Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 7 (335) 2021
Słowo wśród nas Nr 7 (335) 2021
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO LIPCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Lipcowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Zabierz, Panie, i przyjmij”. Są to pierwsze słowa Suscipe, modlitwy zawierzenia św. Ignacego Loyoli. Dobrze wyrażają one tematykę tego numeru. W głównych artykułach opowiadamy o tym, jak św. Ignacy stopniowo dochodził do pełnego zawierzenia Bogu, przybliżamy modlitwę Suscipe oraz ignacjański rachunek sumienia jako codzienną modlitwę pomagającą żyć w stanie nieustannej świadomości obecności Boga i Jego łaski.
W Magazynie w artykule „Podróż do cudzej duszy” piszemy o ukrytym życiu duchowym Elżbiety Leseur i jego niezwykłych owocach. Rozmowa z ks. Johnem Riccardo przypomina czym właściwie jest kerygmat i jaka jest jego moc. Ponadto świadectwo o przebaczeniu po wielu latach oraz – po dłuższej przerwie – odpowiedź na ankietę „Błogosławieństwo starości”, którą w tym numerze kończymy.
W ramach Naszych lektur polecamy książkę o żalu doskonałym zatytułowaną Złoty klucz do nieba.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny, oraz krzyżówkę.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Zobaczyć wodę
Droga św. Ignacego do oddania się Bogu
o. Nathan O’Halloran............................................... 4

Odróżnić prawdę od kłamstwa
Moc ignacjańskiego rachunku sumienia
o. Nathan O’Halloran.............................................10

Zaskocz mnie!
Suscipe i oddanie życia Bogu
o. Nathan O’Halloran...............................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 lipca...............................................21

MAGAZYN

Podróż do cudzej duszy
Życie Elżbiety Leseur
Lorene Hanley Duquin...............................................48

Na przebaczenie nigdy nie jest za późno
Jak znalazłem pokój po pięćdziesięciu latach goryczy
Dan Dowsett...............................................54

Życiodajne przesłanie kerygmatu
Rozmowa z ks. Johnem Riccardo
Karen Edminsten...............................................57

Odpowiedź na ankietę
„Błogosławieństwo starości”...............................................61

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

ARTYKUŁY

Odróżnić prawdę od kłamstwa
Moc ignacjańskiego rachunku sumienia
Wszyscy znamy wartość rekolekcji – odsunięcia się na krótki czas od spraw świata, aby skupić się na własnym życiu w Chrystusie. Iñigo po przybyciu do Manresy to właśnie uczynił – usunął się do jaskini na samotną modlitwę na całe jedenaście miesięcy! Był to trudny, ale niesłychanie owocny czas, w którym wiele się o sobie dowiedział. Nauczył się rozróżniać natchnienia „dobrego ducha” – Ducha Świętego – od pokus „złego ducha”, czyli szatana. Nauczył się też rozeznawać, w jaki sposób zły duch próbuje zachwiać jego determinacją w przybliżaniu się do Boga.

Dwie pokusy
Podczas pobytu w Manresie Iñigo przeżył dwie ogromne pokusy. Pierwsza dotyczyła jego przyszłości, a druga przeszłości.
Gdy rozmyślał o przyszłości, zaczął słyszeć głos, który pytał go: „Jak będziesz mógł znosić takie życie przez
70 lat, które masz przeżyć?”, życie pośród ofiar i wyrzeczeń, pozbawione tego, o co do tej pory zabiegał – uznania kobiet i rycerskich zmagań. Wiedział, że ten budzący lęk i wątpliwości głos nie może pochodzić od Boga – przybył przecież do Manresy czując wyraźne powołanie, aby rozpocząć nowe życie w Panu.
Jednak dzięki łasce Bożej Iñigo nie tylko rozpoznał, że jest to pokusa pochodząca od złego ducha, ale zareagował na nią w sposób, który świadczył o jego duchowym wzrastaniu. Odpowiedział złemu duchowi: „Czy możesz mi obiecać choćby jedną godzinę życia?”. Zrozumiał, że zły nie jest w stanie ani przewidzieć przyszłości, ani nawet obiecać mu jednej godziny. Reagując
w ten sposób, „odzyskał spokój”. Nauczył się trwać w teraźniejszości, zamiast zadręczać się przyszłością, która dla wielu z nas jest niczym pole minowe.
Taki budzący wątpliwości i lęk głos zdarza się słyszeć także i nam, głos przywodzący na myśl najgorsze z możliwych scenariuszy i wyrywający nas z chwili obecnej w nieznaną, niepokojącą przyszłość. Wielu z nas zmaga się z takimi obawami na co dzień.
Druga pokusa – skupianie się na przeszłości – okazała się jeszcze bardziej złowroga. Była tak straszliwa, że Iñigo zastanawiał się, czy nie odebrać sobie życia, aby od niej uciec. Wciąż atakowały go wspomnienia dawnych grzechów i żadna z licznych spowiedzi, nawet najbardziej skrupulatnych, nie przynosiła mu ulgi.
Pewnego dnia, kiedy skrupuły były wyjątkowo intensywne, postanowił po raz kolejny wyspowiadać się. Jednak, jak wyjaśnia w autobiografii, zauważył, że „pod koniec tych rozważań ogarnął go niesmak”. „I wtedy spodobało się Panu sprawić, że obudził się jakby ze snu” – wyznaje. To niespodziewane poczucie niesmaku, które wydawało się zupełnie nieadekwatne do sytuacji, przebudziło go na umiejętność dostrzegania działania złego ducha i rozpoznawania jego pokus.

Wolny od skrupułów
Ignacy pisze dalej, że „dzięki pouczeniom, jakie mu Bóg dawał, miał już pewne doświadczenie w rozeznawaniu duchów”. Od tej chwili stał się wolny od skrupułów.
Zauważmy tu, jak sprytny jest zły duch! Normalnie pomyślelibyśmy, że niesmak na myśl o pójściu do spowiedzi jest znakiem, że naprawdę potrzebujemy do niej pójść. Jednak w tym przypadku było wręcz przeciwnie. Iñigo zauważył, że ten niesmak pojawił się po podjęciu decyzji o spowiedzi, i zrozumiał, że myśl o spowiedzi została mu podsunięta przez złego ducha, aby dalej trzymać go w niewoli skrupułów. A gdy uświadomił sobie, w jaki sposób zły duch wciąga go w pułapkę, wykorzystując słabość przesadnie skrupulatnego sumienia, doświadczył uwolnienia.
Pragnę tu bardzo mocno podkreślić znaczenie tego punktu. Tego, czego Ignacy nauczył się sam, my możemy nauczyć się korzystając z pomocy opracowanego przez niego rachunku sumienia. Dzięki tej praktyce możemy uświadomić sobie, w jaki sposób zły duch atakuje nas osobiście.
Doświadczyłem tego na samym sobie. Przed kilkoma laty przeżywałem osobistą walkę duchową. Próbowałem różnych środków, ale nic mi nie pomagało. Mój nowy kierownik duchowy na pierwszym spotkaniu zapytał mnie, czy praktykuję rachunek sumienia. Automatycznie udzieliłem odpowiedzi standardowej, to znaczy „tak”, po czym, gdy pytający nalegał, bąknąłem: „czasami”, aż wreszcie, zgodnie z prawdą, przyznałem, że „nie”. W rzeczywistości porzuciłem codzienny rachunek sumienia wkrótce po odbyciu nowicjatu, w czasie którego dzwonek wzywał nas na tę modlitwę w południe i wieczorem.
Tak więc mądry kierownik polecił mi znowu odprawiać rachunek sumienia dwa razy dziennie – w południe
i wieczorem. „I to ma pomóc?” – dziwiłem się. Przeżywałem przecież tak poważne trudności! Podobnie jak trędowaty Naaman, któremu Elizeusz polecił zanurzyć się w rzece Jordan (2 Krl 5), spodziewałem się czegoś o wiele bardziej dramatycznego. A jednak musiałem zacząć od „porachowania się” ze swoim życiem.

