Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 6 (334) 2021
Słowo wśród nas Nr 6 (334) 2021
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO CZERWCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Czerwcowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Zawierzyć Bogu”. Główne artykuły numeru mówią o tym, czym właściwie jest zawierzenie swego życia Bogu, jakie są owoce takiego zawierzenia i dzięki czemu jest ono w ogóle możliwe.

W Magazynie przypominamy postać bł. Carlo Acutisa, młodego chłopaka zafascynowanego informatyką, który swoją pasję wykorzystał do szerzenia kultu Eucharystii. Ponadto znajduje się w nim świadectwo tego, jak oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusa przemienia życie, artykuł o programie duszpasterskim dla żołnierzy, który jest realizowany przez Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych oraz krótki tekst „Jak dobrze przeżyć złote lata”. W ramach Naszych lektur polecamy książkę Antonia Rosminiego „Nauki o doskonałości chrześcijańskiej”.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Poddać się to niełatwa sprawa
Przyjęcie Bożej miłości i przebaczenia....................... 4

Pójdź za Mną!
Przyjęcie wezwania i woli Boga................................10

Oddać siebie Bogu
Codzienna praktyka zawierzenia.................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 30 czerwca.................................21

MAGAZYN

Jeden z Bożych „oryginałów”
Historia bł. Carlo Acutisa – Bob French ................... 48

Duchowy przeszczep serca
Jak Najświętsze Serce Jezusa doprowadziło mnie
do zaskakującego odkrycia – Emily Jaminet.................................54

Spotkać Chrystusa w wojsku
Program duszpasterski dla żołnierzy
Hallie Riedel.................................57

Jak dobrze przeżyć „złote lata”
Susan Erschen.................................60

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień ...................................... 64

Drodzy Bracia i Siostry!

Moja 89-letnia matka Barbara już od ponad roku mieszka ze mną i moją żoną Jeannie. Ostatnich kilka lat było dla niej wyjątkowo trudnym wyzwaniem. Miesiąc za miesiącem traciła umiejętności, które wcześniej posiadała. Teraz potrzebuje pomocy, żeby wstać z krzesła czy przejść do kuchni. Nie potrafi znaleźć odpowiednich słów, by wyrazić swoje myśli. Przyjmując pomoc innych, musi zaakceptować ograniczenia swojego wieku i chwilami jest to dla niej niezwykle frustrujące.
Jednak jej zmagania ze stopniowym spadkiem sił i możliwości są dla mnie doskonałą lekcją powierzenia się Bogu. Mama uczy mnie, jak poddawać się woli Bożej, zamiast z nią walczyć. Lubię sam decydować o sobie i mieć pod kontrolą to co się dzieje w rodzinie czy w pracy, ale bywa, że Bóg stawia mnie w sytuacjach, w których muszę zdać się na Niego i pozwolić Jemu dyktować warunki.
Czasami trudno jest powiedzieć: „Zdaję się na Ciebie, Panie. Przyjmuję Twoją wolę”. A jednak właśnie tego pragnie Bóg od każdego z nas. Wie, że zdając się na Niego, wyznajemy, kim tak naprawdę jest On i kim jesteśmy my. Wyznajemy, że to Bóg, odwieczny Stwórca, panuje nad naszym życiem, a nie my. On oczywiście chce, abyśmy byli dobrymi włodarzami dóbr, którymi nas obdarzył, ale nasze zarządzanie ma podlegać Jego władzy. Chce, aby pełnienie Jego woli było naszą radością, a to nieraz jest dla nas bardzo trudne.
W tym miesiącu chcemy zaprosić was do pogłębienia w sobie postawy zawierzenia Panu. Najpierw skupimy się na poddaniu Bożemu spojrzeniu miłości. Niestety, łatwiej powiedzieć niż zrobić, jak to widzimy na przykładzie bogatego młodzieńca (Mk 10,17-22). Następnie rozważymy przyjęcie Bożego powołania i misji. Niezależnie od tego, gdzie żyjesz i ile masz lat, Bóg wzywa cię do budowania Jego królestwa. Obyśmy wszyscy przyjęli to powołanie, poddali się woli Pana i budowali Boże królestwo! Wreszcie zastanowimy się, na czym polega poddanie się Bogu w codziennym życiu. Nie wystarczy raz oddać Mu swoje życie, ponieważ często zdarza nam się z powrotem odbierać Mu nad nim kontrolę. Dlatego powinniśmy poddawać się woli Bożej każdego dnia. Do Niego należy każda sytuacja i każda nasza rozmowa.
Czy to wszystko wydaje ci się trudne? Bóg ma upodobanie w powoływaniu słabych ludzi, więc nie martw się tym, że jesteś słaby! Duch Święty, który żyje w tobie od dnia chrztu, pomoże ci codziennie poddawać się woli Ojca. A poddając się Bogu nawet w najdrobniejszych sprawach, będziesz naśladować Tego, który powiedział: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22,42).
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


ARTYKUŁ

Poddać się
to niełatwa sprawa
Przyjęcie Bożej miłości
i przebaczenia

Jakie obrazy przychodzą ci na myśl, gdy słyszysz słowo „poddanie”? Czy nie kojarzy ci się ono z końcem wojny, kiedy jedna z walczących stron przegrywa, składa broń, wywiesza białą flagę i poddaje się? Jeśli więc to ty masz się poddać, kojarzysz to natychmiast z przegraną, ze zdaniem się na łaskę wroga.
Jednak w życiu duchowym poddanie się Bogu, czyli inaczej zawierzenie Bogu, to zupełnie co innego niż kapitulacja wobec nieprzyjaciela. Oznacza wejście na drogę świętości, oddanie Bogu swoich radości i nadziei, smutków i krzyży. Oznacza to słuchanie Jego głosu, pełnienie Jego woli i poleganie na Jego łasce. A przede wszystkim oznacza naśladowanie Jezusa – czyli powierzenie siebie w ręce miłującego Ojca z ufnością, że On wie, co jest dla nas najlepsze i że nigdy nie przestanie się
o nas troszczyć.
W tym miesiącu chcemy zastanowić się nad tym, w jaki sposób możemy jeszcze pełniej zawierzyć nasze życie Panu. W pierwszym artykule powiemy, jak ważną rzeczą jest przyjęcie miłości i miłosierdzia Boga. W drugim skupimy się na przyjęciu naszego powołania i woli Bożej co do naszego życia. Wreszcie w ostatnim zajmiemy się tym, co przeszkadza nam w całkowitym poddaniu się Bogu i zastanowimy się, jak wytrwać w oddawaniu Mu wszystkiego.
Jeżeli rzeczywiście chcemy zawierzyć nasze życie Bogu, to przede wszystkim powinniśmy uświadomić sobie, kim On jest. Nigdy nie myślmy o Nim jako o naszym przeciwniku czy nieprzyjacielu. On jest naszym Ojcem niebieskim. Zawsze jest po naszej stronie i kocha nas bezgranicznie. Okazał nam wielkie miłosierdzie posyłając na świat swego Syna, aby nas zbawił. Przyjmijmy sercem te prawdy. One pozwalają nam ufać, że ilekroć oddajemy się Bogu, On daje nam w zamian głębokie poczucie swojej miłości. Wynika to jasno z kilku opowieści ewangelicznych, które warto sobie przypomnieć.


