Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 8 (336) 2021
Słowo wśród nas Nr 8 (336) 2021
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO SIERPNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Sierpień to tradycyjnie miesiąc związany z Maryją, ponieważ właśnie w sierpniu świętujemy wniebowzięcie Matki naszego Pana, która z Jego woli jest także naszą Matką. Mamy zatem Matkę w niebie – nasza najlepszą Opiekunkę, Orędowniczkę, Przewodniczkę. W naszych artykułach piszemy o tym, dlaczego warto prosić Ją o pomoc i wstawiennictwo, i jak można to robić, idąc śladami wielu świętych.
Tak jak w każdym numerze polecamy „Medytacje na każdy dzień” do jednego z czytań mszalnych, które stanowią pomoc w codziennym spotkaniu ze słowem Bożym.
W Magazynie znajdziemy artykuł o ks. Antonim Arasmusie, męczenniku z II wojny światowej, oraz o jego dziedzictwie, które jest wciąż żywe i stanowi inspirację dla wielu osób. W kolejnym tekście ks. Robert Krzywicki dzieli się z nami swoją praktyką lektury Pisma Świętego, którą poznał dzięki… facebookowi. Ponadto zamieszczamy wywiad z księdzem od lat posługującym wśród więźniów mówiący o tym, że i w więzieniu spotkać można Chrystusa. W ramach Naszych lektur przybliżamy książkę „Dlaczego…? Ciekawi świata”, zawierająca 99 intrygujących pytań i tyleż, często zaskakujących, odpowiedzi. Krótkie teksty i kolorowe, atrakcyjne ilustracje sprawiają, że jest to książka inspirująca i dla dzieci, i dla rodziców.
Jak w każdym numerze kalendarz i trochę rozrywki w postaci krzyżówki biblijnej.

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Do Boga przez Najświętszą Maryję Pannę
Maryja – duchowa Przewodniczka
Iwona Wesołowska.................................................... 4

Czego uczy nas Maryja
Szkoła zawierzenia – Iwona Wesołowska..................10

Przez ręce Matki
Najkrótsza droga do Jezusa
Iwona Wesołowska....................................................15

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 sierpnia....................................................20

MAGAZYN

Zginął za wiarę…
Sługa Boży ks. Antoni Arasmus
Elżbieta Antkiewicz................................................ 48

Z moją Biblią nigdy w życiu się nie rozstanę
Czytanie Pisma Świętego według systemu Hornera
ks. Robert Krzywicki....................................................53

Po prostu przepiękne
Świadectwo kapelana więziennego o mocy Bożej
miłości – Patrick McGovern....................................................58

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

LIST 

Drodzy Bracia i Siostry!

Mamy pełnię lata. Sierpień to szczególny miesiąc, kiedy możemy cieszyć się „owocami ziemi i pracy rąk ludzkich”. To również dla wielu z nas czas odpoczynku i wakacyjnych podróży. Czas podziwiania i dziękowania Bogu za całe stworzenie.
O Panie, nasz Boże,
jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców,
księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? (Ps 8, 2.4-5)
Piękno i majestat stworzenia napawa nas podziwem i respektem. Choć Bóg postawił człowieka nad swoimi dziełami, to jednak człowiek wielokrotnie doświadcza, że nie jest panem wszechrzeczy. Choć nasze sondy kosmiczne lądują na Marsie, inne nawet opuściły układ słoneczny i podążają w głąb wszechświata, choć zapanowaliśmy nad energią atomu, to przeraził nas ostatnio niewidoczny gołym okiem wirus. Nie wiemy, skąd się wziął. Lecz bez względu na to czy zadziałały siły natury, czy może powstał na skutek manipulacji genetycznych naukowców, ostatecznie okazało się, że nie panujemy nad światem. Owszem szczepionka, wynaleziona przez człowieka, jak nieraz w przeszłości, przyszła nam z pomocą, to jednak pandemia poruszyła naszą wyobraźnię i pokazała, gdzie jest nasze miejsce. To nie tylko potencjały militarne mocarstw i mega ładunki nuklearne nam zagrażają, ale zupełnie drobne czynniki. Panowanie człowieka na światem jest troską o całe stworzenie. Świat został nam powierzony i jesteśmy za niego odpowiedzialni. Ostatecznie to nasz dom. Dbanie o środowisko jest naszym obowiązkiem i zadaniem, jakie powierzył nam Stwórca.
Sierpień, choć trochę inaczej niż maj i październik, jest również miesiącem poświęconym Matce Bożej. Na początku miesiąca z całej Polski ruszają piesze pielgrzymki na Jasną Górę, by oddać cześć Najświętszej Maryi Pannie w dzień Jej Wniebowzięcia. Maryja jest najdoskonalszym owocem stworzenia, a Jej sierpniowa uroczystość w polskiej tradycji nazywana jest też świętem Matki Bożej Zielnej. W Jej łonie znalazł miejsce nasz Zbawiciel, dlatego wraz z duszą
i ciałem została wzięta do nieba. Nie mogło tak być, by Ta, która wykarmiła Jezusa swoją piersią, a której mleko stało się później krwią Zbawiciela, spoczęła
w grobie. Jezus z krzyża dał nam Maryję, swoją Matkę, aby stała się naszą. Mamy w Niej Orędowniczkę, Pośredniczkę łask, Przewodniczkę i Opiekunkę, a przez Jej ręce prowadzi najkrótsza droga do Chrystusa. O tym właśnie chcemy przypomnieć w naszych artykułach.
Dziś świat podnosi się z pandemii, ale wciąż brakuje nam solidarności z krajami biednymi, których nie stać na szczepionki. Prośmy więc Maryję, aby otwierała nasze serca i wzbudzała w nich tę solidarność z najuboższymi.
Drodzy Bracia i Siostry, życzę wam błogosławionego czasu odpoczynku, a rolnikom udanych zbiorów.
ks. Stanisław Drozdowski


ARTYKUŁ

Do Boga
przez Najświętszą
Maryję Pannę
Maryja – duchowa Przewodniczka
Pytanie o sens i cel życia człowieka towarzyszy ludzkości od najdawniejszych czasów. Człowiek wierzący, zastanawiając się nad tym, nie może pominąć perspektywy duchowej. Stając w prawdzie odkrywa, że bez Boga ludzkie życie nie ma sensu.

Sens i cel życia człowieka
„Bóg nieskończenie doskonały i szczęśliwy zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Dlatego w każdym czasie i w każdym miejscu jest On bliski człowiekowi. Powołuje go i pomaga mu szukać, poznawać i miłować siebie ze wszystkich sił. […] Czyni to przez swego Syna, którego posłał jako Odkupiciela i Zbawiciela, gdy nadeszła pełnia czasów. W Nim i przez Niego Bóg powołuje ludzi, by w Duchu Świętym stali się Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia.” (KKK 1,1)
Taki jest sens i cel życia każdego człowieka. Wszystkie Pisma Starego i Nowego Testamentu mówią właśnie o tym. I każdy z nas w głębi serca przechowuje tę Bożą rzeczywistość, owe Boskie źródła własnej tożsamości, których nie da się całkowicie zasypać ani zagłuszyć. Zawsze w swym sumieniu człowiek rozpoznaje głos Boga, który jest „sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (Flp 2,13). Ale często bywa, że stłumiony popiołem powszechnych stereotypów i uprzedzeń Boży głos staje się ledwie słyszalny. I musimy przyznać, że zdarza się to i nam, chrześcijanom, a przecież jako ludzie wierzący pragniemy poznawać i pełnić wolę Bożą.
Jak zatem mamy to czynić w tym zewnętrznym i wewnętrznym chaosie, który dziś jest tak intensywny? Jak odróżnić złe duchy od tych dobrych i od własnych wyobrażeń, upodobań, uprzedzeń i lęków… Jak odnajdywać drogi, które są nam nieznane i wydają się nam tak niepojęte?

Rozpoznać Boga w Synu
Szukanie i pełnienie woli Bożej domaga się najpierw odkrycia prawdziwego obrazu Boga. Musimy przecież wiedzieć, za Kim podążamy. Bywa bowiem, że nosimy w sobie wiele fałszywych wyobrażeń o Bogu, wykreowanych przez historię naszego życia, złe spotkania, niszczące spojrzenia lub narzuconych nam przez ludzkie przesądy i złą wolę. I trzeba nam w tym odkrywaniu być niczym malarz, który zafascynowany napotkanym zjawiskiem, nie mogąc ani na chwilę oderwać od niego oczu, przygląda mu się intensywnie i bada każdy szczegół, aby uchwycić więcej i głębiej i przelać na płótno to, co go tak olśniewa.
My też potrzebujemy tak patrzeć na Boga, tak poznawać Go i rozpoznawać w najdrobniejszych szczegółach, poruszeniach; potrzebujemy wciąż osobiście się z Nim spotykać i wpatrywać się w Jego Oblicze objawione nam w Jego Synu Jezusie Chrystusie, o którym opowiadają wszystkie Ewangelie.
Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Sprawa zatem wydaje się prosta. Ten, który „nas stworzył, by uczynić nas uczestnikami swego szczęśliwego życia”, ma oblicze Syna. Czytajmy więc codziennie, rozważajmy Boże Słowo dane nam w tak prosty, ludzki sposób, medytujmy, rozmyślajmy, kontemplujmy, módlmy się... i powierzajmy Bogu, abyśmy się stali „Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia”; pytajmy o Jego wolę wobec nas i szukajmy Bożych dróg, które przecież nie są naszymi drogami.

Maryja, duchowa
Przewodniczka
Jak? Bóg wie, że o to zapytamy bezradnie rozkładając ręce. Dlatego dał nam duchową Przewodniczkę, najczulszą Matkę, która jest dla nas wzorem życia i zawierzenia Bogu, jest też realną pomocą na każde dziś, jest Nauczycielką na drogach życia wewnętrznego i Pośredniczką wszelkich łask. Ona zna cel, do którego zdążamy, bo swoją ziemską pielgrzymkę szczęśliwie zakończyła w niebie w pełni zjednoczona z Bogiem, i zna pragnienie Ojca względem każdego z nas. Zna też wszystkie nasze wątpliwości, wykręty, opory, ludzkie słabości, które nam tak przeszkadzają w tej drodze. Wie też, że nie będzie łatwo, gdyż w każdej chwili możemy zrezygnować, ale zna cenę, jaką zapłacił Jej Syn, abyśmy doszli. Chce nam towarzyszyć, pokazywać, którędy iść, i wspierać, abyśmy się nie zniechęcili; chce utulić, gdy Słowo dotyka w nas tego, co zbyt boli, i odkrywa to, o czym chcielibyśmy już nie pamiętać. Lecz jak inaczej może nas uleczyć, oczyścić, uświęcić?
Zapalmy świecę, jeśli pozwoli nam wejść w nastrój skupienia, usiądźmy wygodnie w fotelu, weźmy do ręki różaniec i… przypatrzmy się Maryi.

