Czasopisma
6.5
PLN
Słowo wśród nas Nr 12 (316) 2019
Słowo wśród nas Nr 12 (316) 2019
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Zaprenumeruj
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,50 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO GRUDNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Grudniowy numer „Słowa wśród nas”, zatytułowaliśmy: „Oddajmy Mu pokłon”. W czasie tegorocznego Adwentu, czytając kolejne artykuły, będziemy czuwać wraz z Zachariaszem, wędrować z Maryją do domu Elżbiety, wreszcie razem z Mędrcami radować się spotkaniem z Jezusem i oddawać Mu pokłon. Wszystko po to, aby dobrze przygotować się na przyjście Zbawiciela, który zechciał stać się człowiekiem i zamieszkać wśród nas.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych.
W Magazynie proponujemy artykuł o życiu i śmierci św. Szczepana oraz dwa świadectwa – o odkryciu Maryi jako rozumiejącej Matki, zatytułowany „Matko Boża z Gwadelupy, módl się za nami”, oraz „Uwolniony od ciężaru” – napisany przez ojca i dziadka, który doznał nawrócenia i odkupienia dwanaście lat po tym, jak zawiózł na aborcję 15-letnią córkę. W ramach Naszych lektur polecamy książkę dla dzieci – pięknie ilustrowaną „Zimową przygodę aniołka”, doskonały prezent pod choinkę. Ponadto, jak zwykle, zamieszczamy Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę.

 

 „Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 19,50 zł
6 miesięcy – cena 39,00 zł
12 miesięcy – cena 71,50 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Czas milczenia
Czuwanie i oczekiwanie z Zachariaszem................... 4

Adwentowa droga Maryi
Idąc z Maryją do domu Elżbiety................................ 10

Wędrówka Mędrców
Radość spotkania z Jezusem........................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ
od 1 do 31 grudnia..............................................21

MAGAZYN

Gdy niebo schodzi na ziemię
Życie i śmierć św. Szczepana – Kathryn Elliott..............................................49

Matko Boża z Gwadelupy, módl się za nami
Odkryłam Matkę, która mnie rozumie
Eileen Morgan....................................................... 54

Uwolniony od ciężaru
Dlaczego jestem za życiem – Michael Rivera........... 57

Nasze lektury............................................................ 60

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

LIST:
Drodzy Bracia i Siostry!

Cieszę się, że jesteście z nami w tym Adwencie! I nie tylko z nami, ale także z półtora milionem innych czytelników –w ponad stu krajach, dla których, tak jak dla was, nasze pisemko będzie towarzyszem adwentowej drogi.
Jestem przekonany, że jeśli każdego ranka (lub o innej, dowolnej porze dnia) poświęcicie chociaż kilkanaście minut na przeczytanie i rozważenie czytań mszalnych i naszej medytacji na dany dzień, otrzymacie błogosławieństwo od Boga. Moje przekonanie płynie stąd, że kiedy szukamy Pana, a nasza modlitwa jest czymś więcej niż zwyczajnym wypełnieniem obowiązku, daje nam ona „przystęp do Boga Ojca” (Ef 2,18). Stajemy przed Nim na modlitwie, a On wylewa na nas swoje błogosławieństwo – nawet jeśli tego nie „czujemy” lub jeśli to błogosławieństwo jest inne, niż byśmy sobie tego życzyli. W swojej miłości do nas – i w swojej nieskończonej mądrości – Bóg zawsze daje to, co jest nam potrzebne.
Pragnę więc zachęcić was do ufnego stawania przed Bogiem w każdy dzień Adwentu. Przychodźcie do Niego z zapałem, jak pastuszkowie, którym ogłoszono „radość wielką” (Łk 2,10). Przychodźcie z pokorą, jak Mędrcy, którzy „bardzo się uradowali”, a następnie „padli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2,10.11). Przychodźcie z ufnością, jak Maryja, która z prostotą powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38).
Oprócz codziennego stawania z ufnością przed Panem przez cały Adwent, chcę was także zachęcić do tego, by na lekturę naszych artykułów przeznaczyć kolejne soboty lub niedziele. I tak:
• 1 grudnia łączmy się z ojcem Jana Chrzciciela, Zachariaszem, który pogłębiał swoją wiarę przez długi czas ciszy i modlitwy, i uczmy się od niego, jak wielkim błogosławieństwem jest cicha kontemplacja.
• 8 grudnia łączmy się z Maryją, przeżywającą pierwszy Adwent w dziejach, i spróbujmy zobaczyć, na ile Jej historia jest naszą historią, a Jej droga naszą drogą.
• 15 grudnia uwielbiajmy Pana wraz z Mędrcami, którzy podążając za gwiazdą, dotarli do domu Jezusa, Maryi i Józefa, i uczmy się od nich ofiarować Bogu skarby swego serca.
• 22 grudnia rozważmy historię Szczepana (z naszego Magazynu), pierwszego chrześcijańskiego męczennika, aby ożywić ufność w miłosierdzie Boga oraz uświadomić sobie, jak bardzo pragnie On nieść uzdrowienie i pociechę nam samym i naszym bliskim.
• 29 grudnia przeczytajmy ostatnie dwa artykuły z naszego Magazynu, aby zobaczyć, w jak różny sposób Bóg działa dziś w życiu zwyczajnych ludzi.
Tegoroczny Adwent, okres radosnego oczekiwania na narodziny Jezusa, może stać się dla ciebie czasem szczególnej łaski. Wystarczy kilkanaście minut modlitwy dziennie i krótka lektura w czasie weekendu. Wystarczy, byś każdego dnia odrobinę bardziej otwierał dla Boga swoje serce. On pragnie narodzić się w tobie.
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


ARTYKUŁ


CZAS MILCZENIA
Czuwanie i oczekiwanie z Zachariaszem

Boże Narodzenie już blisko. W centrach handlowych rozbrzmiewają kolędy. Na ulicach miast pojawiają się świąteczne dekoracje. Podczas Mszy niedzielnych śpiewamy: Niebiosa rosę spuśćcie nam z góry, opuszczamy Gloria i zapalamy świece adwentowe. W wielu z nas odżywają w tym czasie dobre wspomnienia z przeszłości, a perspektywa świątecznych spotkań rodzinnych budzi miłe i ciepłe uczucia.
Jednak dla niektórych z nas bliskość świąt wiąże się z pewnym stresem. Może brak nam pieniędzy na to, by opłacić rachunki, nie mówiąc już o kupnie prezentów dla bliskich. Może relacje w rodzinie są trudne i napięte. A może czujemy się samotni i wykluczeni z powszechnej radości.
Niezależnie od tego, co przeżywasz, ten Adwent jest dla ciebie szansą przybliżenia się do Boga. Czy stać cię na prezenty, czy też nie, czy będziesz świętować z rodziną, czy samotnie, Bóg chce podarować ci nadzieję, radość i odnowienie sił, chce świętować razem z tobą. Boży zamysł posłania na świat swego Syna dla odkupienia ludzi, który wypełnił się w pierwszym Bożym Narodzeniu, odmienił życie wielu ludzi. Najpierw odmienił życie Zachariasza i Elżbiety, Maryi i Józefa, Mędrców ze Wschodu, z pewnością także pasterzy. Teraz może przemienić także twoje życie.
Zacznijmy więc naszą adwentową drogę od rozważenia historii Zachariasza, którego serce i umysł zostały otwarte przez cichą modlitwę i refleksję. Jego życie zostało przemienione dzięki obietnicy, która na jego oczach zaczęła się realizować. Obietnicy, że Bóg nawiedzi swój lud.

SMUTEK I WSTYD
W starożytnym Izraelu dzieci były uważane za znak Bożego błogosławieństwa. Wyobraź więc sobie, jak czuli się Zachariasz i Elżbieta, gdy lata mijały, a oni pozostawali bezdzietni. Błagali Boga o dzieci, żyjąc w coraz większym poczuciu hańby (Łk 1,25). Zawsze starali się jak najlepiej wypełniać Boże nakazy, jednak Bóg nie dawał im potomstwa. Ponieważ Zachariasz był kapłanem w świątyni, a Elżbieta pochodziła z rodu Aarona, brata Mojżesza, ich bezpłodność niosła ze sobą dodatkowe znaki zapytania. Byli prawymi, świątobliwymi ludźmi z dobrych rodzin, z jakich więc powodów Bóg miałby odmawiać im swego błogosławieństwa? Czyżby karał ich za jakiś grzech, o którym nawet nie wiedzieli, że go popełnili?

ODPOWIEDŹ SCEPTYKA
Wyobraźmy sobie teraz, jakie myśli musiały kłębić się w głowie Zachariasza, gdy w świątyni objawił mu się anioł. Według tradycji żydowskiej nikt nie mógł stanąć w obecności Boga i pozostać przy życiu – a oto pojawia się jeden z Jego wysłanników! Nic więc dziwnego, że Zachariasz „przeraził się” oraz że „strach padł na niego” (Łk 1,12).
Anioł oznajmił mu jednak, że nie ma powodu się lękać. Bóg wysłuchał jego modlitwę i Elżbieta wreszcie urodzi syna. Bóg słyszał wszystkie modlitwy zanoszone przez niego i Elżbietę. Kiedy oni wraz z upływem kolejnych lat tracili nadzieję, Bóg czekał na odpowiedni moment. Teraz nadszedł właściwy czas, a ich dziecko odegra szczególną rolę w Bożych planach. Jego misją będzie „przygotować Panu lud doskonały” (Łk 1,17).
Jednak Zachariasz zareagował na słowa anioła niedowierzaniem. Był już w podeszłym wieku, a Bóg tak długo ignorował jego prośby, czy więc mógł tak od razu zaufać, że zechce je wypełnić akurat teraz? I wtedy wydarzyło się coś przedziwnego. Ten sam anioł, który przed chwilą ogłosił mu tak wspaniałą nowinę, odebrał mu głos. Powiedział do tego wiernego, starego człowieka:
„A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom” (Łk 1,20).