MEDYTACJE

Wtorek, 1 czerwca
Tb 2,9-14
Teraz jest już wszystko o tobie wiadome. (Tb 2,14)
Większość biblistów jest zdania, że Księga Tobiasza, z której pochodzą czytania mszalne przeznaczone na ten tydzień, jest zbiorem opowiadań zaczerpniętych ze starożytnej literatury ludowej. Dlaczego więc teksty te znalazły się w Biblii? Ponieważ przekazują ponadczasowe prawdy o małżeństwie, życiu rodzinnym i cierpieniu – prawdy, które mogą umocnić nasze relacje oraz być dla nas wskazówką, jak mamy modlić się za naszych bliskich.
Na przykład dzisiejsza historia uświadamia nam, że żadna rodzina nie jest idealna, a kłopoty sprawiają, że trudno w niej o jedność. Oślepły Tobiasz nie dowierza swojej żonie Annie, a ona krytykuje męża, który i bez tego przeżywa ciężkie chwile (Tb 2,14). Oboje martwią się o bezpieczeństwo swego syna, młodego Tobiasza, i Anna nie szczędzi wymówek mężowi, że wysłał go w daleką i niepewną podróż (Tb 5,18-19). Rodzina Sary również doświadcza poważnych problemów. Wszyscy oni są głęboko ludzcy, co pomaga nam wczuć się w ich zmagania.
Księga Tobiasza pokazuje nam również, jak ważne jest wierne trwanie przed Bogiem na modlitwie. W chwilach wielkiej niepewności jej bohaterowie odwołują się do Pana (Tb 7,17). Proszą Go o interwencję i są wierni obyczajom, które pomagają im stawiać Boga na pierwszym miejscu (Tb 8,4-7). I Bóg rzeczywiście działa! Troszczy się o rodziny Tobiasza i Sary, wysłuchuje ich modlitw i posyła anioła jako towarzysza drogi dla młodego Tobiasza (Tb 3,16-17).
Wreszcie bohaterowie tej historii śmiało powierzają Bogu swoich bliskich. Zanim jeszcze zobaczą jakiekolwiek skutki swej modlitwy, Sara
i Tobiasz składają własne i ich życie w Boże dłonie (Tb 3,1-15). Z ufnością mówią o odwiecznej miłości Boga nawet wtedy, gdy mogliby uskarżać się na swój los (Tb 7,11). W ten sposób przypominają nam, abyśmy zawsze powierzali swoje rodziny Panu, i uczą wychwalać Boga także w czasie prób.
Wsłuchaj się więc w tę fascynującą opowieść! Niech przypomina ci o ufnej modlitwie do miłującego Boga, który widzi nasze zmagania i działa w naszym życiu nawet wtedy, gdy tego nie zauważamy!
„Panie, składam moich bliskich w Twoje dłonie.”
Ps 112,1-2.7-9
Mk 12,13-17

▌Środa, 2 czerwca
Mk 12,18-27
Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? (Mk 12,24)
Jezus dopiero co udaremnił próbę pochwycenia Go w pułapkę zastawioną przez kilku faryzeuszy i zwolenników Heroda, a teraz musi uporać się z absurdalnym pytaniem postawionym przez saduceuszy. Gdzie, z wyjątkiem historii Tobiasza, znajdziemy tak nieszczęśliwą kobietę, która mając kolejno siedmiu mężów pozostała bezdzietna? Ta bzdurna historia, wymyślona podstępnie, miała sprowokować Jezusa do dyskusji, w której chciano Go przyłapać na błędnej interpretacji Pisma i zarzucić Mu bluźnierstwo.
Jezus jednak nie dał się wciągnąć w jałowe roztrząsanie wydumanego przypadku, bowiem dobrze znał zamiary pytających.
Dlatego odpowiedź Jezusa „Nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej” – była tyleż bezpośrednia, co trafiająca
w samo sedno. Jezus jasno dał do zrozumienia, że każdy, kto zna drogi Pana, powinien mieć więcej rozumu. Bożej sprawiedliwości nie da się uwikłać w prawnicze kruczki, jak ten przedstawiony przez saduceuszy. Plan Boga jest o wiele większy, niż ograniczone ludzkie umysły potrafią pojąć, a rzeczywistość nieba o wiele wspanialsza, niż człowiek jest sobie w stanie wyobrazić.
Przy zmartwychwstaniu każda forma ludzkiej miłości, w tym także miłość małżeńska, zostanie przemieniona w miłość Bożą. Nie wiemy, jak się to stanie, ale będziemy podobni aniołom, którzy kochają w sposób doskonały. Ograniczenia czasu i przestrzeni odejdą w niebyt. Będziemy kochali każdą osobę tak, jak powinna być kochana, i umieli w pełni przyjmować jej miłość. A wszystkich nas złączy odwieczna, doskonała miłość Boga, która udoskonali także wszystkie nasze relacje.
W odpowiedzi Jezusa odnajdujemy ostrą krytykę obłudy Jego oponentów, a jednocześnie dla nas, zwłaszcza dla tych, którzy stracili ukochaną osobę, jest ona przede wszystkim obietnicą i pocieszeniem. Jezus obiecuje, że po śmierci połączymy się na nowo ze swoimi najdroższymi. Zapewnia, że Jego miłość jest na tyle twórcza, by znaleźć sposób na zaradzenie wszystkim naszym troskom i niepokojom.
Twój Ojciec niebieski jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba (Mk 12,26) – oraz twoim Bogiem. On nigdy cię nie porzuci ani nie pozostawi bez zaspokojenia każdej twej tęsknoty.
„Panie, dziękuję Ci za to, że jednoczysz nas wszystkich w Twojej miłości.”
Tb 3,1-11a.16-17a
Ps 25,2-9

▌Niedziela, 13 czerwca
2 Kor 5,6-10
Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa. (2 Kor 5,10)
Perspektywa stanięcia pod koniec życia „przed trybunałem Chrystusa” jest co najmniej niepokojąca, a to dlatego, że otrzymamy wówczas „zapłatę za uczynki (…), złe lub dobre” (2 Kor 5,10). Zdajemy sobie sprawę, jak wiele razy upadaliśmy. Czy możemy więc mieć nadzieję, że Jezus przyjmie nas do królestwa niebieskiego?
Po pierwsze, pamiętajmy, że to sam Jezus będzie naszym sędzią. On na krzyżu obiecał wiszącemu obok łotrowi: „Dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43). Nie potępił kobiety schwytanej na cudzołóstwie. Przyjmował do swego królestwa celników, w tym Mateusza, który został jednym z Dwunastu i świętym. Te i inne historie ewangeliczne pozwalają nam wierzyć, że i wobec nas okaże się miłosierny.
Po drugie, chociaż wspominanie dawnych grzechów i wykroczeń jest dla nas bardzo bolesne, Jezus patrzy na nasze życie zupełnie inaczej. Widzi nie tylko nasze grzechy, ale także nasze dobre czyny – nawet te, z których
w ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy. Możesz być zaskoczony widząc owoce, jakie wydała twoja miłość i wiara w otaczających cię ludziach.
Wreszcie, będąc jeszcze na ziemi, nie powinniśmy zamartwiać się tym, czy aby na pewno wykonaliśmy wystarczająco dużo dobrych uczynków, by zasłużyć sobie na niebo. Jezus już nas zbawił przez jeden „czyn sprawiedliwy” (Rz 5,18), jakim było przelanie krwi na krzyżu. Nasze dobre czyny są odpowiedzią na miłość, którą Bóg już nam okazał.
Podczas dzisiejszej Mszy świętej złóż wszelkie obawy związane z sądem Jezusa w Jego kochające i miłosierne dłonie. Pamiętaj, że każdy dzień to nowa szansa, by starać się „Jemu podobać” (2 Kor 5,9). Owszem, Jezus jest sędzią, ale najbardziej życzliwym i miłosiernym, jakiego kiedykolwiek spotkałeś!
„Jezu, dziękuję Ci za miłosierdzie, które mi codziennie okazujesz.”
Ez 17,22-24
Ps 92,2-3.13-16
Mk 4,26-34