Fiat Maryi
Oto Anioł obwieścił Jej przedziwną wolę Boga, a Ona odrzekła: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie” (Łk 1,38). Jak rozumieć te słowa, które dziś być może brzmią dla nas bardziej literacko niż realnie, ale też wciąż zachwycają, bo wyczuwamy, że ukryta jest w nich również nasza głęboka tęsknota i fascynacja świętością Boga i pięknem Maryi. A czy uświadamiamy sobie, że tymi słowami Maryja radykalnie powierza się Bogu, a to znaczy, że dla Boga pozbawia się tego, co zdążyła już sobie wymarzyć i ukochać?
Ale brzmi w nich jeszcze jedna nuta, która być może nam umyka. To pragnienie Maryi. Maryja bowiem już pragnie, aby Bóg uczynił to, co zamierzył. Fiat – tak, pragnę być Matką, choć jest to dla mnie niepojęte. Fiat – tak, pragnę, aby w związku z tym moje plany i moje marzenia przestały istnieć. Fiat – z całego serca pragnę, abyś odtąd kierował moim życiem, i ufam, że cokolwiek się stanie, jestem w Twoich rękach.
Jej zgoda jest przede wszystkim pragnieniem. Maryja powierza się Bogu z gorącym pragnieniem przyjęcia tego, co On ofiaruje.

Służebnica pokorna
Możemy się zastanawiać, czy tak młoda dziewczyna w pełni zdawała sobie sprawę, czego pragnie i na co wyraża zgodę? Wiele światła w tej kwestii rzucają słowa anioła, którymi pozdrawia Maryję: „łaski pełna”. My się tak nie pozdrawiamy. „Łaski pełna”, czyli zaprzyjaźniona z Bogiem i w pełni otwarta na Jego łaskę. Jak to możliwe?
Z pewnością jako pobożna Żydówka od wczesnego dzieciństwa modliła się Psalmami i rozważała Torę. Ze świętych Pism poznawała Boże plany i działanie względem narodu wybranego, dialogowała z Bożym słowem i wsłuchiwała się w każde wewnętrzne poruszenie. Badała je i zadawała pytania, a każdą łaskę zachowywała w swoim sercu. Tak kształtowała się Jej głęboka wrażliwość na poruszenia Ducha i dojrzewała Jej wiara. Znała też obietnicę Boga i wraz z własnym narodem oczekiwała zapowiedzianego Mesjasza.
Dlatego gdy przemówił do Niej anioł, wiedziała, kim jest Ten, który z Nią mówi, i o co Ją prosi, choć to, co usłyszała przerastało możliwości Jej zrozumienia. Nie skupiła się jednak na tym, że nie rozumie, niczego też nie dociekała ani nie zastanawiała się nad tym, jak się odnajdzie w nowej rzeczywistości wobec Józefa, rodziny, ludzkiej opinii, obowiązującego Prawa. Wie tylko, że Bóg powierzył Jej nieprawdopodobną misję bycia Matką Syna Bożego, o którym słyszała, że przyjdzie, i że tego pragnie; ale wie także, że jest zbyt słaba, krucha i nic nieznacząca, żeby się z tym samej zmierzyć. Jest służebnicą pokorną, bezgranicznie ufającą Bogu.
A Bóg w swej dobroci znając ten stan duszy Maryi nie pozostawia Jej w ciemnościach, nie dopuszcza do tego, aby po ludzku nie miała się na czym oprzeć. Daje Jej znak, który potwierdzi Jego wolę wobec Niej i Jego wszechmoc we wszelkim działaniu. „A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,36-37).

Wzrastanie w wierze
Przypatrzmy się Maryi, jeśli pragniemy powierzyć Jej swoją drogę, swoje życie. To bardzo ważne, żeby uchwycić istotę Jej radykalnego zawierzenia Bogu w chwili Zwiastowania. Ale też trzeba zrozumieć dalszą drogę Jej dojrzewania w wierze i otwierania się na łaskę poprzez adorowanie Dziecka, codzienną modlitwę, odczytywanie znaków ukrytych w zwykłych wydarzeniach, rozpoznawanie głosu Boga najpierw w tym, co mówi Józef, a następnie w obecności i dziełach Syna. To wszystko kształtowało w Maryi niezwykłą wrażliwość na wewnętrzne poruszenia Ducha, rodziło w Niej jeszcze głębszą pokorę i pokój, uczyło uważnego skupienia.
Ewangelia mówi, że Maryja „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Nie znaczy to, że każde zdarzenie roztrząsała i analizowała w szczegółach, a to, co usłyszała na przykład od sąsiadek, rozkładała na czynniki pierwsze próbując dociec, co miały na myśli. Nie! To, co usłyszała i co zobaczyła, odnosiła do Boga. Z Nim rozważała. Jego pytała, co by miało znaczyć dla Niej to lub inne słowo, znak czy wydarzenie. Znała Pisma, modliła się Psalmami. Cała rzeczywistość, w której żyła, przemawiała do Niej Bożym słowem i Bożą obecnością.
Zanim Bóg obwieścił Jej, że będzie Matką Pana, była „pełna łaski”. Zwiastowanie nie spadło na Nią jak grom z jasnego nieba, choć z pewnością było niczym wewnętrzne tsunami. Ale to dlatego, że Boża rzeczywistość zawsze jest dla człowieka tajemnicza i niepojęta, fascynująca i przerażająca zarazem. Również dla Maryi. Była przecież jak my, tylko i aż stworzeniem Bożym.

Przypatrzmy się sobie
Z pewnością i my jako osoby wierzące powierzamy się Bogu w różnych okolicznościach naszego życia. Spontanicznie powierzamy Mu swoje problemy prosząc, by je rozwiązał, może trochę licząc, że uwzględnione zostaną nasze ludzkie oczekiwania. Powierzamy drogie nam osoby: jeśli chorują, by wyzdrowiały, jeśli mają kłopoty, by minęły. Każdy z nas powierza Bogu to, z czym sobie nie radzi, co przerasta jego siły, możliwości, co jest jego cierpieniem, ale też powierzamy Mu swoje pragnienia i nadzieje, i wyrażamy wdzięczność. To dobrze, bo za każdym razem podejmujemy z Nim dialog wierząc, że jest i że nas słucha.
Ale zdarza się, że Bóg milczy, a wtedy być może niepokoimy się, zaczynamy się niecierpliwić, wątpić, lękać... Jeśli tak jest, to zapytajmy siebie dlaczego? Zapytajmy, kim jest dla nas Bóg? Jak Go słuchamy? Czy rzeczywiście chcemy, aby to On rozwiązał nasz konkretny problem? Czy oczekujemy na Jego odpowiedź? Czy potrafimy Go słuchać tak jak Maryja? I czy jak Ona, pragniemy pełnić Jego wolę i chodzić Jego drogami? Bo może, nawet bezwiednie, wciąż zaciągamy Go na swe podwórka, aby „cudował” na zawołanie, jak chcieli ci z Nazaretu? To zasadnicza różnica.

Spojrzenie Maryi
Maryja zupełnie zmienia nasz punkt odniesienia i perspektywę drogi, można powiedzieć, że rewolucjonizuje wszystko, choć nie tak od razu. Jeśli zapragniemy powierzać Bogu nie tylko doraźne sprawy i problemy, ale samych siebie, czyli wszystko, możemy Ją prosić, żeby otoczyła nas opieką, by była naszą Matką i Nauczycielką, Wspomożycielką i Pośredniczką łask.
A wtedy zawsze będzie nas prowadziła za Bogiem, nie pozwoli Go nam wyprzedzać ani lękiem i niecierpliwością, ani zwątpieniem czy własnym osądem spraw, a tym bardziej pochopną decyzją, której konsekwencje mogłyby być opłakane. Jeśli się Jej oddamy na własność, będzie nas prowadzić w tempie i w kolejności wydarzeń według Bożych zamierzeń i nigdy nie pozwoli, abyśmy zeszli z tej drogi. Ale przede wszystkim nauczy nas innego, nowego spojrzenia na to, co nas otacza i co nam się przydarza. Spojrzenia dalszego, głębszego, jakby poza to, co widzimy i pojmujemy; nadprzyrodzonego rozumienia tych rzeczy, tak jak je widzi Bóg. ▐


