Książki
11.9
PLN
Święty Antoni z Padwy. Żywot, nowenna, pieśni
Święty Antoni z Padwy. Żywot, nowenna, pieśni
tłum: Gustaw Kania
wydawnictwo: Promic
rok wyd.: 2014
ISBN: 978-83-7502-288-9
oprawa: miękka
format: 110 x 180 mm
liczba stron: 76
Ocena:
(Ilość ocen: 1)
Cena: 11,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
rok wyd. 2014
ISBN 978-83-7502-288-9
oprawa miękka
format 110 x 180 mm
liczba stron 76
Cudotwórca kochający bliźnich i przyrodę to pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się, gdy mowa o  św. Antonim z Padwy. Myliłby się jednak ten, kto widziałby w nim wyłącznie pokornego franciszkanina. Szlachetnie urodzony i doskonale wykształcony, erudyta o rzadkim darze elokwencji, był wszak nie bez przyczyny zwany „młotem na heretyków”. Jego donośny i czysty głos poruszał sumienie ludu, zachwycał możnych ówczesnego świata, a nawet – jak chce legenda – budził respekt samego diabła.
Św. Antoni swoim pełnym gorliwej wiary życiem zdaje się pokazywać, że droga świętości to opcja bezkompromisowa, ale zarazem przestrzeń, w której głęboka mądrość i przenikliwa intuicja powinny splatać się z nadzwyczajną pokorą, wyrozumiałością i miłością nie tylko tego, co boskie, ale i tego, co ludzkie.
DRUKUJ OPIS
Uczeń świętego Franciszka … 5
Antoni i jego czasy … 7
Ferdynand z Lizbony … 8
Śladami świętego Franciszka … 14
W służbie zakonu … 24
Nowa ojczyzna … 28

Kult … 33
Kwiatki świętego Antoniego … 35
Święty Antoni – patron … 44
Sanktuaria i kościoły … 49
Kult świętego i ikonografia … 51

Kwiatki świętego Antoniego

 
Ferdynand i wróble
 
Pewnego czerwcowego dnia, gdy zboże nada­wało się już do koszenia, ojciec Ferdynanda don Martino zabrał chłopca do jednego z ich gospodarstw na przedmieściu Lizbony. Ledwie znaleźli się blisko pola, zobaczyli, że stado wróbli wydziobuje bez przeszkód kłosy zboża. Don Martino pobiegł zaraz po ludzi, aby przepędzili nieproszone ptactwo. Od­chodząc polecił Ferdynandowi zabawić się w „stra­cha na wróble”. Po pewnym czasie dzwon kościelny oznajmił „Anioł Pański”. Ferdynand niezdecydowa­ny, czy ma posłuchać głosu wzywającego do mod­litwy, czy ojca, który polecił mu chronić zboże przed wróblami, zwrócił się do ptaków. Poprosił je, aby odleciały z pola i ukryły się na strychu, gdyż musi iść do kościoła na modlitwę. Wróble posłu­chały, a gdy ojciec z wieśniakami powrócił i stwier­dził, że wróble są zamknięte na strychu, mógł jedynie wyrazić swoje zdumienie.
 
Diabeł w katedrze
 
Pewnego razu, gdy Ferdynand modlił się w ka­tedrze w Lizbonie, przed ołtarzem Matki Bożej, ukazał mu się diabeł. Przerażony jego rzeczywiście potwornym wyglądem, chłopiec nie stracił ducha. Tak jak uczyła go matka, zrobił znak krzyża na marmurowej posadzce. Diabeł natychmiast zniknął, ale na posadzce pozostał wyryty krzyż, który chło­piec nakreślił.
 
Otwarte mury
 
Gdy przebywał w klasztorze Świętego Krzyża w Coimbrze, poza obowiązkiem nauki i modlitwy, Ferdynand musiał wykonywać pewne prace: zmywał, odkurzał, sprzątał. Pewnego dnia był zajęty jedną z tych przykrych czynności w pomieszczeniu przy­ległym do kościoła, nie mógł dlatego uczestniczyć w mszy świętej, chociaż gorąco tego pragnął. Otóż w chwili podniesienia rozwarły się ściany kościoła j Ferdynand mógł zobaczyć ołtarz i uklęknąć, by uczcić Najświętszy Sakrament.
 