▌Niedziela, 27 czerwca
2 Kor 8,7.9.13-15
Który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. (2 Kor 8,9)
Jeśli kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, jak wygląda niebo, być może przychodził ci na myśl słoneczny dzień – zapach kwiatów, ciepło słońca, Boże stworzenie tętniące życiem. Kto chciałby opuścić tak przepiękne miejsce? A jednak to właśnie uczynił Jezus, opuszczając niebo, by przyjść na ziemię i nas zbawić.
Św. Paweł wyjaśnia, dlaczego Jezus zdecydował się na takie poświęcenie: „aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9). Jezus przyjął na siebie „ubóstwo” naszych ziemskich ograniczeń, abyśmy mogli odziedziczyć bogactwo życia wiecznego. Wszedł w nasze ubóstwo do końca – aż po śmierć – abyśmy mogli żyć na wieki.
Teraz, dzięki ofierze Jezusa, możesz codziennie czerpać z Jego bogactwa. W jaki sposób? Drogę pokazuje nam dzisiejsza Ewangelia. Zarówno Jair, jak i kobieta cierpiąca na krwotok znajdowali się w rozpaczliwej sytuacji. Potrzebowali uzdrowienia, które mógł im dać tylko Jezus. Podobnie my wyznając swoje duchowe ubóstwo otwieramy serca na przyjęcie bogactw Jezusa.
Wyznaj więc Panu swoje słabości i grzechy. Wyznaj mu pokusy, którym ciągle ulegasz. Powiedz, jak bardzo Go potrzebujesz.
Jednak Jair i wspomniana kobieta nie tylko wyznali swoje ubóstwo. Oni także uwierzyli w bogactwo i obfitość Jezusowej miłości. Ich wiara otworzyła drogę Jego Boskiej mocy. Podobnie i ty, gdy wyznajesz przed Panem swoje ubóstwo, obudź w sobie ufność, że On cię ubogaci – nie bogactwem materialnym, ale bogactwem swojej obecności, mądrości i przebaczenia.
Ubóstwo Jezusa przyniosło ci niewypowiedziane bogactwa – bogactwa, które są dla ciebie dostępne w szczególny sposób w Komunii świętej. Przyjdź więc do Niego w swoim ubóstwie, z pokorą i wiarą. Przyjdź, a On cię ubogaci.
„Panie, nie zasługuję na to, abyś Ty ubogacał mnie swoim ubóstwem. Dziękuję Ci za Twoją miłość!”
Mdr 1,13-15; 2,23-24
Ps 30,2.4-6.11-13
Mk 5,21-43

▌Wtorek, 29 czerwca
Św. Apostołów
Piotra i Pawła
2 Tm 4,6-9.16-18
W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. (2 Tm 4,7)
Czy wiesz, czym zajmuje się psycholog sportowy? Jednym z jego głównych zadań jest pomaganie sportowcowi w podniesieniu się po fatalnym błędzie popełnionym podczas zawodów. Psycholog pomaga zawodnikowi przyznać się do błędu, przeanalizować, co poszło źle, i wprowadzić odpowiednie korekty, aby mógł odzyskać utraconą pewność siebie i znowu stanąć do zmagań.
Obchodzimy dziś uroczystość świętych Piotra i Pawła. Nowy Testament zawiera wiele historii osób, które w sposób heroiczny poświęciły się budowaniu Kościoła, ale nie ukrywa także ich błędów i porażek. Wystarczy przypomnieć sobie o tym, jak Piotr trzykrotnie zaparł się Jezusa, a Paweł gorliwie prześladował pierwszych uczniów!
Wstyd z powodu tych wczesnych upadków mógł powstrzymać obu Apostołów przed podejmowaniem przywódczych funkcji w Kościele. Oni jednak przezwyciężyli to zawstydzenie i poszli dalej, ufając miłosiernej miłości Boga. Nie mieli wprawdzie do dyspozycji psychologa sportowego, ale mieli kogoś o wiele lepszego – Ducha Świętego.
Może pamięć o dawnych grzechach hamuje cię na drodze życia chrześcijańskiego. Może wspomnienie o tym, jak się kiedyś publicznie wygłupiłeś sprawia, że wolisz się nie wychylać. Może sądzisz, że inni lepiej od ciebie nadają się do służby w parafii czy działania w lokalnej społeczności. Jeśli tak właśnie jest, przypomnij sobie Piotra i Pawła. Niech ich przykład pomoże ci pozostawić za sobą przeszłość. Niech przekona cię, że to nie twoje grzechy, słabości i upadki decydują o tym, kim jesteś. Ogarnięty miłosierdziem Chrystusa zawsze możesz służyć i zmieniać świat.
Nie zapominaj także o Duchu Świętym. Proś Go o odwagę działania zgodnego z wiarą. Proś Go o umocnienie twojej ufności w Bożą miłość.
To, co odróżnia świętych takich jak Piotr i Paweł od większości z nas to ich pokorna umiejętność uczenia się na własnych błędach i gotowość służenia Panu pomimo własnej słabości. Obyśmy wszyscy uczyli się od nich iść naprzód mimo wszystko.
„Duchu Święty, pomóż mi uczyć się na własnych błędach i wzrastać dzięki nim, służąc Twojemu ludowi.”
Dz 12,1-11
Ps 34,2-9
Mt 16,13-19

MAGAZYN

Jeden z Bożych „oryginałów”
Historia
bł. Carlo Acutisa
Jak wszyscy wiemy, nasz świat powiązany jest siecią coraz liczniejszych połączeń dzięki Internetowi i mediom społecznościowym. I chociaż kontakty elektroniczne nie są w stanie zastąpić bezpośrednich relacji, nowe technologie przynoszą wiele korzyści. Mądrze używane, mogą stać się narzędziem umacniania i karmienia naszej wiary.
Doskonale rozumiał to bł. Carlo Acutis, młody chłopiec z Mediolanu, który zmarł w roku 2006 w wieku piętnastu lat. W 2018 roku został przez papieża Franciszka ogłoszony Sługą Bożym, a w lutym 2019 roku zatwierdzono cud konieczny do jego beatyfikacji, która miała miejsce w Asyżu, w październiku ubiegłego roku. Carlo był w pełni dzieckiem współczesnego świata, ale też dzieckiem Bożym. Mając wybitny talent do informatyki, korzystał z niego, by szerzyć Ewangelię. Był twórcą wielu stron internetowych i wystawy, która poruszyła miliony ludzi.
Carlo jak każdy zwyczajny nastolatek lubił Pokemony i był posiadaczem konsoli PlayStation. Miał też cztery psy, dwa koty i złote rybki. Grał w piłkę nożną, uwielbiał jeździć na nartach i na rowerze. A mimo to był inny od rówieśników – nie tylko z chęci odróżniania się. „Wszyscy ludzie rodzą się jako oryginały” – mawiał – „a wielu umiera jako kserokopie”. Jego krótkie życie było świadectwem, że do końca pozostał „oryginałem”, autentycznym świadkiem Chrystusa.

