Książki
21.9
PLN
Przyszliśmy na świat, by nigdy już nie umrzeć
Przyszliśmy na świat, by nigdy już nie umrzeć
tłum: Barbara Durbajło, Anna T. Kowalewska
wydawnictwo: Promic
seria: Losy
rok wyd.: 2016
ISBN: 978-83-7502-575-0
oprawa: miękka
format: 118 x 190 mm
liczba stron: 192
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 21,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
seria Losy
rok wyd. 2016
ISBN 978-83-7502-575-0
oprawa miękka
format 118 x 190 mm
liczba stron 192

Pojawia się zupełnie nagle. Niespodziewanie. By toczyć nierzadko młody organizm. Rak. Chiara zmarła, gdy miała 28 lat. Nowotwór wykryto, gdy była w piątym miesiącu ciąży. Nie poddała się jednak terapii, odkładając ją na później. Chciała urodzić dziecko i zrobiła to z radością, powtarzając: "Oto jestem". Myślała przede wszystkim o dobru maleństwa, które nosiła w swoim łonie...
Czy historia kobiety zmarłej bardzo młodo może świadczyć, że życie jest cudownym darem? Że podążanie za Jezusem również w cierpieniu otwiera nas na światło? Odpowiedź na te pytania przynosi ta książka. Jej stronice wypełnione są słowami i wspomnieniami tych, co znali Chiarę i dzielili z nią głębokie doświadczenie wiary. A ona mocno wierzyła, że życie, gdy nie poddaje się w obliczu śmierci, staje się znakiem nadziei dla wszystkich...

 

13 czerwca 2017 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny Chiary Corbelli Petrillo.

DRUKUJ OPIS

wprowadzenie   7
przedmowa   9
wstęp   13
notka o tytule   23


1
„może nic nie zrozumiałem”     25
2
żyć i pozwolić się kochać  38
3
nic niedoskonałego   67
4
francesco i smok  92
5
21 września   135
6
łaska życia łaski  142
podziękowania   188

Chiara i Enrico poznali się w Medjugorie latem 2002 roku. Enrico pojechał tam z pielgrzymką wspólnoty modlitewnej Odnowy charyzmatycznej. Chiara z koleżankami z liceum spędzała wakacje w Chorwacji, a ponieważ jej siostra Elisa była właśnie w Medjugorie, postanowiła tam do niej pojechać, korzystając z tego, że jest akurat niedaleko.
Chiara urodziła się w Rzymie 9 stycznia 1984 roku. Ona i jej starsza o dwa lata siostra Elisa, będąc niemal w równym wieku, trzymały się razem. Dorastały niemal równocześnie i z mamą Marią Anzelmą należały do Wspólnoty Serce Jezusa, ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Dziewczynki od maleńkości modliły się przynajmniej piętnaście minut dziennie. Chiara miała zdolności rysunkowe i muzyczne: najpierw uczyła się gry na fortepianie, później na skrzypcach. Była samodzielna i zdecydowana w dokonywaniu wyborów. Nie miała w sobie jednak nic z buntownika, wrodzoną stanowczość wykorzystywała w służbie bliźnim. I Maria Anzelma, i Elisa pamiętają dobrze, gdy przy stole, gdzie jako najmłodszej nakładano jej w pierwszej kolejności, pewnego dnia zdecydowanie wzięła swój pełny już talerz i podała starszej siostrze, by mogła zjeść przed nią.
Dzięki pracy taty Roberto, który zajmował ważne stanowisko w sektorze turystyki, cała rodzina mogła wiele podróżować. To były szczęśliwe i spokojne lata. A wakacje z przyjaciółkami w Chorwacji zapowiadały się podobnie.
„To było niespodziewane spotkanie – wspominała Chiara. – Pojechałam na pielgrzymkę i nie spodziewałam się wcale, że wrócę do domu zaręczona.” Również Enrico niczego nie przewidywał. Na pielgrzymce był ze swoją dziewczyną, ale właśnie wtedy coś się między nimi popsuło i doszło do rozstania.
Podczas obiadu w restauracji hotelowej Enrico podniósł wzrok i zobaczył Chiarę, która podeszła do jego stolika, gdzie było jedyne wolne miejsce. Najpierw uderzyła go jej uroda. Poczuł, że niewiele brakuje, by się w niej zakochał. Chiara, patrząc na Enrica i czując, że nie jest sam, pomyślała po prostu: „Ten chłopak jest tak bardzo mój”. „W sensie: «dla mnie» – wyjaśnił Enrico. – Była to po prostu intuicja. I mieliśmy ją oboje. Nie poszło jednak szybko. Pierwszy raz pocałowaliśmy się po pięciu miesiącach. Powiedziała mi, że odrzuciła wielu adoratorów. Czekała, wiedząc, że w końcu – jak mawiała – spotka kogoś dla niej.”