MEDYTACJE

Niedziela, 1 sierpnia
Wj 16,2-4.12-15
Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy (…) jadali chleb do syta! (Wj 16,3)
Jak mówi przysłowie: „Lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu”. Lepiej mieć coś pewnego, niż liczyć na coś lepszego, na co wcale nie mamy gwarancji. Tak właśnie rozumowali Izraelici skarżąc się Mojżeszowi. Woleliby zostać niewolnikami w Egipcie, gdzie przynajmniej mieli co jeść, niż liczyć na to, że Bóg doprowadzi ich do Ziemi Obiecanej. Nie chcieli iść dalej o głodzie przez pustynię!
Rozumowanie Izraelitów wydaje się bardzo powierzchowne, nawet nas dziwi, że tak szybko zapomnieli o otrzymanych dobrodziejstwach! Tak niedawno Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej. Rozdzielił przed nimi Morze Czerwone i dał im wodę na pustyni. Dlaczego tak trudno było im zaufać, że Bóg będzie dalej się o nich troszczył? Dlaczego nie spojrzeli szerzej, a skupili się jedynie na zaspokojeniu swoich doraźnych potrzeb? Powiedzmy sobie po prostu, że taka jest ludzka natura. Bieżące potrzeby
i problemy sprawiają, że zapominamy o Bożej wierności.
Tak właśnie zachowali się ludzie idący tłumnie za Jezusem w dzisiejszej Ewangelii – szukali Go nie dlatego, że widzieli uzdrowienia i cuda, ale ponieważ jedli „chleb do syta” (J 6,26).
Nawet gdy Jezus powiedział im wprost, że jest Chlebem Bożym, który zstąpił z nieba, aby dać życie światu (J 6,33), oni wciąż myśleli jedynie o pokarmie dla ciała.
Trudno jest zdobyć się na ufność, że Bóg ostatecznie z każdej bolesnej sytuacji wyprowadzi dobro, ponieważ najbardziej zależy nam na tym, by doznać natychmiastowej ulgi. Trudno nam pamiętać o Jego obietnicach, gdy widzimy przede wszystkim to, czego nam brakuje. Wciąż potrzebujemy jakiegoś znaku Bożej wierności, który by nam przypominał, że Jemu naprawdę na nas zależy, że o nas pamięta.
A przecież takim znakiem jest Eucharystia. Każdego dnia Jezus ofiaruje się nam jako Chleb, który zstąpił z nie-
ba. Dziś, kiedy przyjmiesz Komunię świętą, złóż przed Panem wszystkie swoje palące potrzeby, a następnie wzbudź w sobie ufność, że On trzyma cię w swojej dłoni.
„Panie Jezu, Ty jesteś Chlebem Żywym. Wzbudź we mnie głód pokarmu, który trwa na wieki.”
Ps 78,3-4.23-25.54
Ef 4,17.20-24
J 6,24-35

▌Poniedziałek, 2 sierpnia
Lb 11,4b-15
Nie widzimy niczego prócz manny.
(Lb 11,6)
Czy cud może spowszednieć? I tak, i nie. Widzimy to na przykładzie dzisiejszego pierwszego czytania. Od ponad roku Bóg w cudowny sposób zsyła mannę z nieba, aby karmić Izraelitów podczas ich wędrówki przez pustynię. Ale jak każdy, kto zmuszony jest jeść to samo przez kilka dni z rzędu – a co dopiero przez cały rok – Izraelici są już znużeni tą monotonią. Istnieje przecież ograniczona liczba sposobów, na jakie da się przyrządzić mannę!
Dlatego niektórzy z ludu wkrótce przestali zdumiewać się cudem Bożej opatrzności, a dostrzegali jedynie wciąż ten sam do znudzenia zwyczajny pokarm. Jego pojawianie się budziło w nich już nie podziw, ale frustrację.
Nie musiało jednak tak być. Izraelici mogli uznać swoje rosnące niezadowolenie za coś naturalnego i spróbować mu się przeciwstawić. Zamiast skupiać się na tym, że nie widzą „niczego prócz manny”, mogli uświadomić sobie na nowo, że to sam Bóg troszczy się o nich na jałowej pustyni Synaj. Mogli ucieszyć się tym, że On idzie wraz z nimi. Albo przynajmniej przypomnieć sobie, jak ciężko im było wędrować o głodzie!
A ty, czy czujesz się znużony „zwyczajnymi cudami” w twoim życiu? Wciąż to samo stare mieszkanie, ta sama praca, ta sama parafia, ci sami bliscy i znajomi – i siłą rzeczy w pewnym momencie możemy poczuć się znużeni tą zwyczajną, choć przecież napełnioną po brzegi łaską rzeczywistością.
Zapominamy, że to mieszkanie i ta praca były odpowiedzią na modlitwę. Zapominamy o uzdrawiającej obecności Boga w naszym kościele. Znaki Bożej miłości, które kiedyś nas zachwycały, przyjmujemy jako rzecz nam należną. Przestajemy dostrzegać, jak wiele otrzymaliśmy.
Dziś spróbuj podziękować Bogu za swoją „mannę” – za to, w jaki sposób troszczy się o ciebie każdego dnia. Jeśli zauważasz, że popadasz w niezadowolenie, zwróć się do Pana i powiedz Mu, jak bardzo jesteś Mu wdzięczny – lub przynajmniej, że chcesz Mu być wdzięczny. Poproś Go też, aby pomógł ci dostrzec, że się o ciebie troszczy i zawsze jest przy tobie.
„Panie, dziękuję Ci za to, że się o mnie troszczysz. Obym nigdy nie tracił z oczu Twojej miłości!”
Ps 81,12-17
Mt 14,13-21

▌Sobota, 14 sierpnia
Joz 24,14-29
Zawarł więc Jozue w tym dniu przymierze z ludem. (Joz 24,25)
Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy biblijnym przymierzem a umową cywilno-prawną. Osoby zawierające umowę dochodzą do porozumienia w konkretnym, ograniczonym zakresie: Jeśli pozwolisz mi tu zamieszkać bez płacenia czynszu, będę kosił trawnik i wykonywał wszystkie konieczne naprawy. Natomiast osoby zawierające przymierze nawiązują ze sobą trwałą relację, zobowiązując się do wzajemnej miłości i udzielania sobie nawzajem wszelkiego możliwego wsparcia.
Przymierze, jakie zawiera Jozue w dzisiejszym pierwszym czytaniu, łączy na wieki Boga i Jego lud. Bóg obiecuje prowadzić lud i bronić go przed wrogami, o ile ten pozostanie mu wierny. Lud ze swojej strony przyrzeka czcić wyłącznie Boga i przestrzegać Jego praw.
Jozue wystarczająco długo był przywódcą ludu, by wiedzieć, jak trudno będzie mu dochować swojej części przymierza. Dlatego wręcz zniechęcał lud do jego zawarcia. Dopiero gdy Izraelici trzykrotnie wyrazili intencję służenia Panu, przyjął ich zobowiązanie.
Wiemy oczywiście, jak potoczyła się dalej ta historia. Izraelici nie zawsze dochowywali swojej części przymierza. Zapominając o tym, że są ludem wybranym przez Boga, przejmowali praktyki religijne okolicznych narodów, a potem mieli pretensje do Boga o to, że nie robi tego, czego od Niego żądają.
Moglibyśmy się spodziewać, że widząc ich niewierność, Bóg zerwie z nimi relację. On jednak tak nie uczynił. Nie tylko pozostał wierny zawartemu przymierzu, ale znalazł doskonały środek zaradczy na ludzką niewierność. Przyjął nasze człowieczeństwo, aby osobiście wypełnić to, czego my w naszej słabości nie byliśmy w stanie wypełnić. Jezus stał się umiłowanym, posłusznym Synem Izraela, jakiego pragnął mieć Ojciec.
Celebrujemy to nowe przymierze podczas każdej Mszy świętej. Jezus, umiłowany i posłuszny Syn, daje się nam w Eucharystii. A my, jak kiedyś lud Izraela, potwierdzamy, że chcemy być ludem Boga i czcić Jego samego. Każde nasze „Amen” jest opowiedzeniem się za przymierzem z Bogiem oraz umocnieniem do życia tym przymierzem na co dzień.
„Ojcze, dziękuję Ci za to, że związałeś się z nami przymierzem bezwarunkowej miłości.”
Ps 16,1-2.5.7-8.11
Mt 19,13-15

▌Niedziela, 15 sierpnia
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Łk 1,39-56
Błogosławiona jest, która uwierzyła. (Łk 1,45)
Kiedy anioł Gabriel oznajmił Maryi, że będzie miała Syna, zapytała: „Jakże się to stanie?” (Łk 1,34). A kiedy anioł zapewnił ją, że stanie się to mocą Ducha Świętego, Maryja uwierzyła jego słowu. Właśnie z tego powodu w dzisiejszej Ewangelii na uroczystość Wniebowzięcia, Elżbieta nazywa Maryję „błogosławioną” – ponieważ uwierzyła.
Dziewicze narodziny nie są jedyną prawdą naszej wiary, której nie da się wyjaśnić w sposób naturalny. Możemy również zastanawiać się, w jaki sposób Jezus mógł być w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem oraz jak to się stało, że po trzech dniach przebywania w grobie powstał z martwych. Chociaż jednak nie wiemy, jak to się stało, to wiemy dlaczego – aby nasz kochający Bóg mógł ocalić nas od grzechu i śmierci.
Wzięcie Maryi do nieba z duszą i ciałem jest kolejną prawdą, której nie da się wyjaśnić na poziomie natury. Tu znowu nie wiemy, jak to się stało, ale wiemy dlaczego. Odpowiadając „tak” na słowa anioła, Maryja zgodziła się urodzić Zbawiciela Świata. Dzięki temu „tak”, odegrała kluczową rolę w historii zbawienia. A Bóg uhonorował Ją, dając Jej pełny udział w owocach zwycięstwa Jezusa nad śmiercią już teraz, zanim jeszcze Pan powróci w chwale.
My także mamy nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym zakosztujemy owoców zwycięstwa Jezusa nad śmiercią. Przy Jego powtórnym przyjściu to, co zniszczalne, stanie się niezniszczalne (1 Kor 15,54). Nasze ciała powrócą do życia jako ciała duchowe i ujrzymy Maryję w całym Jej pięknie i chwale.
Nie wiemy, jak się to stanie. Ale tu właśnie jest miejsce na wiarę. Jak powiedziała Elżbieta do Maryi: Błogosławieni, którzy uwierzyli. Błogosławieni jesteśmy, jeśli wierzymy, że wypełnią się wszystkie Boże obietnice. A jeśli ta wiara nie przychodzi nam łatwo, wystarczy, że zwrócimy się do Maryi, naszej Matki. Ona zawsze jest gotowa wstawiać się za nami i prowadzić nas w otwarte ramiona Jej Syna, Jezusa.
„Maryjo, Matko Boża, módl się za mnie.”
Ap 11,19a; 12,1-6a.10ab
Ps 45,7.10-12.14-15
1 Kor 15,20-26