Nadzwyczajna wiara
Carlo Acutis urodził się w Londynie 3 maja 1991 roku. Niedługo potem jego rodzina powróciła do domu w Mediolanie i tam wychowywał się Carlo. Jego rodzice, Antonia i Andrea, ochrzcili go w Kościele katolickim, jednak matka rzadko chodziła do kościoła, a ojciec w ogóle miał dla niego niewiele czasu. Dlatego zaskoczeniem może być fakt, że Carlo tak wcześnie zapałał głęboką miłością do Boga. Jego mama wspomina, że już we wczesnym dzieciństwie często prosił, żeby wejść na chwilę do kościoła i pomodlić się przed tabernakulum.
Skąd w małym chłopcu zrodziło się to pragnienie Boga? Niektórzy przypuszczają, że opowiadała mu o Jezusie jego polska niania. W każdym razie Antonia zaświadcza, że była „skonsternowana jego pobożnością. Był taki mały i tak pewien swego”.
Centrum życia duchowego Carla stanowiła Eucharystia, którą nazywał „autostradą do nieba”. Od czasu swojej Pierwszej Komunii Świętej, którą przyjął w wieku siedmiu lat, nigdy nie opuszczał codziennej Mszy świętej i zawsze przed Mszą lub po niej modlił się przed Najświętszym Sakramentem. W miarę jak dorastał, jego pobożność jeszcze się pogłębiała. Kiedyś wyznał matce, że klęcząc przed tabernakulum czuje się „podniesiony... jakby znajdował się u źródła, które wynosi jego duszę na zawrotne wysokości”.
Antonia wierzy, że Carlo otrzymał szczególne łaski, którym zawdzięczał tak mocną wiarę. Ale Carlo nade wszystko pielęgnował to, co otrzymał. Świadomie umacniał w sobie pragnienie świętości. „Musisz całym sercem pragnąć świętości, a jeśli w twoim sercu nie rodzi się takie pragnienie, musisz wytrwale prosić o nie Pana” – zapisał.
„Carlo nie urodził się jako święty, ale ciężko nad tym pracował” – pisze autorka jego biografii Nicola Gori. Do codziennej Mszy świętej i adoracji dołączył jeszcze codzienny Różaniec, czytanie Pisma Świętego oraz cotygodniową spowiedź. „Jakie znaczenie ma tysiąc wygranych bitew, jeśli nie możesz wygrać tej jednej przeciwko swoim chorym namiętnościom?” – pytał.

Dar ewangelizacji
Carlo był z natury towarzyski – tak bardzo, że jego rodzice nie zawsze mieli ochotę zabierać go ze sobą gdzieś wy-
chodząc. Chłopiec bowiem ze wszystkimi podejmował rozmowę – z portierami, dozorcami, ludźmi różnych ras i narodowości. Jego przyjazne usposobienie dobrze korespondowało z mocnym pragnieniem ewangelizacji, ponieważ pozwalało mu szybko nawiązywać kontakty.
Antonia tak o tym opowiada: „Dzisiaj wielu ludzi, którzy są w Kościele, działa w sposób apodyktyczny, narzucając się innym, nie wiedząc, kiedy jest właściwy moment do ewangelizacji, ani jak mówić. Carlo był bardzo wyważony… Wiedział, jak zjednać sobie ludzi”. Często przypominał swoim znajomym, że „nawrócenie to po prostu skierowanie wzroku w górę. Wystarczy zwyczajny ruch oczu”.
Ewangeliczny duch Carla znajdował odbicie w jego uczynkach miłosierdzia. Zbierał żywność, gorące napoje, koce, a nawet śpiwory dla bezdomnych Mediolanu. Jako wolontariusz wydawał posiłki głodnym w mediolańskiej stołówce Caritasu. W szkole średniej, Instytucie Leona XIII, do którego zaczął uczęszczać w 2005 roku, bronił uczniów tyranizowanych przez starszych kolegów. Zapraszał do domu na nocleg dzieci przeżywające trudne chwile z powodu rozwodu rodziców.
Carlo rozumiał, że miłość wymaga czasem mówienia niewygodnej prawdy. Ostrzegał kolegów z klasy przed niebezpieczeństwem pornografii i mówił, że ich ciała są świątyniami Ducha Świętego. Podczas dyskusji na temat aborcji był jedynym uczniem z całej klasy, który jej się sprzeciwiał. O. Roberto Gazzaniga, ówczesny duszpasterz Instytutu Leona XIII, zauważył kiedyś: „Jakże wiele razy jako kapłan i duszpasterz młodzieży przeżywałem radość patrząc na Carla i słuchając tego, co mówił… oraz widząc jego pozytywny wpływ na kolegów. Dziś widać to jeszcze mocniej, on jest jak ziarno, które wpada w glebę i wydaje owoc życia. Mogą wskazywać na niego i mówić – oto młody człowiek i chrześcijanin, który jest szczęśliwy
i autentyczny”.

Ekspert informatyczny
Jeśli mielibyśmy wymienić główną cechę charakterystyczną Carla, oprócz jego otwartej osobowości, byłaby nią jego smykałka do komputerów. W wieku około dziewięciu lat uczył się programowania z podręcznika uniwersyteckiego. Jego mama twierdzi, że był w stanie samodzielnie opanować każdy program. Jak każdemu typowemu chłopcu, jemu również komputer służył do rozrywki. Carlo nagrywał ścieżki dźwiękowe do filmików ze swoimi psami, a także opracował własną wersję słynnej początkowej sceny Gwiezdnych wojen. Jednak większość spędzanego przed komputerem czasu poświęcał na coś o wiele poważniejszego.
W 2002 roku postanowił przygotować wirtualną wystawę cudów eucharystycznych. Pragnął ofiarować ludziom namacalne dowody prawdziwości ich wiary. „Wielu ludzi potrzebuje znaków z nieba dla umocnienia swojej wiary, ale niestety wielu nawet ich nie szuka” – zanotował.
Carlo prosił więc swoich rodziców, aby jeździli wraz z nim do miejsc cudów eucharystycznych – gdzie tylko było to możliwe. Fotografował je i katalogował, a po czterech latach założył stronę internetową, na której przedstawił efekty swojej pracy. Strona ta dała początek wystawie Cuda eucharystyczne świata, która dotarła na cztery kontynenty i była pokazywana w tysiącach parafii. Carlo stworzył również strony internetowe na temat nieba, piekła, czyśćca, aniołów stróżów i Maryi Panny, które nadal można oglądać.

„Nie tracąc ani minuty”
Carlowi nie dane było jednak oglądać efektów swojej działalności. W październiku 2006 roku trafił do szpitala
z ostrą białaczką. Zwierzył się matce, że już nie wyjdzie ze szpitala i że ofiarował swoje cierpienia za papieża i Kościół. „Umieram szczęśliwy” – powiedział jej „ponieważ przeżyłem swoje życie nie tracąc ani minuty na rzeczy, które nie podobają się Bogu”.
Carlo zmarł 12 października 2006 roku. Na jego pogrzebie stało się jasne, że był kimś więcej niż nastolatkiem zafascynowanym komputerami. Jak opisuje Nicola Gori, pojawiło się na nim wielu ubogich: „Wszyscy zastanawiali się, co oni tu robią. Przyszli, ponieważ Carlo pomagał im w tajemnicy… Czuli potrzebę uczestniczenia w jego pogrzebie”.
Nie tylko ci, którzy znali Carla osobiście, ale także ci, którzy nigdy go nie spotkali, byli pod wrażeniem jego życia. Pewien chłopiec napisał na swoim blogu: „Po usłyszeniu jego historii nie mogę nie zadać sobie pytania o to, jak żyję moją wiarą; poznawszy przykład Carla nie mogę już się wymigiwać, że jest to jakaś odległa postać z przeszłości”. Na całym świecie powstają grupy modlitewne pod jego wezwaniem, założono też kilkadziesiąt poświęconych mu grup na Facebooku.
Czego uczy nas życie Carla? Przede wszystkim tego, że każdy z nas może być „oryginałem” tak jak on. Nie musimy być ekspertami informatycznymi ani grać w gry komputerowe. Nie musimy nawet umieć wymienić wszystkich cudów eucharystycznych. Wystarczy, że będziemy szukać dróg wielbienia Boga i służenia Mu z pomocą wszystkich darów i talentów, jakimi On nas obdarzył. A pociągając innych do wiary w Chrystusa, spełnimy swoje chrześcijańskie powołanie. ▐


DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 6 (334) 2021



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO CZERWCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Czerwcowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Zawierzyć Bogu”. Główne artykuły numeru mówią o tym, czym właściwie jest zawierzenie swego życia Bogu, jakie są owoce takiego zawierzenia i dzięki czemu jest ono w ogóle możliwe.