Pięć punktów rachunku
sumienia
Oto metoda, którą się posłużyłem:
Punkt 1: Dziękować Bogu, Panu naszemu, za otrzymane dobrodziejstwa. Kluczowe znaczenie ma tu dla mnie nie tyle sama wdzięczność, ile dokładne nazwanie tych dobrodziejstw, które ja osobiście otrzymałem od Pana. Nie będę w stanie analizować swoich grzechów, zanim nie odkryję i nie zaakceptuję tych wszystkich sposobów, przez które Pan dziś okazał mi swoją miłość. Na początku ten pierwszy punkt zabierał mi sporo czasu, ale zdawałem sobie sprawę, że jest to fundament rachunku sumienia.
Punkt 2: Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz. Tu kluczowym słowem jest „łaska”. Odsłonięcie grzechów popełnionych przeze mnie w ciągu dnia jest przede wszystkim działaniem Boga, a nie moim. Ignacy nauczył się tego walcząc ze skrupułami. Bóg wie, na jakie wady powinienem dziś zwrócić uwagę o wiele lepiej niż ja. Jeśli zacznę je analizować bez Niego i poza kontekstem Jego miłości, szybko zacznę użalać się nad sobą lub pogrążać w rozpaczy. Jeśli jednak poddam się Jego łasce, zobaczę tylko to, co On chce, abym dzisiaj zobaczył.
Punkt 3: Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Zwykle podchodziłem do tego trzeciego punktu w sposób proponowany przez Ignacego w innym ćwiczeniu, które nazywa on „szczegółowym rachunkiem sumienia” – koncentrując się tylko na jednym grzesznym nawyku czy zachowaniu. Jak powiedział o. Juan de Polanco, sekretarz Ignacego: „W każdym człowieku jest zwykle jakiś grzech, ten czy inny, lub też wada, które są źródłem wielu innych”. Odkryłem, że jeśli po prostu ogólnie szukam grzechów popełnionych w ciągu dnia, szybko zaczynam odpływać myślami w inną stronę. Dlatego skupiam się na jednej, konkretnej wadzie czy słabości.
Punkt 4 i 5: Prosić Boga, Pana naszego, o przebaczenie win oraz: Postanowić poprawę przy Jego łasce. Teraz wyrażam przed Panem swój żal. W punkcie pierwszym Bóg pokazał mi już, że nie jestem sam i że przez cały dzień wychodził mi naprzeciw. Postanawiam teraz ponownie zakorzenić się i ugruntować w Jego miłości. Kończę modlitwą, której nauczył nas Jezus, a która przypomina mi, że mam oczekiwać codziennego chleba od Ojca, ponieważ On mnie kocha i już teraz daje mi wszystko, czego na dziś potrzebuję. On zawsze będzie udzielał mi łaski potrzebnej do przemiany.

Wartość szczegółowego
rachunku sumienia
Jak już wspomniałem, dla mnie najskuteczniejszym sposobem modlitwy punktem trzecim jest posługiwanie się szczegółowym rachunkiem sumienia. Odkryłem, że jeśli chcę skupić się na konkretnym grzechu czy wadzie, muszę najpierw zidentyfikować „kłamstwo”, któremu ulegam. U każdego kłamstwo to będzie trochę inne, ponieważ zły duch zręcznie fabrykuje je po gruntownej analizie naszej przeszłości, a także naszych zranień, zmagań i słabości. To kłamstwo często zakorzenione jest w lęku przed porzuceniem, w głębokim braku poczucia bezpieczeństwa lub w obawach przed przyszłością, a diabeł sączy je nam do ucha od najmłodszych lat.
Na przykład u kogoś kłamstwo może wyglądać w następujący sposób: „Pewnego dnia wszyscy mnie opuszczą i zostanę całkiem sama”. Modląc się szczegółowym rachunkiem sumienia, osoba ta będzie szukać momentów w ciągu dnia, kiedy uległa temu kłamstwu zabiegając o ludzkie względy i uczucia, zamiast czekać cierpliwie, aż otrzyma je od Ojca, który ją kocha i zawsze będzie obdarzał ją akceptacją, której potrzebuje.
Wiele osób odkrywa, że im precyzyjniej uda im się nazwać to kłamstwo, tym mocniej doświadczają wyzwolenia przez prawdę o miłości Chrystusa. Zachęcam was, żebyście podejmowali rachunek sumienia co najmniej raz, a jeszcze lepiej dwa razy dziennie, w południe i wieczorem. Po pewnym czasie przekonacie się, jak ogromną wartość ma zatrzymanie się w ciągu dnia, aby zastanowić się przez chwilę, czy słucham kłamstwa czy prawdy.

Żyć świadomie
Praktyka ignacjańskiego rachunku sumienia okazała się dla mnie przełomowa. Systematycznie odkrywałem drę-
czące mnie fundamentalne kłamstwo i uświadamiałem sobie, że ulegam mu w drobnych nawet, lecz znaczących sprawach. Prowadziło mnie to do zachowań, które zamykały mi oczy na Bożą obecność i powoli zaczynały mnie niszczyć. Jednak dzięki łasce Bożej, choć równie powoli, zaczynałem odkrywać osobiście nieuświadomione kłamstwo, którym dotąd żyłem. Moje życie duchowe stawało się coraz bardziej świadome i zdyscyplinowane. Pan uczynił dla mnie, jednego ze swoich biednych synów, to samo, co uczynił dla Iñigo. Pokazał mi, jak ważne jest prowadzenie świadomego życia.
Jezus pragnie dać ci narzędzia, takie jak rachunek sumienia, które otworzą twoje oczy i wyprowadzą cię na wolność. Chce, abyś zobaczył, jak jesteś oszukiwany przez to konkretne kłamstwo; abyś, w przeciwieństwie do rybki pływającej w otoczeniu, o którym nie wiedziała, że jest wodą, żył w pełni świadomy Jego obecności w twoim życiu. Takie właśnie jest działanie ignacjańskiego rachunku sumienia i dlatego jest on dziś praktykowany przez tak wiele osób. ▐

 

MEDYTACJE

Czwartek, 1 lipca
Rdz 22,1-19
Bóg wystawił Abrahama na próbę. (Rdz 22,1)
Abraham stanął przed dramatyczną decyzją. Bóg polecił mu złożyć w ofierze jedynego syna, Izaaka, umiłowane dziecko, które zostało dane jemu i Sarze w podeszłym wieku. Czy wybierze posłuszeństwo Panu, choć zupełnie nie rozumie, dlaczego Bóg zażądał od niego tak niewyobrażalnego czynu ? Czy też zwątpi w to, że Bóg jest godzien zaufania, i nie posłucha Go?
W ciągu naszego życia wszyscy przechodzimy rozmaite próby. Ciężkie choroby. Problemy finansowe. Zerwane relacje. Nasza wiara wielokrotnie zostaje wystawiona na poważną próbę. I podobnie jak Abraham, musimy dokonywać wyboru. Czy zechcemy zawierzyć Bogu, który dotrzymuje swoich obietnic i pozostaniemy Mu wierni? Czy też zwątpimy w Niego i Jego wierność, i pójdziemy własną drogą?
W takich sytuacjach proces prowadzący do powiedzenia Panu „tak” nie zawsze jest szybki i łatwy. Nie był on zresztą szybki i łatwy także dla Abrahama. Nietrudno wyobrazić sobie, co myślał, idąc na górę w krainie Moria. Rzeczą ludzką byłoby zakwestionować Bożą dobroć i zadręczać się z powodu tego, co nakazano mu zrobić. Jednak Abraham, niezależnie od tego, co myślał i czuł, wybrał posłuszeństwo.
Jak wielką ulgę musiał poczuć, gdy usłyszał głos wołający do niego z nieba! Życie jego umiłowanego syna zostało oszczędzone. Ale radość Abrahama płynęła także z odkrycia, jak wierny okazał się Bóg w czasie tej próby.
Znajdź dziś chwilę na to, by rozważyć jakąś próbę wiary w swoim życiu. Zastanów się nad tym, jak na nią zareagowałeś. Jeśli zwątpiłeś, proś Boga o łaskę ufności w Jego dobroć i opiekę i zawierz Temu, który zawsze jest godzien zaufania i zawsze dotrzymuje swoich obietnic.
„Panie, wierzę, że Ty jesteś godzien zaufania. Ufam Tobie i chcę być Ci posłuszny.”
Ps 116A,1b-6.8-9
Mt 9,1-8