Kazanie do ryb
 
Brat Antoni został wysłany przez przełożonych do Rimini, z poleceniem nauczania i nawracania heretyków, którzy w tym mieście mieli wielu zwo­lenników. Jego słowa jednak, pomimo natchnionych zdolności naszego świętego, nie przekonały słucha­czy, którzy nawet przepędzili go, złorzecząc i mó­wiąc, aby się wyniósł z miasta. Wówczas Antoni, nie zrażony niepowodzeniem, poszedł nad rzekę, która w okolicach Rimini wpadała do Morza Ad­riatyckiego. Zwracając się do wód rzeki zaczął prze­mawiać: „Słuchajcie słowa Bożego, wy, ryby mor­skie i rzeczne, jeżeli heretycy nie chcą go słuchać!" Gdy tylko wypowiedział te słowa, do brzegu zbliży­ło się mnóstwo ryb różnej wielkości i gatunków, zarówno rzecznych jak i morskich. Wszystkie wy­stawiły głowy nad poziom wody i zwróciły się ku świętemu Antoniemu, który polecił im, aby ustawiły się przed nim według wielkości, z przodu najmniej­sze, zaś z tyłu największe. Tak też uczyniły. Na­stępnie zaczęły słuchać jego słów, odpowiadając na znak zrozumienia skłonami głowy. Im dłużej święty Antoni przemawiał, tym więcej ryb przybywało.
 
Widząc takie zjawisko mieszkańcy Rimini, a tym bardziej heretycy, nie mogli pozostać obojętni, toteż zaczęli przychodzić i przysłuchiwać się niecodzien­nemu nauczaniu głoszonemu przez tak zdolnego kaznodzieję oraz zobaczyć tak niezwykłe audyto­rium. Po skończonym kazaniu ryby odpłynęły, dla okazania swej radości wyskakując z wody, natomiast ludzie prosili Antoniego, aby pozostał w mieście i dalej głosił kazania.
 
Doszło do tego, że Antoni nawrócił heretyków i zdobył przychylność wszystkich mieszkańców Ri­mini.
 
Głodny muł
 
Mówią, że pewnego dnia Antoni został wysta­wiony przez pewnego heretyka na dziwną próbę. Przyprowadził on swojego głodzonego od trzech dni muła do świętego, który niósł w monstrancji kon­sekrowaną hostię. Przeciwnik Antoniego postawił przed mułem kosz napełniony zbożem, jednak zwie­rzę obwąchało pokarm i mimo że było wygłodzone, nie chciało jeść. Zwróciło się natomiast do brata, pochyliło głowę, zgięło nogi i uklękło przed Naj­świętszym Sakramentem, jakby w geście uwielbie­nia. Scena ta zdumiała obecnych i skłoniła heretyka do nawrócenia.
 
List szatana
 
Jeden z najbardziej znanych faktów wydarzył się podczas pobytu Antoniego we Francji. Diabeł w postaci gońca wszedł do kościoła, gdzie Antoni wygłaszał kazanie. Pewnej kobiecie, która słuchała nauki, przyniósł tragiczną wiadomość, że jej syn na skutek zdrady został zamordowany przez bandytów. Słysząc to kobieta, jak również wszyscy zgroma­dzeni, przestraszyli się i przestali słuchać Antoniego, który widząc w tym diabelską sztuczkę, uspokoił matkę: "Bądź spokojna, twój syn jest zdrowy, ten zaś nie jest gońcem, lecz przebranym szatanem, który chciał cię oszukać". Zwrócił się także do rzekomego gońca, lecz ten nagle znikł w kłębach dymu i smrodzie siarki ku zdumieniu obecnych i ra­dości matki. W tej właśnie chwili syn wszedł do kościoła, zaś matka pobiegła, aby go wziąć w ra­miona.

Cud przyrośniętej stopy
 
Antoni, także we Francji, był sprawcą innego cudu. Pewien miody człowiek wyznał mu na spo­wiedzi, że kopnął swoją matkę. Spowiednik zganił go: „Twój grzech jest tak poważny, że zasługiwałbyś na odcięcie stopy, którą kopnąłeś”. Lecz widząc żal młodzieńca, dał mu rozgrzeszenie. Jednak ten, będąc pod wielkim wrażeniem słów spowiednika, w chwili uniesienia odciął sobie stopę siekierą. Matka, słysząc krzyk bólu syna, przybiegła, a widząc co się stało, pośpieszyła czym prędzej do Antoniego, krzycząc na niego i zarzucając mu sprowadzenie nieszczęścia na syna. Wówczas Antoni poszedł do młodzieńca, wziął stopę i ku zdumieniu matki i syna umieścił ją na dawnym miejscu.
 