W Magazynie przypominamy postać bł. Carlo Acutisa, młodego chłopaka zafascynowanego informatyką, który swoją pasję wykorzystał do szerzenia kultu Eucharystii. Ponadto znajduje się w nim świadectwo tego, jak oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusa przemienia życie, artykuł o programie duszpasterskim dla żołnierzy, który jest realizowany przez Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych oraz krótki tekst „Jak dobrze przeżyć złote lata”. W ramach Naszych lektur polecamy książkę Antonia Rosminiego „Nauki o doskonałości chrześcijańskiej”.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Poddać się to niełatwa sprawa
Przyjęcie Bożej miłości i przebaczenia....................... 4

Pójdź za Mną!
Przyjęcie wezwania i woli Boga................................10

Oddać siebie Bogu
Codzienna praktyka zawierzenia.................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 30 czerwca.................................21

MAGAZYN

Jeden z Bożych „oryginałów”
Historia bł. Carlo Acutisa – Bob French ................... 48

Duchowy przeszczep serca
Jak Najświętsze Serce Jezusa doprowadziło mnie
do zaskakującego odkrycia – Emily Jaminet.................................54

Spotkać Chrystusa w wojsku
Program duszpasterski dla żołnierzy
Hallie Riedel.................................57

Jak dobrze przeżyć „złote lata”
Susan Erschen.................................60

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień ...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

Drodzy Bracia i Siostry!

Moja 89-letnia matka Barbara już od ponad roku mieszka ze mną i moją żoną Jeannie. Ostatnich kilka lat było dla niej wyjątkowo trudnym wyzwaniem. Miesiąc za miesiącem traciła umiejętności, które wcześniej posiadała. Teraz potrzebuje pomocy, żeby wstać z krzesła czy przejść do kuchni. Nie potrafi znaleźć odpowiednich słów, by wyrazić swoje myśli. Przyjmując pomoc innych, musi zaakceptować ograniczenia swojego wieku i chwilami jest to dla niej niezwykle frustrujące.
Jednak jej zmagania ze stopniowym spadkiem sił i możliwości są dla mnie doskonałą lekcją powierzenia się Bogu. Mama uczy mnie, jak poddawać się woli Bożej, zamiast z nią walczyć. Lubię sam decydować o sobie i mieć pod kontrolą to co się dzieje w rodzinie czy w pracy, ale bywa, że Bóg stawia mnie w sytuacjach, w których muszę zdać się na Niego i pozwolić Jemu dyktować warunki.
Czasami trudno jest powiedzieć: „Zdaję się na Ciebie, Panie. Przyjmuję Twoją wolę”. A jednak właśnie tego pragnie Bóg od każdego z nas. Wie, że zdając się na Niego, wyznajemy, kim tak naprawdę jest On i kim jesteśmy my. Wyznajemy, że to Bóg, odwieczny Stwórca, panuje nad naszym życiem, a nie my. On oczywiście chce, abyśmy byli dobrymi włodarzami dóbr, którymi nas obdarzył, ale nasze zarządzanie ma podlegać Jego władzy. Chce, aby pełnienie Jego woli było naszą radością, a to nieraz jest dla nas bardzo trudne.
W tym miesiącu chcemy zaprosić was do pogłębienia w sobie postawy zawierzenia Panu. Najpierw skupimy się na poddaniu Bożemu spojrzeniu miłości. Niestety, łatwiej powiedzieć niż zrobić, jak to widzimy na przykładzie bogatego młodzieńca (Mk 10,17-22). Następnie rozważymy przyjęcie Bożego powołania i misji. Niezależnie od tego, gdzie żyjesz i ile masz lat, Bóg wzywa cię do budowania Jego królestwa. Obyśmy wszyscy przyjęli to powołanie, poddali się woli Pana i budowali Boże królestwo! Wreszcie zastanowimy się, na czym polega poddanie się Bogu w codziennym życiu. Nie wystarczy raz oddać Mu swoje życie, ponieważ często zdarza nam się z powrotem odbierać Mu nad nim kontrolę. Dlatego powinniśmy poddawać się woli Bożej każdego dnia. Do Niego należy każda sytuacja i każda nasza rozmowa.
Czy to wszystko wydaje ci się trudne? Bóg ma upodobanie w powoływaniu słabych ludzi, więc nie martw się tym, że jesteś słaby! Duch Święty, który żyje w tobie od dnia chrztu, pomoże ci codziennie poddawać się woli Ojca. A poddając się Bogu nawet w najdrobniejszych sprawach, będziesz naśladować Tego, który powiedział: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22,42).
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


ARTYKUŁ

Poddać się
to niełatwa sprawa
Przyjęcie Bożej miłości
i przebaczenia

Jakie obrazy przychodzą ci na myśl, gdy słyszysz słowo „poddanie”? Czy nie kojarzy ci się ono z końcem wojny, kiedy jedna z walczących stron przegrywa, składa broń, wywiesza białą flagę i poddaje się? Jeśli więc to ty masz się poddać, kojarzysz to natychmiast z przegraną, ze zdaniem się na łaskę wroga.
Jednak w życiu duchowym poddanie się Bogu, czyli inaczej zawierzenie Bogu, to zupełnie co innego niż kapitulacja wobec nieprzyjaciela. Oznacza wejście na drogę świętości, oddanie Bogu swoich radości i nadziei, smutków i krzyży. Oznacza to słuchanie Jego głosu, pełnienie Jego woli i poleganie na Jego łasce. A przede wszystkim oznacza naśladowanie Jezusa – czyli powierzenie siebie w ręce miłującego Ojca z ufnością, że On wie, co jest dla nas najlepsze i że nigdy nie przestanie się
o nas troszczyć.
W tym miesiącu chcemy zastanowić się nad tym, w jaki sposób możemy jeszcze pełniej zawierzyć nasze życie Panu. W pierwszym artykule powiemy, jak ważną rzeczą jest przyjęcie miłości i miłosierdzia Boga. W drugim skupimy się na przyjęciu naszego powołania i woli Bożej co do naszego życia. Wreszcie w ostatnim zajmiemy się tym, co przeszkadza nam w całkowitym poddaniu się Bogu i zastanowimy się, jak wytrwać w oddawaniu Mu wszystkiego.
Jeżeli rzeczywiście chcemy zawierzyć nasze życie Bogu, to przede wszystkim powinniśmy uświadomić sobie, kim On jest. Nigdy nie myślmy o Nim jako o naszym przeciwniku czy nieprzyjacielu. On jest naszym Ojcem niebieskim. Zawsze jest po naszej stronie i kocha nas bezgranicznie. Okazał nam wielkie miłosierdzie posyłając na świat swego Syna, aby nas zbawił. Przyjmijmy sercem te prawdy. One pozwalają nam ufać, że ilekroć oddajemy się Bogu, On daje nam w zamian głębokie poczucie swojej miłości. Wynika to jasno z kilku opowieści ewangelicznych, które warto sobie przypomnieć.