CZAS MILCZENIA
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Bóg – a przynajmniej Jego anioł – rozgniewał się na Zachariasza z powodu jego niedowiarstwa. Ale może chodziło o coś więcej. Zachariasz był prawym i pobożnym człowiekiem, a jedna chwila zwątpienia nie mogła przekreślić tych wszystkich lat wierności. Pochopną odpowiedź Zachariasza Bóg wykorzystał do tego, by doprowadzić go do jeszcze głębszej wiary i ufności. I tak w milczeniu Zachariasz rozpoczął swoją adwentową drogę wiary, która zmieniła jego życie.
Co byś zrobił, gdybyś przez dziewięć długich miesięcy nie mógł mówić? Zachariasz prawdopodobnie wiele rozmyślał nad znaczeniem słów anioła. Z pewnością modlił się, czytał Biblię hebrajską i rozważał wciąż na nowo to, co usłyszał od anioła. A to, co odkrywał, napełniało go radością.
W tym czasie milczenia Zachariasz przebył drogę od niedowierzania i sceptycyzmu do wiary i posłuszeństwa. Kiedy więc jego wymodlony syn przyszedł na świat i należało nadać mu imię, Zachariasz dowiódł, że przyjął Boży plan
i uwierzył związanym z nim obietnicom. Zamiast nazwać dziecko własnym imieniem, jak nakazywała tradycja, posłuszny słowom anioła nadał mu imię Jan (Łk 1,63). Wtedy natychmiast jego język się rozwiązał i Zachariasz mógł wreszcie wyrazić głośno uwielbienie Boga, które nagromadziło się w nim przez dziewięć miesięcy modlitewnej ciszy.

OWOC CICHEJ MODLITWY
Zbyt łatwo interpretujemy odebranie głosu Zachariaszowi jako karę za niedowiarstwo. Gdy przyjrzymy się jego modlitwie uwielbienia, stanie się jasne, że Bóg dokonał w nim czegoś o wiele głębszego. Zachariasz miał do odegrania ważną rolę w Bożym planie i musiał się do niej przygotować. Jego zadaniem było wpoić synowi wiarę tak mocną, żeby był w stanie znieść prześladowania i niezrozumienie. Miał nauczyć Jana ufnej modlitwy i wsłuchiwania się w słowo, jakie Bóg pragnie skierować do swego ludu, tak aby z odwagą głosił je nawet w obliczu aresztowania i męczeństwa.
Te spędzone w ciszy miesiące miały ogromne znaczenie. Zachariasz potrzebował tego czasu, by słuchać, zamiast mówić, by modlić się, zamiast martwić, by odkrywać swoje miejsce we wspaniałym planie Boga. Zastanówmy się teraz nad tym, czego się mógł przez ten czas nauczyć.
Odwiedziny Boga niosą radość. Po odzyskaniu mowy pierwsze słowa Zachariasza były słowami radości i uwielbienia: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo nawiedził lud swój i odkupił” (Łk 1,68). Dziewięć miesięcy wcześniej Zachariasz na widok anioła zareagował lękiem i niedowierzaniem. Nie złożył dziękczynienia Bogu za wysłuchaną modlitwę ani nie uwielbił Go za to, że posłał do niego anioła. Ale teraz, po wielomiesięcznej ciszy, Zachariasz spontanicznie oddaje chwałę Bogu.
Bóg dotrzymuje obietnic. Od wieków lud Boży modlił się o wyzwolenie od nieprzyjaciół. Kolejne fragmenty Starego Testamentu mówią o wielkiej tęsknocie za Bożym wybawieniem: „Wzbudź Twą potęgę i przyjdź nam na pomoc!” (Ps 80,3). Teraz Zachariasz ogłasza swoim sąsiadom, że Boże obietnice wypełniają się na ich oczach, ponieważ Pan „nawiedził lud swój i odkupił” (Łk 1,68). Zachariasz nie zna jeszcze do końca Bożych zamiarów, ale już widzi działanie Boga, który przygotowuje zbawienie ludu.
Bóg słyszy każdą modlitwę. Widząc, że Bóg po latach wysłuchał jego modlitwy o dziecko, Zachariasz zrozumiał, że słyszy On każdą modlitwę, każde wołanie serca swego ludu na przestrzeni wieków. Od niewoli w Egipcie po pełne zagrożeń wyjście i wędrówkę przez pustynię, od zmagań z Filistynami po wygnanie w Babilonie, a także teraz, gdy próbowali odbudować swój naród znajdujący się pod rzymską okupacją, Bóg cały czas słyszał zanoszone do Niego modlitwy. Nigdy nie zapomniał o swoim przymierzu (Łk 1,72). Czekał na właściwy czas – i ten czas właśnie nadszedł. Bóg wybawi swój lud, jak to obiecał.

TWOJA DROGA ADWENTU
I ty zaczynasz swoją adwentową drogę. Zapewne nie będziesz mógł, jak niemy Zachariasz, spędzić tego czasu w milczeniu, rozmyślając i modląc się. Ale choć otaczający cię świat krzyczy, by zwrócić na siebie twoją uwagę, ty możesz wybrać ciche rekolekcje z Zachariaszem – prosząc Boga, by pouczał cię tak, jak pouczał tego pokornego człowieka.
Postaraj się o więcej ciszy w swoim życiu (dotyczy to także telefonu i Internetu). Codziennie wybierz sobie jakieś spokojne miejsce i trwaj przed Bogiem w ciszy. Bóg wie, czego potrzebujesz, słyszy każdą wypowiedzianą przez ciebie modlitwę. Zawierz Mu wszystkie swoje intencje i spróbuj na modlitwie wsłuchać się w Jego głos. Czytaj powoli i uważnie czytania mszalne na kolejne dni Adwentu, rozważaj je w sercu. A potem próbuj rozpoznać Boże zamiary wobec ciebie. Może Bóg zechce przemienić cię, jak przemienił Zachariasza. Może sprawi, że w dzień Bożego Narodzenia przyjdziesz do Niego z głębszą wiarą i z mocnym przekonaniem, że On działa także dzisiaj. A może z większą niż dotąd radością uwielbisz Tego, który jest zawsze wierny i słyszy każdą twoją modlitwę.
Dołączmy w tym Adwencie do Zachariasza i pozwólmy, by Bóg przemienił także nasze życie. ▐

MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:

▌Niedziela, 1 grudnia
Mt 24,37-44
I wy bądźcie gotowi. (Mt 24,44)
Stało się – zabłysła pierwsza adwentowa świeca. Od Bożego Narodzenia dzielą nas niespełna cztery tygodnie, należy więc zacząć przygotowania. Jeśli planujemy obdarować bliskich prezentami, wysłać kartki świąteczne czy zaprosić rodzinę na Wigilię, musimy już powoli zacząć o tym myśleć. W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi coś podobnego, tylko kieruje naszą uwagę w inną stronę: „Przygotowujcie się, bo nie wiecie, kiedy przyjdę powtórnie!”.
Jak więc mamy przygotować się na przyjście Jezusa, zarówno w dzień Bożego Narodzenia, jak i na Jego przyjście w chwale? Oto pewna sugestia – przygotowując prezenty gwiazdkowe dla rodziny i przyjaciół, pomyśl też o darach, jakie mógłbyś złożyć Dzieciątku Jezus.
Na przykład znajdź w każdym tygodniu godzinę na adorację Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W ciszy Jego obecności wychwalaj Go i dziękuj Mu za to, że stał się człowiekiem, aby wybawić cię od grzechu i śmierci. Postaraj się wziąć udział w rekolekcjach adwentowych i jak najczęściej uczestniczyć w roratach.
Pamiętaj o biednych i potrzebujących – weź udział w świątecznej zbiórce żywności, kup, jeśli możesz, prezenty gwiazdkowe jakiejś ubogiej rodzinie, pomóż starszym krewnym czy sąsiadom w przedświątecznych porządkach.
Zastanów się wreszcie, co oddala cię od Boga, a następnie idź do spowiedzi, by przyjąć Boże przebaczenie i łaskę przemiany życia. Czy jest ktoś, komu powinieneś przebaczyć? Jeśli tak, proś Jezusa o łaskę przebaczenia podejmij próbę pojednania z tą osobą.
Zastanawiając się nad tym, co podarujesz Jezusowi, pamiętaj, że chodzi nie tylko o to, co ty robisz, przygotowując się na Jego przyjście, ale także o to, co On pragnie uczynić dla ciebie. I tak kiedy trwasz przed Nim na adoracji, uczestniczysz w rekolekcjach czy roratach, On pragnie dawać ci swój pokój. Kiedy służysz potrzebującym, On pragnie wyjść ci na spotkanie
w swoich umiłowanych ubogich. Kiedy idziesz do spowiedzi, On pragnie okazać ci swoje miłosierdzie. A kiedy przebaczasz innym, pragnie uzdrawiać twoje poranione relacje.
Jezus jest tak miłosierny, że sam pragnie przygotować cię na swoje przyjście. Pozwól Mu w tym Adwencie obdarować cię wrażliwym i kochającym sercem.
„Jezu, pragnę Twojego przyjścia. Pomóż mi się na nie przygotować”.
Iz 2,1-5
Ps 122,1-2.4-9
Rz 13,11-14

▌Poniedziałek, 2 grudnia
Mt 8,5-11
Wielu przyjdzie ze wschodu i z zachodu i zasiądą do stołu (…) w królestwie niebieskim. (Mt 8,11)
Jezus był zadziwiony, że rzymski żołnierz wykazał się tak wielką wiarą – większą niż wielu spośród Jego rodaków Żydów. W Palestynie w czasach Jezusa takiego człowieka nie uznano by za godnego znalezienia się na liście zaproszonych na niebieską ucztę. Jednak w oczach Jezusa jego pochodzenie nie było przeszkodą – wyraził się On jasno, że przyszedł zbawić nie tylko Żydów, ale każdego bez wyjątku człowieka, włącznie z tym pogańskim dowódcą.
Dochodzimy tu do sedna dobrej nowiny głoszonej przez Jezusa – nikt nie jest wykluczony z Bożej listy gości. Ani ten rzymski setnik, ani żaden inny Rzymianin, ani żaden Grek, ani nikt inny żyjący w tym czasie. To samo dotyczy nas, żyjących współcześnie – twojego siostrzeńca podającego się za ateistę, sąsiada od lat zmagającego się z nałogiem, koleżanki stosującej praktyki New Age. Wszyscy oni są na liście gości. Każdy jest zaproszony.
Dlaczego zaproszenie do królestwa Bożego jest tak powszechne? Ponieważ Bóg kocha każdego człowieka. Kocha nawet tych, którzy w Niego nie wierzą, którzy Go nie kochają, a także tych, którzy nie żałują za swoje grzechy!
Jest to istotna prawda, o której warto pamiętać, i to zwłaszcza w tygodniach poprzedzających Boże Narodzenie. W tym miesiącu uczestniczymy zwykle w świątecznych spotkaniach w pracy i w gronie rodzinnym, mamy bliższy kontakt z ludźmi, których nie widujemy na co dzień. Oznacza to dla nas więcej okazji do dzielenia się z innymi prawdą o bezwarunkowej miłości Jezusa i Jego zaproszeniu na ucztę niebieską. Nie musisz martwić się zbytnio o to, co powiesz. Mów po prostu o tym, w jaki sposób doświadczyłeś Bożej miłości, jak odczuwałeś ją w dobrych i złych chwilach, kiedy sądziłeś, że na nią zasługujesz i kiedy czułeś się jej niegodny. Niech twoja historia przekonuje innych, że królestwo Boże dostępne jest również dla nich. Niech ukazuje im, że miłość Jezusa ogarnia każdego bez wyjątku.
„Jezu, dziękuję Ci za to, że zapraszasz mnie do swego królestwa. Pomóż mi przekazać to zaproszenie wszystkim, których spotykam”.
Iz 4,2-6
Ps 122,1-2.4-9