▌Sobota, 3 lipca
Św. Tomasza Apostoła
J 20,24-29
Nie uwierzę. (J 20,25)
Tomasz przez trzy lata wędrował z Jezusem. Słuchał Jego nauczania i oglądał Jego cuda. Trzykrotnie słyszał, jak Nauczyciel zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie (Mk 8,31; 9,31; 10,33-34). Dlaczego więc tak trudno było Mu uwierzyć, że Jezus rzeczywiście powstał z martwych?
Jest faktem, że wiara przychodzi niektórym łatwiej niż innym. Jedni bez problemu wierzą w Boga, inni, podobnie jak Tomasz, żądają dowodów. Jednak wszyscy od czasu do czasu zmagamy się z jakimiś wątpliwościami.
Jezus nie przekreślił Tomasza z powodu jego wątpliwości. Stanął przed nim, zachęcając go do dotknięcia znaków męki na swoich rękach, stopach i boku (J 20,27). Gorąco pragnął, aby Tomasz przekonał się i uwierzył.
Jezus pragnie tego samego dla wszystkich swoich dzieci – w tym także twoich bliskich, którzy zmagają się z wątpliwościami. Jest cierpliwy, dobry i miłosierny. Wciąż szuka nowych dróg, aby im się objawiać.
Słyszy się wiele historii o ludziach, których wątpliwości zostały rozwiane dzięki nieoczekiwanemu spotkaniu
z Jezusem. Niektórzy odkryli Go w Eucharystii lub na kartach Pisma Świętego. Inni doświadczyli, jak odpowiada na najgłębsze pragnienia ich serc. A jeszcze inni spotkali Go dzięki świadectwu Jego wyznawców – widząc ich gotowość do przebaczenia, niechęć do osądzania innych, troskę o tych, których mają wokół siebie.
Jeśli więc ktoś ci bliski ma problemy z wiarą, nie trać ducha. Pamiętaj o tym, że Jezus ukazał się Tomaszowi. On nie przekreśla także twoich bliskich i ty także nie powinieneś tego robić. Być może nawet posłuży się twoim świadectwem.
Dziś, w święto Tomasza Apostoła, powierzmy Panu tych wszystkich, którzy przeżywają wątpliwości w wierze i prośmy Jezusa, aby otworzył im oczy. Obyśmy pewnego dnia mogli wspólnie jednym głosem wyznać: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28).
„Św. Tomaszu, wstawiaj się za wszystkimi bliskimi mi ludźmi, którym trudno jest uwierzyć w zmartwychwstałego Chrystusa.”
Ef 2,19-22
Ps 117,1-2

▌Wtorek, 6 lipca
Mt 9,32-38
Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. (Mt 9,37-38)
Czy kiedykolwiek zmagałeś się z Bogiem?
W dzisiejszym pierwszym czytaniu Jakub zmaga się z kimś przez całą noc, nie wiedząc, że walczy z aniołem Boga. Choć to zmaganie może wydawać się jedynie ciekawym epizodem w bogatej historii Jakuba, to jednak zauważmy, że pojawia się ono w przełomowym momencie jego życia. Ma właśnie spotkać się po latach ze swoim bratem Ezawem, z którym był w konflikcie, i zdaje sobie sprawę, że będzie musiał odpowiedzieć za to, że podstępem wyłudził pierworództwo należne bratu.
My także, jak Jakub, prowadzimy swoje walki z Bogiem, zwłaszcza gdy idzie o akceptację Jego planu w stosunku do nas. Toczy się w nas walka pomiędzy pragnieniem większego zaangażowania a lękiem, że będzie nas to zbyt wiele kosztować. Albo też pomiędzy chęcią pomocy komuś a zachowaniem bezpiecznego dystansu. Nie mamy ochoty wystawiać na szwank własnego komfortu, reputacji lub statusu – czy czegokolwiek innego, co jest dla nas ważne.
Kiedy odkrywasz, że walczysz z Bogiem, pamiętaj, że On chce od ciebie jedynie tego, co jesteś w stanie uczynić, a reszty dokona On sam. Nie rozwiążesz w jednej chwili problemu głodu na świecie, ani nie zażegnasz wieloletniego sporu jedną wiadomością. Ale zawsze jest coś, co możesz zrobić. Możesz z wiarą podjąć jakiś konkretny krok w celu naprawy sytuacji.
Bóg ma plany wobec ciebie, podobnie jak miał je wobec Jakuba. Czasami w tych planach mieszczą się także twoje zmagania z Nim. Czasami pozwala na to, byś zmagał się z Jego wezwaniem, abyś, kiedy już ukończysz walkę, był w pełni przekonany, że On naprawdę prosi cię o podjęcie tego konkretnego trudu. Tak więc nie bój się tych zmagań, pamiętaj jedynie, że drogi Boże zawsze na końcu okazują się najlepsze.
„Panie, czasami Twoja wola wydaje mi się trudna i nie mam ochoty jej wypełnić. W takich sytuacjach pomóż mi zmagać się z Tobą z wiarą i zaufaniem.”
Rdz 32,23-32.33b
Ps 17,1-3.6-8.15
▌Wtorek, 13 lipca
Wj 2,1-15a
Uciekł więc Mojżesz przed faraonem
i udał się do kraju Madian. (Wj 2,15)
Życie bohaterów biblijnych, zanim zostali powołani przez Boga, było bardzo różne. I tak Mojżesz został wezwany do wyprowadzenia ludu z niewoli jako zabójca uciekający przed sprawiedliwością.
Jak na jednego z największych biblijnych bohaterów nie był to obiecujący początek! Możemy nawet zastanawiać się, dlaczego w ogóle ta część historii Mojżesza znalazła się w Biblii. Czy nie lepiej byłoby przemilczeć wstydliwe fragmenty jego biografii i skupić się na tym, co dobre?
Najwyraźniej nie. Biblia otwarcie ukazuje nie tylko mocne strony Mojżesza, ale także jego słabości. Czytamy o tym, jak odważnie stawił czoło faraonowi i wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej, ale także o tym, jak wieloma argumentami próbował wymigać się od podjęcia roli, którą wyznaczył mu Bóg (Wj 3,11--4,17). Czytamy, jak otrzymał Dziesięć Przykazań na Synaju, ale także, jak wpadł w szał gniewu na widok bałwochwalstwa, jakiego dopuścił się lud.
Dotyczy to nie tylko Mojżesza. Za wyjątkiem Maryi Panny – i oczywiście Jezusa – praktycznie we wszystkich bohaterach biblijnych znajdziemy mieszankę słabości i mocy, grzechu i prawości. Tak ukazuje ich Biblia i jest to absolutnie zamierzone.
Dlaczego? Ponieważ Biblia opowiada o tym, jak Bóg powoływał zwyczajnych ludzi – grzeszników, jak ja i ty – aby przeprowadzić swój plan zbawienia. Wylewał swoją łaskę na zwyczajnych ludzi, aby w Jego imię mogli dokonywać rzeczy wielkich.
Przez najbliższy miesiąc będziemy czytać o Mojżeszu i jego heroicznych czynach. Czytając o nich, pamiętaj jednak, jakie były jego początki i jak czasem nie dorastał do swego powołania. Pamiętaj, że Mojżesz, podobnie jak ty, był człowiekiem niedoskonałym, który współpracował z łaską Bożą. A to znaczy, że i ty, jak on, możesz stać się sługą Boga budującym na ziemi Jego królestwo.
„Panie, naucz mnie przyjmować Twoją łaskę, abym jak Mojżesz mógł czynić wielkie rzeczy dla Ciebie.”
Ps 69,3.14.30-31.33-34
Mt 11.20-24