▌Poniedziałek, 16 sierpnia
Sdz 2,11-19
Poszli za cudzymi bogami (…). Oddawali im pokłon i drażnili Pana. (Sdz 2,12)
Dzisiejsze pierwsze czytanie może wzbudzić w nas pewien niepokój, bo ukazuje Boga pałającego słusznym gniewem na niewierny lud. Jednak to samo czytanie podkreśla Jego litość wobec tegoż, tak wiarołomnego i niestałego, ludu – litość, którą Bóg okazuje wciąż na nowo. Ostateczny obraz Boga, jaki wyłania się z kart Pisma Świętego, to obraz Boga miłującego i zawsze gotowego do przebaczenia. Biblia pokazuje, z jak niezłomną konsekwencją usiłuje On pociągnąć swój naród – nas – do relacji miłości ze sobą. Żeby się o tym przekonać, wystarczy prześledzić wcześniejszą historię Izraela.
Po wyzwoleniu Izraelitów z niewoli egipskiej Bóg doprowadził ich do Kanaanu i pomógł odnieść zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi. Jego zamiarem było nieustanne otaczanie ludu miłością i dobrocią, chronienie go przed niebezpieczeństwem, pomoc w zasiedlaniu obiecanej ziemi. Pan zapragnął wejść ze swym ludem w bliską relację, chciał, by Izraelici oddali Mu swoje serca.
Jednak podobnie jak my dzisiaj, Izraelici często odrzucali tę więź miłości i odmawiali posłuszeństwa Panu. Podobnie jak my ponosili konsekwencje swoich uczynków i tracili bliską więź z Bogiem.
Zobaczmy jednak, co działo się, gdy do Niego powracali – za każdym razem przekonywali się, że Bóg „wejrzał na ich utrapienie” i „wysłuchiwał ich błagań” (Ps 106,44). Przyjmował ich z powrotem i obdarzał błogosławieństwem. Powinno to skłonić nas do przemyśleń nad wielką grzesznością ludzi i sprawiedliwością Bożą. Ale jest to także powód do wdzięczności – Bóg tak bardzo nas kocha, że nie chce pozostawić nas samych sobie w grzechach. Dlatego posłał swego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, mógł doświadczyć tej głębokiej, serdecznej więzi, jakiej On zawsze dla nas pragnął.
Jak możemy umacniać tę więź? Czcząc Pana i dając mu pierwsze miejsce w naszym życiu, w naszej modlitwie i kulcie, a także w naszych relacjach. W trudnych chwilach, które wcześniej czy później nadchodzą. Izrael nie zawsze chciał sprostać temu zobowiązaniu i często my także mamy z tym trudności. Ale Bóg jest zawsze wierny. I zawsze jest gotów do odnowienia więzi z nami. Jeśli widzisz, że twoja więź z Nim uległa rozluźnieniu, wystarczy, że przyjdziesz do Niego ze skruchą i powiesz Mu, że pragniesz na nowo się do Niego przybliżyć.
„Boże wszechmogący, pomóż mi coraz bardziej umacniać więź miłości z Tobą.”
Ps 106,34-37.39-40.43-44
Mt 19,16-22

 

MAGAZYN

Z moją Biblią nigdy w życiu się nie rozstanę
Czytanie Pisma Świętego
według systemu Hornera
Biblię czytam od dzieciństwa. Najpierw była Biblia dla dzieci, potem Nowy Testament i w szkole średniej wreszcie całe Pismo Święte, czyli Stary i Nowy Testament. Z biegiem lat Biblia stała się moją ojczyzną duchową. Bez niej nie wyobrażam sobie życia. Chyba do tej pory nie było dnia, żebym jej nie czytał. Była to najczęściej lektura czytań mszalnych, potem lektura całych ksiąg biblijnych. Gdy odkryłem plany czytania Biblii, czytałem ją od deski do deski w ciągu całego roku.
Bóg mówi do mnie właśnie w ten sposób, że czytam słowo Boże. Spotkanie z Bogiem poprzez lekturę słowa Bożego zmienia i ożywia, bo czytamy: „Według Twej mowy obdarz mię życiem!” (Ps 119,154). Nowe życie jest możliwe tylko dzięki działaniu Boga w nas. Wiara to nasza odpowiedź, jaką dajemy Bogu na usłyszane przez nas słowo.

Facebook i Biblia
W 2011 roku na facebooku pewien profesor literatury angielskiej z Kalifornii opublikował „System czytania Biblii Granta Hornera”. Powstała grupa i dołączyłem do niej, rozpoczynając czytanie według tego systemu. Polega on na tym, że codziennie czyta się po 1 rozdziale z 10 zakładek.
Plan Hornera zakłada, że każdego dnia poświęcamy 30-45 minut i czytamy według przygotowanej listy 10 rozdziałów Biblii. Zakładki przekładamy w miarę czytania, jeśli się nie uda przeczytać 10 rozdziałów, można poprzestać na 5. Ponieważ listy mają różną długość i księgi się przeplatają, nigdy nie będziemy czytać tego samego zestawu fragmentów biblijnych. Ważne, żeby się nie dać zniechęcić. Według dr. Granta Hornera, po 30 dniach powstaje w nas nawyk i głód czytania Biblii.
Oto świadectwo osoby od wielu lat posługującej się tym systemem: „Rozpocząłem w 1983 roku jako nowo nawrócony i w ciągu 3 lat bardzo dobrze poznałem treść Biblii. 25 lat później stwierdziłem, że treść słowa Bożego jest trwale zapisana w moim umyśle i sercu. Nauczam tego systemu w wielu Kościołach, choć nie mam wykształcenia seminaryjnego.
To nie jest system szybkiego czytania ani studiowania Biblii. Polega na czytaniu całych rozdziałów Biblii, po jednym z 10 różnych ksiąg. Czyta się więc jednocześnie Biblię w różnych miejscach. Wypróbuj ten system przez miesiąc i sprawdź, co się stanie. Potrzebujemy uczestniczyć w czymś systematycznie przez okres 30 dni, to jest jednego miesiąca, aby coś co czynimy stało się naszym nawykiem. Czy wiesz, że istnieją podobieństwa pomiędzy księgą Koheleta a 2 Listem do Koryntian? Czytając według tego systemu poznasz, jaki jest związek pomiędzy Księgą Powtórzonego Prawa a Ewangelią Mateusza. Nie ma innego systemu, który daje taką różnorodność poznawanych treści”.
Poznajemy Pismo Święte i zapamiętujemy szczegóły, bo dzięki temu systemowi łatwo zapamiętać zarówno treść, jak i szczegóły. Z czasem będziemy się poruszać po Biblii jak po dobrze znanej książce. Bo rzeczywiście Pismo Święte staje się bliskie i znane.

System Hornera
i księgi deuterokanoniczne
Każdego dnia przeczytaj jeden rozdział z 11 zakładek. Tak, 11 rozdziałów dziennie a nie 10?!
Prof. Grant Horner jest baptystą i opracował system dla hebrajskiego kanonu Starego Testamentu, przyjętego przez protestantów. Jego system zawiera 10 zakładek – to dlatego, że protestanckie wydania Biblii zawierają 66 ksiąg. Natomiast katolickie wydania Biblii zawierają 73 księgi, w tym 7 ksiąg Starego Testamentu napisanych po grecku: Tobiasza, Judyty, Mądrości, Syracha, Barucha, 1 i 2 Księga Machabejska. Są one są uznawane za kanoniczne przez katolików i część prawosławnych, a nie są uznawane przez protestantów; nie ma ich również w Biblii hebrajskiej używanej w judaizmie.
Księgi te powstały w III–I wieku przed Chrystusem. Kościół starożytny przejął je z judaizmu hellenistycznego, gdzie były uznawane, gdyż w I wieku kanon żydowski nie był jeszcze do końca ustalony. W IV wieku część Ojców Kościoła widziała je jako osobną grupę w kanonie, pomniejszając ich ważność. W następnych wiekach zaliczano je powszechnie do kanonu. Zakwestionowała to reformacja, ograniczając Stary Testament do ksiąg hebrajskich, natomiast Sobór Trydencki z 1546 roku uznał je za kanoniczne. Dla podkreślenia, że nie należą one do Biblii hebrajskiej, określa się je mianem ksiąg deuterokanonicznych (czyli wtórnokanonicznych). Chcąc dostosować system Hornera do Biblii katolickiej dodałem jedenastą zakładkę, zawierającą właśnie księgi deuterokanoniczne.

 

Igor Baranow, Andrzej Baranow

Dlaczego?
Ciekawi świata.
99 intrygujących pytań i odpowiedzi

Cena 27,90 zł
(+ koszty wysyłki)

Większość dzieci od wczesnego dzieciństwa zadaje mnóstwo pytań, często bardzo dociekliwych i zaskakujących. Niektóre z nich potrafią naprawdę sprawić kłopot rodzicom, starającym się rzetelnie odpowiedzieć na dziecięce wątpliwości. Warto wiedzieć, że postawienie interesujących pytań jest równie ważne, jak znalezienie odpowiedzi na nie, a wspólne poszukiwanie wyjaśnień może być fascynującą przygodą zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
Ta książka z jednej strony rozbudza dziecięcą ciekawość, z drugiej stanowi doskonałą pomoc dla takich wspólnych poszukiwań prowadzących do zrozumienia siebie i świata. Wychodząc od przeczytanego tekstu można razem twórczo spędzić czas
z dzieckiem samodzielnie pogłębiając poznane informacje. Pytania dotyczą świata przyrody, nas i naszego życia, zjawisk niebieskich i ziemskich, a także wiary i tradycji religijnych oraz znaczenia słów i pojęć. Każde pytanie i odpowiedź dopełnione są pobudzającą informację kolorową ilustracją.

Dlaczego pająk nie wplątuje się we własne sieci?
Wielu ludzi z pewnością uważa, że pająk ma jakąś szczególną właściwość, dzięki której nie przykleja się do własnej pajęczyny, albo że ma specjalnie przystosowane nóżki, zakończone być może czymś w rodzaju łyżew. W rzeczywistości jednak jest inaczej. Pająk najpierw tka swoją sieć ze zwykłych nitek, które nie są lepkie. Dopiero później obchodzi wkoło pajęczynę i kleistą wydzieliną pokrywa nici, aby zaplątały się w nich nieostrożne owady. Aby ustrzec się przed wpadnięciem we własne sidła, pająk nie okleja tą wydzieliną tych „dróżek”, które prowadzą z samego środka aż do skraju pajęczyny. Dlatego zawsze może szybko i bez przeszkód dostać się po nich do swojej zdobyczy. Natomiast muchy
i inne owady, nie znając sekretów pająka, przyklejają się do jego sieci.


DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 8 (336) 2021



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO SIERPNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Sierpień to tradycyjnie miesiąc związany z Maryją, ponieważ właśnie w sierpniu świętujemy wniebowzięcie Matki naszego Pana, która z Jego woli jest także naszą Matką. Mamy zatem Matkę w niebie – nasza najlepszą Opiekunkę, Orędowniczkę, Przewodniczkę. W naszych artykułach piszemy o tym, dlaczego warto prosić Ją o pomoc i wstawiennictwo, i jak można to robić, idąc śladami wielu świętych.
Tak jak w każdym numerze polecamy „Medytacje na każdy dzień” do jednego z czytań mszalnych, które stanowią pomoc w codziennym spotkaniu ze słowem Bożym.
W Magazynie znajdziemy artykuł o ks. Antonim Arasmusie, męczenniku z II wojny światowej, oraz o jego dziedzictwie, które jest wciąż żywe i stanowi inspirację dla wielu osób. W kolejnym tekście ks. Robert Krzywicki dzieli się z nami swoją praktyką lektury Pisma Świętego, którą poznał dzięki… facebookowi. Ponadto zamieszczamy wywiad z księdzem od lat posługującym wśród więźniów mówiący o tym, że i w więzieniu spotkać można Chrystusa. W ramach Naszych lektur przybliżamy książkę „Dlaczego…? Ciekawi świata”, zawierająca 99 intrygujących pytań i tyleż, często zaskakujących, odpowiedzi. Krótkie teksty i kolorowe, atrakcyjne ilustracje sprawiają, że jest to książka inspirująca i dla dzieci, i dla rodziców.
Jak w każdym numerze kalendarz i trochę rozrywki w postaci krzyżówki biblijnej.

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Do Boga przez Najświętszą Maryję Pannę
Maryja – duchowa Przewodniczka
Iwona Wesołowska.................................................... 4

Czego uczy nas Maryja
Szkoła zawierzenia – Iwona Wesołowska..................10

Przez ręce Matki
Najkrótsza droga do Jezusa
Iwona Wesołowska....................................................15

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 sierpnia....................................................20

MAGAZYN

Zginął za wiarę…
Sługa Boży ks. Antoni Arasmus
Elżbieta Antkiewicz................................................ 48

Z moją Biblią nigdy w życiu się nie rozstanę
Czytanie Pisma Świętego według systemu Hornera
ks. Robert Krzywicki....................................................53

Po prostu przepiękne
Świadectwo kapelana więziennego o mocy Bożej
miłości – Patrick McGovern....................................................58

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

LIST 

Drodzy Bracia i Siostry!

Mamy pełnię lata. Sierpień to szczególny miesiąc, kiedy możemy cieszyć się „owocami ziemi i pracy rąk ludzkich”. To również dla wielu z nas czas odpoczynku i wakacyjnych podróży. Czas podziwiania i dziękowania Bogu za całe stworzenie.
O Panie, nasz Boże,
jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców,
księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? (Ps 8, 2.4-5)
Piękno i majestat stworzenia napawa nas podziwem i respektem. Choć Bóg postawił człowieka nad swoimi dziełami, to jednak człowiek wielokrotnie doświadcza, że nie jest panem wszechrzeczy. Choć nasze sondy kosmiczne lądują na Marsie, inne nawet opuściły układ słoneczny i podążają w głąb wszechświata, choć zapanowaliśmy nad energią atomu, to przeraził nas ostatnio niewidoczny gołym okiem wirus. Nie wiemy, skąd się wziął. Lecz bez względu na to czy zadziałały siły natury, czy może powstał na skutek manipulacji genetycznych naukowców, ostatecznie okazało się, że nie panujemy nad światem. Owszem szczepionka, wynaleziona przez człowieka, jak nieraz w przeszłości, przyszła nam z pomocą, to jednak pandemia poruszyła naszą wyobraźnię i pokazała, gdzie jest nasze miejsce. To nie tylko potencjały militarne mocarstw i mega ładunki nuklearne nam zagrażają, ale zupełnie drobne czynniki. Panowanie człowieka na światem jest troską o całe stworzenie. Świat został nam powierzony i jesteśmy za niego odpowiedzialni. Ostatecznie to nasz dom. Dbanie o środowisko jest naszym obowiązkiem i zadaniem, jakie powierzył nam Stwórca.
Sierpień, choć trochę inaczej niż maj i październik, jest również miesiącem poświęconym Matce Bożej. Na początku miesiąca z całej Polski ruszają piesze pielgrzymki na Jasną Górę, by oddać cześć Najświętszej Maryi Pannie w dzień Jej Wniebowzięcia. Maryja jest najdoskonalszym owocem stworzenia, a Jej sierpniowa uroczystość w polskiej tradycji nazywana jest też świętem Matki Bożej Zielnej. W Jej łonie znalazł miejsce nasz Zbawiciel, dlatego wraz z duszą
i ciałem została wzięta do nieba. Nie mogło tak być, by Ta, która wykarmiła Jezusa swoją piersią, a której mleko stało się później krwią Zbawiciela, spoczęła
w grobie. Jezus z krzyża dał nam Maryję, swoją Matkę, aby stała się naszą. Mamy w Niej Orędowniczkę, Pośredniczkę łask, Przewodniczkę i Opiekunkę, a przez Jej ręce prowadzi najkrótsza droga do Chrystusa. O tym właśnie chcemy przypomnieć w naszych artykułach.
Dziś świat podnosi się z pandemii, ale wciąż brakuje nam solidarności z krajami biednymi, których nie stać na szczepionki. Prośmy więc Maryję, aby otwierała nasze serca i wzbudzała w nich tę solidarność z najuboższymi.
Drodzy Bracia i Siostry, życzę wam błogosławionego czasu odpoczynku, a rolnikom udanych zbiorów.
ks. Stanisław Drozdowski


ARTYKUŁ

Do Boga
przez Najświętszą
Maryję Pannę
Maryja – duchowa Przewodniczka
Pytanie o sens i cel życia człowieka towarzyszy ludzkości od najdawniejszych czasów. Człowiek wierzący, zastanawiając się nad tym, nie może pominąć perspektywy duchowej. Stając w prawdzie odkrywa, że bez Boga ludzkie życie nie ma sensu.

Sens i cel życia człowieka
„Bóg nieskończenie doskonały i szczęśliwy zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Dlatego w każdym czasie i w każdym miejscu jest On bliski człowiekowi. Powołuje go i pomaga mu szukać, poznawać i miłować siebie ze wszystkich sił. […] Czyni to przez swego Syna, którego posłał jako Odkupiciela i Zbawiciela, gdy nadeszła pełnia czasów. W Nim i przez Niego Bóg powołuje ludzi, by w Duchu Świętym stali się Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia.” (KKK 1,1)
Taki jest sens i cel życia każdego człowieka. Wszystkie Pisma Starego i Nowego Testamentu mówią właśnie o tym. I każdy z nas w głębi serca przechowuje tę Bożą rzeczywistość, owe Boskie źródła własnej tożsamości, których nie da się całkowicie zasypać ani zagłuszyć. Zawsze w swym sumieniu człowiek rozpoznaje głos Boga, który jest „sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (Flp 2,13). Ale często bywa, że stłumiony popiołem powszechnych stereotypów i uprzedzeń Boży głos staje się ledwie słyszalny. I musimy przyznać, że zdarza się to i nam, chrześcijanom, a przecież jako ludzie wierzący pragniemy poznawać i pełnić wolę Bożą.
Jak zatem mamy to czynić w tym zewnętrznym i wewnętrznym chaosie, który dziś jest tak intensywny? Jak odróżnić złe duchy od tych dobrych i od własnych wyobrażeń, upodobań, uprzedzeń i lęków… Jak odnajdywać drogi, które są nam nieznane i wydają się nam tak niepojęte?

Rozpoznać Boga w Synu
Szukanie i pełnienie woli Bożej domaga się najpierw odkrycia prawdziwego obrazu Boga. Musimy przecież wiedzieć, za Kim podążamy. Bywa bowiem, że nosimy w sobie wiele fałszywych wyobrażeń o Bogu, wykreowanych przez historię naszego życia, złe spotkania, niszczące spojrzenia lub narzuconych nam przez ludzkie przesądy i złą wolę. I trzeba nam w tym odkrywaniu być niczym malarz, który zafascynowany napotkanym zjawiskiem, nie mogąc ani na chwilę oderwać od niego oczu, przygląda mu się intensywnie i bada każdy szczegół, aby uchwycić więcej i głębiej i przelać na płótno to, co go tak olśniewa.
My też potrzebujemy tak patrzeć na Boga, tak poznawać Go i rozpoznawać w najdrobniejszych szczegółach, poruszeniach; potrzebujemy wciąż osobiście się z Nim spotykać i wpatrywać się w Jego Oblicze objawione nam w Jego Synu Jezusie Chrystusie, o którym opowiadają wszystkie Ewangelie.
Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Sprawa zatem wydaje się prosta. Ten, który „nas stworzył, by uczynić nas uczestnikami swego szczęśliwego życia”, ma oblicze Syna. Czytajmy więc codziennie, rozważajmy Boże Słowo dane nam w tak prosty, ludzki sposób, medytujmy, rozmyślajmy, kontemplujmy, módlmy się... i powierzajmy Bogu, abyśmy się stali „Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia”; pytajmy o Jego wolę wobec nas i szukajmy Bożych dróg, które przecież nie są naszymi drogami.

Maryja, duchowa
Przewodniczka
Jak? Bóg wie, że o to zapytamy bezradnie rozkładając ręce. Dlatego dał nam duchową Przewodniczkę, najczulszą Matkę, która jest dla nas wzorem życia i zawierzenia Bogu, jest też realną pomocą na każde dziś, jest Nauczycielką na drogach życia wewnętrznego i Pośredniczką wszelkich łask. Ona zna cel, do którego zdążamy, bo swoją ziemską pielgrzymkę szczęśliwie zakończyła w niebie w pełni zjednoczona z Bogiem, i zna pragnienie Ojca względem każdego z nas. Zna też wszystkie nasze wątpliwości, wykręty, opory, ludzkie słabości, które nam tak przeszkadzają w tej drodze. Wie też, że nie będzie łatwo, gdyż w każdej chwili możemy zrezygnować, ale zna cenę, jaką zapłacił Jej Syn, abyśmy doszli. Chce nam towarzyszyć, pokazywać, którędy iść, i wspierać, abyśmy się nie zniechęcili; chce utulić, gdy Słowo dotyka w nas tego, co zbyt boli, i odkrywa to, o czym chcielibyśmy już nie pamiętać. Lecz jak inaczej może nas uleczyć, oczyścić, uświęcić?
Zapalmy świecę, jeśli pozwoli nam wejść w nastrój skupienia, usiądźmy wygodnie w fotelu, weźmy do ręki różaniec i… przypatrzmy się Maryi.