▌Niedziela, 8 grudnia
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Łk 1,26-38
Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą. (Łk 1,28)
8 grudnia 1854 roku papież Pius IX bullą Ineffabilis Deus ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. „Orzekamy i ogłaszamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swojego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju Wszechmogącego Boga oraz ze względu na przewidywane zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana wolna od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.
Papież nie ogłosił jakiejś nowej, nieznanej dotąd prawdy, lecz potwierdził swoim autorytetem naukę od dawna obecną w Kościele. Potwierdził przeczucie chrześcijan, że ludzkość w swojej Przedstawicielce zachowała nieskażone piękno, jakie miała w zamyśle Boga Stwórcy. Maryja jest nową Ewą, stojącą jeszcze wyżej niż Ewa przed upadkiem, gdyż, jak pisze papież w bulli: „Ewa (...) okazawszy w sposób godny pożałowania posłuszeństwo wężowi, odeszła od pierwotnej niewinności i wpadła w jego niewolę, Maryja przeciwnie, powiększając nieustannie pierwotne obdarowanie, nie okazała nigdy posłuszeństwa wężowi, a przyjąwszy moc od Boga, całkowicie obezwładniła jego siłę i potęgę”.
W Maryi Bóg ukazuje nam piękno człowieka, jego wielką godność, którą utracił, a którą może odzyskać dzięki ofierze Jezusa. Ten wyjątkowy przywilej, jaki otrzymała Maryja, staje się więc wielkim darem dla każdego z nas. Zobacz, jakim mogę cię uczynić – mówi Bóg. Zobacz, jakie jest przeznaczenie człowieka. Zatęsknij za utraconą niewinnością, godnością, czystością serca
i uwierz, że mogę ci je przywrócić.
Kierując nasze serca i myśli ku wielkim ideałom, Kościół jednocześnie daje nam Ewangelię, w której Maryja ukazuje się tak bardzo ludzka. Jest zmieszana, lęka się, nie rozumie i stawia pytania. Nie jest boginią ani nadczłowiekiem. Jest jedną z nas. A kiedy wypowiada słowa: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38), jest to Jej ludzka wolna decyzja. Dar Boży został przyjęty, a skutki tego dotykają nas wszystkich. Obyśmy, ciesząc się dziś chwałą Maryi, otworzyli się na dar łaski Bożej w naszym życiu i zatęsknili za świętością.
„Panie Jezu, Ty, przychodząc na świat, zostałeś przyjęty z miłością przez Matkę, którą uświęciłeś mocą Twej przyszłej męki. Pomóż mi przyjąć dar zbawienia i daj pragnienie świętości”.
Rdz 3,9-15.20
Ps 98,1-4
Rz 15,4-9

▌Niedziela, 15 grudnia
Mt 11,2-11
Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Mt 11,3)
Było to dziwne pytanie, zwłaszcza, że wyszło ono z ust Jana Chrzciciela. Nie tylko był on krewnym Jezusa, ale Go ochrzcił i widział, jak zstępuje na Niego Duch Święty. Teraz jednak przebywającego w więzieniu i czekającego na egzekucję Jana wyraźnie nachodzą wątpliwości. Czy był już znużony cierpieniem? Czy potrzebował zapewnienia, że nie trudził się na darmo? A może słyszał plotki o spisku na życie Jezusa i nie mieściło mu się w głowie, że Mesjasz Boży może zostać zabity? Tego po prostu nie wiemy.
A może Jan wcale nie stracił pewności co do osoby Jezusa? Może to wszystko było przez niego zaplanowane? Może robił dokładnie to, co zawsze – pomagał innym rozpoznać Mesjasza? Może nie chodziło mu o siebie, ale postawił to pytanie ze względu na swoich uczniów – aby pomóc im uwierzyć w Jezusa?
Jan wiedział, że jego czas jest krótki. Zatroskany o swoich uczniów, nie chciał, by po jego śmierci odeszli od wiary. Misją Jana było wskazywanie na Jezusa i miał on niezłomne postanowienie pozostać wierny tej misji aż do końca. Wydaje się więc logiczne, że przed swoją śmiercią zechciał, by jego uczniowie przekonali się sami, że Jezus jest Mesjaszem.
Pytanie Jana pojawia się czasami także w naszych sercach. Czy Jezus naprawdę jest Tym, za kogo się podaje? Czy możemy znajdować w Nim radość w każdej sytuacji? Oczywiście wierzymy w Jezusa, ale czy nasza wiara nie potrzebuje umocnienia? Dlatego Jan Chrzciciel posyła nas do Jezusa wraz ze swoimi uczniami, abyśmy mogli Go zobaczyć i usłyszeć.
Obchodzimy dziś niedzielę Gaudete, dzień radości z tego, że Mesjasz jest blisko. Widząc więc Jezusa na krzyżu
w swoim kościele, słysząc Go w słowach Ewangelii i przyjmując w Komunii świętej, zadawaj Mu pytanie Jana: „Czy Ty jesteś Tym, którego szuka moje serce?”. Spróbuj następnie wyciszyć się i wsłuchać w Jego odpowiedź. Pozwól, by przekonał cię o swojej miłości i łaskawości. I raduj się razem z Nim.
„Panie, ja wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym”.
Iz 35,1-6a.10
Ps 146,6-10
Jk 5,7-10

▌Niedziela, 22 grudnia
Iz 7,10-14
Proś dla siebie o znak od Pana. (Iz 7,11)
Przyszłość króla judzkiego Achaza, panującego w Jerozolimie, zapowiadała się fatalnie. Z trudem stawiał opór sprzymierzonym wojskom Samarii i Aramu. Sytuacja była tak rozpaczliwa, że Achaz postanowił zwrócić się
o pomoc do króla Asyrii: „Jestem twoim sługą i twoim synem. Przyjdź i wybaw mnie” (2 Krl 16,7).
Słysząc to, prorok Izajasz wezwał Achaza do ponownego przemyślenia tej decyzji. Prorok wiedział, że złożenie hołdu Asyrii będzie oznaczało przyjęcie fałszywych bogów i grzesznych obyczajów tego narodu. „Proś dla siebie o znak od Pana” (Iz 7,11) – błagał króla. Poproś Boga, a On ci pomoże.
Jednak Achaz odmówił. Twierdził, że nie chce ryzykować ściągnięcia na siebie gniewu Bożego poprzez wystawianie Boga na próbę. Tak naprawdę nie wierzył, że Bóg zechce okazać mu swoją dobroć i wybawić go – zwłaszcza że tak wiele razy w przeszłości „nie czynił on tego, co jest słuszne w oczach Pana” (2 Krl 16,2), okazując Mu nieposłuszeństwo.
My także, jak Achaz, często mamy poczucie, że musimy sami zmagać się z naszymi życiowymi problemami.
A przecież Bóg wciąż daje nam znaki swojej obecności i wsparcia. Niektóre są bardzo subtelne, jak uśmiech dziecka, piękny wschód słońca czy kwitnąca magnolia, inne bardziej oczywiste, jak wierna przyjaźń kogoś bliskiego. Są też znaki pełne mocy albo wręcz prorocze, jak ten, który Izajasz zapowiedział Achazowi: „Oto PANNA pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem EMMANUEL” (Iz 7,14).
Emmanuel – Bóg z nami. Żywy znak Bożej miłości i opieki. Osobowy, niezaprzeczalny znak tego, jak bardzo Bóg jest oddany swojemu ludowi. Zapewnienie, że On zna nasze potrzeby i jest gotów nam pomóc, jeśli zwrócimy się do Niego.
Dziś, podczas Mszy świętej, ujrzysz wiele znaków: krzyż, ołtarz, a przede wszystkim ten największy znak bliskości Boga – Jezusa obecnego pod postaciami chleba i wina. On jest znakiem, który możesz nie tylko zobaczyć, ale także dotknąć i skosztować. Jest znakiem, który zbawia, uzdrawia i odnawia. Nie bądź więc jak Achaz. Przyjmij ten znak. Weź go sobie do duszy i serca.
„Jezu, dziękuję Ci za wszystkie znaki Twojej obecności, które dasz mi dzisiaj”.
Ps 24,1-6
Rz 1,1-7
Mt 1,18-24

▌Wtorek, 24 grudnia
Łk 1,67-79
A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz. (Łk 1,76)
Dzisiejsza Ewangelia jest w pewnym sensie historią o nieco przedwczesnym prezencie gwiazdkowym. Po odzyskaniu mowy Zachariasz wychwala Boga za Jego miłosierdzie i mające się dokonać zbawienie. Jednak w samym środku swej pieśni chwały zwraca się do Jana, swego nowo narodzonego syna, i wygłasza na jego temat proroctwo: „A i ty, dziecię (…) pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi” (Łk 1,76). Mówi o przyszłości Jana i o jego misji przygotowania ludu Bożego na przyjście Mesjasza. Można powiedzieć, że przez to proroctwo Zachariasz udzielił Janowi daru Bożych słów. Nakreślił przyszłość, jaka czekała jego syna, i przepowiedział, w jaki sposób Bóg będzie go prowadził i błogosławił.
Obchodzimy dziś Wigilię Bożego Narodzenia. Dzieci nie mogą już doczekać się prezentów, a wszystkim udziela się świąteczny nastrój. A gdybyśmy tak, w oczekiwaniu na pasterkę, podarowali naszym bliskim to samo, co Zachariasz podarował Janowi? Gdybyśmy oprócz tradycyjnych prezentów gwiazdkowych ofiarowali im również dar szczególnego słowa od Boga?
Takie zadanie może nas onieśmielać. Nie jestem prorokiem. Nie odważę się mówić w imieniu Boga! Ale przecież nie musi to być nic wielkiego ani spektakularnego. Po prostu powiedz z serca słowa, które sądzisz, że Bóg chciałby im powiedzieć. Zresztą, nie musisz nawet nic mówić. Napisz na małej karteczce kilka słów, które będą dla nich inspiracją i wsparciem. Przypomnij im, że są dziećmi Boga. Zapewnij, że On ich kocha i chce im błogosławić. Wymień kilka darów, które w nich dostrzegasz, a które otrzymali od Boga i zachęć do używania ich na Jego chwałę. Możesz też posłużyć się jakimiś odpowiednimi cytatami z Pisma Świętego.
Wręcz im tę notatkę podczas Wigilii lub dołącz do prezentu.
Słowo zachęty może mieć wspaniałe skutki. Kto wie, może nawet wzbudzi w którymś z twoich bliskich pragnienie zbliżenia się do Pana?
„Panie, naucz mnie wspierać i podnosić na duchu ludzi, którzy żyją wokół mnie”.
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16
Ps 89,2-5.27.29