MAGAZYN

Podróż do cudzej duszy
Życie Elżbiety Leseur
Często myśl o świętych i bohaterach chrześcijańskich budzi w nas natychmiastowe skojarzenia z heroizmem męczenników, odwagą ewangelizatorów czy niestrudzoną działalnością założycieli zakonów. Wyobrażamy sobie ludzi, którzy mieli przełomowy wpływ na Kościół i na otaczający ich świat. Zupełnie inna jest historia Elżbiety Leseur.
Jej spokój i dyskrecja, z jaką prowadziła głębokie życie duchowe, jej pragnienie ofiarowania życia za nawrócenie innych są zdumiewające. A jej heroizm, który miał charakter wewnętrzny i ukryty, pokazuje, że Bóg wzywa i umacnia wszystkich ludzi do prowadzenia świętego życia. Takie życie nie pozostaje bez wpływu na otoczenie i przynosi owoc obfity.
Elżbieta była tak cicha i powściągliwa, że jej mąż Feliks, zaprzysięgły ateista, nie miał pojęcia o głębi życia wewnętrznego, jakie prowadzi jego żona. Dopiero po jej śmierci w 1914 roku, kiedy w jego rękach znalazły się jej dzienniki, otworzyły mu się oczy i sam rozpoczął duchową podróż w głębiny jej duszy i ku własnemu nawróceniu. Pisane ręcznie notatki Elżbiety ukazują szczegółowo jej intymną relację z Bogiem oraz niezwykłą determinację, by ofiarować wszystkie doznawane cierpienia za nawrócenie Feliksa.
„Moja ukochana żona Elżbieta modliła się nieustannie o mój powrót do wiary i praktyk religijnych” – odkrył Feliks. „Dzień po dniu przyjmowała i ofiarowywała w tej intencji wszystkie niedostatki, ofiary, próby, cierpienia, a na koniec także swoją śmierć. Ale czyniła to wszystko w sekrecie, nigdy nie kłócąc się za mną ani nie mówiąc o nadprzyrodzonej stronie swojego życia inaczej, jak tylko własnym przykładem.”

Zwyczajna katoliczka
Elżbieta Leseur urodziła się 16 października 1866 roku w Paryżu jako najstarsze z pięciorga dzieci zamożnej francuskiej rodziny. Była zdolna i piękna. Jej edukacja obejmowała języki obce, literaturę, sztuki piękne oraz wychowanie w wierze katolickiej.
Przyjaciele poznali Elżbietę z Feliksem Leseur i młodzi pobrali się 31 lipca 1889 roku. Na krótko przed ślubem Elżbieta odkryła, że Feliks nie uznaje istnienia Boga. Obiecał jednak, że będzie szanował jej pragnienie praktykowania wiary katolickiej.
Niedługo po ślubie u Elżbiety stwierdzono ropień w jamie brzusznej, który wymagał operacji i kilkumiesięcznej rekonwalescencji. Był to początek przewlekłych problemów zdrowotnych, które towarzyszyły jej przez całe życie. Dodatkowo niemożność poczęcia potomstwa kładła się cieniem na małżonków. Jednak pomimo słabego zdrowia Elżbiety, para sporo podróżowała po Europie; lubili też spędzać czas w domku letniskowym na wsi. Do grona ich przyjaciół i znajomych należeli naukowcy, politycy, artyści, muzycy, dziennikarze i lekarze – śmietanka paryskiej socjety – w większości, podobnie jak Feliks, ateiści.
W tym czasie Feliks został redaktorem ateistycznej gazety i zaczął pisać antyklerykalne artykuły, angażując się coraz bardziej w zwalczanie religii i Kościoła. Złamał również obietnicę szanowania poglądów religijnych Elżbiety. Dokuczał jej i nakłaniał do czytania ateistycznych broszur, co w pewnym momencie nadszarpnęło jej przekonania. W 1897 roku Elżbieta zaprzestała praktykowania wiary katolickiej, ale nie porzuciła wiary w Boga.
W kolejnym roku, pragnąc zburzyć jej wiarę, Feliks dał jej książkę, która zaprzeczała boskości Chrystusa. Jednak podczas lektury Elżbiecie zaczęły przychodzić na myśl różne pytania i poczuła się przynaglona przez Ducha Świętego do szukania odpowiedzi w Nowym Testamencie. Lektura Ewangelii rozpaliła w niej rosnący głód duchowy, który kazał jej czytać książki filozoficzne, teologiczne oraz żywoty świętych. Stopniowo zaczęła odczuwać obecność Boga w głębi swojej duszy.

Dziennik duchowy
11 września 1899 roku Elżbieta dokonała pierwszego zapisu w swoim dzienniku duchowym: „Przez cały rok myślałam i modliłam się wiele; nieustannie szukałam oświecenia i w tym ciągłym trudzie mój umysł dojrzał, moje przekonania pogłębiły się, wzrosła także moja miłość do dusz”.
Pogłębiając swoją relację z Bogiem, Elżbieta zapragnęła, aby także jej bliscy, przyjaciele, a zwłaszcza Feliks, doświadczyli podobnej przemiany duchowej. Nauczyła się jednak – na własnych błędach – że próby rozmowy z nimi o Bogu prowadzą jedynie do krytyki, niezrozumienia i kpin.

 

Życiodajne przesłanie kerygmatu
Rozmowa z ks. Johnem Riccardo


Ludzie uwielbiają dzielić się dobrymi nowinami. Czy są to jakieś zdumiewające nowinki techniczne, radosne wydarzenia rodzinne, czy sukcesy naszych sportowców, cieszymy się ogłaszając wieści, które nas radują i mają pozytywny wpływ na nasze życie.
Papież Franciszek rozumie, że przeżywanie Dobrej Nowiny i dzielenie się nią z innymi jest sercem naszej wiary. Dlatego uważa, że głoszenie przesłania Ewangelii – zwanego często kerygmatem lub kerygmą – jest zasadniczą częścią Nowej Ewangelizacji, o którą modli się Kościół. W adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium Franciszek pisze:
„Odkryliśmy, że także w katechezie fundamentalną rolę odgrywa pierwsze przepowiadanie lub kerygma, która powinna zajmować centralne miejsce w działalności ewangelizacyjnej i w każdej próbie odnowy kościelnej. (…) Nie ma nic bardziej solidnego, bardziej głębokiego, bardziej pewnego, bardziej treściwego i bardziej mądrego niż takie orędzie. Cała formacja chrześcijańska jest przede wszystkim pogłębieniem kerygmy”.
Aby lepiej zrozumieć, jak istotne jest przesłanie kerygmatu, przeprowadziliśmy rozmowę z ks. Johnem Riccardo, kapłanem archidiecezji Detroit, który wiele pisze i głosi na ten temat.


DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 7 (335) 2021



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO LIPCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Lipcowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Zabierz, Panie, i przyjmij”. Są to pierwsze słowa Suscipe, modlitwy zawierzenia św. Ignacego Loyoli. Dobrze wyrażają one tematykę tego numeru. W głównych artykułach opowiadamy o tym, jak św. Ignacy stopniowo dochodził do pełnego zawierzenia Bogu, przybliżamy modlitwę Suscipe oraz ignacjański rachunek sumienia jako codzienną modlitwę pomagającą żyć w stanie nieustannej świadomości obecności Boga i Jego łaski.
W Magazynie w artykule „Podróż do cudzej duszy” piszemy o ukrytym życiu duchowym Elżbiety Leseur i jego niezwykłych owocach. Rozmowa z ks. Johnem Riccardo przypomina czym właściwie jest kerygmat i jaka jest jego moc. Ponadto świadectwo o przebaczeniu po wielu latach oraz – po dłuższej przerwie – odpowiedź na ankietę „Błogosławieństwo starości”, którą w tym numerze kończymy.
W ramach Naszych lektur polecamy książkę o żalu doskonałym zatytułowaną Złoty klucz do nieba.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny, oraz krzyżówkę.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Zobaczyć wodę
Droga św. Ignacego do oddania się Bogu
o. Nathan O’Halloran............................................... 4

Odróżnić prawdę od kłamstwa
Moc ignacjańskiego rachunku sumienia
o. Nathan O’Halloran.............................................10

Zaskocz mnie!
Suscipe i oddanie życia Bogu
o. Nathan O’Halloran...............................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 lipca...............................................21

MAGAZYN

Podróż do cudzej duszy
Życie Elżbiety Leseur
Lorene Hanley Duquin...............................................48

Na przebaczenie nigdy nie jest za późno
Jak znalazłem pokój po pięćdziesięciu latach goryczy
Dan Dowsett...............................................54

Życiodajne przesłanie kerygmatu
Rozmowa z ks. Johnem Riccardo
Karen Edminsten...............................................57

Odpowiedź na ankietę
„Błogosławieństwo starości”...............................................61

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

ARTYKUŁY

Odróżnić prawdę od kłamstwa
Moc ignacjańskiego rachunku sumienia
Wszyscy znamy wartość rekolekcji – odsunięcia się na krótki czas od spraw świata, aby skupić się na własnym życiu w Chrystusie. Iñigo po przybyciu do Manresy to właśnie uczynił – usunął się do jaskini na samotną modlitwę na całe jedenaście miesięcy! Był to trudny, ale niesłychanie owocny czas, w którym wiele się o sobie dowiedział. Nauczył się rozróżniać natchnienia „dobrego ducha” – Ducha Świętego – od pokus „złego ducha”, czyli szatana. Nauczył się też rozeznawać, w jaki sposób zły duch próbuje zachwiać jego determinacją w przybliżaniu się do Boga.

Dwie pokusy
Podczas pobytu w Manresie Iñigo przeżył dwie ogromne pokusy. Pierwsza dotyczyła jego przyszłości, a druga przeszłości.
Gdy rozmyślał o przyszłości, zaczął słyszeć głos, który pytał go: „Jak będziesz mógł znosić takie życie przez
70 lat, które masz przeżyć?”, życie pośród ofiar i wyrzeczeń, pozbawione tego, o co do tej pory zabiegał – uznania kobiet i rycerskich zmagań. Wiedział, że ten budzący lęk i wątpliwości głos nie może pochodzić od Boga – przybył przecież do Manresy czując wyraźne powołanie, aby rozpocząć nowe życie w Panu.
Jednak dzięki łasce Bożej Iñigo nie tylko rozpoznał, że jest to pokusa pochodząca od złego ducha, ale zareagował na nią w sposób, który świadczył o jego duchowym wzrastaniu. Odpowiedział złemu duchowi: „Czy możesz mi obiecać choćby jedną godzinę życia?”. Zrozumiał, że zły nie jest w stanie ani przewidzieć przyszłości, ani nawet obiecać mu jednej godziny. Reagując
w ten sposób, „odzyskał spokój”. Nauczył się trwać w teraźniejszości, zamiast zadręczać się przyszłością, która dla wielu z nas jest niczym pole minowe.
Taki budzący wątpliwości i lęk głos zdarza się słyszeć także i nam, głos przywodzący na myśl najgorsze z możliwych scenariuszy i wyrywający nas z chwili obecnej w nieznaną, niepokojącą przyszłość. Wielu z nas zmaga się z takimi obawami na co dzień.
Druga pokusa – skupianie się na przeszłości – okazała się jeszcze bardziej złowroga. Była tak straszliwa, że Iñigo zastanawiał się, czy nie odebrać sobie życia, aby od niej uciec. Wciąż atakowały go wspomnienia dawnych grzechów i żadna z licznych spowiedzi, nawet najbardziej skrupulatnych, nie przynosiła mu ulgi.
Pewnego dnia, kiedy skrupuły były wyjątkowo intensywne, postanowił po raz kolejny wyspowiadać się. Jednak, jak wyjaśnia w autobiografii, zauważył, że „pod koniec tych rozważań ogarnął go niesmak”. „I wtedy spodobało się Panu sprawić, że obudził się jakby ze snu” – wyznaje. To niespodziewane poczucie niesmaku, które wydawało się zupełnie nieadekwatne do sytuacji, przebudziło go na umiejętność dostrzegania działania złego ducha i rozpoznawania jego pokus.

Wolny od skrupułów
Ignacy pisze dalej, że „dzięki pouczeniom, jakie mu Bóg dawał, miał już pewne doświadczenie w rozeznawaniu duchów”. Od tej chwili stał się wolny od skrupułów.
Zauważmy tu, jak sprytny jest zły duch! Normalnie pomyślelibyśmy, że niesmak na myśl o pójściu do spowiedzi jest znakiem, że naprawdę potrzebujemy do niej pójść. Jednak w tym przypadku było wręcz przeciwnie. Iñigo zauważył, że ten niesmak pojawił się po podjęciu decyzji o spowiedzi, i zrozumiał, że myśl o spowiedzi została mu podsunięta przez złego ducha, aby dalej trzymać go w niewoli skrupułów. A gdy uświadomił sobie, w jaki sposób zły duch wciąga go w pułapkę, wykorzystując słabość przesadnie skrupulatnego sumienia, doświadczył uwolnienia.
Pragnę tu bardzo mocno podkreślić znaczenie tego punktu. Tego, czego Ignacy nauczył się sam, my możemy nauczyć się korzystając z pomocy opracowanego przez niego rachunku sumienia. Dzięki tej praktyce możemy uświadomić sobie, w jaki sposób zły duch atakuje nas osobiście.
Doświadczyłem tego na samym sobie. Przed kilkoma laty przeżywałem osobistą walkę duchową. Próbowałem różnych środków, ale nic mi nie pomagało. Mój nowy kierownik duchowy na pierwszym spotkaniu zapytał mnie, czy praktykuję rachunek sumienia. Automatycznie udzieliłem odpowiedzi standardowej, to znaczy „tak”, po czym, gdy pytający nalegał, bąknąłem: „czasami”, aż wreszcie, zgodnie z prawdą, przyznałem, że „nie”. W rzeczywistości porzuciłem codzienny rachunek sumienia wkrótce po odbyciu nowicjatu, w czasie którego dzwonek wzywał nas na tę modlitwę w południe i wieczorem.
Tak więc mądry kierownik polecił mi znowu odprawiać rachunek sumienia dwa razy dziennie – w południe
i wieczorem. „I to ma pomóc?” – dziwiłem się. Przeżywałem przecież tak poważne trudności! Podobnie jak trędowaty Naaman, któremu Elizeusz polecił zanurzyć się w rzece Jordan (2 Krl 5), spodziewałem się czegoś o wiele bardziej dramatycznego. A jednak musiałem zacząć od „porachowania się” ze swoim życiem.