Przeczytaj dłuższy fragment „Przyszliśmy na świat...” »

Ostatnio gotuje się w naszym kraju niczym w zapomnianym na gazie garnku z ryżem. Nawet ci, którzy cenią sobie wolność jednostki, mogą czuć się zażenowani, gdy rozumieją o co się walczy. Co by bowiem nie mówić, płód w ciele kobiety jest żywy, zatem „usunięcie” go to po prostu zabicie. A wystarczy badanie DNA, by potwierdzić, że embrion nie jest częścią ciała kobiety, tylko osobnym istnieniem. Trochę to niezręczne, nie mamy bowiem do czynienia z wiarą, „ciemnotą” czy wręcz „zabobonem”, jak chętnie się mówi, a z biologiczną wiedzą. Niepodważalną, ponieważ potwierdzoną przez współczesną naukę. A z faktami naukowymi trudno dyskutować. Mamy więc do czynienia z prawdziwym dylematem – co jest ważniejsze, prawo kobiety do samostanowienia czy rozwijającego się dziecka do życia? Wiele tysięcy ubranych na czarno kobiet wrzeszczało, że to pierwsze. Były jednak takie, które w ciszy i nie rzucając się nikomu w oczy dały świadectwo zupełnie innej postawie. O jednej z nich opowiada książka „Przyszliśmy na świat, by nigdy już nie umrzeć”

Chiara Corbella Petrillo wychowała się w głęboko religijnej rodzinie. Zamiast pójść często wybieraną dziś przez młode pokolenie drogą apostazji, odrzucenia religijnych obowiązków i obciążeń,kontynuowała tradycje rodzinne. Chodziła do kościoła i brała udział w pielgrzymkach. Podczas jednej z nich poznała Enrico,z którym wkrótce połączyła się przed ołtarzem. Ciąża była czymś, czego oczekiwała, i co ją niezmiernie uradowało. Niestety wyrok lekarzy brzmiał bezwzględnie: anakefalia. Dziecko nie ma mózgu i puszki mózgowej. W takiej sytuacji doradza się natychmiastową aborcję, wiadomo bowiem, że dziecko długo nie pożyje, nawet jeśli przyjdzie żywe na świat. Chiara i Enrico nie brali tego nawet pod uwagę. Postanowili kochać małą Marię Grazię Letizię taką, jaka jest. Była ich córką i tylko to się liczyło. Przez całe krótkie życie maleństwa dawali mu tyle miłości, ile tylko zdołali i szczerze opłakiwali jego śmierć. Wkrótce po śmierci córeczki Chiara ponownie zaszła w ciążę. I tym razem los nie był dla młodych małżonków łaskawy. Davide urodził się z bardzo skomplikowaną wadą rozwojową i nie żył dłużej niż siostra. Tym razem też nie poszli po linii najmniejszego oporu i nawet nie rozważali możliwości aborcji. Podwójne nieszczęście nie załamało Chiary i Enrico. Gdy młoda kobieta po raz trzeci zaszła w ciążę, zdawało się że ich wiara zostanie wreszcie nagrodzona. Dziecko było zdrowe. Jednak wkrótce pojawiła się diagnoza, dotycząca zdrowia przyszłej matki, równie bezwzględna co poprzednie – nowotwór....

Do bohaterstwa nikogo się nie zmusi. W ogóle wszelki przymus natychmiast zabija pojęcie bohaterstwa. Sytuacja jest patowa. Trudno nakazywać jakiejkolwiek ludzkiej istocie wielomiesięczną mękę i znoszenie bólów porodu – naprawdę niełatwych do wyobrażenia – w imię czyjegoś dobra. Z drugiej strony, skoro embrion jest po prostu człowiekiem w fazie prenatalnej, to czym jest aborcja? Gdy rozważać te sprawy na zimno, logicznie, odpowiedź na pytanie „kto ważniejszy” może okazać się niemożliwa. Jednak Chiara myślała sercem i rozstrzygnęła problem w sposób prosty – niech decyduje Bóg. Być może dla lekarzy było ważniejsze jej życie niż to, co w niej rosło, ale nie dla samej Chiary. Dla niej wybór był prosty. Za żadną cenę nie chciała zostać morderczynią własnego dziecka. Trudno nie podziwiać jej siły i determinacji.

W świecie,w którym coraz bardziej liczy się wygoda i zysk, w którym zamiast leku na cierpienie proponuje się eutanazję, a zamiast pomocy w wychowaniu niepełnosprawnego dziecka aborcję, Chiara Petrillo dała świadectwo wiary, odwagi i przede wszystkim człowieczeństwa. Dwukrotnie zdecydowała się na donoszenie ciąży,mimo letalnej wady rozwojowej u dzieci, a za trzecim razem odmówiła i aborcji, i terapii przeciwnowotworowej. Przypłaciła to życiem, ale ani przez chwilę nie żałowała swego wyboru. Pokazała na swym przykładzie, że to,co wydaje się bardzo trudne, może być zupełnie proste, gdy ma się pod dostatkiem miłości w sobie. Ona miała. Jej łagodny uśmiech na łożu śmierci powinien śmiertelnie zawstydzić tych, którzy dla własnej wygody czy też zaoszczędzenia pieniędzy skazują na śmierć nieuleczalnie chorych lub nienarodzone jeszcze dzieci. Powinni wszyscy przeczytać tę piękną książkę i zastanowić się trochę nad tym, co jest ich priorytetem w życiu. I co zabiorą ze sobą, gdy sami będą umierać.