MEDYTACJE

Wtorek, 1 czerwca
Tb 2,9-14
Teraz jest już wszystko o tobie wiadome. (Tb 2,14)
Większość biblistów jest zdania, że Księga Tobiasza, z której pochodzą czytania mszalne przeznaczone na ten tydzień, jest zbiorem opowiadań zaczerpniętych ze starożytnej literatury ludowej. Dlaczego więc teksty te znalazły się w Biblii? Ponieważ przekazują ponadczasowe prawdy o małżeństwie, życiu rodzinnym i cierpieniu – prawdy, które mogą umocnić nasze relacje oraz być dla nas wskazówką, jak mamy modlić się za naszych bliskich.
Na przykład dzisiejsza historia uświadamia nam, że żadna rodzina nie jest idealna, a kłopoty sprawiają, że trudno w niej o jedność. Oślepły Tobiasz nie dowierza swojej żonie Annie, a ona krytykuje męża, który i bez tego przeżywa ciężkie chwile (Tb 2,14). Oboje martwią się o bezpieczeństwo swego syna, młodego Tobiasza, i Anna nie szczędzi wymówek mężowi, że wysłał go w daleką i niepewną podróż (Tb 5,18-19). Rodzina Sary również doświadcza poważnych problemów. Wszyscy oni są głęboko ludzcy, co pomaga nam wczuć się w ich zmagania.
Księga Tobiasza pokazuje nam również, jak ważne jest wierne trwanie przed Bogiem na modlitwie. W chwilach wielkiej niepewności jej bohaterowie odwołują się do Pana (Tb 7,17). Proszą Go o interwencję i są wierni obyczajom, które pomagają im stawiać Boga na pierwszym miejscu (Tb 8,4-7). I Bóg rzeczywiście działa! Troszczy się o rodziny Tobiasza i Sary, wysłuchuje ich modlitw i posyła anioła jako towarzysza drogi dla młodego Tobiasza (Tb 3,16-17).
Wreszcie bohaterowie tej historii śmiało powierzają Bogu swoich bliskich. Zanim jeszcze zobaczą jakiekolwiek skutki swej modlitwy, Sara
i Tobiasz składają własne i ich życie w Boże dłonie (Tb 3,1-15). Z ufnością mówią o odwiecznej miłości Boga nawet wtedy, gdy mogliby uskarżać się na swój los (Tb 7,11). W ten sposób przypominają nam, abyśmy zawsze powierzali swoje rodziny Panu, i uczą wychwalać Boga także w czasie prób.
Wsłuchaj się więc w tę fascynującą opowieść! Niech przypomina ci o ufnej modlitwie do miłującego Boga, który widzi nasze zmagania i działa w naszym życiu nawet wtedy, gdy tego nie zauważamy!
„Panie, składam moich bliskich w Twoje dłonie.”
Ps 112,1-2.7-9
Mk 12,13-17

▌Środa, 2 czerwca
Mk 12,18-27
Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? (Mk 12,24)
Jezus dopiero co udaremnił próbę pochwycenia Go w pułapkę zastawioną przez kilku faryzeuszy i zwolenników Heroda, a teraz musi uporać się z absurdalnym pytaniem postawionym przez saduceuszy. Gdzie, z wyjątkiem historii Tobiasza, znajdziemy tak nieszczęśliwą kobietę, która mając kolejno siedmiu mężów pozostała bezdzietna? Ta bzdurna historia, wymyślona podstępnie, miała sprowokować Jezusa do dyskusji, w której chciano Go przyłapać na błędnej interpretacji Pisma i zarzucić Mu bluźnierstwo.
Jezus jednak nie dał się wciągnąć w jałowe roztrząsanie wydumanego przypadku, bowiem dobrze znał zamiary pytających.
Dlatego odpowiedź Jezusa „Nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej” – była tyleż bezpośrednia, co trafiająca
w samo sedno. Jezus jasno dał do zrozumienia, że każdy, kto zna drogi Pana, powinien mieć więcej rozumu. Bożej sprawiedliwości nie da się uwikłać w prawnicze kruczki, jak ten przedstawiony przez saduceuszy. Plan Boga jest o wiele większy, niż ograniczone ludzkie umysły potrafią pojąć, a rzeczywistość nieba o wiele wspanialsza, niż człowiek jest sobie w stanie wyobrazić.
Przy zmartwychwstaniu każda forma ludzkiej miłości, w tym także miłość małżeńska, zostanie przemieniona w miłość Bożą. Nie wiemy, jak się to stanie, ale będziemy podobni aniołom, którzy kochają w sposób doskonały. Ograniczenia czasu i przestrzeni odejdą w niebyt. Będziemy kochali każdą osobę tak, jak powinna być kochana, i umieli w pełni przyjmować jej miłość. A wszystkich nas złączy odwieczna, doskonała miłość Boga, która udoskonali także wszystkie nasze relacje.
W odpowiedzi Jezusa odnajdujemy ostrą krytykę obłudy Jego oponentów, a jednocześnie dla nas, zwłaszcza dla tych, którzy stracili ukochaną osobę, jest ona przede wszystkim obietnicą i pocieszeniem. Jezus obiecuje, że po śmierci połączymy się na nowo ze swoimi najdroższymi. Zapewnia, że Jego miłość jest na tyle twórcza, by znaleźć sposób na zaradzenie wszystkim naszym troskom i niepokojom.
Twój Ojciec niebieski jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba (Mk 12,26) – oraz twoim Bogiem. On nigdy cię nie porzuci ani nie pozostawi bez zaspokojenia każdej twej tęsknoty.
„Panie, dziękuję Ci za to, że jednoczysz nas wszystkich w Twojej miłości.”
Tb 3,1-11a.16-17a
Ps 25,2-9

▌Niedziela, 13 czerwca
2 Kor 5,6-10
Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa. (2 Kor 5,10)
Perspektywa stanięcia pod koniec życia „przed trybunałem Chrystusa” jest co najmniej niepokojąca, a to dlatego, że otrzymamy wówczas „zapłatę za uczynki (…), złe lub dobre” (2 Kor 5,10). Zdajemy sobie sprawę, jak wiele razy upadaliśmy. Czy możemy więc mieć nadzieję, że Jezus przyjmie nas do królestwa niebieskiego?
Po pierwsze, pamiętajmy, że to sam Jezus będzie naszym sędzią. On na krzyżu obiecał wiszącemu obok łotrowi: „Dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43). Nie potępił kobiety schwytanej na cudzołóstwie. Przyjmował do swego królestwa celników, w tym Mateusza, który został jednym z Dwunastu i świętym. Te i inne historie ewangeliczne pozwalają nam wierzyć, że i wobec nas okaże się miłosierny.
Po drugie, chociaż wspominanie dawnych grzechów i wykroczeń jest dla nas bardzo bolesne, Jezus patrzy na nasze życie zupełnie inaczej. Widzi nie tylko nasze grzechy, ale także nasze dobre czyny – nawet te, z których
w ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy. Możesz być zaskoczony widząc owoce, jakie wydała twoja miłość i wiara w otaczających cię ludziach.
Wreszcie, będąc jeszcze na ziemi, nie powinniśmy zamartwiać się tym, czy aby na pewno wykonaliśmy wystarczająco dużo dobrych uczynków, by zasłużyć sobie na niebo. Jezus już nas zbawił przez jeden „czyn sprawiedliwy” (Rz 5,18), jakim było przelanie krwi na krzyżu. Nasze dobre czyny są odpowiedzią na miłość, którą Bóg już nam okazał.
Podczas dzisiejszej Mszy świętej złóż wszelkie obawy związane z sądem Jezusa w Jego kochające i miłosierne dłonie. Pamiętaj, że każdy dzień to nowa szansa, by starać się „Jemu podobać” (2 Kor 5,9). Owszem, Jezus jest sędzią, ale najbardziej życzliwym i miłosiernym, jakiego kiedykolwiek spotkałeś!
„Jezu, dziękuję Ci za miłosierdzie, które mi codziennie okazujesz.”
Ez 17,22-24
Ps 92,2-3.13-16
Mk 4,26-34