Pięć punktów rachunku
sumienia
Oto metoda, którą się posłużyłem:
Punkt 1: Dziękować Bogu, Panu naszemu, za otrzymane dobrodziejstwa. Kluczowe znaczenie ma tu dla mnie nie tyle sama wdzięczność, ile dokładne nazwanie tych dobrodziejstw, które ja osobiście otrzymałem od Pana. Nie będę w stanie analizować swoich grzechów, zanim nie odkryję i nie zaakceptuję tych wszystkich sposobów, przez które Pan dziś okazał mi swoją miłość. Na początku ten pierwszy punkt zabierał mi sporo czasu, ale zdawałem sobie sprawę, że jest to fundament rachunku sumienia.
Punkt 2: Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz. Tu kluczowym słowem jest „łaska”. Odsłonięcie grzechów popełnionych przeze mnie w ciągu dnia jest przede wszystkim działaniem Boga, a nie moim. Ignacy nauczył się tego walcząc ze skrupułami. Bóg wie, na jakie wady powinienem dziś zwrócić uwagę o wiele lepiej niż ja. Jeśli zacznę je analizować bez Niego i poza kontekstem Jego miłości, szybko zacznę użalać się nad sobą lub pogrążać w rozpaczy. Jeśli jednak poddam się Jego łasce, zobaczę tylko to, co On chce, abym dzisiaj zobaczył.
Punkt 3: Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Zwykle podchodziłem do tego trzeciego punktu w sposób proponowany przez Ignacego w innym ćwiczeniu, które nazywa on „szczegółowym rachunkiem sumienia” – koncentrując się tylko na jednym grzesznym nawyku czy zachowaniu. Jak powiedział o. Juan de Polanco, sekretarz Ignacego: „W każdym człowieku jest zwykle jakiś grzech, ten czy inny, lub też wada, które są źródłem wielu innych”. Odkryłem, że jeśli po prostu ogólnie szukam grzechów popełnionych w ciągu dnia, szybko zaczynam odpływać myślami w inną stronę. Dlatego skupiam się na jednej, konkretnej wadzie czy słabości.
Punkt 4 i 5: Prosić Boga, Pana naszego, o przebaczenie win oraz: Postanowić poprawę przy Jego łasce. Teraz wyrażam przed Panem swój żal. W punkcie pierwszym Bóg pokazał mi już, że nie jestem sam i że przez cały dzień wychodził mi naprzeciw. Postanawiam teraz ponownie zakorzenić się i ugruntować w Jego miłości. Kończę modlitwą, której nauczył nas Jezus, a która przypomina mi, że mam oczekiwać codziennego chleba od Ojca, ponieważ On mnie kocha i już teraz daje mi wszystko, czego na dziś potrzebuję. On zawsze będzie udzielał mi łaski potrzebnej do przemiany.

Wartość szczegółowego
rachunku sumienia
Jak już wspomniałem, dla mnie najskuteczniejszym sposobem modlitwy punktem trzecim jest posługiwanie się szczegółowym rachunkiem sumienia. Odkryłem, że jeśli chcę skupić się na konkretnym grzechu czy wadzie, muszę najpierw zidentyfikować „kłamstwo”, któremu ulegam. U każdego kłamstwo to będzie trochę inne, ponieważ zły duch zręcznie fabrykuje je po gruntownej analizie naszej przeszłości, a także naszych zranień, zmagań i słabości. To kłamstwo często zakorzenione jest w lęku przed porzuceniem, w głębokim braku poczucia bezpieczeństwa lub w obawach przed przyszłością, a diabeł sączy je nam do ucha od najmłodszych lat.
Na przykład u kogoś kłamstwo może wyglądać w następujący sposób: „Pewnego dnia wszyscy mnie opuszczą i zostanę całkiem sama”. Modląc się szczegółowym rachunkiem sumienia, osoba ta będzie szukać momentów w ciągu dnia, kiedy uległa temu kłamstwu zabiegając o ludzkie względy i uczucia, zamiast czekać cierpliwie, aż otrzyma je od Ojca, który ją kocha i zawsze będzie obdarzał ją akceptacją, której potrzebuje.
Wiele osób odkrywa, że im precyzyjniej uda im się nazwać to kłamstwo, tym mocniej doświadczają wyzwolenia przez prawdę o miłości Chrystusa. Zachęcam was, żebyście podejmowali rachunek sumienia co najmniej raz, a jeszcze lepiej dwa razy dziennie, w południe i wieczorem. Po pewnym czasie przekonacie się, jak ogromną wartość ma zatrzymanie się w ciągu dnia, aby zastanowić się przez chwilę, czy słucham kłamstwa czy prawdy.

Żyć świadomie
Praktyka ignacjańskiego rachunku sumienia okazała się dla mnie przełomowa. Systematycznie odkrywałem drę-
czące mnie fundamentalne kłamstwo i uświadamiałem sobie, że ulegam mu w drobnych nawet, lecz znaczących sprawach. Prowadziło mnie to do zachowań, które zamykały mi oczy na Bożą obecność i powoli zaczynały mnie niszczyć. Jednak dzięki łasce Bożej, choć równie powoli, zaczynałem odkrywać osobiście nieuświadomione kłamstwo, którym dotąd żyłem. Moje życie duchowe stawało się coraz bardziej świadome i zdyscyplinowane. Pan uczynił dla mnie, jednego ze swoich biednych synów, to samo, co uczynił dla Iñigo. Pokazał mi, jak ważne jest prowadzenie świadomego życia.
Jezus pragnie dać ci narzędzia, takie jak rachunek sumienia, które otworzą twoje oczy i wyprowadzą cię na wolność. Chce, abyś zobaczył, jak jesteś oszukiwany przez to konkretne kłamstwo; abyś, w przeciwieństwie do rybki pływającej w otoczeniu, o którym nie wiedziała, że jest wodą, żył w pełni świadomy Jego obecności w twoim życiu. Takie właśnie jest działanie ignacjańskiego rachunku sumienia i dlatego jest on dziś praktykowany przez tak wiele osób. ▐

 

MEDYTACJE

Czwartek, 1 lipca
Rdz 22,1-19
Bóg wystawił Abrahama na próbę. (Rdz 22,1)
Abraham stanął przed dramatyczną decyzją. Bóg polecił mu złożyć w ofierze jedynego syna, Izaaka, umiłowane dziecko, które zostało dane jemu i Sarze w podeszłym wieku. Czy wybierze posłuszeństwo Panu, choć zupełnie nie rozumie, dlaczego Bóg zażądał od niego tak niewyobrażalnego czynu ? Czy też zwątpi w to, że Bóg jest godzien zaufania, i nie posłucha Go?
W ciągu naszego życia wszyscy przechodzimy rozmaite próby. Ciężkie choroby. Problemy finansowe. Zerwane relacje. Nasza wiara wielokrotnie zostaje wystawiona na poważną próbę. I podobnie jak Abraham, musimy dokonywać wyboru. Czy zechcemy zawierzyć Bogu, który dotrzymuje swoich obietnic i pozostaniemy Mu wierni? Czy też zwątpimy w Niego i Jego wierność, i pójdziemy własną drogą?
W takich sytuacjach proces prowadzący do powiedzenia Panu „tak” nie zawsze jest szybki i łatwy. Nie był on zresztą szybki i łatwy także dla Abrahama. Nietrudno wyobrazić sobie, co myślał, idąc na górę w krainie Moria. Rzeczą ludzką byłoby zakwestionować Bożą dobroć i zadręczać się z powodu tego, co nakazano mu zrobić. Jednak Abraham, niezależnie od tego, co myślał i czuł, wybrał posłuszeństwo.
Jak wielką ulgę musiał poczuć, gdy usłyszał głos wołający do niego z nieba! Życie jego umiłowanego syna zostało oszczędzone. Ale radość Abrahama płynęła także z odkrycia, jak wierny okazał się Bóg w czasie tej próby.
Znajdź dziś chwilę na to, by rozważyć jakąś próbę wiary w swoim życiu. Zastanów się nad tym, jak na nią zareagowałeś. Jeśli zwątpiłeś, proś Boga o łaskę ufności w Jego dobroć i opiekę i zawierz Temu, który zawsze jest godzien zaufania i zawsze dotrzymuje swoich obietnic.
„Panie, wierzę, że Ty jesteś godzien zaufania. Ufam Tobie i chcę być Ci posłuszny.”
Ps 116A,1b-6.8-9
Mt 9,1-8