Nowe Zesłanie Ducha Świętego
 
Wiosną 1228 roku Antoni wybrał się do Rzymu do swego przełożonego generalnego, który prosił go o pomoc. W tym czasie był już znanym i cenionym kaznodzieją, a jego sława dotarła również do uszu papieża Grzegorza IX. Poproszono go wiec o wygłoszenie nauki w obecności Ojca Świętego kolegium kardynałów. Pochodzili oni z różnych krajów i każdy z nich posługiwał się własnym językiem, greckim, łacińskim, francuskim, niemieckim, angielskim i innymi. Antoni, natchniony przez Ducha Świętego, wyjaśniał Słowo Boże z takim zapałem, mądrością i zdolnością, że wszyscy słuchacze, choć wywodzili się z różnych narodów, rozumieli jego słowa, tak jakby mówił w ich własnym języku. Wszyscy byli zdumieni. Wydawało się, że został odnowiony dawny cud Pięćdziesiątnicy, gdy za sprawą Ducha Świętego apostołowie przemawiali różnymi językami. Kardynałowie z podziwem mó­wili jeden do drugiego: „Czyż ten, który przemawia, nie jest Portugalczykiem? Jak więc słyszymy w jego mowie nasze własne języki?" Także sam papież zachwycony głębią jego słów, powiedział: „Rzeczy­wiście, ten jest arką Testamentu i biblioteką Pisma świętego".
 
Serce lichwiarza
 
Będąc we Florencji, Antoni natknął się na kon­dukt pogrzebowy pewnego bogatego lichwiarza. Za­trzymał pochód i rzekł: „Co robicie? Chcecie w po­święconym miejscu złożyć tego, którego dusza jest już pogrzebana w piekle?" I ku zdumieniu wszy­stkich mówił dalej: „Jak powiada Ewangelia: gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Otwórzcie jego pierś, a nie znajdziecie serca, które znajduje się tam, gdzie jego skarb". Ludzie pobiegli wówczas do domu lichwiarza, do komnat, w których zgro­madzone były wszystkie jego bogactwa, otwarli szka­tuły wypełnione pieniędzmi i w jednej z nich zna­leźli jeszcze gorące i bijące ludzkie serce. Otwarli także pierś zmarłego, lecz serca tam nie było.
 
DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Święty Antoni z Padwy. Żywot, nowenna, pieśni

Stefano Dell’Orto

OPIS
Cudotwórca kochający bliźnich i przyrodę to pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się, gdy mowa o  św. Antonim z Padwy. Myliłby się jednak ten, kto widziałby w nim wyłącznie pokornego franciszkanina. Szlachetnie urodzony i doskonale wykształcony, erudyta o rzadkim darze elokwencji, był wszak nie bez przyczyny zwany „młotem na heretyków”. Jego donośny i czysty głos poruszał sumienie ludu, zachwycał możnych ówczesnego świata, a nawet – jak chce legenda – budził respekt samego diabła.
Św. Antoni swoim pełnym gorliwej wiary życiem zdaje się pokazywać, że droga świętości to opcja bezkompromisowa, ale zarazem przestrzeń, w której głęboka mądrość i przenikliwa intuicja powinny splatać się z nadzwyczajną pokorą, wyrozumiałością i miłością nie tylko tego, co boskie, ale i tego, co ludzkie.


SPIS TREŚCI
Uczeń świętego Franciszka … 5
Antoni i jego czasy … 7
Ferdynand z Lizbony … 8
Śladami świętego Franciszka … 14
W służbie zakonu … 24
Nowa ojczyzna … 28

Kult … 33
Kwiatki świętego Antoniego … 35
Święty Antoni – patron … 44
Sanktuaria i kościoły … 49
Kult świętego i ikonografia … 51
FRAGMENT KSIĄŻKI