▌Niedziela, 27 czerwca
2 Kor 8,7.9.13-15
Który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. (2 Kor 8,9)
Jeśli kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, jak wygląda niebo, być może przychodził ci na myśl słoneczny dzień – zapach kwiatów, ciepło słońca, Boże stworzenie tętniące życiem. Kto chciałby opuścić tak przepiękne miejsce? A jednak to właśnie uczynił Jezus, opuszczając niebo, by przyjść na ziemię i nas zbawić.
Św. Paweł wyjaśnia, dlaczego Jezus zdecydował się na takie poświęcenie: „aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9). Jezus przyjął na siebie „ubóstwo” naszych ziemskich ograniczeń, abyśmy mogli odziedziczyć bogactwo życia wiecznego. Wszedł w nasze ubóstwo do końca – aż po śmierć – abyśmy mogli żyć na wieki.
Teraz, dzięki ofierze Jezusa, możesz codziennie czerpać z Jego bogactwa. W jaki sposób? Drogę pokazuje nam dzisiejsza Ewangelia. Zarówno Jair, jak i kobieta cierpiąca na krwotok znajdowali się w rozpaczliwej sytuacji. Potrzebowali uzdrowienia, które mógł im dać tylko Jezus. Podobnie my wyznając swoje duchowe ubóstwo otwieramy serca na przyjęcie bogactw Jezusa.
Wyznaj więc Panu swoje słabości i grzechy. Wyznaj mu pokusy, którym ciągle ulegasz. Powiedz, jak bardzo Go potrzebujesz.
Jednak Jair i wspomniana kobieta nie tylko wyznali swoje ubóstwo. Oni także uwierzyli w bogactwo i obfitość Jezusowej miłości. Ich wiara otworzyła drogę Jego Boskiej mocy. Podobnie i ty, gdy wyznajesz przed Panem swoje ubóstwo, obudź w sobie ufność, że On cię ubogaci – nie bogactwem materialnym, ale bogactwem swojej obecności, mądrości i przebaczenia.
Ubóstwo Jezusa przyniosło ci niewypowiedziane bogactwa – bogactwa, które są dla ciebie dostępne w szczególny sposób w Komunii świętej. Przyjdź więc do Niego w swoim ubóstwie, z pokorą i wiarą. Przyjdź, a On cię ubogaci.
„Panie, nie zasługuję na to, abyś Ty ubogacał mnie swoim ubóstwem. Dziękuję Ci za Twoją miłość!”
Mdr 1,13-15; 2,23-24
Ps 30,2.4-6.11-13
Mk 5,21-43

▌Wtorek, 29 czerwca
Św. Apostołów
Piotra i Pawła
2 Tm 4,6-9.16-18
W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. (2 Tm 4,7)
Czy wiesz, czym zajmuje się psycholog sportowy? Jednym z jego głównych zadań jest pomaganie sportowcowi w podniesieniu się po fatalnym błędzie popełnionym podczas zawodów. Psycholog pomaga zawodnikowi przyznać się do błędu, przeanalizować, co poszło źle, i wprowadzić odpowiednie korekty, aby mógł odzyskać utraconą pewność siebie i znowu stanąć do zmagań.
Obchodzimy dziś uroczystość świętych Piotra i Pawła. Nowy Testament zawiera wiele historii osób, które w sposób heroiczny poświęciły się budowaniu Kościoła, ale nie ukrywa także ich błędów i porażek. Wystarczy przypomnieć sobie o tym, jak Piotr trzykrotnie zaparł się Jezusa, a Paweł gorliwie prześladował pierwszych uczniów!
Wstyd z powodu tych wczesnych upadków mógł powstrzymać obu Apostołów przed podejmowaniem przywódczych funkcji w Kościele. Oni jednak przezwyciężyli to zawstydzenie i poszli dalej, ufając miłosiernej miłości Boga. Nie mieli wprawdzie do dyspozycji psychologa sportowego, ale mieli kogoś o wiele lepszego – Ducha Świętego.
Może pamięć o dawnych grzechach hamuje cię na drodze życia chrześcijańskiego. Może wspomnienie o tym, jak się kiedyś publicznie wygłupiłeś sprawia, że wolisz się nie wychylać. Może sądzisz, że inni lepiej od ciebie nadają się do służby w parafii czy działania w lokalnej społeczności. Jeśli tak właśnie jest, przypomnij sobie Piotra i Pawła. Niech ich przykład pomoże ci pozostawić za sobą przeszłość. Niech przekona cię, że to nie twoje grzechy, słabości i upadki decydują o tym, kim jesteś. Ogarnięty miłosierdziem Chrystusa zawsze możesz służyć i zmieniać świat.
Nie zapominaj także o Duchu Świętym. Proś Go o odwagę działania zgodnego z wiarą. Proś Go o umocnienie twojej ufności w Bożą miłość.
To, co odróżnia świętych takich jak Piotr i Paweł od większości z nas to ich pokorna umiejętność uczenia się na własnych błędach i gotowość służenia Panu pomimo własnej słabości. Obyśmy wszyscy uczyli się od nich iść naprzód mimo wszystko.
„Duchu Święty, pomóż mi uczyć się na własnych błędach i wzrastać dzięki nim, służąc Twojemu ludowi.”
Dz 12,1-11
Ps 34,2-9
Mt 16,13-19

MAGAZYN

Jeden z Bożych „oryginałów”
Historia
bł. Carlo Acutisa
Jak wszyscy wiemy, nasz świat powiązany jest siecią coraz liczniejszych połączeń dzięki Internetowi i mediom społecznościowym. I chociaż kontakty elektroniczne nie są w stanie zastąpić bezpośrednich relacji, nowe technologie przynoszą wiele korzyści. Mądrze używane, mogą stać się narzędziem umacniania i karmienia naszej wiary.
Doskonale rozumiał to bł. Carlo Acutis, młody chłopiec z Mediolanu, który zmarł w roku 2006 w wieku piętnastu lat. W 2018 roku został przez papieża Franciszka ogłoszony Sługą Bożym, a w lutym 2019 roku zatwierdzono cud konieczny do jego beatyfikacji, która miała miejsce w Asyżu, w październiku ubiegłego roku. Carlo był w pełni dzieckiem współczesnego świata, ale też dzieckiem Bożym. Mając wybitny talent do informatyki, korzystał z niego, by szerzyć Ewangelię. Był twórcą wielu stron internetowych i wystawy, która poruszyła miliony ludzi.
Carlo jak każdy zwyczajny nastolatek lubił Pokemony i był posiadaczem konsoli PlayStation. Miał też cztery psy, dwa koty i złote rybki. Grał w piłkę nożną, uwielbiał jeździć na nartach i na rowerze. A mimo to był inny od rówieśników – nie tylko z chęci odróżniania się. „Wszyscy ludzie rodzą się jako oryginały” – mawiał – „a wielu umiera jako kserokopie”. Jego krótkie życie było świadectwem, że do końca pozostał „oryginałem”, autentycznym świadkiem Chrystusa.