Fiat Maryi
Oto Anioł obwieścił Jej przedziwną wolę Boga, a Ona odrzekła: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie” (Łk 1,38). Jak rozumieć te słowa, które dziś być może brzmią dla nas bardziej literacko niż realnie, ale też wciąż zachwycają, bo wyczuwamy, że ukryta jest w nich również nasza głęboka tęsknota i fascynacja świętością Boga i pięknem Maryi. A czy uświadamiamy sobie, że tymi słowami Maryja radykalnie powierza się Bogu, a to znaczy, że dla Boga pozbawia się tego, co zdążyła już sobie wymarzyć i ukochać?
Ale brzmi w nich jeszcze jedna nuta, która być może nam umyka. To pragnienie Maryi. Maryja bowiem już pragnie, aby Bóg uczynił to, co zamierzył. Fiat – tak, pragnę być Matką, choć jest to dla mnie niepojęte. Fiat – tak, pragnę, aby w związku z tym moje plany i moje marzenia przestały istnieć. Fiat – z całego serca pragnę, abyś odtąd kierował moim życiem, i ufam, że cokolwiek się stanie, jestem w Twoich rękach.
Jej zgoda jest przede wszystkim pragnieniem. Maryja powierza się Bogu z gorącym pragnieniem przyjęcia tego, co On ofiaruje.

Służebnica pokorna
Możemy się zastanawiać, czy tak młoda dziewczyna w pełni zdawała sobie sprawę, czego pragnie i na co wyraża zgodę? Wiele światła w tej kwestii rzucają słowa anioła, którymi pozdrawia Maryję: „łaski pełna”. My się tak nie pozdrawiamy. „Łaski pełna”, czyli zaprzyjaźniona z Bogiem i w pełni otwarta na Jego łaskę. Jak to możliwe?
Z pewnością jako pobożna Żydówka od wczesnego dzieciństwa modliła się Psalmami i rozważała Torę. Ze świętych Pism poznawała Boże plany i działanie względem narodu wybranego, dialogowała z Bożym słowem i wsłuchiwała się w każde wewnętrzne poruszenie. Badała je i zadawała pytania, a każdą łaskę zachowywała w swoim sercu. Tak kształtowała się Jej głęboka wrażliwość na poruszenia Ducha i dojrzewała Jej wiara. Znała też obietnicę Boga i wraz z własnym narodem oczekiwała zapowiedzianego Mesjasza.
Dlatego gdy przemówił do Niej anioł, wiedziała, kim jest Ten, który z Nią mówi, i o co Ją prosi, choć to, co usłyszała przerastało możliwości Jej zrozumienia. Nie skupiła się jednak na tym, że nie rozumie, niczego też nie dociekała ani nie zastanawiała się nad tym, jak się odnajdzie w nowej rzeczywistości wobec Józefa, rodziny, ludzkiej opinii, obowiązującego Prawa. Wie tylko, że Bóg powierzył Jej nieprawdopodobną misję bycia Matką Syna Bożego, o którym słyszała, że przyjdzie, i że tego pragnie; ale wie także, że jest zbyt słaba, krucha i nic nieznacząca, żeby się z tym samej zmierzyć. Jest służebnicą pokorną, bezgranicznie ufającą Bogu.
A Bóg w swej dobroci znając ten stan duszy Maryi nie pozostawia Jej w ciemnościach, nie dopuszcza do tego, aby po ludzku nie miała się na czym oprzeć. Daje Jej znak, który potwierdzi Jego wolę wobec Niej i Jego wszechmoc we wszelkim działaniu. „A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,36-37).

Wzrastanie w wierze
Przypatrzmy się Maryi, jeśli pragniemy powierzyć Jej swoją drogę, swoje życie. To bardzo ważne, żeby uchwycić istotę Jej radykalnego zawierzenia Bogu w chwili Zwiastowania. Ale też trzeba zrozumieć dalszą drogę Jej dojrzewania w wierze i otwierania się na łaskę poprzez adorowanie Dziecka, codzienną modlitwę, odczytywanie znaków ukrytych w zwykłych wydarzeniach, rozpoznawanie głosu Boga najpierw w tym, co mówi Józef, a następnie w obecności i dziełach Syna. To wszystko kształtowało w Maryi niezwykłą wrażliwość na wewnętrzne poruszenia Ducha, rodziło w Niej jeszcze głębszą pokorę i pokój, uczyło uważnego skupienia.
Ewangelia mówi, że Maryja „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Nie znaczy to, że każde zdarzenie roztrząsała i analizowała w szczegółach, a to, co usłyszała na przykład od sąsiadek, rozkładała na czynniki pierwsze próbując dociec, co miały na myśli. Nie! To, co usłyszała i co zobaczyła, odnosiła do Boga. Z Nim rozważała. Jego pytała, co by miało znaczyć dla Niej to lub inne słowo, znak czy wydarzenie. Znała Pisma, modliła się Psalmami. Cała rzeczywistość, w której żyła, przemawiała do Niej Bożym słowem i Bożą obecnością.
Zanim Bóg obwieścił Jej, że będzie Matką Pana, była „pełna łaski”. Zwiastowanie nie spadło na Nią jak grom z jasnego nieba, choć z pewnością było niczym wewnętrzne tsunami. Ale to dlatego, że Boża rzeczywistość zawsze jest dla człowieka tajemnicza i niepojęta, fascynująca i przerażająca zarazem. Również dla Maryi. Była przecież jak my, tylko i aż stworzeniem Bożym.

Przypatrzmy się sobie
Z pewnością i my jako osoby wierzące powierzamy się Bogu w różnych okolicznościach naszego życia. Spontanicznie powierzamy Mu swoje problemy prosząc, by je rozwiązał, może trochę licząc, że uwzględnione zostaną nasze ludzkie oczekiwania. Powierzamy drogie nam osoby: jeśli chorują, by wyzdrowiały, jeśli mają kłopoty, by minęły. Każdy z nas powierza Bogu to, z czym sobie nie radzi, co przerasta jego siły, możliwości, co jest jego cierpieniem, ale też powierzamy Mu swoje pragnienia i nadzieje, i wyrażamy wdzięczność. To dobrze, bo za każdym razem podejmujemy z Nim dialog wierząc, że jest i że nas słucha.
Ale zdarza się, że Bóg milczy, a wtedy być może niepokoimy się, zaczynamy się niecierpliwić, wątpić, lękać... Jeśli tak jest, to zapytajmy siebie dlaczego? Zapytajmy, kim jest dla nas Bóg? Jak Go słuchamy? Czy rzeczywiście chcemy, aby to On rozwiązał nasz konkretny problem? Czy oczekujemy na Jego odpowiedź? Czy potrafimy Go słuchać tak jak Maryja? I czy jak Ona, pragniemy pełnić Jego wolę i chodzić Jego drogami? Bo może, nawet bezwiednie, wciąż zaciągamy Go na swe podwórka, aby „cudował” na zawołanie, jak chcieli ci z Nazaretu? To zasadnicza różnica.

Spojrzenie Maryi
Maryja zupełnie zmienia nasz punkt odniesienia i perspektywę drogi, można powiedzieć, że rewolucjonizuje wszystko, choć nie tak od razu. Jeśli zapragniemy powierzać Bogu nie tylko doraźne sprawy i problemy, ale samych siebie, czyli wszystko, możemy Ją prosić, żeby otoczyła nas opieką, by była naszą Matką i Nauczycielką, Wspomożycielką i Pośredniczką łask.
A wtedy zawsze będzie nas prowadziła za Bogiem, nie pozwoli Go nam wyprzedzać ani lękiem i niecierpliwością, ani zwątpieniem czy własnym osądem spraw, a tym bardziej pochopną decyzją, której konsekwencje mogłyby być opłakane. Jeśli się Jej oddamy na własność, będzie nas prowadzić w tempie i w kolejności wydarzeń według Bożych zamierzeń i nigdy nie pozwoli, abyśmy zeszli z tej drogi. Ale przede wszystkim nauczy nas innego, nowego spojrzenia na to, co nas otacza i co nam się przydarza. Spojrzenia dalszego, głębszego, jakby poza to, co widzimy i pojmujemy; nadprzyrodzonego rozumienia tych rzeczy, tak jak je widzi Bóg. ▐