▌Niedziela, 29 grudnia
Świętej Rodziny:
Jezusa, Maryi i Józefa
Kol 3,12-21
Jak Pan wybaczył wam, tak i wy. (Kol 3,13)
Gdybyś miał podać jedną cechę charakterystyczną, dzięki której rodzina staje się święta, co byś wymienił? Może miłość lub którąś z innych cnót, o jakich mówi św. Paweł w dzisiejszym pierwszym czytaniu. I pewnie miałbyś rację. Ale dzięki czemu rodzina pozostaje święta? Co na dłuższą metę umacnia jej miłość i jedność? Wydaje się, że jest to przebaczenie.
Dlaczego właśnie ono? Ponieważ wszyscy jesteśmy słabymi ludźmi. Chociaż Jezus żyje w nas, i tak wciąż popełniamy grzechy. Ranimy siebie nawzajem, mimo iż wcale tego nie chcemy. Dlatego w życiu rodzinnym tak ważne jest przebaczenie.
Może sądzisz, że jedyną rodziną, w której nikt nie musiał nikomu przebaczać, była Święta Rodzina. W końcu Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego, Józef był świętym, a Jezus Synem Bożym! Ale nawet kiedy nikt nie popełnia grzechu, pojawia się wiele sytuacji, w których miłosierdzie i cierpliwe znoszenie siebie nawzajem jest konieczne. Może Maryja z trudem znosiła ciężkie warunki życia w Betlejem? Może Józefa przygniatała odpowiedzialność za Maryję i Jezusa w czasie dramatycznej ucieczki do Egiptu? Z pewnością życie w obcym kraju, bez wsparcia bliskich mogło wywoływać wiele napięć. A wreszcie może małemu Jezusowi zdarzało się psocić, jak każdemu dziecku. Każda z tych niezawinionych sytuacji mogłaby doprowadzić do nieporozumień, gdyby nie uporano się z nią od razu.
Zdolność do wzajemnego przebaczania sobie nawet drobnych przykrości, tak częstych we wspólnym życiu, sprawia, że życie rodzinne toczy się gładko. Słowa: „przepraszam”, „wybaczysz mi?”, „przebaczam ci” – powinny pojawiać się na naszych ustach równie często jak „kocham cię”, gdyż bez przebaczenia w relacje wkrada się gorycz, a wzajemna miłość słabnie.
Niech więc w nadchodzącym roku przebaczenie stanie się priorytetem dla twojej rodziny. Uczcie przebaczenia wasze dzieci i wnuki, praktykując je najpierw sami. Prośba o przebaczenie nie jest ujmą na honorze, ale łaską – o którą warto jest poprosić Świętą Rodzinę!
„Jezu, daj mi pokorę, abym umiał przepraszać, i miłosierdzie, abym umiał przebaczać”.
Syr 3,2-6.12-14
Ps 128,1-5
Mt 2,13-15.19-23


MAGAZYN:
Matko Boża z Gwadelupy, módl się za nami

Odkryłam Matkę, która mnie rozumie

W moim domu rodzinnym była ikona Maryi, której wzrok wydawał się za mną podążać, niezależnie od tego, w którą stronę przed Nią przechodziłam. Moja babcia żartowała, że Maryja obserwuje mnie przez cały czas, więc powinnam być grzeczna.
W szkole katolickiej, do której uczęszczałam, podkreślano, że Maryja była doskonała pod każdym względem, ponieważ została poczęta bez grzechu pierworodnego. Patrzyłam na Jej stojącą w szkole figurę, całą w bieli i błękicie, i myślałam sobie: „Ktoś tak doskonały nigdy mnie nie zrozumie”. Dorastając i wchodząc w dorosłość, pielęgnowałam swoją relację z Jezusem. Był On dla mnie Kimś, kto rozumiał, czym jest strata, ból, radość czy wściekłość. Jezus potrafił mnie zrozumieć wraz ze wszystkimi moimi wadami i słabościami. Ale Maryja? Ona nie.

PRZYJACIEL, KTÓRY ZAUFAŁ MARYI
Małżeństwo i macierzyństwo przyniosły mi nowe wyzwania i zrodziły nowe potrzeby. Mój mąż służył w marynarce wojennej i spędzał długie miesiące na morzu. Tymczasem okazało się, że dwaj moi synowie mają poważne problemy zdrowotne, a córeczka od urodzenia cierpi na zaburzenia trawienia. Chciała jeść to samo, co jej bracia, ale w wieku półtora roku była w stanie przyswajać jedynie mleko matki. Byłam na skraju wytrzymałości, kiedy w miejscowej siedzibie skautów wpadłam na Józefa, dobrego znajomego naszej rodziny.
Józef zauważył, że wyglądam na zmęczoną. Powiedziałam mu o swoich zmartwieniach, a on obiecał, że będzie się za mnie modlił. Kiedy następnym razem tam się pojawiłam, moi chłopcy jak zwykle podbiegli do Józefa, który zawsze miał dla nich jakiś drobny upominek. Tym razem przyniósł jednak również coś dla mnie – obraz Matki Bożej z Gwadelupy. Potraktowałam to jako zachętę, że mam prosić Boga przez wstawiennictwo Maryi, ale sam obraz nie miał dla mnie większego znaczenia.
Józef powiedział, że moja córeczka wyzdrowieje, ponieważ powierzył ją opiece Matki Bożej. I rzeczywiście po upływie roku mała zareagowała na terapię. Nie przypisywałam tego wprawdzie wstawiennictwu Maryi, ale pamiętałam, żeby podziękować Jezusowi, Jej Synowi.

MARYJA CZUŁA TO SAMO
Osiem lat później podarowany mi obraz Matki Bożej z Gwadelupy wciąż wisiał w naszym domu. Do tego czasu zdążyłam już zaznajomić się z ciekawą historią tego wizerunku. Pewnego dnia moja córka, już uczennica szkoły podstawowej, wróciła do domu z opuchlizną na stopie, którą potraktowaliśmy jako kontuzję doznaną podczas gry w koszykówkę. Gdy jednak opuchlizna utrzymywała się, dostaliśmy skierowanie do chirurga, a ten zalecił operację uszkodzonego ścięgna.
Po operacji lekarz przyszedł do nas z zupełnie nieoczekiwaną, porażającą wiadomością – nasza córka cierpiała na rzadką postać raka, który z jej stopy przeniósł się już do węzłów chłonnych w pachwinie. Nasz świat się zawalił, byliśmy wstrząśnięci! Następnie przyszły kolejne ciosy – terapia była bardzo dokuczliwa, a rokowania marne. Cała nasza rodzina była zdruzgotana.
Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Pewnego dnia, widząc, jak moja córka przechodzi przez kolejną bolesną procedurę, poszłam do łazienki i rozpłakałam się, czując się całkowicie bezradna i samotna. Nieoczekiwanie przyszedł mi do głowy obraz Maryi trzymającej martwe ciało Jezusa. „Tak – wykrztusiłam przez łzy – Ty, Maryjo, rozumiesz, co czuję. Nie wiem już, co robić. Proszę, pomóż mojej córce”. Łzy nie przestały płynąć, ale po kilku minutach poczułam przy sobie miłującą obecność Maryi. Tak, Ona dokładnie wiedziała, co przeżywam, gdyż kiedyś przeżywała to samo.

PRZESŁANIE OD MATKI BOŻEJ
Kilka dni później moja bliska przyjaciółka, która pracowała wraz ze mną w niewielkiej katolickiej parafii, przyszła odwiedzić nas w szpitalu. Wróciła właśnie z wycieczki do Meksyku, podczas której była w bazylice Matki Bożej z Gwadelupy. Powiedziała, że ma coś dla mnie, po czym włożyła mi do ręki medalik z Matką Bożą z Gwadelupy. Miała mi też do opowiedzenia historię, która przydarzyła się jej w związku z tym medalikiem.
Otóż podczas odwiedzin w bazylice zeszła na dół do małej kaplicy pod główną katedrą, wybudowanej w miejscu, gdzie Juanowi Diego objawiła się Matka Boża. Kiedy uklękła do modlitwy, zobaczyła koszyk z medalikami. Jednocześnie poczuła w myślach i sercu, że ma przywieźć jeden z nich mojej córce ze szczególnym przesłaniem. Przekazując mi je, była trochę zdenerwowana, ponieważ obawiała się, że wezmę ją za niezrównoważoną psychicznie. Matka Boża poleciła jej dać ten medalik mojej córce z prośbą, by zawsze nosiła go na sobie – a także powiedzieć mi, że w każdej chwili troszczy się o nią.
I tak usłyszałam już od drugiej osoby, że moja córka jest pod opieką Matki Bożej. Patrząc na przyjaciółkę, uwierzyłam w przesłanie, jakie otrzymała od Maryi. Następnie powiesiłam medalik na szyi mojej córki, która nosi go po dziś dzień.

