, którzy powinni tego kogoś kochać i otaczać opieką. Jednocześnie byłam pełna podziwu dla człowieka, który pokonał traumę z dzieciństwa. Chociaż mógł upaść na duchu i usprawiedliwiać swój stan tym, co go spotkało, nie poddał się i sam zaczął pomagać innym. Dzięki własnym bolesnym doświadczeniom Michael lepiej potrafi zrozumieć los innych skrzywdzonych ludzi.
To nie jest łatwa lektura, ale znajdziecie w tej książce coś, czego brakuje wielu innym dramatycznym biografiom. Nie ma tu użalania się nad sobą. Ani razu nie padają słowa: „Czemu właśnie ja?”. Odnosimy raczej
wrażenie, że autor dostrzega w tym wszystkim element większego planu. Przeczytajcie tę opowieść i urońcie łzę, bo każde jej słowo jest prawdziwe. I nie zdziwcie się, jeśli, tak jak ja, poczujecie silną więź z tym smutnym dzieckiem, które w głębi duszy wiedziało, że czeka je w życiu coś lepszego, a w końcu to coś odnalazło, powierzając się Istocie Wyższej i poświęcając służbie tym, dla których los był mniej łaskawy.
Mam nadzieję, że przeczytacie tę książkę i odmieni ona wasze życie, tak jak odmieniła moje. Michael jest
uroczym człowiekiem i wspaniałym przyjacielem, ucieleśnieniem dobroci, kimś, kto potrafi wydobyć z ludzi
to, co w nich najlepsze. Bez względu na krzywdy, które go spotykały, potrafił się podnieść i obrócić zło w dobro. Prędzej czy później każdy z nas uwierzy, że to jest możliwe.

Przeczytaj dłuższy fragment „Dziecko niczyje” »

[...] 

„Dziecko niczyje” jest niezmiernie wzruszającą i wstrząsającą autobiografią człowieka, który potrafił znieść te wszystkie opisane przez siebie tragedie. Książka tym bardziej wstrząsa czytelnikiem, że nie jest wydumaną, wymyśloną fikcją literacką, ale niestety tę książkę napisało samo życie. I choć zdarzenia w niej opisane nie mieszczą się w głowie i każdy, kto ma serce zamiast kamienia będzie sobie zadawał pytanie „Jak to możliwe? Jak ludzie mogą być tak okrutni i bezwzględni wobec małego dziecka?”, to jednak zdarzyły się naprawdę i myślę, że nie są odosobnione. Jakże dużo dzieci cierpi w podobny sposób jak Michael. Jakże dużo ludzi widzi to i w żaden sposób na to nie reaguje. Jak dużo jest nieszczęść na naszym świecie, wokół nas.
Czytając tę książkę zadajemy sobie pytanie: czy tak musi być? Czy naprawdę nic nie mogę zrobić, żeby zapobiec takim sytuacjom i takiemu okrucieństwu? Jakże często słyszymy płacz dziecka w mieszkaniu obok – czy zastanawiamy się wtedy, dlaczego to dziecko płacze; dlaczego słychać krzyki rodziców? A może właśnie wtedy powinna nastąpić nasza interwencja, może należałoby sprawdzić, czy w tej rodzinie nie dochodzi do gwałtu, okrucieństwa, przemocy?

Michael wyrósł na dobrego, porządnego człowieka. Miał w sobie bardzo dużo wewnętrznej siły, która pozwoliła mu na przezwyciężenie wszystkich przeciwności losu. Spotkał też w późniejszych latach swojego życia osoby mu życzliwe, osoby, które pomogły mu ukierunkować swoje życie. Poza tym w Michaelu zawsze drzemało „coś”, co nie pozwoliło mu na popełnienie największego gwałtu wobec własnej osoby – na odebranie sobie życia. Niestety nie każde maltretowane i molestowane dziecko ma w sobie tyle siły. Zdarza się przecież tak wiele tragedii, tak wiele dzieci i nastolatków popełnia samobójstwo – dlaczego tak musi być? Czy my jako ludzie wzrastający w normalnych warunkach nie ponosimy również za to odpowiedzialności?