MEDYTACJE

Niedziela, 1 sierpnia
Wj 16,2-4.12-15
Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy (…) jadali chleb do syta! (Wj 16,3)
Jak mówi przysłowie: „Lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu”. Lepiej mieć coś pewnego, niż liczyć na coś lepszego, na co wcale nie mamy gwarancji. Tak właśnie rozumowali Izraelici skarżąc się Mojżeszowi. Woleliby zostać niewolnikami w Egipcie, gdzie przynajmniej mieli co jeść, niż liczyć na to, że Bóg doprowadzi ich do Ziemi Obiecanej. Nie chcieli iść dalej o głodzie przez pustynię!
Rozumowanie Izraelitów wydaje się bardzo powierzchowne, nawet nas dziwi, że tak szybko zapomnieli o otrzymanych dobrodziejstwach! Tak niedawno Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej. Rozdzielił przed nimi Morze Czerwone i dał im wodę na pustyni. Dlaczego tak trudno było im zaufać, że Bóg będzie dalej się o nich troszczył? Dlaczego nie spojrzeli szerzej, a skupili się jedynie na zaspokojeniu swoich doraźnych potrzeb? Powiedzmy sobie po prostu, że taka jest ludzka natura. Bieżące potrzeby
i problemy sprawiają, że zapominamy o Bożej wierności.
Tak właśnie zachowali się ludzie idący tłumnie za Jezusem w dzisiejszej Ewangelii – szukali Go nie dlatego, że widzieli uzdrowienia i cuda, ale ponieważ jedli „chleb do syta” (J 6,26).
Nawet gdy Jezus powiedział im wprost, że jest Chlebem Bożym, który zstąpił z nieba, aby dać życie światu (J 6,33), oni wciąż myśleli jedynie o pokarmie dla ciała.
Trudno jest zdobyć się na ufność, że Bóg ostatecznie z każdej bolesnej sytuacji wyprowadzi dobro, ponieważ najbardziej zależy nam na tym, by doznać natychmiastowej ulgi. Trudno nam pamiętać o Jego obietnicach, gdy widzimy przede wszystkim to, czego nam brakuje. Wciąż potrzebujemy jakiegoś znaku Bożej wierności, który by nam przypominał, że Jemu naprawdę na nas zależy, że o nas pamięta.
A przecież takim znakiem jest Eucharystia. Każdego dnia Jezus ofiaruje się nam jako Chleb, który zstąpił z nie-
ba. Dziś, kiedy przyjmiesz Komunię świętą, złóż przed Panem wszystkie swoje palące potrzeby, a następnie wzbudź w sobie ufność, że On trzyma cię w swojej dłoni.
„Panie Jezu, Ty jesteś Chlebem Żywym. Wzbudź we mnie głód pokarmu, który trwa na wieki.”
Ps 78,3-4.23-25.54
Ef 4,17.20-24
J 6,24-35

▌Poniedziałek, 2 sierpnia
Lb 11,4b-15
Nie widzimy niczego prócz manny.
(Lb 11,6)
Czy cud może spowszednieć? I tak, i nie. Widzimy to na przykładzie dzisiejszego pierwszego czytania. Od ponad roku Bóg w cudowny sposób zsyła mannę z nieba, aby karmić Izraelitów podczas ich wędrówki przez pustynię. Ale jak każdy, kto zmuszony jest jeść to samo przez kilka dni z rzędu – a co dopiero przez cały rok – Izraelici są już znużeni tą monotonią. Istnieje przecież ograniczona liczba sposobów, na jakie da się przyrządzić mannę!
Dlatego niektórzy z ludu wkrótce przestali zdumiewać się cudem Bożej opatrzności, a dostrzegali jedynie wciąż ten sam do znudzenia zwyczajny pokarm. Jego pojawianie się budziło w nich już nie podziw, ale frustrację.
Nie musiało jednak tak być. Izraelici mogli uznać swoje rosnące niezadowolenie za coś naturalnego i spróbować mu się przeciwstawić. Zamiast skupiać się na tym, że nie widzą „niczego prócz manny”, mogli uświadomić sobie na nowo, że to sam Bóg troszczy się o nich na jałowej pustyni Synaj. Mogli ucieszyć się tym, że On idzie wraz z nimi. Albo przynajmniej przypomnieć sobie, jak ciężko im było wędrować o głodzie!
A ty, czy czujesz się znużony „zwyczajnymi cudami” w twoim życiu? Wciąż to samo stare mieszkanie, ta sama praca, ta sama parafia, ci sami bliscy i znajomi – i siłą rzeczy w pewnym momencie możemy poczuć się znużeni tą zwyczajną, choć przecież napełnioną po brzegi łaską rzeczywistością.
Zapominamy, że to mieszkanie i ta praca były odpowiedzią na modlitwę. Zapominamy o uzdrawiającej obecności Boga w naszym kościele. Znaki Bożej miłości, które kiedyś nas zachwycały, przyjmujemy jako rzecz nam należną. Przestajemy dostrzegać, jak wiele otrzymaliśmy.
Dziś spróbuj podziękować Bogu za swoją „mannę” – za to, w jaki sposób troszczy się o ciebie każdego dnia. Jeśli zauważasz, że popadasz w niezadowolenie, zwróć się do Pana i powiedz Mu, jak bardzo jesteś Mu wdzięczny – lub przynajmniej, że chcesz Mu być wdzięczny. Poproś Go też, aby pomógł ci dostrzec, że się o ciebie troszczy i zawsze jest przy tobie.
„Panie, dziękuję Ci za to, że się o mnie troszczysz. Obym nigdy nie tracił z oczu Twojej miłości!”
Ps 81,12-17
Mt 14,13-21

▌Sobota, 14 sierpnia
Joz 24,14-29
Zawarł więc Jozue w tym dniu przymierze z ludem. (Joz 24,25)
Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy biblijnym przymierzem a umową cywilno-prawną. Osoby zawierające umowę dochodzą do porozumienia w konkretnym, ograniczonym zakresie: Jeśli pozwolisz mi tu zamieszkać bez płacenia czynszu, będę kosił trawnik i wykonywał wszystkie konieczne naprawy. Natomiast osoby zawierające przymierze nawiązują ze sobą trwałą relację, zobowiązując się do wzajemnej miłości i udzielania sobie nawzajem wszelkiego możliwego wsparcia.
Przymierze, jakie zawiera Jozue w dzisiejszym pierwszym czytaniu, łączy na wieki Boga i Jego lud. Bóg obiecuje prowadzić lud i bronić go przed wrogami, o ile ten pozostanie mu wierny. Lud ze swojej strony przyrzeka czcić wyłącznie Boga i przestrzegać Jego praw.
Jozue wystarczająco długo był przywódcą ludu, by wiedzieć, jak trudno będzie mu dochować swojej części przymierza. Dlatego wręcz zniechęcał lud do jego zawarcia. Dopiero gdy Izraelici trzykrotnie wyrazili intencję służenia Panu, przyjął ich zobowiązanie.
Wiemy oczywiście, jak potoczyła się dalej ta historia. Izraelici nie zawsze dochowywali swojej części przymierza. Zapominając o tym, że są ludem wybranym przez Boga, przejmowali praktyki religijne okolicznych narodów, a potem mieli pretensje do Boga o to, że nie robi tego, czego od Niego żądają.
Moglibyśmy się spodziewać, że widząc ich niewierność, Bóg zerwie z nimi relację. On jednak tak nie uczynił. Nie tylko pozostał wierny zawartemu przymierzu, ale znalazł doskonały środek zaradczy na ludzką niewierność. Przyjął nasze człowieczeństwo, aby osobiście wypełnić to, czego my w naszej słabości nie byliśmy w stanie wypełnić. Jezus stał się umiłowanym, posłusznym Synem Izraela, jakiego pragnął mieć Ojciec.
Celebrujemy to nowe przymierze podczas każdej Mszy świętej. Jezus, umiłowany i posłuszny Syn, daje się nam w Eucharystii. A my, jak kiedyś lud Izraela, potwierdzamy, że chcemy być ludem Boga i czcić Jego samego. Każde nasze „Amen” jest opowiedzeniem się za przymierzem z Bogiem oraz umocnieniem do życia tym przymierzem na co dzień.
„Ojcze, dziękuję Ci za to, że związałeś się z nami przymierzem bezwarunkowej miłości.”
Ps 16,1-2.5.7-8.11
Mt 19,13-15

▌Niedziela, 15 sierpnia
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Łk 1,39-56
Błogosławiona jest, która uwierzyła. (Łk 1,45)
Kiedy anioł Gabriel oznajmił Maryi, że będzie miała Syna, zapytała: „Jakże się to stanie?” (Łk 1,34). A kiedy anioł zapewnił ją, że stanie się to mocą Ducha Świętego, Maryja uwierzyła jego słowu. Właśnie z tego powodu w dzisiejszej Ewangelii na uroczystość Wniebowzięcia, Elżbieta nazywa Maryję „błogosławioną” – ponieważ uwierzyła.
Dziewicze narodziny nie są jedyną prawdą naszej wiary, której nie da się wyjaśnić w sposób naturalny. Możemy również zastanawiać się, w jaki sposób Jezus mógł być w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem oraz jak to się stało, że po trzech dniach przebywania w grobie powstał z martwych. Chociaż jednak nie wiemy, jak to się stało, to wiemy dlaczego – aby nasz kochający Bóg mógł ocalić nas od grzechu i śmierci.
Wzięcie Maryi do nieba z duszą i ciałem jest kolejną prawdą, której nie da się wyjaśnić na poziomie natury. Tu znowu nie wiemy, jak to się stało, ale wiemy dlaczego. Odpowiadając „tak” na słowa anioła, Maryja zgodziła się urodzić Zbawiciela Świata. Dzięki temu „tak”, odegrała kluczową rolę w historii zbawienia. A Bóg uhonorował Ją, dając Jej pełny udział w owocach zwycięstwa Jezusa nad śmiercią już teraz, zanim jeszcze Pan powróci w chwale.
My także mamy nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym zakosztujemy owoców zwycięstwa Jezusa nad śmiercią. Przy Jego powtórnym przyjściu to, co zniszczalne, stanie się niezniszczalne (1 Kor 15,54). Nasze ciała powrócą do życia jako ciała duchowe i ujrzymy Maryję w całym Jej pięknie i chwale.
Nie wiemy, jak się to stanie. Ale tu właśnie jest miejsce na wiarę. Jak powiedziała Elżbieta do Maryi: Błogosławieni, którzy uwierzyli. Błogosławieni jesteśmy, jeśli wierzymy, że wypełnią się wszystkie Boże obietnice. A jeśli ta wiara nie przychodzi nam łatwo, wystarczy, że zwrócimy się do Maryi, naszej Matki. Ona zawsze jest gotowa wstawiać się za nami i prowadzić nas w otwarte ramiona Jej Syna, Jezusa.
„Maryjo, Matko Boża, módl się za mnie.”
Ap 11,19a; 12,1-6a.10ab
Ps 45,7.10-12.14-15
1 Kor 15,20-26