WSPIERANA I WYLECZONA
Nasza córka cudem wyszła z choroby, choć nie udało się to wielu innym pacjentom leczonym razem z nią. Leczenie spowodowało u niej inne problemy zdrowotne i emocjonalne, ale Maryja wiernie przeprowadziła ją przez nie wszystkie. Dziś moja córka pracuje jako pielęgniarka na pediatrii i ma głębokie osobiste nabożeństwo do Matki Bożej z Gwadelupy.
Wraz mężem codziennie zwracamy się na modlitwie do Matki Bożej, nazywając Ją „Mamą Maryją”. Pomaga nam Ona także w pogłębianiu więzi z innymi katolikami. Kiedy osoby z naszej parafii widzą na mojej szyi medalik z Matką Bożą, często otwierają się przede mną ze swoimi problemami i proszą o modlitwę. Jestem naocznym świadkiem tego, że Maryja rozumie wszystkie nasze trudności i zmagania, a zwłaszcza troski rodzinne, które sama przeżywała. Maryja jest naprawdę naszą Matką – Matką każdego – która troszczy się o nas bardziej, niż zdajemy sobie z tego sprawę. ▐

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 12 (316) 2019



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO GRUDNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Grudniowy numer „Słowa wśród nas”, zatytułowaliśmy: „Oddajmy Mu pokłon”. W czasie tegorocznego Adwentu, czytając kolejne artykuły, będziemy czuwać wraz z Zachariaszem, wędrować z Maryją do domu Elżbiety, wreszcie razem z Mędrcami radować się spotkaniem z Jezusem i oddawać Mu pokłon. Wszystko po to, aby dobrze przygotować się na przyjście Zbawiciela, który zechciał stać się człowiekiem i zamieszkać wśród nas.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych.
W Magazynie proponujemy artykuł o życiu i śmierci św. Szczepana oraz dwa świadectwa – o odkryciu Maryi jako rozumiejącej Matki, zatytułowany „Matko Boża z Gwadelupy, módl się za nami”, oraz „Uwolniony od ciężaru” – napisany przez ojca i dziadka, który doznał nawrócenia i odkupienia dwanaście lat po tym, jak zawiózł na aborcję 15-letnią córkę. W ramach Naszych lektur polecamy książkę dla dzieci – pięknie ilustrowaną „Zimową przygodę aniołka”, doskonały prezent pod choinkę. Ponadto, jak zwykle, zamieszczamy Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę.

 

 „Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 19,50 zł
6 miesięcy – cena 39,00 zł
12 miesięcy – cena 71,50 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Czas milczenia
Czuwanie i oczekiwanie z Zachariaszem................... 4

Adwentowa droga Maryi
Idąc z Maryją do domu Elżbiety................................ 10

Wędrówka Mędrców
Radość spotkania z Jezusem........................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ
od 1 do 31 grudnia..............................................21

MAGAZYN

Gdy niebo schodzi na ziemię
Życie i śmierć św. Szczepana – Kathryn Elliott..............................................49

Matko Boża z Gwadelupy, módl się za nami
Odkryłam Matkę, która mnie rozumie
Eileen Morgan....................................................... 54

Uwolniony od ciężaru
Dlaczego jestem za życiem – Michael Rivera........... 57

Nasze lektury............................................................ 60

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

LIST:
Drodzy Bracia i Siostry!

Cieszę się, że jesteście z nami w tym Adwencie! I nie tylko z nami, ale także z półtora milionem innych czytelników –w ponad stu krajach, dla których, tak jak dla was, nasze pisemko będzie towarzyszem adwentowej drogi.
Jestem przekonany, że jeśli każdego ranka (lub o innej, dowolnej porze dnia) poświęcicie chociaż kilkanaście minut na przeczytanie i rozważenie czytań mszalnych i naszej medytacji na dany dzień, otrzymacie błogosławieństwo od Boga. Moje przekonanie płynie stąd, że kiedy szukamy Pana, a nasza modlitwa jest czymś więcej niż zwyczajnym wypełnieniem obowiązku, daje nam ona „przystęp do Boga Ojca” (Ef 2,18). Stajemy przed Nim na modlitwie, a On wylewa na nas swoje błogosławieństwo – nawet jeśli tego nie „czujemy” lub jeśli to błogosławieństwo jest inne, niż byśmy sobie tego życzyli. W swojej miłości do nas – i w swojej nieskończonej mądrości – Bóg zawsze daje to, co jest nam potrzebne.
Pragnę więc zachęcić was do ufnego stawania przed Bogiem w każdy dzień Adwentu. Przychodźcie do Niego z zapałem, jak pastuszkowie, którym ogłoszono „radość wielką” (Łk 2,10). Przychodźcie z pokorą, jak Mędrcy, którzy „bardzo się uradowali”, a następnie „padli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2,10.11). Przychodźcie z ufnością, jak Maryja, która z prostotą powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38).
Oprócz codziennego stawania z ufnością przed Panem przez cały Adwent, chcę was także zachęcić do tego, by na lekturę naszych artykułów przeznaczyć kolejne soboty lub niedziele. I tak:
• 1 grudnia łączmy się z ojcem Jana Chrzciciela, Zachariaszem, który pogłębiał swoją wiarę przez długi czas ciszy i modlitwy, i uczmy się od niego, jak wielkim błogosławieństwem jest cicha kontemplacja.
• 8 grudnia łączmy się z Maryją, przeżywającą pierwszy Adwent w dziejach, i spróbujmy zobaczyć, na ile Jej historia jest naszą historią, a Jej droga naszą drogą.
• 15 grudnia uwielbiajmy Pana wraz z Mędrcami, którzy podążając za gwiazdą, dotarli do domu Jezusa, Maryi i Józefa, i uczmy się od nich ofiarować Bogu skarby swego serca.
• 22 grudnia rozważmy historię Szczepana (z naszego Magazynu), pierwszego chrześcijańskiego męczennika, aby ożywić ufność w miłosierdzie Boga oraz uświadomić sobie, jak bardzo pragnie On nieść uzdrowienie i pociechę nam samym i naszym bliskim.
• 29 grudnia przeczytajmy ostatnie dwa artykuły z naszego Magazynu, aby zobaczyć, w jak różny sposób Bóg działa dziś w życiu zwyczajnych ludzi.
Tegoroczny Adwent, okres radosnego oczekiwania na narodziny Jezusa, może stać się dla ciebie czasem szczególnej łaski. Wystarczy kilkanaście minut modlitwy dziennie i krótka lektura w czasie weekendu. Wystarczy, byś każdego dnia odrobinę bardziej otwierał dla Boga swoje serce. On pragnie narodzić się w tobie.
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


ARTYKUŁ


CZAS MILCZENIA
Czuwanie i oczekiwanie z Zachariaszem

Boże Narodzenie już blisko. W centrach handlowych rozbrzmiewają kolędy. Na ulicach miast pojawiają się świąteczne dekoracje. Podczas Mszy niedzielnych śpiewamy: Niebiosa rosę spuśćcie nam z góry, opuszczamy Gloria i zapalamy świece adwentowe. W wielu z nas odżywają w tym czasie dobre wspomnienia z przeszłości, a perspektywa świątecznych spotkań rodzinnych budzi miłe i ciepłe uczucia.
Jednak dla niektórych z nas bliskość świąt wiąże się z pewnym stresem. Może brak nam pieniędzy na to, by opłacić rachunki, nie mówiąc już o kupnie prezentów dla bliskich. Może relacje w rodzinie są trudne i napięte. A może czujemy się samotni i wykluczeni z powszechnej radości.
Niezależnie od tego, co przeżywasz, ten Adwent jest dla ciebie szansą przybliżenia się do Boga. Czy stać cię na prezenty, czy też nie, czy będziesz świętować z rodziną, czy samotnie, Bóg chce podarować ci nadzieję, radość i odnowienie sił, chce świętować razem z tobą. Boży zamysł posłania na świat swego Syna dla odkupienia ludzi, który wypełnił się w pierwszym Bożym Narodzeniu, odmienił życie wielu ludzi. Najpierw odmienił życie Zachariasza i Elżbiety, Maryi i Józefa, Mędrców ze Wschodu, z pewnością także pasterzy. Teraz może przemienić także twoje życie.
Zacznijmy więc naszą adwentową drogę od rozważenia historii Zachariasza, którego serce i umysł zostały otwarte przez cichą modlitwę i refleksję. Jego życie zostało przemienione dzięki obietnicy, która na jego oczach zaczęła się realizować. Obietnicy, że Bóg nawiedzi swój lud.

SMUTEK I WSTYD
W starożytnym Izraelu dzieci były uważane za znak Bożego błogosławieństwa. Wyobraź więc sobie, jak czuli się Zachariasz i Elżbieta, gdy lata mijały, a oni pozostawali bezdzietni. Błagali Boga o dzieci, żyjąc w coraz większym poczuciu hańby (Łk 1,25). Zawsze starali się jak najlepiej wypełniać Boże nakazy, jednak Bóg nie dawał im potomstwa. Ponieważ Zachariasz był kapłanem w świątyni, a Elżbieta pochodziła z rodu Aarona, brata Mojżesza, ich bezpłodność niosła ze sobą dodatkowe znaki zapytania. Byli prawymi, świątobliwymi ludźmi z dobrych rodzin, z jakich więc powodów Bóg miałby odmawiać im swego błogosławieństwa? Czyżby karał ich za jakiś grzech, o którym nawet nie wiedzieli, że go popełnili?

ODPOWIEDŹ SCEPTYKA
Wyobraźmy sobie teraz, jakie myśli musiały kłębić się w głowie Zachariasza, gdy w świątyni objawił mu się anioł. Według tradycji żydowskiej nikt nie mógł stanąć w obecności Boga i pozostać przy życiu – a oto pojawia się jeden z Jego wysłanników! Nic więc dziwnego, że Zachariasz „przeraził się” oraz że „strach padł na niego” (Łk 1,12).
Anioł oznajmił mu jednak, że nie ma powodu się lękać. Bóg wysłuchał jego modlitwę i Elżbieta wreszcie urodzi syna. Bóg słyszał wszystkie modlitwy zanoszone przez niego i Elżbietę. Kiedy oni wraz z upływem kolejnych lat tracili nadzieję, Bóg czekał na odpowiedni moment. Teraz nadszedł właściwy czas, a ich dziecko odegra szczególną rolę w Bożych planach. Jego misją będzie „przygotować Panu lud doskonały” (Łk 1,17).
Jednak Zachariasz zareagował na słowa anioła niedowierzaniem. Był już w podeszłym wieku, a Bóg tak długo ignorował jego prośby, czy więc mógł tak od razu zaufać, że zechce je wypełnić akurat teraz? I wtedy wydarzyło się coś przedziwnego. Ten sam anioł, który przed chwilą ogłosił mu tak wspaniałą nowinę, odebrał mu głos. Powiedział do tego wiernego, starego człowieka:
„A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom” (Łk 1,20).