 

Luiza Dobrzyńska

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Przyszliśmy na świat, by nigdy już nie umrzeć

Simone Troisi i Cristiana Paccini

OPIS

Pojawia się zupełnie nagle. Niespodziewanie. By toczyć nierzadko młody organizm. Rak. Chiara zmarła, gdy miała 28 lat. Nowotwór wykryto, gdy była w piątym miesiącu ciąży. Nie poddała się jednak terapii, odkładając ją na później. Chciała urodzić dziecko i zrobiła to z radością, powtarzając: "Oto jestem". Myślała przede wszystkim o dobru maleństwa, które nosiła w swoim łonie...
Czy historia kobiety zmarłej bardzo młodo może świadczyć, że życie jest cudownym darem? Że podążanie za Jezusem również w cierpieniu otwiera nas na światło? Odpowiedź na te pytania przynosi ta książka. Jej stronice wypełnione są słowami i wspomnieniami tych, co znali Chiarę i dzielili z nią głębokie doświadczenie wiary. A ona mocno wierzyła, że życie, gdy nie poddaje się w obliczu śmierci, staje się znakiem nadziei dla wszystkich...

 

13 czerwca 2017 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny Chiary Corbelli Petrillo.



SPIS TREŚCI

wprowadzenie   7
przedmowa   9
wstęp   13
notka o tytule   23


1
„może nic nie zrozumiałem”     25
2
żyć i pozwolić się kochać  38
3
nic niedoskonałego   67
4
francesco i smok  92
5
21 września   135
6
łaska życia łaski  142
podziękowania   188

FRAGMENT KSIĄŻKI

Chiara i Enrico poznali się w Medjugorie latem 2002 roku. Enrico pojechał tam z pielgrzymką wspólnoty modlitewnej Odnowy charyzmatycznej. Chiara z koleżankami z liceum spędzała wakacje w Chorwacji, a ponieważ jej siostra Elisa była właśnie w Medjugorie, postanowiła tam do niej pojechać, korzystając z tego, że jest akurat niedaleko.
Chiara urodziła się w Rzymie 9 stycznia 1984 roku. Ona i jej starsza o dwa lata siostra Elisa, będąc niemal w równym wieku, trzymały się razem. Dorastały niemal równocześnie i z mamą Marią Anzelmą należały do Wspólnoty Serce Jezusa, ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Dziewczynki od maleńkości modliły się przynajmniej piętnaście minut dziennie. Chiara miała zdolności rysunkowe i muzyczne: najpierw uczyła się gry na fortepianie, później na skrzypcach. Była samodzielna i zdecydowana w dokonywaniu wyborów. Nie miała w sobie jednak nic z buntownika, wrodzoną stanowczość wykorzystywała w służbie bliźnim. I Maria Anzelma, i Elisa pamiętają dobrze, gdy przy stole, gdzie jako najmłodszej nakładano jej w pierwszej kolejności, pewnego dnia zdecydowanie wzięła swój pełny już talerz i podała starszej siostrze, by mogła zjeść przed nią.
Dzięki pracy taty Roberto, który zajmował ważne stanowisko w sektorze turystyki, cała rodzina mogła wiele podróżować. To były szczęśliwe i spokojne lata. A wakacje z przyjaciółkami w Chorwacji zapowiadały się podobnie.
„To było niespodziewane spotkanie – wspominała Chiara. – Pojechałam na pielgrzymkę i nie spodziewałam się wcale, że wrócę do domu zaręczona.” Również Enrico niczego nie przewidywał. Na pielgrzymce był ze swoją dziewczyną, ale właśnie wtedy coś się między nimi popsuło i doszło do rozstania.
Podczas obiadu w restauracji hotelowej Enrico podniósł wzrok i zobaczył Chiarę, która podeszła do jego stolika, gdzie było jedyne wolne miejsce. Najpierw uderzyła go jej uroda. Poczuł, że niewiele brakuje, by się w niej zakochał. Chiara, patrząc na Enrica i czując, że nie jest sam, pomyślała po prostu: „Ten chłopak jest tak bardzo mój”. „W sensie: «dla mnie» – wyjaśnił Enrico. – Była to po prostu intuicja. I mieliśmy ją oboje. Nie poszło jednak szybko. Pierwszy raz pocałowaliśmy się po pięciu miesiącach. Powiedziała mi, że odrzuciła wielu adoratorów. Czekała, wiedząc, że w końcu – jak mawiała – spotka kogoś dla niej.”

Przeczytaj dłuższy fragment „Przyszliśmy na świat...” »

Sklep internetowy Shoper.pl