▌Sobota, 3 lipca
Św. Tomasza Apostoła
J 20,24-29
Nie uwierzę. (J 20,25)
Tomasz przez trzy lata wędrował z Jezusem. Słuchał Jego nauczania i oglądał Jego cuda. Trzykrotnie słyszał, jak Nauczyciel zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie (Mk 8,31; 9,31; 10,33-34). Dlaczego więc tak trudno było Mu uwierzyć, że Jezus rzeczywiście powstał z martwych?
Jest faktem, że wiara przychodzi niektórym łatwiej niż innym. Jedni bez problemu wierzą w Boga, inni, podobnie jak Tomasz, żądają dowodów. Jednak wszyscy od czasu do czasu zmagamy się z jakimiś wątpliwościami.
Jezus nie przekreślił Tomasza z powodu jego wątpliwości. Stanął przed nim, zachęcając go do dotknięcia znaków męki na swoich rękach, stopach i boku (J 20,27). Gorąco pragnął, aby Tomasz przekonał się i uwierzył.
Jezus pragnie tego samego dla wszystkich swoich dzieci – w tym także twoich bliskich, którzy zmagają się z wątpliwościami. Jest cierpliwy, dobry i miłosierny. Wciąż szuka nowych dróg, aby im się objawiać.
Słyszy się wiele historii o ludziach, których wątpliwości zostały rozwiane dzięki nieoczekiwanemu spotkaniu
z Jezusem. Niektórzy odkryli Go w Eucharystii lub na kartach Pisma Świętego. Inni doświadczyli, jak odpowiada na najgłębsze pragnienia ich serc. A jeszcze inni spotkali Go dzięki świadectwu Jego wyznawców – widząc ich gotowość do przebaczenia, niechęć do osądzania innych, troskę o tych, których mają wokół siebie.
Jeśli więc ktoś ci bliski ma problemy z wiarą, nie trać ducha. Pamiętaj o tym, że Jezus ukazał się Tomaszowi. On nie przekreśla także twoich bliskich i ty także nie powinieneś tego robić. Być może nawet posłuży się twoim świadectwem.
Dziś, w święto Tomasza Apostoła, powierzmy Panu tych wszystkich, którzy przeżywają wątpliwości w wierze i prośmy Jezusa, aby otworzył im oczy. Obyśmy pewnego dnia mogli wspólnie jednym głosem wyznać: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28).
„Św. Tomaszu, wstawiaj się za wszystkimi bliskimi mi ludźmi, którym trudno jest uwierzyć w zmartwychwstałego Chrystusa.”
Ef 2,19-22
Ps 117,1-2

▌Wtorek, 6 lipca
Mt 9,32-38
Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. (Mt 9,37-38)
Czy kiedykolwiek zmagałeś się z Bogiem?
W dzisiejszym pierwszym czytaniu Jakub zmaga się z kimś przez całą noc, nie wiedząc, że walczy z aniołem Boga. Choć to zmaganie może wydawać się jedynie ciekawym epizodem w bogatej historii Jakuba, to jednak zauważmy, że pojawia się ono w przełomowym momencie jego życia. Ma właśnie spotkać się po latach ze swoim bratem Ezawem, z którym był w konflikcie, i zdaje sobie sprawę, że będzie musiał odpowiedzieć za to, że podstępem wyłudził pierworództwo należne bratu.
My także, jak Jakub, prowadzimy swoje walki z Bogiem, zwłaszcza gdy idzie o akceptację Jego planu w stosunku do nas. Toczy się w nas walka pomiędzy pragnieniem większego zaangażowania a lękiem, że będzie nas to zbyt wiele kosztować. Albo też pomiędzy chęcią pomocy komuś a zachowaniem bezpiecznego dystansu. Nie mamy ochoty wystawiać na szwank własnego komfortu, reputacji lub statusu – czy czegokolwiek innego, co jest dla nas ważne.
Kiedy odkrywasz, że walczysz z Bogiem, pamiętaj, że On chce od ciebie jedynie tego, co jesteś w stanie uczynić, a reszty dokona On sam. Nie rozwiążesz w jednej chwili problemu głodu na świecie, ani nie zażegnasz wieloletniego sporu jedną wiadomością. Ale zawsze jest coś, co możesz zrobić. Możesz z wiarą podjąć jakiś konkretny krok w celu naprawy sytuacji.
Bóg ma plany wobec ciebie, podobnie jak miał je wobec Jakuba. Czasami w tych planach mieszczą się także twoje zmagania z Nim. Czasami pozwala na to, byś zmagał się z Jego wezwaniem, abyś, kiedy już ukończysz walkę, był w pełni przekonany, że On naprawdę prosi cię o podjęcie tego konkretnego trudu. Tak więc nie bój się tych zmagań, pamiętaj jedynie, że drogi Boże zawsze na końcu okazują się najlepsze.
„Panie, czasami Twoja wola wydaje mi się trudna i nie mam ochoty jej wypełnić. W takich sytuacjach pomóż mi zmagać się z Tobą z wiarą i zaufaniem.”
Rdz 32,23-32.33b
Ps 17,1-3.6-8.15
▌Wtorek, 13 lipca
Wj 2,1-15a
Uciekł więc Mojżesz przed faraonem
i udał się do kraju Madian. (Wj 2,15)
Życie bohaterów biblijnych, zanim zostali powołani przez Boga, było bardzo różne. I tak Mojżesz został wezwany do wyprowadzenia ludu z niewoli jako zabójca uciekający przed sprawiedliwością.
Jak na jednego z największych biblijnych bohaterów nie był to obiecujący początek! Możemy nawet zastanawiać się, dlaczego w ogóle ta część historii Mojżesza znalazła się w Biblii. Czy nie lepiej byłoby przemilczeć wstydliwe fragmenty jego biografii i skupić się na tym, co dobre?
Najwyraźniej nie. Biblia otwarcie ukazuje nie tylko mocne strony Mojżesza, ale także jego słabości. Czytamy o tym, jak odważnie stawił czoło faraonowi i wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej, ale także o tym, jak wieloma argumentami próbował wymigać się od podjęcia roli, którą wyznaczył mu Bóg (Wj 3,11--4,17). Czytamy, jak otrzymał Dziesięć Przykazań na Synaju, ale także, jak wpadł w szał gniewu na widok bałwochwalstwa, jakiego dopuścił się lud.
Dotyczy to nie tylko Mojżesza. Za wyjątkiem Maryi Panny – i oczywiście Jezusa – praktycznie we wszystkich bohaterach biblijnych znajdziemy mieszankę słabości i mocy, grzechu i prawości. Tak ukazuje ich Biblia i jest to absolutnie zamierzone.
Dlaczego? Ponieważ Biblia opowiada o tym, jak Bóg powoływał zwyczajnych ludzi – grzeszników, jak ja i ty – aby przeprowadzić swój plan zbawienia. Wylewał swoją łaskę na zwyczajnych ludzi, aby w Jego imię mogli dokonywać rzeczy wielkich.
Przez najbliższy miesiąc będziemy czytać o Mojżeszu i jego heroicznych czynach. Czytając o nich, pamiętaj jednak, jakie były jego początki i jak czasem nie dorastał do swego powołania. Pamiętaj, że Mojżesz, podobnie jak ty, był człowiekiem niedoskonałym, który współpracował z łaską Bożą. A to znaczy, że i ty, jak on, możesz stać się sługą Boga budującym na ziemi Jego królestwo.
„Panie, naucz mnie przyjmować Twoją łaskę, abym jak Mojżesz mógł czynić wielkie rzeczy dla Ciebie.”
Ps 69,3.14.30-31.33-34
Mt 11.20-24