CZAS MILCZENIA
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Bóg – a przynajmniej Jego anioł – rozgniewał się na Zachariasza z powodu jego niedowiarstwa. Ale może chodziło o coś więcej. Zachariasz był prawym i pobożnym człowiekiem, a jedna chwila zwątpienia nie mogła przekreślić tych wszystkich lat wierności. Pochopną odpowiedź Zachariasza Bóg wykorzystał do tego, by doprowadzić go do jeszcze głębszej wiary i ufności. I tak w milczeniu Zachariasz rozpoczął swoją adwentową drogę wiary, która zmieniła jego życie.
Co byś zrobił, gdybyś przez dziewięć długich miesięcy nie mógł mówić? Zachariasz prawdopodobnie wiele rozmyślał nad znaczeniem słów anioła. Z pewnością modlił się, czytał Biblię hebrajską i rozważał wciąż na nowo to, co usłyszał od anioła. A to, co odkrywał, napełniało go radością.
W tym czasie milczenia Zachariasz przebył drogę od niedowierzania i sceptycyzmu do wiary i posłuszeństwa. Kiedy więc jego wymodlony syn przyszedł na świat i należało nadać mu imię, Zachariasz dowiódł, że przyjął Boży plan
i uwierzył związanym z nim obietnicom. Zamiast nazwać dziecko własnym imieniem, jak nakazywała tradycja, posłuszny słowom anioła nadał mu imię Jan (Łk 1,63). Wtedy natychmiast jego język się rozwiązał i Zachariasz mógł wreszcie wyrazić głośno uwielbienie Boga, które nagromadziło się w nim przez dziewięć miesięcy modlitewnej ciszy.

OWOC CICHEJ MODLITWY
Zbyt łatwo interpretujemy odebranie głosu Zachariaszowi jako karę za niedowiarstwo. Gdy przyjrzymy się jego modlitwie uwielbienia, stanie się jasne, że Bóg dokonał w nim czegoś o wiele głębszego. Zachariasz miał do odegrania ważną rolę w Bożym planie i musiał się do niej przygotować. Jego zadaniem było wpoić synowi wiarę tak mocną, żeby był w stanie znieść prześladowania i niezrozumienie. Miał nauczyć Jana ufnej modlitwy i wsłuchiwania się w słowo, jakie Bóg pragnie skierować do swego ludu, tak aby z odwagą głosił je nawet w obliczu aresztowania i męczeństwa.
Te spędzone w ciszy miesiące miały ogromne znaczenie. Zachariasz potrzebował tego czasu, by słuchać, zamiast mówić, by modlić się, zamiast martwić, by odkrywać swoje miejsce we wspaniałym planie Boga. Zastanówmy się teraz nad tym, czego się mógł przez ten czas nauczyć.
Odwiedziny Boga niosą radość. Po odzyskaniu mowy pierwsze słowa Zachariasza były słowami radości i uwielbienia: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo nawiedził lud swój i odkupił” (Łk 1,68). Dziewięć miesięcy wcześniej Zachariasz na widok anioła zareagował lękiem i niedowierzaniem. Nie złożył dziękczynienia Bogu za wysłuchaną modlitwę ani nie uwielbił Go za to, że posłał do niego anioła. Ale teraz, po wielomiesięcznej ciszy, Zachariasz spontanicznie oddaje chwałę Bogu.
Bóg dotrzymuje obietnic. Od wieków lud Boży modlił się o wyzwolenie od nieprzyjaciół. Kolejne fragmenty Starego Testamentu mówią o wielkiej tęsknocie za Bożym wybawieniem: „Wzbudź Twą potęgę i przyjdź nam na pomoc!” (Ps 80,3). Teraz Zachariasz ogłasza swoim sąsiadom, że Boże obietnice wypełniają się na ich oczach, ponieważ Pan „nawiedził lud swój i odkupił” (Łk 1,68). Zachariasz nie zna jeszcze do końca Bożych zamiarów, ale już widzi działanie Boga, który przygotowuje zbawienie ludu.
Bóg słyszy każdą modlitwę. Widząc, że Bóg po latach wysłuchał jego modlitwy o dziecko, Zachariasz zrozumiał, że słyszy On każdą modlitwę, każde wołanie serca swego ludu na przestrzeni wieków. Od niewoli w Egipcie po pełne zagrożeń wyjście i wędrówkę przez pustynię, od zmagań z Filistynami po wygnanie w Babilonie, a także teraz, gdy próbowali odbudować swój naród znajdujący się pod rzymską okupacją, Bóg cały czas słyszał zanoszone do Niego modlitwy. Nigdy nie zapomniał o swoim przymierzu (Łk 1,72). Czekał na właściwy czas – i ten czas właśnie nadszedł. Bóg wybawi swój lud, jak to obiecał.

TWOJA DROGA ADWENTU
I ty zaczynasz swoją adwentową drogę. Zapewne nie będziesz mógł, jak niemy Zachariasz, spędzić tego czasu w milczeniu, rozmyślając i modląc się. Ale choć otaczający cię świat krzyczy, by zwrócić na siebie twoją uwagę, ty możesz wybrać ciche rekolekcje z Zachariaszem – prosząc Boga, by pouczał cię tak, jak pouczał tego pokornego człowieka.
Postaraj się o więcej ciszy w swoim życiu (dotyczy to także telefonu i Internetu). Codziennie wybierz sobie jakieś spokojne miejsce i trwaj przed Bogiem w ciszy. Bóg wie, czego potrzebujesz, słyszy każdą wypowiedzianą przez ciebie modlitwę. Zawierz Mu wszystkie swoje intencje i spróbuj na modlitwie wsłuchać się w Jego głos. Czytaj powoli i uważnie czytania mszalne na kolejne dni Adwentu, rozważaj je w sercu. A potem próbuj rozpoznać Boże zamiary wobec ciebie. Może Bóg zechce przemienić cię, jak przemienił Zachariasza. Może sprawi, że w dzień Bożego Narodzenia przyjdziesz do Niego z głębszą wiarą i z mocnym przekonaniem, że On działa także dzisiaj. A może z większą niż dotąd radością uwielbisz Tego, który jest zawsze wierny i słyszy każdą twoją modlitwę.
Dołączmy w tym Adwencie do Zachariasza i pozwólmy, by Bóg przemienił także nasze życie. ▐

MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:

▌Niedziela, 1 grudnia
Mt 24,37-44
I wy bądźcie gotowi. (Mt 24,44)
Stało się – zabłysła pierwsza adwentowa świeca. Od Bożego Narodzenia dzielą nas niespełna cztery tygodnie, należy więc zacząć przygotowania. Jeśli planujemy obdarować bliskich prezentami, wysłać kartki świąteczne czy zaprosić rodzinę na Wigilię, musimy już powoli zacząć o tym myśleć. W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi coś podobnego, tylko kieruje naszą uwagę w inną stronę: „Przygotowujcie się, bo nie wiecie, kiedy przyjdę powtórnie!”.
Jak więc mamy przygotować się na przyjście Jezusa, zarówno w dzień Bożego Narodzenia, jak i na Jego przyjście w chwale? Oto pewna sugestia – przygotowując prezenty gwiazdkowe dla rodziny i przyjaciół, pomyśl też o darach, jakie mógłbyś złożyć Dzieciątku Jezus.
Na przykład znajdź w każdym tygodniu godzinę na adorację Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W ciszy Jego obecności wychwalaj Go i dziękuj Mu za to, że stał się człowiekiem, aby wybawić cię od grzechu i śmierci. Postaraj się wziąć udział w rekolekcjach adwentowych i jak najczęściej uczestniczyć w roratach.
Pamiętaj o biednych i potrzebujących – weź udział w świątecznej zbiórce żywności, kup, jeśli możesz, prezenty gwiazdkowe jakiejś ubogiej rodzinie, pomóż starszym krewnym czy sąsiadom w przedświątecznych porządkach.
Zastanów się wreszcie, co oddala cię od Boga, a następnie idź do spowiedzi, by przyjąć Boże przebaczenie i łaskę przemiany życia. Czy jest ktoś, komu powinieneś przebaczyć? Jeśli tak, proś Jezusa o łaskę przebaczenia podejmij próbę pojednania z tą osobą.
Zastanawiając się nad tym, co podarujesz Jezusowi, pamiętaj, że chodzi nie tylko o to, co ty robisz, przygotowując się na Jego przyjście, ale także o to, co On pragnie uczynić dla ciebie. I tak kiedy trwasz przed Nim na adoracji, uczestniczysz w rekolekcjach czy roratach, On pragnie dawać ci swój pokój. Kiedy służysz potrzebującym, On pragnie wyjść ci na spotkanie
w swoich umiłowanych ubogich. Kiedy idziesz do spowiedzi, On pragnie okazać ci swoje miłosierdzie. A kiedy przebaczasz innym, pragnie uzdrawiać twoje poranione relacje.
Jezus jest tak miłosierny, że sam pragnie przygotować cię na swoje przyjście. Pozwól Mu w tym Adwencie obdarować cię wrażliwym i kochającym sercem.
„Jezu, pragnę Twojego przyjścia. Pomóż mi się na nie przygotować”.
Iz 2,1-5
Ps 122,1-2.4-9
Rz 13,11-14

▌Poniedziałek, 2 grudnia
Mt 8,5-11
Wielu przyjdzie ze wschodu i z zachodu i zasiądą do stołu (…) w królestwie niebieskim. (Mt 8,11)
Jezus był zadziwiony, że rzymski żołnierz wykazał się tak wielką wiarą – większą niż wielu spośród Jego rodaków Żydów. W Palestynie w czasach Jezusa takiego człowieka nie uznano by za godnego znalezienia się na liście zaproszonych na niebieską ucztę. Jednak w oczach Jezusa jego pochodzenie nie było przeszkodą – wyraził się On jasno, że przyszedł zbawić nie tylko Żydów, ale każdego bez wyjątku człowieka, włącznie z tym pogańskim dowódcą.
Dochodzimy tu do sedna dobrej nowiny głoszonej przez Jezusa – nikt nie jest wykluczony z Bożej listy gości. Ani ten rzymski setnik, ani żaden inny Rzymianin, ani żaden Grek, ani nikt inny żyjący w tym czasie. To samo dotyczy nas, żyjących współcześnie – twojego siostrzeńca podającego się za ateistę, sąsiada od lat zmagającego się z nałogiem, koleżanki stosującej praktyki New Age. Wszyscy oni są na liście gości. Każdy jest zaproszony.
Dlaczego zaproszenie do królestwa Bożego jest tak powszechne? Ponieważ Bóg kocha każdego człowieka. Kocha nawet tych, którzy w Niego nie wierzą, którzy Go nie kochają, a także tych, którzy nie żałują za swoje grzechy!
Jest to istotna prawda, o której warto pamiętać, i to zwłaszcza w tygodniach poprzedzających Boże Narodzenie. W tym miesiącu uczestniczymy zwykle w świątecznych spotkaniach w pracy i w gronie rodzinnym, mamy bliższy kontakt z ludźmi, których nie widujemy na co dzień. Oznacza to dla nas więcej okazji do dzielenia się z innymi prawdą o bezwarunkowej miłości Jezusa i Jego zaproszeniu na ucztę niebieską. Nie musisz martwić się zbytnio o to, co powiesz. Mów po prostu o tym, w jaki sposób doświadczyłeś Bożej miłości, jak odczuwałeś ją w dobrych i złych chwilach, kiedy sądziłeś, że na nią zasługujesz i kiedy czułeś się jej niegodny. Niech twoja historia przekonuje innych, że królestwo Boże dostępne jest również dla nich. Niech ukazuje im, że miłość Jezusa ogarnia każdego bez wyjątku.
„Jezu, dziękuję Ci za to, że zapraszasz mnie do swego królestwa. Pomóż mi przekazać to zaproszenie wszystkim, których spotykam”.
Iz 4,2-6
Ps 122,1-2.4-9