Kwiatki świętego Antoniego

 
Ferdynand i wróble
 
Pewnego czerwcowego dnia, gdy zboże nada­wało się już do koszenia, ojciec Ferdynanda don Martino zabrał chłopca do jednego z ich gospodarstw na przedmieściu Lizbony. Ledwie znaleźli się blisko pola, zobaczyli, że stado wróbli wydziobuje bez przeszkód kłosy zboża. Don Martino pobiegł zaraz po ludzi, aby przepędzili nieproszone ptactwo. Od­chodząc polecił Ferdynandowi zabawić się w „stra­cha na wróble”. Po pewnym czasie dzwon kościelny oznajmił „Anioł Pański”. Ferdynand niezdecydowa­ny, czy ma posłuchać głosu wzywającego do mod­litwy, czy ojca, który polecił mu chronić zboże przed wróblami, zwrócił się do ptaków. Poprosił je, aby odleciały z pola i ukryły się na strychu, gdyż musi iść do kościoła na modlitwę. Wróble posłu­chały, a gdy ojciec z wieśniakami powrócił i stwier­dził, że wróble są zamknięte na strychu, mógł jedynie wyrazić swoje zdumienie.
 
Diabeł w katedrze
 
Pewnego razu, gdy Ferdynand modlił się w ka­tedrze w Lizbonie, przed ołtarzem Matki Bożej, ukazał mu się diabeł. Przerażony jego rzeczywiście potwornym wyglądem, chłopiec nie stracił ducha. Tak jak uczyła go matka, zrobił znak krzyża na marmurowej posadzce. Diabeł natychmiast zniknął, ale na posadzce pozostał wyryty krzyż, który chło­piec nakreślił.
 
Otwarte mury
 
Gdy przebywał w klasztorze Świętego Krzyża w Coimbrze, poza obowiązkiem nauki i modlitwy, Ferdynand musiał wykonywać pewne prace: zmywał, odkurzał, sprzątał. Pewnego dnia był zajęty jedną z tych przykrych czynności w pomieszczeniu przy­ległym do kościoła, nie mógł dlatego uczestniczyć w mszy świętej, chociaż gorąco tego pragnął. Otóż w chwili podniesienia rozwarły się ściany kościoła j Ferdynand mógł zobaczyć ołtarz i uklęknąć, by uczcić Najświętszy Sakrament.
 
Kazanie do ryb
 
Brat Antoni został wysłany przez przełożonych do Rimini, z poleceniem nauczania i nawracania heretyków, którzy w tym mieście mieli wielu zwo­lenników. Jego słowa jednak, pomimo natchnionych zdolności naszego świętego, nie przekonały słucha­czy, którzy nawet przepędzili go, złorzecząc i mó­wiąc, aby się wyniósł z miasta. Wówczas Antoni, nie zrażony niepowodzeniem, poszedł nad rzekę, która w okolicach Rimini wpadała do Morza Ad­riatyckiego. Zwracając się do wód rzeki zaczął prze­mawiać: „Słuchajcie słowa Bożego, wy, ryby mor­skie i rzeczne, jeżeli heretycy nie chcą go słuchać!" Gdy tylko wypowiedział te słowa, do brzegu zbliży­ło się mnóstwo ryb różnej wielkości i gatunków, zarówno rzecznych jak i morskich. Wszystkie wy­stawiły głowy nad poziom wody i zwróciły się ku świętemu Antoniemu, który polecił im, aby ustawiły się przed nim według wielkości, z przodu najmniej­sze, zaś z tyłu największe. Tak też uczyniły. Na­stępnie zaczęły słuchać jego słów, odpowiadając na znak zrozumienia skłonami głowy. Im dłużej święty Antoni przemawiał, tym więcej ryb przybywało.
 
Widząc takie zjawisko mieszkańcy Rimini, a tym bardziej heretycy, nie mogli pozostać obojętni, toteż zaczęli przychodzić i przysłuchiwać się niecodzien­nemu nauczaniu głoszonemu przez tak zdolnego kaznodzieję oraz zobaczyć tak niezwykłe audyto­rium. Po skończonym kazaniu ryby odpłynęły, dla okazania swej radości wyskakując z wody, natomiast ludzie prosili Antoniego, aby pozostał w mieście i dalej głosił kazania.
 
Doszło do tego, że Antoni nawrócił heretyków i zdobył przychylność wszystkich mieszkańców Ri­mini.
 
Głodny muł
 
Mówią, że pewnego dnia Antoni został wysta­wiony przez pewnego heretyka na dziwną próbę. Przyprowadził on swojego głodzonego od trzech dni muła do świętego, który niósł w monstrancji kon­sekrowaną hostię. Przeciwnik Antoniego postawił przed mułem kosz napełniony zbożem, jednak zwie­rzę obwąchało pokarm i mimo że było wygłodzone, nie chciało jeść. Zwróciło się natomiast do brata, pochyliło głowę, zgięło nogi i uklękło przed Naj­świętszym Sakramentem, jakby w geście uwielbie­nia. Scena ta zdumiała obecnych i skłoniła heretyka do nawrócenia.
 