„Dziecko niczyje” to książka na wskroś smutna, zmuszająca do refleksji, ale również niosąca nadzieję. Bo przecież wszystko, co złe kiedyś się skończy – nikt nie wie, kiedy; nikt nie wie, jak, ale skończy się na pewno. I tylko od nas zależy, jak wykorzystamy tę odmianę losu i co zrobimy z naszym dalszym życiem. Michael wykorzystał swoją szansę, ale czy wszyscy są również do tego zdolni?

Książkę czyta się bardzo szybko mimo tak trudnego tematu w niej poruszanego. Na pewno duży wpływ na to ma prosty, jasny dla każdego czytelnika, pozbawiony jakichkolwiek ozdobników język opowieści. Taki język jest tu jak najbardziej na miejscu, bo żeby przedstawić ból, przerażenie, czy strach dziecka, nie trzeba używać zbędnych ozdobników. Wystarczy sucha relacja, żeby wzbudzić w czytelniku niesamowite emocje, doprowadzić do łez, współczucia, bólu w okolicach serca i mętliku w głowie.

Na koniec chciałam pogratulować wydawnictwu pięknego wydania tej książki. Już sama okładka utrzymana w brązowej konwencji kolorystycznej, przedstawiająca małego Michaela uśmiechniętego, z palcem uniesionym do góry w geście „OK” sprawia niesamowite wrażenie. Na pozór bowiem przedstawia szczęśliwe dziecko, ale jak przyjrzymy się jej dokładniej, to zauważymy siniak na twarzy, podbite oko, zasiniałe ręce i … przerażony wzrok. Oczy nie kłamią, bo nawet dorosły człowiek miałby problem, żeby ukryć w nich prawdę, a co dopiero małe dziecko.

Polecam wszystkim, bez wyjątku tę bulwersującą opowieść. Gwarantuję, że na pewno długo o niej nie zapomnicie, a może nawet na zawsze pozostanie w Waszej głowie.

Małgorzata Pomykała

 

[...] Ta książka to nadzieja dla tych, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, dla matek, które powinny chronić swoje dzieci przed agresją ojców, oraz dla wszystkich tych, którzy słyszą dramat za ścianą i uważają, że to nie ich sprawa. Ilu ludzi mogło pomóc temu dziecku a tego nie zrobiło. To książka o człowieku, który z Bożą pomocą wyszedł cało z niesamowitej traumy i odnalazł się w życiu mimo, że cały świat wydawał się nastawiony przeciw niemu. Mimo dramatu, jaki się rozgrywa na stronach, gdzieś między wersami cały czas odczuwałam wielką siłę, która pozwalała Michaelowi stawiać czoła życiu każdego dnia. Która pomagała mu się nie poddać, która mimo myśli samobójczych odwodziła go od tego czynu.

Jakieś światło, do którego ten mały chłopiec, pozostawiony sam sobie, ciągle dążył.

Uwaga do zainteresowanych, jeżeli macie ochotę sięgnąć po tę książkę musicie mieć wolny czas, święty spokój i nic na głowie, bowiem książka zajmie was i pochłonie w pełni. Druga kwestia to paczka chusteczek higienicznych, bez względu na to jak jesteście twardzi będzie Wam potrzebna. Książka, mimo iż wydana przez katolickie wydawnictwo i napisana przez księdza, trafi do każdego i nie jest skierowana wyłącznie do katolików. Nie wiem, czy ktokolwiek jest gotowy na przeczytanie tej lektury, ale uważam, że każdy powinien spróbować i zaryzykować. To historia pisana przez życie, dlaczego nie ma tu argumentów za i przeciw... ale warto :)

Magdalena Kus

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Dziecko niczyje

Michael Seed

OPIS

Ojciec Michael Seed, a właściwie Steven Wayne Godwin, z dzieciństwa pamięta tylko przemoc, molestowanie seksualne, samobójstwo przybranej matki i znęcanie się nad nim w szkole. A jednak kiedy podczas zabawy z kolegami wpadł do przerębla i nękany myślami samobójczymi czuł pokusę, by przestać walczyć o życie, które tak straszliwie go doświadczało, nie poddał się. Historię tego człowieka zna dziś cała Wielka Brytania, bo 53-letni franciszkanin jest jedną z najsłynniejszych postaci Kościoła katolickiego na Wyspach, przyjacielem koronowanych głów i spowiednikiem Tony'ego Blaira. Zresztą, to on bezpośrednio przyczynił się do przejścia premiera na katolicyzm. O swoim dzieciństwie milczał bez mała pięćdziesiąt lat. W końcu postanowił to milczenie przerwać - "dla innych - jak mówi- żeby przestali się bać".