▌Niedziela, 8 grudnia
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Łk 1,26-38
Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą. (Łk 1,28)
8 grudnia 1854 roku papież Pius IX bullą Ineffabilis Deus ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. „Orzekamy i ogłaszamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swojego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju Wszechmogącego Boga oraz ze względu na przewidywane zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana wolna od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.
Papież nie ogłosił jakiejś nowej, nieznanej dotąd prawdy, lecz potwierdził swoim autorytetem naukę od dawna obecną w Kościele. Potwierdził przeczucie chrześcijan, że ludzkość w swojej Przedstawicielce zachowała nieskażone piękno, jakie miała w zamyśle Boga Stwórcy. Maryja jest nową Ewą, stojącą jeszcze wyżej niż Ewa przed upadkiem, gdyż, jak pisze papież w bulli: „Ewa (...) okazawszy w sposób godny pożałowania posłuszeństwo wężowi, odeszła od pierwotnej niewinności i wpadła w jego niewolę, Maryja przeciwnie, powiększając nieustannie pierwotne obdarowanie, nie okazała nigdy posłuszeństwa wężowi, a przyjąwszy moc od Boga, całkowicie obezwładniła jego siłę i potęgę”.
W Maryi Bóg ukazuje nam piękno człowieka, jego wielką godność, którą utracił, a którą może odzyskać dzięki ofierze Jezusa. Ten wyjątkowy przywilej, jaki otrzymała Maryja, staje się więc wielkim darem dla każdego z nas. Zobacz, jakim mogę cię uczynić – mówi Bóg. Zobacz, jakie jest przeznaczenie człowieka. Zatęsknij za utraconą niewinnością, godnością, czystością serca
i uwierz, że mogę ci je przywrócić.
Kierując nasze serca i myśli ku wielkim ideałom, Kościół jednocześnie daje nam Ewangelię, w której Maryja ukazuje się tak bardzo ludzka. Jest zmieszana, lęka się, nie rozumie i stawia pytania. Nie jest boginią ani nadczłowiekiem. Jest jedną z nas. A kiedy wypowiada słowa: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38), jest to Jej ludzka wolna decyzja. Dar Boży został przyjęty, a skutki tego dotykają nas wszystkich. Obyśmy, ciesząc się dziś chwałą Maryi, otworzyli się na dar łaski Bożej w naszym życiu i zatęsknili za świętością.
„Panie Jezu, Ty, przychodząc na świat, zostałeś przyjęty z miłością przez Matkę, którą uświęciłeś mocą Twej przyszłej męki. Pomóż mi przyjąć dar zbawienia i daj pragnienie świętości”.
Rdz 3,9-15.20
Ps 98,1-4
Rz 15,4-9

▌Niedziela, 15 grudnia
Mt 11,2-11
Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Mt 11,3)
Było to dziwne pytanie, zwłaszcza, że wyszło ono z ust Jana Chrzciciela. Nie tylko był on krewnym Jezusa, ale Go ochrzcił i widział, jak zstępuje na Niego Duch Święty. Teraz jednak przebywającego w więzieniu i czekającego na egzekucję Jana wyraźnie nachodzą wątpliwości. Czy był już znużony cierpieniem? Czy potrzebował zapewnienia, że nie trudził się na darmo? A może słyszał plotki o spisku na życie Jezusa i nie mieściło mu się w głowie, że Mesjasz Boży może zostać zabity? Tego po prostu nie wiemy.
A może Jan wcale nie stracił pewności co do osoby Jezusa? Może to wszystko było przez niego zaplanowane? Może robił dokładnie to, co zawsze – pomagał innym rozpoznać Mesjasza? Może nie chodziło mu o siebie, ale postawił to pytanie ze względu na swoich uczniów – aby pomóc im uwierzyć w Jezusa?
Jan wiedział, że jego czas jest krótki. Zatroskany o swoich uczniów, nie chciał, by po jego śmierci odeszli od wiary. Misją Jana było wskazywanie na Jezusa i miał on niezłomne postanowienie pozostać wierny tej misji aż do końca. Wydaje się więc logiczne, że przed swoją śmiercią zechciał, by jego uczniowie przekonali się sami, że Jezus jest Mesjaszem.
Pytanie Jana pojawia się czasami także w naszych sercach. Czy Jezus naprawdę jest Tym, za kogo się podaje? Czy możemy znajdować w Nim radość w każdej sytuacji? Oczywiście wierzymy w Jezusa, ale czy nasza wiara nie potrzebuje umocnienia? Dlatego Jan Chrzciciel posyła nas do Jezusa wraz ze swoimi uczniami, abyśmy mogli Go zobaczyć i usłyszeć.
Obchodzimy dziś niedzielę Gaudete, dzień radości z tego, że Mesjasz jest blisko. Widząc więc Jezusa na krzyżu
w swoim kościele, słysząc Go w słowach Ewangelii i przyjmując w Komunii świętej, zadawaj Mu pytanie Jana: „Czy Ty jesteś Tym, którego szuka moje serce?”. Spróbuj następnie wyciszyć się i wsłuchać w Jego odpowiedź. Pozwól, by przekonał cię o swojej miłości i łaskawości. I raduj się razem z Nim.
„Panie, ja wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym”.
Iz 35,1-6a.10
Ps 146,6-10
Jk 5,7-10

▌Niedziela, 22 grudnia
Iz 7,10-14
Proś dla siebie o znak od Pana. (Iz 7,11)
Przyszłość króla judzkiego Achaza, panującego w Jerozolimie, zapowiadała się fatalnie. Z trudem stawiał opór sprzymierzonym wojskom Samarii i Aramu. Sytuacja była tak rozpaczliwa, że Achaz postanowił zwrócić się
o pomoc do króla Asyrii: „Jestem twoim sługą i twoim synem. Przyjdź i wybaw mnie” (2 Krl 16,7).
Słysząc to, prorok Izajasz wezwał Achaza do ponownego przemyślenia tej decyzji. Prorok wiedział, że złożenie hołdu Asyrii będzie oznaczało przyjęcie fałszywych bogów i grzesznych obyczajów tego narodu. „Proś dla siebie o znak od Pana” (Iz 7,11) – błagał króla. Poproś Boga, a On ci pomoże.
Jednak Achaz odmówił. Twierdził, że nie chce ryzykować ściągnięcia na siebie gniewu Bożego poprzez wystawianie Boga na próbę. Tak naprawdę nie wierzył, że Bóg zechce okazać mu swoją dobroć i wybawić go – zwłaszcza że tak wiele razy w przeszłości „nie czynił on tego, co jest słuszne w oczach Pana” (2 Krl 16,2), okazując Mu nieposłuszeństwo.
My także, jak Achaz, często mamy poczucie, że musimy sami zmagać się z naszymi życiowymi problemami.
A przecież Bóg wciąż daje nam znaki swojej obecności i wsparcia. Niektóre są bardzo subtelne, jak uśmiech dziecka, piękny wschód słońca czy kwitnąca magnolia, inne bardziej oczywiste, jak wierna przyjaźń kogoś bliskiego. Są też znaki pełne mocy albo wręcz prorocze, jak ten, który Izajasz zapowiedział Achazowi: „Oto PANNA pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem EMMANUEL” (Iz 7,14).
Emmanuel – Bóg z nami. Żywy znak Bożej miłości i opieki. Osobowy, niezaprzeczalny znak tego, jak bardzo Bóg jest oddany swojemu ludowi. Zapewnienie, że On zna nasze potrzeby i jest gotów nam pomóc, jeśli zwrócimy się do Niego.
Dziś, podczas Mszy świętej, ujrzysz wiele znaków: krzyż, ołtarz, a przede wszystkim ten największy znak bliskości Boga – Jezusa obecnego pod postaciami chleba i wina. On jest znakiem, który możesz nie tylko zobaczyć, ale także dotknąć i skosztować. Jest znakiem, który zbawia, uzdrawia i odnawia. Nie bądź więc jak Achaz. Przyjmij ten znak. Weź go sobie do duszy i serca.
„Jezu, dziękuję Ci za wszystkie znaki Twojej obecności, które dasz mi dzisiaj”.
Ps 24,1-6
Rz 1,1-7
Mt 1,18-24

▌Wtorek, 24 grudnia
Łk 1,67-79
A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz. (Łk 1,76)
Dzisiejsza Ewangelia jest w pewnym sensie historią o nieco przedwczesnym prezencie gwiazdkowym. Po odzyskaniu mowy Zachariasz wychwala Boga za Jego miłosierdzie i mające się dokonać zbawienie. Jednak w samym środku swej pieśni chwały zwraca się do Jana, swego nowo narodzonego syna, i wygłasza na jego temat proroctwo: „A i ty, dziecię (…) pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi” (Łk 1,76). Mówi o przyszłości Jana i o jego misji przygotowania ludu Bożego na przyjście Mesjasza. Można powiedzieć, że przez to proroctwo Zachariasz udzielił Janowi daru Bożych słów. Nakreślił przyszłość, jaka czekała jego syna, i przepowiedział, w jaki sposób Bóg będzie go prowadził i błogosławił.
Obchodzimy dziś Wigilię Bożego Narodzenia. Dzieci nie mogą już doczekać się prezentów, a wszystkim udziela się świąteczny nastrój. A gdybyśmy tak, w oczekiwaniu na pasterkę, podarowali naszym bliskim to samo, co Zachariasz podarował Janowi? Gdybyśmy oprócz tradycyjnych prezentów gwiazdkowych ofiarowali im również dar szczególnego słowa od Boga?
Takie zadanie może nas onieśmielać. Nie jestem prorokiem. Nie odważę się mówić w imieniu Boga! Ale przecież nie musi to być nic wielkiego ani spektakularnego. Po prostu powiedz z serca słowa, które sądzisz, że Bóg chciałby im powiedzieć. Zresztą, nie musisz nawet nic mówić. Napisz na małej karteczce kilka słów, które będą dla nich inspiracją i wsparciem. Przypomnij im, że są dziećmi Boga. Zapewnij, że On ich kocha i chce im błogosławić. Wymień kilka darów, które w nich dostrzegasz, a które otrzymali od Boga i zachęć do używania ich na Jego chwałę. Możesz też posłużyć się jakimiś odpowiednimi cytatami z Pisma Świętego.
Wręcz im tę notatkę podczas Wigilii lub dołącz do prezentu.
Słowo zachęty może mieć wspaniałe skutki. Kto wie, może nawet wzbudzi w którymś z twoich bliskich pragnienie zbliżenia się do Pana?
„Panie, naucz mnie wspierać i podnosić na duchu ludzi, którzy żyją wokół mnie”.
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16
Ps 89,2-5.27.29