List szatana
 
Jeden z najbardziej znanych faktów wydarzył się podczas pobytu Antoniego we Francji. Diabeł w postaci gońca wszedł do kościoła, gdzie Antoni wygłaszał kazanie. Pewnej kobiecie, która słuchała nauki, przyniósł tragiczną wiadomość, że jej syn na skutek zdrady został zamordowany przez bandytów. Słysząc to kobieta, jak również wszyscy zgroma­dzeni, przestraszyli się i przestali słuchać Antoniego, który widząc w tym diabelską sztuczkę, uspokoił matkę: "Bądź spokojna, twój syn jest zdrowy, ten zaś nie jest gońcem, lecz przebranym szatanem, który chciał cię oszukać". Zwrócił się także do rzekomego gońca, lecz ten nagle znikł w kłębach dymu i smrodzie siarki ku zdumieniu obecnych i ra­dości matki. W tej właśnie chwili syn wszedł do kościoła, zaś matka pobiegła, aby go wziąć w ra­miona.

Cud przyrośniętej stopy
 
Antoni, także we Francji, był sprawcą innego cudu. Pewien miody człowiek wyznał mu na spo­wiedzi, że kopnął swoją matkę. Spowiednik zganił go: „Twój grzech jest tak poważny, że zasługiwałbyś na odcięcie stopy, którą kopnąłeś”. Lecz widząc żal młodzieńca, dał mu rozgrzeszenie. Jednak ten, będąc pod wielkim wrażeniem słów spowiednika, w chwili uniesienia odciął sobie stopę siekierą. Matka, słysząc krzyk bólu syna, przybiegła, a widząc co się stało, pośpieszyła czym prędzej do Antoniego, krzycząc na niego i zarzucając mu sprowadzenie nieszczęścia na syna. Wówczas Antoni poszedł do młodzieńca, wziął stopę i ku zdumieniu matki i syna umieścił ją na dawnym miejscu.
 
Nowe Zesłanie Ducha Świętego
 
Wiosną 1228 roku Antoni wybrał się do Rzymu do swego przełożonego generalnego, który prosił go o pomoc. W tym czasie był już znanym i cenionym kaznodzieją, a jego sława dotarła również do uszu papieża Grzegorza IX. Poproszono go wiec o wygłoszenie nauki w obecności Ojca Świętego kolegium kardynałów. Pochodzili oni z różnych krajów i każdy z nich posługiwał się własnym językiem, greckim, łacińskim, francuskim, niemieckim, angielskim i innymi. Antoni, natchniony przez Ducha Świętego, wyjaśniał Słowo Boże z takim zapałem, mądrością i zdolnością, że wszyscy słuchacze, choć wywodzili się z różnych narodów, rozumieli jego słowa, tak jakby mówił w ich własnym języku. Wszyscy byli zdumieni. Wydawało się, że został odnowiony dawny cud Pięćdziesiątnicy, gdy za sprawą Ducha Świętego apostołowie przemawiali różnymi językami. Kardynałowie z podziwem mó­wili jeden do drugiego: „Czyż ten, który przemawia, nie jest Portugalczykiem? Jak więc słyszymy w jego mowie nasze własne języki?" Także sam papież zachwycony głębią jego słów, powiedział: „Rzeczy­wiście, ten jest arką Testamentu i biblioteką Pisma świętego".
 
Serce lichwiarza
 
Będąc we Florencji, Antoni natknął się na kon­dukt pogrzebowy pewnego bogatego lichwiarza. Za­trzymał pochód i rzekł: „Co robicie? Chcecie w po­święconym miejscu złożyć tego, którego dusza jest już pogrzebana w piekle?" I ku zdumieniu wszy­stkich mówił dalej: „Jak powiada Ewangelia: gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Otwórzcie jego pierś, a nie znajdziecie serca, które znajduje się tam, gdzie jego skarb". Ludzie pobiegli wówczas do domu lichwiarza, do komnat, w których zgro­madzone były wszystkie jego bogactwa, otwarli szka­tuły wypełnione pieniędzmi i w jednej z nich zna­leźli jeszcze gorące i bijące ludzkie serce. Otwarli także pierś zmarłego, lecz serca tam nie było.
 
Sklep internetowy Shoper.pl