MAGAZYN

Podróż do cudzej duszy
Życie Elżbiety Leseur
Często myśl o świętych i bohaterach chrześcijańskich budzi w nas natychmiastowe skojarzenia z heroizmem męczenników, odwagą ewangelizatorów czy niestrudzoną działalnością założycieli zakonów. Wyobrażamy sobie ludzi, którzy mieli przełomowy wpływ na Kościół i na otaczający ich świat. Zupełnie inna jest historia Elżbiety Leseur.
Jej spokój i dyskrecja, z jaką prowadziła głębokie życie duchowe, jej pragnienie ofiarowania życia za nawrócenie innych są zdumiewające. A jej heroizm, który miał charakter wewnętrzny i ukryty, pokazuje, że Bóg wzywa i umacnia wszystkich ludzi do prowadzenia świętego życia. Takie życie nie pozostaje bez wpływu na otoczenie i przynosi owoc obfity.
Elżbieta była tak cicha i powściągliwa, że jej mąż Feliks, zaprzysięgły ateista, nie miał pojęcia o głębi życia wewnętrznego, jakie prowadzi jego żona. Dopiero po jej śmierci w 1914 roku, kiedy w jego rękach znalazły się jej dzienniki, otworzyły mu się oczy i sam rozpoczął duchową podróż w głębiny jej duszy i ku własnemu nawróceniu. Pisane ręcznie notatki Elżbiety ukazują szczegółowo jej intymną relację z Bogiem oraz niezwykłą determinację, by ofiarować wszystkie doznawane cierpienia za nawrócenie Feliksa.
„Moja ukochana żona Elżbieta modliła się nieustannie o mój powrót do wiary i praktyk religijnych” – odkrył Feliks. „Dzień po dniu przyjmowała i ofiarowywała w tej intencji wszystkie niedostatki, ofiary, próby, cierpienia, a na koniec także swoją śmierć. Ale czyniła to wszystko w sekrecie, nigdy nie kłócąc się za mną ani nie mówiąc o nadprzyrodzonej stronie swojego życia inaczej, jak tylko własnym przykładem.”

Zwyczajna katoliczka
Elżbieta Leseur urodziła się 16 października 1866 roku w Paryżu jako najstarsze z pięciorga dzieci zamożnej francuskiej rodziny. Była zdolna i piękna. Jej edukacja obejmowała języki obce, literaturę, sztuki piękne oraz wychowanie w wierze katolickiej.
Przyjaciele poznali Elżbietę z Feliksem Leseur i młodzi pobrali się 31 lipca 1889 roku. Na krótko przed ślubem Elżbieta odkryła, że Feliks nie uznaje istnienia Boga. Obiecał jednak, że będzie szanował jej pragnienie praktykowania wiary katolickiej.
Niedługo po ślubie u Elżbiety stwierdzono ropień w jamie brzusznej, który wymagał operacji i kilkumiesięcznej rekonwalescencji. Był to początek przewlekłych problemów zdrowotnych, które towarzyszyły jej przez całe życie. Dodatkowo niemożność poczęcia potomstwa kładła się cieniem na małżonków. Jednak pomimo słabego zdrowia Elżbiety, para sporo podróżowała po Europie; lubili też spędzać czas w domku letniskowym na wsi. Do grona ich przyjaciół i znajomych należeli naukowcy, politycy, artyści, muzycy, dziennikarze i lekarze – śmietanka paryskiej socjety – w większości, podobnie jak Feliks, ateiści.
W tym czasie Feliks został redaktorem ateistycznej gazety i zaczął pisać antyklerykalne artykuły, angażując się coraz bardziej w zwalczanie religii i Kościoła. Złamał również obietnicę szanowania poglądów religijnych Elżbiety. Dokuczał jej i nakłaniał do czytania ateistycznych broszur, co w pewnym momencie nadszarpnęło jej przekonania. W 1897 roku Elżbieta zaprzestała praktykowania wiary katolickiej, ale nie porzuciła wiary w Boga.
W kolejnym roku, pragnąc zburzyć jej wiarę, Feliks dał jej książkę, która zaprzeczała boskości Chrystusa. Jednak podczas lektury Elżbiecie zaczęły przychodzić na myśl różne pytania i poczuła się przynaglona przez Ducha Świętego do szukania odpowiedzi w Nowym Testamencie. Lektura Ewangelii rozpaliła w niej rosnący głód duchowy, który kazał jej czytać książki filozoficzne, teologiczne oraz żywoty świętych. Stopniowo zaczęła odczuwać obecność Boga w głębi swojej duszy.

Dziennik duchowy
11 września 1899 roku Elżbieta dokonała pierwszego zapisu w swoim dzienniku duchowym: „Przez cały rok myślałam i modliłam się wiele; nieustannie szukałam oświecenia i w tym ciągłym trudzie mój umysł dojrzał, moje przekonania pogłębiły się, wzrosła także moja miłość do dusz”.
Pogłębiając swoją relację z Bogiem, Elżbieta zapragnęła, aby także jej bliscy, przyjaciele, a zwłaszcza Feliks, doświadczyli podobnej przemiany duchowej. Nauczyła się jednak – na własnych błędach – że próby rozmowy z nimi o Bogu prowadzą jedynie do krytyki, niezrozumienia i kpin.

 

Życiodajne przesłanie kerygmatu
Rozmowa z ks. Johnem Riccardo


Ludzie uwielbiają dzielić się dobrymi nowinami. Czy są to jakieś zdumiewające nowinki techniczne, radosne wydarzenia rodzinne, czy sukcesy naszych sportowców, cieszymy się ogłaszając wieści, które nas radują i mają pozytywny wpływ na nasze życie.
Papież Franciszek rozumie, że przeżywanie Dobrej Nowiny i dzielenie się nią z innymi jest sercem naszej wiary. Dlatego uważa, że głoszenie przesłania Ewangelii – zwanego często kerygmatem lub kerygmą – jest zasadniczą częścią Nowej Ewangelizacji, o którą modli się Kościół. W adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium Franciszek pisze:
„Odkryliśmy, że także w katechezie fundamentalną rolę odgrywa pierwsze przepowiadanie lub kerygma, która powinna zajmować centralne miejsce w działalności ewangelizacyjnej i w każdej próbie odnowy kościelnej. (…) Nie ma nic bardziej solidnego, bardziej głębokiego, bardziej pewnego, bardziej treściwego i bardziej mądrego niż takie orędzie. Cała formacja chrześcijańska jest przede wszystkim pogłębieniem kerygmy”.
Aby lepiej zrozumieć, jak istotne jest przesłanie kerygmatu, przeprowadziliśmy rozmowę z ks. Johnem Riccardo, kapłanem archidiecezji Detroit, który wiele pisze i głosi na ten temat.


Sklep internetowy Shoper.pl