▌Niedziela, 29 grudnia
Świętej Rodziny:
Jezusa, Maryi i Józefa
Kol 3,12-21
Jak Pan wybaczył wam, tak i wy. (Kol 3,13)
Gdybyś miał podać jedną cechę charakterystyczną, dzięki której rodzina staje się święta, co byś wymienił? Może miłość lub którąś z innych cnót, o jakich mówi św. Paweł w dzisiejszym pierwszym czytaniu. I pewnie miałbyś rację. Ale dzięki czemu rodzina pozostaje święta? Co na dłuższą metę umacnia jej miłość i jedność? Wydaje się, że jest to przebaczenie.
Dlaczego właśnie ono? Ponieważ wszyscy jesteśmy słabymi ludźmi. Chociaż Jezus żyje w nas, i tak wciąż popełniamy grzechy. Ranimy siebie nawzajem, mimo iż wcale tego nie chcemy. Dlatego w życiu rodzinnym tak ważne jest przebaczenie.
Może sądzisz, że jedyną rodziną, w której nikt nie musiał nikomu przebaczać, była Święta Rodzina. W końcu Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego, Józef był świętym, a Jezus Synem Bożym! Ale nawet kiedy nikt nie popełnia grzechu, pojawia się wiele sytuacji, w których miłosierdzie i cierpliwe znoszenie siebie nawzajem jest konieczne. Może Maryja z trudem znosiła ciężkie warunki życia w Betlejem? Może Józefa przygniatała odpowiedzialność za Maryję i Jezusa w czasie dramatycznej ucieczki do Egiptu? Z pewnością życie w obcym kraju, bez wsparcia bliskich mogło wywoływać wiele napięć. A wreszcie może małemu Jezusowi zdarzało się psocić, jak każdemu dziecku. Każda z tych niezawinionych sytuacji mogłaby doprowadzić do nieporozumień, gdyby nie uporano się z nią od razu.
Zdolność do wzajemnego przebaczania sobie nawet drobnych przykrości, tak częstych we wspólnym życiu, sprawia, że życie rodzinne toczy się gładko. Słowa: „przepraszam”, „wybaczysz mi?”, „przebaczam ci” – powinny pojawiać się na naszych ustach równie często jak „kocham cię”, gdyż bez przebaczenia w relacje wkrada się gorycz, a wzajemna miłość słabnie.
Niech więc w nadchodzącym roku przebaczenie stanie się priorytetem dla twojej rodziny. Uczcie przebaczenia wasze dzieci i wnuki, praktykując je najpierw sami. Prośba o przebaczenie nie jest ujmą na honorze, ale łaską – o którą warto jest poprosić Świętą Rodzinę!
„Jezu, daj mi pokorę, abym umiał przepraszać, i miłosierdzie, abym umiał przebaczać”.
Syr 3,2-6.12-14
Ps 128,1-5
Mt 2,13-15.19-23


MAGAZYN:
Matko Boża z Gwadelupy, módl się za nami

Odkryłam Matkę, która mnie rozumie

W moim domu rodzinnym była ikona Maryi, której wzrok wydawał się za mną podążać, niezależnie od tego, w którą stronę przed Nią przechodziłam. Moja babcia żartowała, że Maryja obserwuje mnie przez cały czas, więc powinnam być grzeczna.
W szkole katolickiej, do której uczęszczałam, podkreślano, że Maryja była doskonała pod każdym względem, ponieważ została poczęta bez grzechu pierworodnego. Patrzyłam na Jej stojącą w szkole figurę, całą w bieli i błękicie, i myślałam sobie: „Ktoś tak doskonały nigdy mnie nie zrozumie”. Dorastając i wchodząc w dorosłość, pielęgnowałam swoją relację z Jezusem. Był On dla mnie Kimś, kto rozumiał, czym jest strata, ból, radość czy wściekłość. Jezus potrafił mnie zrozumieć wraz ze wszystkimi moimi wadami i słabościami. Ale Maryja? Ona nie.

PRZYJACIEL, KTÓRY ZAUFAŁ MARYI
Małżeństwo i macierzyństwo przyniosły mi nowe wyzwania i zrodziły nowe potrzeby. Mój mąż służył w marynarce wojennej i spędzał długie miesiące na morzu. Tymczasem okazało się, że dwaj moi synowie mają poważne problemy zdrowotne, a córeczka od urodzenia cierpi na zaburzenia trawienia. Chciała jeść to samo, co jej bracia, ale w wieku półtora roku była w stanie przyswajać jedynie mleko matki. Byłam na skraju wytrzymałości, kiedy w miejscowej siedzibie skautów wpadłam na Józefa, dobrego znajomego naszej rodziny.
Józef zauważył, że wyglądam na zmęczoną. Powiedziałam mu o swoich zmartwieniach, a on obiecał, że będzie się za mnie modlił. Kiedy następnym razem tam się pojawiłam, moi chłopcy jak zwykle podbiegli do Józefa, który zawsze miał dla nich jakiś drobny upominek. Tym razem przyniósł jednak również coś dla mnie – obraz Matki Bożej z Gwadelupy. Potraktowałam to jako zachętę, że mam prosić Boga przez wstawiennictwo Maryi, ale sam obraz nie miał dla mnie większego znaczenia.
Józef powiedział, że moja córeczka wyzdrowieje, ponieważ powierzył ją opiece Matki Bożej. I rzeczywiście po upływie roku mała zareagowała na terapię. Nie przypisywałam tego wprawdzie wstawiennictwu Maryi, ale pamiętałam, żeby podziękować Jezusowi, Jej Synowi.

MARYJA CZUŁA TO SAMO
Osiem lat później podarowany mi obraz Matki Bożej z Gwadelupy wciąż wisiał w naszym domu. Do tego czasu zdążyłam już zaznajomić się z ciekawą historią tego wizerunku. Pewnego dnia moja córka, już uczennica szkoły podstawowej, wróciła do domu z opuchlizną na stopie, którą potraktowaliśmy jako kontuzję doznaną podczas gry w koszykówkę. Gdy jednak opuchlizna utrzymywała się, dostaliśmy skierowanie do chirurga, a ten zalecił operację uszkodzonego ścięgna.
Po operacji lekarz przyszedł do nas z zupełnie nieoczekiwaną, porażającą wiadomością – nasza córka cierpiała na rzadką postać raka, który z jej stopy przeniósł się już do węzłów chłonnych w pachwinie. Nasz świat się zawalił, byliśmy wstrząśnięci! Następnie przyszły kolejne ciosy – terapia była bardzo dokuczliwa, a rokowania marne. Cała nasza rodzina była zdruzgotana.
Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Pewnego dnia, widząc, jak moja córka przechodzi przez kolejną bolesną procedurę, poszłam do łazienki i rozpłakałam się, czując się całkowicie bezradna i samotna. Nieoczekiwanie przyszedł mi do głowy obraz Maryi trzymającej martwe ciało Jezusa. „Tak – wykrztusiłam przez łzy – Ty, Maryjo, rozumiesz, co czuję. Nie wiem już, co robić. Proszę, pomóż mojej córce”. Łzy nie przestały płynąć, ale po kilku minutach poczułam przy sobie miłującą obecność Maryi. Tak, Ona dokładnie wiedziała, co przeżywam, gdyż kiedyś przeżywała to samo.

PRZESŁANIE OD MATKI BOŻEJ
Kilka dni później moja bliska przyjaciółka, która pracowała wraz ze mną w niewielkiej katolickiej parafii, przyszła odwiedzić nas w szpitalu. Wróciła właśnie z wycieczki do Meksyku, podczas której była w bazylice Matki Bożej z Gwadelupy. Powiedziała, że ma coś dla mnie, po czym włożyła mi do ręki medalik z Matką Bożą z Gwadelupy. Miała mi też do opowiedzenia historię, która przydarzyła się jej w związku z tym medalikiem.
Otóż podczas odwiedzin w bazylice zeszła na dół do małej kaplicy pod główną katedrą, wybudowanej w miejscu, gdzie Juanowi Diego objawiła się Matka Boża. Kiedy uklękła do modlitwy, zobaczyła koszyk z medalikami. Jednocześnie poczuła w myślach i sercu, że ma przywieźć jeden z nich mojej córce ze szczególnym przesłaniem. Przekazując mi je, była trochę zdenerwowana, ponieważ obawiała się, że wezmę ją za niezrównoważoną psychicznie. Matka Boża poleciła jej dać ten medalik mojej córce z prośbą, by zawsze nosiła go na sobie – a także powiedzieć mi, że w każdej chwili troszczy się o nią.
I tak usłyszałam już od drugiej osoby, że moja córka jest pod opieką Matki Bożej. Patrząc na przyjaciółkę, uwierzyłam w przesłanie, jakie otrzymała od Maryi. Następnie powiesiłam medalik na szyi mojej córki, która nosi go po dziś dzień.

WSPIERANA I WYLECZONA
Nasza córka cudem wyszła z choroby, choć nie udało się to wielu innym pacjentom leczonym razem z nią. Leczenie spowodowało u niej inne problemy zdrowotne i emocjonalne, ale Maryja wiernie przeprowadziła ją przez nie wszystkie. Dziś moja córka pracuje jako pielęgniarka na pediatrii i ma głębokie osobiste nabożeństwo do Matki Bożej z Gwadelupy.
Wraz mężem codziennie zwracamy się na modlitwie do Matki Bożej, nazywając Ją „Mamą Maryją”. Pomaga nam Ona także w pogłębianiu więzi z innymi katolikami. Kiedy osoby z naszej parafii widzą na mojej szyi medalik z Matką Bożą, często otwierają się przede mną ze swoimi problemami i proszą o modlitwę. Jestem naocznym świadkiem tego, że Maryja rozumie wszystkie nasze trudności i zmagania, a zwłaszcza troski rodzinne, które sama przeżywała. Maryja jest naprawdę naszą Matką – Matką każdego – która troszczy się o nas bardziej, niż zdajemy sobie z tego sprawę. ▐

Sklep internetowy Shoper.pl