"Niezwykłe koleje losu maltretowanego dziecka, które po latach wyrosło na sławnego spowiednika. Ta historia wydaje się wręcz nieprawdziwa." The Daily Telegraph

"Oto życie o wiele bardziej zdumiewające niż losy bohaterów bestsellerowych powieści." Jeffrey Archer



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

Martina Cole, powieściopisarka
Znam Michaela od wielu lat. Zawsze mnie zadziwiał. Mój syn Chris również się z nim przyjaźni. Wielokrotnie
opowiadaliśmy sobie we troje zabawne historyjki, pijąc drinki do posiłku w naszych ulubionych restauracjach
w Soho. Michael nigdy nie zawodzi jako przyjaciel. Potrafi słuchać, okazując przy tym zrozumienie i zachowując
zdumiewający wręcz obiektywizm. Poza tym jest wspaniałym księdzem i duszą towarzystwa. Jak mawiała moja matka, Michael potrafiłby rozśmieszyć nawet kota. Ma cudowne poczucie humoru, które nadaje jego opowieści ludzki wymiar, nieobecny w wielu innych dramatycznych biografiach. Jego miłość do matki i wiara w to, że kiedyś wreszcie los się do niego uśmiechnie, a czas uleczy wszelkie rany, pozwoliły mi odnaleźć w sobie energię, by stawić czoło własnym problemom.
Czytałam maszynopis ze zgrozą, bo zawierał przerażające fakty z życia Michaela, o których w rozmowach ze mną wspominał tylko zdawkowo. Ale po spędzeniu na lekturze połowy nocy odczuwałam przede wszystkim głęboki smutek – było mi niezwykle przykro, że tak okrutny los zgotowali komuś ci, którzy powinni tego kogoś kochać i otaczać opieką. Jednocześnie byłam pełna podziwu dla człowieka, który pokonał traumę z dzieciństwa. Chociaż mógł upaść na duchu i usprawiedliwiać swój stan tym, co go spotkało, nie poddał się i sam zaczął pomagać innym. Dzięki własnym bolesnym doświadczeniom Michael lepiej potrafi zrozumieć los innych skrzywdzonych ludzi.
To nie jest łatwa lektura, ale znajdziecie w tej książce coś, czego brakuje wielu innym dramatycznym biografiom. Nie ma tu użalania się nad sobą. Ani razu nie padają słowa: „Czemu właśnie ja?”. Odnosimy raczej
wrażenie, że autor dostrzega w tym wszystkim element większego planu. Przeczytajcie tę opowieść i urońcie łzę, bo każde jej słowo jest prawdziwe. I nie zdziwcie się, jeśli, tak jak ja, poczujecie silną więź z tym smutnym dzieckiem, które w głębi duszy wiedziało, że czeka je w życiu coś lepszego, a w końcu to coś odnalazło, powierzając się Istocie Wyższej i poświęcając służbie tym, dla których los był mniej łaskawy.
Mam nadzieję, że przeczytacie tę książkę i odmieni ona wasze życie, tak jak odmieniła moje. Michael jest
uroczym człowiekiem i wspaniałym przyjacielem, ucieleśnieniem dobroci, kimś, kto potrafi wydobyć z ludzi
to, co w nich najlepsze. Bez względu na krzywdy, które go spotykały, potrafił się podnieść i obrócić zło w dobro. Prędzej czy później każdy z nas uwierzy, że to jest możliwe.

Przeczytaj dłuższy fragment „Dziecko niczyje” »

Sklep internetowy Shoper.pl