Nadzwyczajna wiara
Carlo Acutis urodził się w Londynie 3 maja 1991 roku. Niedługo potem jego rodzina powróciła do domu w Mediolanie i tam wychowywał się Carlo. Jego rodzice, Antonia i Andrea, ochrzcili go w Kościele katolickim, jednak matka rzadko chodziła do kościoła, a ojciec w ogóle miał dla niego niewiele czasu. Dlatego zaskoczeniem może być fakt, że Carlo tak wcześnie zapałał głęboką miłością do Boga. Jego mama wspomina, że już we wczesnym dzieciństwie często prosił, żeby wejść na chwilę do kościoła i pomodlić się przed tabernakulum.
Skąd w małym chłopcu zrodziło się to pragnienie Boga? Niektórzy przypuszczają, że opowiadała mu o Jezusie jego polska niania. W każdym razie Antonia zaświadcza, że była „skonsternowana jego pobożnością. Był taki mały i tak pewien swego”.
Centrum życia duchowego Carla stanowiła Eucharystia, którą nazywał „autostradą do nieba”. Od czasu swojej Pierwszej Komunii Świętej, którą przyjął w wieku siedmiu lat, nigdy nie opuszczał codziennej Mszy świętej i zawsze przed Mszą lub po niej modlił się przed Najświętszym Sakramentem. W miarę jak dorastał, jego pobożność jeszcze się pogłębiała. Kiedyś wyznał matce, że klęcząc przed tabernakulum czuje się „podniesiony... jakby znajdował się u źródła, które wynosi jego duszę na zawrotne wysokości”.
Antonia wierzy, że Carlo otrzymał szczególne łaski, którym zawdzięczał tak mocną wiarę. Ale Carlo nade wszystko pielęgnował to, co otrzymał. Świadomie umacniał w sobie pragnienie świętości. „Musisz całym sercem pragnąć świętości, a jeśli w twoim sercu nie rodzi się takie pragnienie, musisz wytrwale prosić o nie Pana” – zapisał.
„Carlo nie urodził się jako święty, ale ciężko nad tym pracował” – pisze autorka jego biografii Nicola Gori. Do codziennej Mszy świętej i adoracji dołączył jeszcze codzienny Różaniec, czytanie Pisma Świętego oraz cotygodniową spowiedź. „Jakie znaczenie ma tysiąc wygranych bitew, jeśli nie możesz wygrać tej jednej przeciwko swoim chorym namiętnościom?” – pytał.

Dar ewangelizacji
Carlo był z natury towarzyski – tak bardzo, że jego rodzice nie zawsze mieli ochotę zabierać go ze sobą gdzieś wy-
chodząc. Chłopiec bowiem ze wszystkimi podejmował rozmowę – z portierami, dozorcami, ludźmi różnych ras i narodowości. Jego przyjazne usposobienie dobrze korespondowało z mocnym pragnieniem ewangelizacji, ponieważ pozwalało mu szybko nawiązywać kontakty.
Antonia tak o tym opowiada: „Dzisiaj wielu ludzi, którzy są w Kościele, działa w sposób apodyktyczny, narzucając się innym, nie wiedząc, kiedy jest właściwy moment do ewangelizacji, ani jak mówić. Carlo był bardzo wyważony… Wiedział, jak zjednać sobie ludzi”. Często przypominał swoim znajomym, że „nawrócenie to po prostu skierowanie wzroku w górę. Wystarczy zwyczajny ruch oczu”.
Ewangeliczny duch Carla znajdował odbicie w jego uczynkach miłosierdzia. Zbierał żywność, gorące napoje, koce, a nawet śpiwory dla bezdomnych Mediolanu. Jako wolontariusz wydawał posiłki głodnym w mediolańskiej stołówce Caritasu. W szkole średniej, Instytucie Leona XIII, do którego zaczął uczęszczać w 2005 roku, bronił uczniów tyranizowanych przez starszych kolegów. Zapraszał do domu na nocleg dzieci przeżywające trudne chwile z powodu rozwodu rodziców.
Carlo rozumiał, że miłość wymaga czasem mówienia niewygodnej prawdy. Ostrzegał kolegów z klasy przed niebezpieczeństwem pornografii i mówił, że ich ciała są świątyniami Ducha Świętego. Podczas dyskusji na temat aborcji był jedynym uczniem z całej klasy, który jej się sprzeciwiał. O. Roberto Gazzaniga, ówczesny duszpasterz Instytutu Leona XIII, zauważył kiedyś: „Jakże wiele razy jako kapłan i duszpasterz młodzieży przeżywałem radość patrząc na Carla i słuchając tego, co mówił… oraz widząc jego pozytywny wpływ na kolegów. Dziś widać to jeszcze mocniej, on jest jak ziarno, które wpada w glebę i wydaje owoc życia. Mogą wskazywać na niego i mówić – oto młody człowiek i chrześcijanin, który jest szczęśliwy
i autentyczny”.

Ekspert informatyczny
Jeśli mielibyśmy wymienić główną cechę charakterystyczną Carla, oprócz jego otwartej osobowości, byłaby nią jego smykałka do komputerów. W wieku około dziewięciu lat uczył się programowania z podręcznika uniwersyteckiego. Jego mama twierdzi, że był w stanie samodzielnie opanować każdy program. Jak każdemu typowemu chłopcu, jemu również komputer służył do rozrywki. Carlo nagrywał ścieżki dźwiękowe do filmików ze swoimi psami, a także opracował własną wersję słynnej początkowej sceny Gwiezdnych wojen. Jednak większość spędzanego przed komputerem czasu poświęcał na coś o wiele poważniejszego.
W 2002 roku postanowił przygotować wirtualną wystawę cudów eucharystycznych. Pragnął ofiarować ludziom namacalne dowody prawdziwości ich wiary. „Wielu ludzi potrzebuje znaków z nieba dla umocnienia swojej wiary, ale niestety wielu nawet ich nie szuka” – zanotował.
Carlo prosił więc swoich rodziców, aby jeździli wraz z nim do miejsc cudów eucharystycznych – gdzie tylko było to możliwe. Fotografował je i katalogował, a po czterech latach założył stronę internetową, na której przedstawił efekty swojej pracy. Strona ta dała początek wystawie Cuda eucharystyczne świata, która dotarła na cztery kontynenty i była pokazywana w tysiącach parafii. Carlo stworzył również strony internetowe na temat nieba, piekła, czyśćca, aniołów stróżów i Maryi Panny, które nadal można oglądać.

„Nie tracąc ani minuty”
Carlowi nie dane było jednak oglądać efektów swojej działalności. W październiku 2006 roku trafił do szpitala
z ostrą białaczką. Zwierzył się matce, że już nie wyjdzie ze szpitala i że ofiarował swoje cierpienia za papieża i Kościół. „Umieram szczęśliwy” – powiedział jej „ponieważ przeżyłem swoje życie nie tracąc ani minuty na rzeczy, które nie podobają się Bogu”.
Carlo zmarł 12 października 2006 roku. Na jego pogrzebie stało się jasne, że był kimś więcej niż nastolatkiem zafascynowanym komputerami. Jak opisuje Nicola Gori, pojawiło się na nim wielu ubogich: „Wszyscy zastanawiali się, co oni tu robią. Przyszli, ponieważ Carlo pomagał im w tajemnicy… Czuli potrzebę uczestniczenia w jego pogrzebie”.
Nie tylko ci, którzy znali Carla osobiście, ale także ci, którzy nigdy go nie spotkali, byli pod wrażeniem jego życia. Pewien chłopiec napisał na swoim blogu: „Po usłyszeniu jego historii nie mogę nie zadać sobie pytania o to, jak żyję moją wiarą; poznawszy przykład Carla nie mogę już się wymigiwać, że jest to jakaś odległa postać z przeszłości”. Na całym świecie powstają grupy modlitewne pod jego wezwaniem, założono też kilkadziesiąt poświęconych mu grup na Facebooku.
Czego uczy nas życie Carla? Przede wszystkim tego, że każdy z nas może być „oryginałem” tak jak on. Nie musimy być ekspertami informatycznymi ani grać w gry komputerowe. Nie musimy nawet umieć wymienić wszystkich cudów eucharystycznych. Wystarczy, że będziemy szukać dróg wielbienia Boga i służenia Mu z pomocą wszystkich darów i talentów, jakimi On nas obdarzył. A pociągając innych do wiary w Chrystusa, spełnimy swoje chrześcijańskie powołanie. ▐


Sklep internetowy Shoper.pl