▌Poniedziałek, 16 sierpnia
Sdz 2,11-19
Poszli za cudzymi bogami (…). Oddawali im pokłon i drażnili Pana. (Sdz 2,12)
Dzisiejsze pierwsze czytanie może wzbudzić w nas pewien niepokój, bo ukazuje Boga pałającego słusznym gniewem na niewierny lud. Jednak to samo czytanie podkreśla Jego litość wobec tegoż, tak wiarołomnego i niestałego, ludu – litość, którą Bóg okazuje wciąż na nowo. Ostateczny obraz Boga, jaki wyłania się z kart Pisma Świętego, to obraz Boga miłującego i zawsze gotowego do przebaczenia. Biblia pokazuje, z jak niezłomną konsekwencją usiłuje On pociągnąć swój naród – nas – do relacji miłości ze sobą. Żeby się o tym przekonać, wystarczy prześledzić wcześniejszą historię Izraela.
Po wyzwoleniu Izraelitów z niewoli egipskiej Bóg doprowadził ich do Kanaanu i pomógł odnieść zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi. Jego zamiarem było nieustanne otaczanie ludu miłością i dobrocią, chronienie go przed niebezpieczeństwem, pomoc w zasiedlaniu obiecanej ziemi. Pan zapragnął wejść ze swym ludem w bliską relację, chciał, by Izraelici oddali Mu swoje serca.
Jednak podobnie jak my dzisiaj, Izraelici często odrzucali tę więź miłości i odmawiali posłuszeństwa Panu. Podobnie jak my ponosili konsekwencje swoich uczynków i tracili bliską więź z Bogiem.
Zobaczmy jednak, co działo się, gdy do Niego powracali – za każdym razem przekonywali się, że Bóg „wejrzał na ich utrapienie” i „wysłuchiwał ich błagań” (Ps 106,44). Przyjmował ich z powrotem i obdarzał błogosławieństwem. Powinno to skłonić nas do przemyśleń nad wielką grzesznością ludzi i sprawiedliwością Bożą. Ale jest to także powód do wdzięczności – Bóg tak bardzo nas kocha, że nie chce pozostawić nas samych sobie w grzechach. Dlatego posłał swego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, mógł doświadczyć tej głębokiej, serdecznej więzi, jakiej On zawsze dla nas pragnął.
Jak możemy umacniać tę więź? Czcząc Pana i dając mu pierwsze miejsce w naszym życiu, w naszej modlitwie i kulcie, a także w naszych relacjach. W trudnych chwilach, które wcześniej czy później nadchodzą. Izrael nie zawsze chciał sprostać temu zobowiązaniu i często my także mamy z tym trudności. Ale Bóg jest zawsze wierny. I zawsze jest gotów do odnowienia więzi z nami. Jeśli widzisz, że twoja więź z Nim uległa rozluźnieniu, wystarczy, że przyjdziesz do Niego ze skruchą i powiesz Mu, że pragniesz na nowo się do Niego przybliżyć.
„Boże wszechmogący, pomóż mi coraz bardziej umacniać więź miłości z Tobą.”
Ps 106,34-37.39-40.43-44
Mt 19,16-22

 

MAGAZYN

Z moją Biblią nigdy w życiu się nie rozstanę
Czytanie Pisma Świętego
według systemu Hornera
Biblię czytam od dzieciństwa. Najpierw była Biblia dla dzieci, potem Nowy Testament i w szkole średniej wreszcie całe Pismo Święte, czyli Stary i Nowy Testament. Z biegiem lat Biblia stała się moją ojczyzną duchową. Bez niej nie wyobrażam sobie życia. Chyba do tej pory nie było dnia, żebym jej nie czytał. Była to najczęściej lektura czytań mszalnych, potem lektura całych ksiąg biblijnych. Gdy odkryłem plany czytania Biblii, czytałem ją od deski do deski w ciągu całego roku.
Bóg mówi do mnie właśnie w ten sposób, że czytam słowo Boże. Spotkanie z Bogiem poprzez lekturę słowa Bożego zmienia i ożywia, bo czytamy: „Według Twej mowy obdarz mię życiem!” (Ps 119,154). Nowe życie jest możliwe tylko dzięki działaniu Boga w nas. Wiara to nasza odpowiedź, jaką dajemy Bogu na usłyszane przez nas słowo.

Facebook i Biblia
W 2011 roku na facebooku pewien profesor literatury angielskiej z Kalifornii opublikował „System czytania Biblii Granta Hornera”. Powstała grupa i dołączyłem do niej, rozpoczynając czytanie według tego systemu. Polega on na tym, że codziennie czyta się po 1 rozdziale z 10 zakładek.
Plan Hornera zakłada, że każdego dnia poświęcamy 30-45 minut i czytamy według przygotowanej listy 10 rozdziałów Biblii. Zakładki przekładamy w miarę czytania, jeśli się nie uda przeczytać 10 rozdziałów, można poprzestać na 5. Ponieważ listy mają różną długość i księgi się przeplatają, nigdy nie będziemy czytać tego samego zestawu fragmentów biblijnych. Ważne, żeby się nie dać zniechęcić. Według dr. Granta Hornera, po 30 dniach powstaje w nas nawyk i głód czytania Biblii.
Oto świadectwo osoby od wielu lat posługującej się tym systemem: „Rozpocząłem w 1983 roku jako nowo nawrócony i w ciągu 3 lat bardzo dobrze poznałem treść Biblii. 25 lat później stwierdziłem, że treść słowa Bożego jest trwale zapisana w moim umyśle i sercu. Nauczam tego systemu w wielu Kościołach, choć nie mam wykształcenia seminaryjnego.
To nie jest system szybkiego czytania ani studiowania Biblii. Polega na czytaniu całych rozdziałów Biblii, po jednym z 10 różnych ksiąg. Czyta się więc jednocześnie Biblię w różnych miejscach. Wypróbuj ten system przez miesiąc i sprawdź, co się stanie. Potrzebujemy uczestniczyć w czymś systematycznie przez okres 30 dni, to jest jednego miesiąca, aby coś co czynimy stało się naszym nawykiem. Czy wiesz, że istnieją podobieństwa pomiędzy księgą Koheleta a 2 Listem do Koryntian? Czytając według tego systemu poznasz, jaki jest związek pomiędzy Księgą Powtórzonego Prawa a Ewangelią Mateusza. Nie ma innego systemu, który daje taką różnorodność poznawanych treści”.
Poznajemy Pismo Święte i zapamiętujemy szczegóły, bo dzięki temu systemowi łatwo zapamiętać zarówno treść, jak i szczegóły. Z czasem będziemy się poruszać po Biblii jak po dobrze znanej książce. Bo rzeczywiście Pismo Święte staje się bliskie i znane.

System Hornera
i księgi deuterokanoniczne
Każdego dnia przeczytaj jeden rozdział z 11 zakładek. Tak, 11 rozdziałów dziennie a nie 10?!
Prof. Grant Horner jest baptystą i opracował system dla hebrajskiego kanonu Starego Testamentu, przyjętego przez protestantów. Jego system zawiera 10 zakładek – to dlatego, że protestanckie wydania Biblii zawierają 66 ksiąg. Natomiast katolickie wydania Biblii zawierają 73 księgi, w tym 7 ksiąg Starego Testamentu napisanych po grecku: Tobiasza, Judyty, Mądrości, Syracha, Barucha, 1 i 2 Księga Machabejska. Są one są uznawane za kanoniczne przez katolików i część prawosławnych, a nie są uznawane przez protestantów; nie ma ich również w Biblii hebrajskiej używanej w judaizmie.
Księgi te powstały w III–I wieku przed Chrystusem. Kościół starożytny przejął je z judaizmu hellenistycznego, gdzie były uznawane, gdyż w I wieku kanon żydowski nie był jeszcze do końca ustalony. W IV wieku część Ojców Kościoła widziała je jako osobną grupę w kanonie, pomniejszając ich ważność. W następnych wiekach zaliczano je powszechnie do kanonu. Zakwestionowała to reformacja, ograniczając Stary Testament do ksiąg hebrajskich, natomiast Sobór Trydencki z 1546 roku uznał je za kanoniczne. Dla podkreślenia, że nie należą one do Biblii hebrajskiej, określa się je mianem ksiąg deuterokanonicznych (czyli wtórnokanonicznych). Chcąc dostosować system Hornera do Biblii katolickiej dodałem jedenastą zakładkę, zawierającą właśnie księgi deuterokanoniczne.

 

Igor Baranow, Andrzej Baranow

Dlaczego?
Ciekawi świata.
99 intrygujących pytań i odpowiedzi

Cena 27,90 zł
(+ koszty wysyłki)

Większość dzieci od wczesnego dzieciństwa zadaje mnóstwo pytań, często bardzo dociekliwych i zaskakujących. Niektóre z nich potrafią naprawdę sprawić kłopot rodzicom, starającym się rzetelnie odpowiedzieć na dziecięce wątpliwości. Warto wiedzieć, że postawienie interesujących pytań jest równie ważne, jak znalezienie odpowiedzi na nie, a wspólne poszukiwanie wyjaśnień może być fascynującą przygodą zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
Ta książka z jednej strony rozbudza dziecięcą ciekawość, z drugiej stanowi doskonałą pomoc dla takich wspólnych poszukiwań prowadzących do zrozumienia siebie i świata. Wychodząc od przeczytanego tekstu można razem twórczo spędzić czas
z dzieckiem samodzielnie pogłębiając poznane informacje. Pytania dotyczą świata przyrody, nas i naszego życia, zjawisk niebieskich i ziemskich, a także wiary i tradycji religijnych oraz znaczenia słów i pojęć. Każde pytanie i odpowiedź dopełnione są pobudzającą informację kolorową ilustracją.

Dlaczego pająk nie wplątuje się we własne sieci?
Wielu ludzi z pewnością uważa, że pająk ma jakąś szczególną właściwość, dzięki której nie przykleja się do własnej pajęczyny, albo że ma specjalnie przystosowane nóżki, zakończone być może czymś w rodzaju łyżew. W rzeczywistości jednak jest inaczej. Pająk najpierw tka swoją sieć ze zwykłych nitek, które nie są lepkie. Dopiero później obchodzi wkoło pajęczynę i kleistą wydzieliną pokrywa nici, aby zaplątały się w nich nieostrożne owady. Aby ustrzec się przed wpadnięciem we własne sidła, pająk nie okleja tą wydzieliną tych „dróżek”, które prowadzą z samego środka aż do skraju pajęczyny. Dlatego zawsze może szybko i bez przeszkód dostać się po nich do swojej zdobyczy. Natomiast muchy
i inne owady, nie znając sekretów pająka, przyklejają się do jego sieci.


Sklep internetowy Shoper.pl